Strona firmowa otwiera się coraz wolniej, co jakiś czas przestaje odpowiadać, a w ofertach dostawców pojawiają się trzy nazwy: hosting współdzielony, VPS i serwer zarządzany. Różnią się ceną, zakresem obowiązków i tym, kto odpowiada za sprawne działanie maszyny. Zły wybór kończy się albo przepłacaniem za moc, której strona nie wykorzysta, albo serwisem, który zawodzi w chwili największego ruchu.
Ten tekst jest napisany dla właścicieli firm i osób, które opiekują się stroną bez zaplecza technicznego. Nie trzeba znać budowy serwerów, żeby podjąć dobrą decyzję. Wystarczy wiedzieć, jakie pytania zadać i gdzie sprawdzić odpowiedzi.
Po lekturze czytelnik będzie umiał ocenić, czy obecny serwer rzeczywiście jest przyczyną kłopotów, dopasować rodzaj hostingu do swojej strony, sprawdzić ofertę przed zakupem i przenieść serwis tak, żeby nie stracić poczty ani widoczności w Google.
Czym różnią się hosting współdzielony, VPS i serwer zarządzany?
Wszystkie trzy usługi robią to samo: przechowują pliki strony i bazę danych oraz wysyłają je do przeglądarki odwiedzającego. Różnica polega na tym, ile zasobów przypada na jedną stronę i kto zajmuje się utrzymaniem serwera. Od tych dwóch rzeczy zależy cała reszta.
Hosting współdzielony
Na jednej maszynie działa wiele kont różnych klientów. Procesor, pamięć i dysk są wspólne, a dostawca przydziela każdemu kontu limity. Oprogramowaniem serwera, aktualizacjami i zabezpieczeniami zajmuje się dostawca, a klient dostaje gotowy panel do obsługi domen, poczty i baz danych.
To rozwiązanie najprostsze w obsłudze i najtańsze. Jego słabą stroną jest zależność od sąsiadów: gdy inna strona na tej samej maszynie mocno obciąży serwer, pozostałe mogą zwolnić. Dobry dostawca ogranicza ten efekt limitami, ale nie usuwa go całkowicie.
VPS, czyli serwer wirtualny
VPS to wydzielona część fizycznej maszyny z własnym systemem operacyjnym i gwarantowaną pulą zasobów. Klient otrzymuje dostęp administratora i sam decyduje, jakie oprogramowanie zainstalować. Daje to dużą swobodę i przewidywalną wydajność.
Ta swoboda ma cenę. W wersji bez opieki administratora to klient odpowiada za instalację serwera WWW, bazy danych i poczty, za aktualizacje systemu, zaporę sieciową, kopie zapasowe i reagowanie na awarie. Pozostawiony bez opieki VPS staje się z czasem zagrożeniem dla strony i dla danych klientów.
Serwer zarządzany
Serwer zarządzany to VPS, serwer dedykowany albo wyspecjalizowany hosting dla WordPressa, przy którym administracją zajmuje się dostawca. Firma dostaje wydzielone zasoby, ale nie musi zatrudniać administratora. Zakres opieki bywa różny, dlatego przed zakupem trzeba przeczytać, co dokładnie obejmuje: aktualizacje, monitoring, kopie, pomoc przy awarii strony czy tylko przy awarii samej maszyny.
W ofertach pojawiają się też nazwy „serwer dedykowany” i „chmura”. Serwer dedykowany to cała fizyczna maszyna dla jednego klienta, potrzebna zwykle dużym sklepom i serwisom. Chmura oznacza najczęściej serwery wirtualne, których moc można szybko zwiększać i zmniejszać. Dla typowej strony firmowej wybór sprowadza się jednak do trzech opisanych wariantów.
Po czym poznać, że obecny hosting przestał wystarczać?
Wolna strona nie zawsze oznacza słaby serwer. Zanim zapadnie decyzja o zmianie, trzeba zebrać objawy. Te, które wskazują na serwer, są dość charakterystyczne.
- Strona długo „myśli”, zanim cokolwiek się wyświetli, a potem ładuje się już szybko. To oznaka długiego czasu odpowiedzi serwera.
- Panel administracyjny działa wolno nawet przy prostych czynnościach, takich jak zapisanie wpisu czy otwarcie listy zamówień.
- Co jakiś czas pojawiają się komunikaty o błędach z numerami 500, 502, 503 lub 504 albo informacja o przekroczeniu limitu zasobów.
- Spowolnienia występują o stałych porach albo w chwilach większego ruchu, na przykład po wysyłce wiadomości do klientów.
- Dostawca przysyła powiadomienia o przekroczeniu limitu procesora, pamięci, liczby procesów lub liczby plików na koncie.
- Kończy się miejsce na dysku, a poczta firmowa przestaje przyjmować wiadomości.
Jeśli natomiast strona od pierwszej chwili zaczyna się wyświetlać, ale długo doczytuje zdjęcia, czcionki i dodatki, przyczyna leży zwykle w samej stronie. Zmiana serwera niewiele wtedy pomoże. Jak odróżnić te sytuacje w WordPressie, opisałem w tekście o tym, co spowalnia WordPressa.
Jak sprawdzić, czy winny jest serwer, a nie sama strona?
Najbardziej wiarygodne są dane zbierane przez dłuższy czas, a nie pojedynczy pomiar. Trzy źródła są dostępne bez opłat i nie wymagają wiedzy technicznej: raport w Google Search Console, narzędzie PageSpeed Insights oraz statystyki w panelu obecnego hostingu.
Raport „Statystyki indeksowania” w Google Search Console
Google regularnie odwiedza stronę i zapisuje, jak szybko oraz jak pewnie odpowiada serwer. Raport jest dostępny dla usług najwyższego poziomu, czyli usługi domeny albo usługi z prefiksem adresu obejmującej całą witrynę. Otwiera się go w kilku krokach.
- Po zalogowaniu do Google Search Console należy wybrać właściwą usługę z listy w lewym górnym rogu.
- W menu po lewej stronie trzeba kliknąć „Ustawienia”.
- W części poświęconej indeksowaniu, przy pozycji „Statystyki indeksowania”, należy kliknąć „Otwórz raport”.
- Na górze raportu widać trzy wykresy. Najważniejszy dla oceny serwera jest „Średni czas odpowiedzi”. Trzeba sprawdzić, czy linia jest w miarę równa, czy ma wyraźne skoki.
- Poniżej znajduje się sekcja „Stan hosta”. Po jej otwarciu widać trzy kategorie: „Pobieranie pliku robots.txt”, „Rozpoznawanie nazw DNS” i „Połączenie z serwerem”.
- W tabeli „Odpowiedzi na żądania robota indeksującego” należy poszukać wierszy opisujących błędy serwera i zanotować, jak duży jest ich udział.
Sekcja „Stan hosta” obejmuje ostatnie 90 dni. Zielone oznaczenie mówi, że w tym okresie Google nie napotkał poważnych problemów z dostępnością witryny. Czerwone oznacza, że poważny problem wystąpił w ostatnim tygodniu. Jeśli kłopot dotyczy kategorii „Połączenie z serwerem”, serwer nie odpowiadał albo nie zdążył przesłać pełnej odpowiedzi. To mocny argument za rozmową z dostawcą lub zmianą usługi.

Błędy w kategorii „Rozpoznawanie nazw DNS” nie dotyczą samego hostingu, tylko serwerów nazw domeny. W takiej sytuacji zmiana serwera strony niczego nie naprawi. Trzeba sprawdzić ustawienia domeny u rejestratora.
Czas odpowiedzi serwera w PageSpeed Insights
Po wpisaniu adresu strony w narzędziu PageSpeed Insights wyświetlają się dane zebrane od rzeczywistych użytkowników, o ile strona ma wystarczający ruch. Wśród nich jest wskaźnik „Time to First Byte (TTFB)”, czyli czas od wysłania żądania do otrzymania pierwszego fragmentu odpowiedzi. Google w dokumentacji dla twórców stron za dobry wynik uznaje czas do 0,8 sekundy.
Wysoki TTFB przy lekkiej, uporządkowanej stronie wskazuje na serwer. Wysoki TTFB przy stronie z dziesiątkami wtyczek może wynikać z obu przyczyn naraz. Jak czytać pozostałe wskaźniki z tego narzędzia, wyjaśniam w tekście o wynikach Core Web Vitals.
Statystyki zużycia zasobów w panelu hostingu
Większość dostawców pokazuje w panelu klienta wykresy zużycia procesora, pamięci i liczby procesów w odniesieniu do limitu konta. Nazwy zakładek różnią się między firmami, najczęściej jest to „Statystyki”, „Zużycie zasobów” lub „Wykorzystanie”. Jeśli wykres regularnie dochodzi do górnej granicy, konto jest za małe dla tej strony.
Gdy panel takich danych nie pokazuje, należy poprosić o nie obsługę techniczną. Wystarczy krótka wiadomość: „Proszę o informację, czy konto obsługujące domenę [adres strony] przekraczało w ostatnim miesiącu limity procesora, pamięci, liczby procesów lub operacji dyskowych oraz w jakich godzinach to następowało.” Odpowiedź dostawcy bywa najkrótszą drogą do diagnozy.
Jakie parametry serwera naprawdę mają znaczenie dla strony firmowej?
Oferty hostingowe eksponują pojemność dysku i liczbę domen, bo te liczby dobrze wyglądają. Dla szybkości i bezpieczeństwa strony ważniejsze są parametry podawane drobnym drukiem albo dopiero w regulaminie i specyfikacji technicznej.
- Limity procesora, pamięci i procesów. Od nich zależy, ile osób może jednocześnie przeglądać stronę bez spowolnienia. Na hostingu współdzielonym są to limity konta, na VPS liczba rdzeni i ilość pamięci.
- Rodzaj dysku. Dyski SSD, a zwłaszcza NVMe, znacznie szybciej obsługują bazę danych niż tradycyjne dyski talerzowe.
- Wersje oprogramowania. Serwer powinien oferować aktualne wersje PHP i bazy danych oraz pozwalać na ich zmianę w panelu.
- Kopie zapasowe. Trzeba wiedzieć, jak często są wykonywane, jak długo przechowywane, czy leżą na innej maszynie i czy klient może sam przywrócić z nich stronę.
- Certyfikat SSL. Dostawca powinien umożliwiać włączenie certyfikatu dla każdej domeny i jego automatyczne odnawianie.
- Położenie serwerowni. Im bliżej odbiorców, tym krótsza droga danych. Dla firmy działającej w Polsce naturalnym wyborem jest serwerownia w kraju lub w sąsiednich państwach Unii Europejskiej, co ułatwia też sprawy związane z ochroną danych osobowych.
- Pomoc techniczna. Liczą się godziny pracy, kanały kontaktu i to, czy obsługa pomaga także przy problemach ze stroną, czy wyłącznie przy awarii serwera.
- Gwarancja dostępności. Zapis w umowie, zwykle pod nazwą SLA, określa, jaką dostępność dostawca gwarantuje i co przysługuje klientowi, gdy jej nie dotrzyma.
Dla stron na WordPressie punktem odniesienia są oficjalne wymagania opublikowane na stronie WordPress.org. Obecnie wskazują one PHP w wersji 8.3 lub nowszej, bazę MariaDB 10.11 lub nowszą albo MySQL 8.0 lub nowszą oraz obsługę HTTPS. Jako serwery WWW zalecane są Apache lub Nginx. Wymagania są co pewien czas podnoszone, dlatego przed zakupem należy zajrzeć na tę stronę i porównać ją z ofertą.

Aktualne parametry własnej strony można odczytać bez logowania się na serwer. W panelu WordPressa trzeba wybrać „Narzędzia”, potem „Stan witryny”, a następnie kartę „Informacje”. W rozwijanych sekcjach dotyczących serwera i bazy danych widać wersję PHP, limit pamięci, rodzaj serwera WWW i wersję bazy. Te dane przydadzą się przy porównywaniu ofert i przy rozmowie z nowym dostawcą.
Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl, a ja przejmę sprawę: sprawdzę, co naprawdę obciąża stronę, i wskażę rodzaj serwera dopasowany do jej potrzeb.
Który rodzaj hostingu pasuje do której strony firmowej?
Dobór zaczyna się od trzech pytań: jak rozbudowana jest strona, jak duży i jak nierówny jest ruch oraz kto będzie się serwerem opiekował. Odpowiedź na trzecie pytanie bywa ważniejsza niż dwie pierwsze.
Kiedy wystarczy hosting współdzielony?
Strona wizytówkowa, strona usługowa z blogiem, serwis lokalnej firmy czy niewielki sklep z ograniczoną liczbą produktów dobrze działają na solidnym hostingu współdzielonym. Warunkiem jest porządny dostawca z jasno opisanymi limitami oraz uporządkowana strona. Uważam, że większość małych firm nie potrzebuje niczego więcej, o ile nie wybiera najtańszego pakietu na rynku.
W ramach hostingu współdzielonego dostawcy mają zwykle kilka pakietów. Przejście na wyższy pakiet u tego samego dostawcy jest najprostszym sposobem na zwiększenie limitów i nie wymaga przenoszenia strony.
Kiedy potrzebny jest VPS?
VPS ma sens, gdy strona regularnie dochodzi do limitów najwyższego pakietu współdzielonego, gdy potrzebne jest nietypowe oprogramowanie albo własna konfiguracja serwera, a także wtedy, gdy na jednej maszynie ma działać kilka serwisów firmy. Dotyczy to większych sklepów, serwisów z rezerwacjami, platform szkoleniowych i stron z dużym ruchem z reklam.
VPS bez opieki administratora jest rozsądnym wyborem tylko wtedy, gdy w firmie albo u stałego wykonawcy jest osoba, która potrafi nim zarządzać i ma na to czas. Bez takiej osoby pozorna oszczędność szybko zamienia się w ryzyko: nieaktualny system, brak kopii i nikt, kto zareaguje na awarię w nocy.
Kiedy lepiej wybrać serwer zarządzany?
Serwer zarządzany jest właściwy dla firm, którym strona przynosi istotną część przychodów, a które nie mają własnego administratora. Sklep internetowy, serwis przyjmujący zapytania ofertowe przez całą dobę czy strona, na którą kierowany jest płatny ruch, to typowe przypadki. Wyższa opłata obejmuje pracę ludzi, którzy pilnują aktualizacji, kopii i bezpieczeństwa.
Odmianą tej usługi jest hosting zarządzany przeznaczony dla WordPressa. Dostawca dostraja serwer pod ten jeden system, dodaje własną pamięć podręczną i narzędzia do tworzenia wersji testowej strony. W zamian wprowadza ograniczenia, na przykład listę niedozwolonych wtyczek, a często nie oferuje skrzynek pocztowych. Trzeba to sprawdzić przed zakupem.

Przy wątpliwościach radzę kierować się prostą zasadą: wybierać najmniejszą usługę, która z zapasem obsłuży obecny ruch, u dostawcy pozwalającego łatwo przejść na wyższy poziom. Kupowanie mocy na kilka lat naprzód rzadko się opłaca.
Jak sprawdzić ofertę hostingu przed zakupem?
Opis na stronie sprzedażowej to za mało. Rzetelna ocena wymaga przeczytania kilku dokumentów i zadania dostawcy konkretnych pytań. Całość zajmuje jeden wieczór i pozwala uniknąć większości rozczarowań.
- Zapisanie potrzeb strony: system, na którym działa, wymagana wersja PHP i bazy danych, zajętość dysku, liczba skrzynek pocztowych oraz przybliżona liczba odwiedzin w miesiącu z Google Analytics.
- Odszukanie na stronie dostawcy specyfikacji technicznej pakietu i sprawdzenie w niej limitów procesora, pamięci, procesów, liczby plików oraz rodzaju dysku.
- Przeczytanie regulaminu pod kątem trzech spraw: co się dzieje po przekroczeniu limitów, jak wygląda polityka kopii zapasowych i jakie są warunki wypowiedzenia umowy.
- Porównanie ceny za pierwszy okres z ceną odnowienia. Niska opłata na start bywa kilkukrotnie niższa od opłaty w kolejnych latach.
- Sprawdzenie, czy dostawca udostępnia okres próbny albo zwrot pieniędzy w określonym czasie od zakupu, i na jakich warunkach.
- Wysłanie do działu obsługi zapytania przed zakupem. Szybkość i jakość odpowiedzi dobrze pokazują, jak będzie wyglądać pomoc w razie awarii.
- Przy firmach przetwarzających dane klientów ustalenie, w jakim kraju leży serwerownia i czy dostawca zawiera umowę powierzenia przetwarzania danych osobowych.
Zapytanie do dostawcy może mieć taką treść: „Planuję przenieść stronę firmową działającą na [nazwa systemu]. Proszę o informację: jakie limity procesora, pamięci i liczby procesów obowiązują w pakiecie [nazwa pakietu], co następuje po ich przekroczeniu, jak często wykonywane są kopie zapasowe, jak długo są przechowywane i czy mogę samodzielnie przywrócić z nich stronę, czy w cenie pakietu jest pomoc w przeniesieniu strony od obecnego dostawcy oraz w jakich godzinach działa pomoc techniczna.”
Odpowiedź wymijająca albo odsyłająca wyłącznie do cennika jest sygnałem ostrzegawczym. Dostawca, który zna swoją usługę, podaje liczby.
Ostrożnie należy podchodzić do określenia „bez limitu” przy transferze, miejscu na dysku czy liczbie stron. W praktyce ograniczenia istnieją zawsze, tylko są zapisane w regulaminie jako zasady uczciwego korzystania. Lepsza jest oferta z konkretnymi, jawnymi limitami niż obietnica bez pokrycia.
Jak bezpiecznie przenieść stronę na nowy serwer?
Przeniesienie strony jest czynnością odwracalną, o ile stary serwer pozostaje aktywny do końca. Największe ryzyko dotyczy poczty firmowej i danych, które pojawiają się na stronie w trakcie przenosin, czyli zamówień i zgłoszeń z formularzy. Kolejność działań ma tu duże znaczenie.
- Wykonanie pełnej kopii plików i bazy danych oraz pobranie jej na własny komputer. Sposób wykonania i sprawdzenia takiej kopii opisałem w tekście o kopii zapasowej WordPressa.
- Spisanie wszystkiego, co działa na starym koncie: domeny i subdomeny, skrzynki pocztowe, przekierowania poczty, zadania uruchamiane cyklicznie, certyfikaty oraz rekordy w strefie DNS.
- Obniżenie wartości TTL rekordów domeny na dzień lub dwa przed zmianą, żeby nowy adres rozszedł się szybciej. Szczegóły podaję w tekście o wartości TTL w rekordach DNS.
- Wgranie strony na nowy serwer. Wielu dostawców oferuje przeniesienie w ramach usługi, co jest wygodne i ogranicza ryzyko pomyłki.
- Sprawdzenie strony na nowym serwerze przed zmianą domeny, przez adres tymczasowy udostępniony przez dostawcę albo przez wersję testową. Trzeba przejść przez stronę główną, podstrony usług, formularz kontaktowy, a w sklepie przez cały proces zamówienia.
- Założenie na nowym serwerze skrzynek pocztowych o tych samych adresach, jeśli poczta ma być przeniesiona razem ze stroną, oraz skopiowanie zawartości starych skrzynek.
- Wstrzymanie zmian na stronie na czas przełączenia. W sklepie należy wybrać porę najmniejszego ruchu i na krótko włączyć tryb konserwacji, żeby żadne zamówienie nie trafiło do starej bazy.
- Zmiana rekordów domeny tak, żeby wskazywały nowy serwer, a następnie włączenie certyfikatu SSL na nowym koncie.
- Pozostawienie starego konta aktywnego przez co najmniej kilka dni po zmianie. Dopiero gdy strona i poczta działają bez zarzutu, można je wypowiedzieć.
Jeśli poczta firmowa działa u innego dostawcy niż strona, rekordów MX nie należy zmieniać. Wystarczy zmiana rekordu wskazującego serwer strony. Zmiana całych serwerów nazw bez przepisania wszystkich rekordów jest najczęstszą przyczyną nagłej utraty poczty po przenosinach.
Adresy podstron powinny pozostać takie same. Wtedy sama zmiana serwera nie wpływa negatywnie na pozycje w Google, a szybszy serwer może stronie tylko pomóc.
Po czym poznać, że zmiana serwera pomogła?
Ocena „wydaje się szybciej” nie wystarcza. Trzeba wrócić do tych samych miejsc, w których stawiana była diagnoza, i porównać wyniki. Dlatego przed zmianą dobrze jest zanotować wartości wyjściowe.
W raporcie „Statystyki indeksowania” linia na wykresie „Średni czas odpowiedzi” powinna po zmianie wyraźnie się obniżyć i wyrównać, a w sekcji „Stan hosta” nie powinny pojawiać się nowe problemy. Dane w tym raporcie odświeżają się z opóźnieniem, więc na pełny obraz trzeba poczekać kilka tygodni.
W PageSpeed Insights dane od rzeczywistych użytkowników obejmują dłuższy okres wstecz, dlatego zmieniają się stopniowo. Szybszą informację daje pomiar wykonywany na żądanie w dolnej części wyniku, choć jest to pojedyncza próba. W panelu nowego hostingu wykresy zużycia zasobów powinny pozostawać wyraźnie poniżej limitu także w godzinach największego ruchu.
Poza liczbami liczy się codzienna praca: panel administracyjny reaguje bez opóźnień, znikają komunikaty o błędach serwera, a formularze i zamówienia docierają bez przerw. Po przenosinach należy też sprawdzić w Google Search Console, czy nie przybyło błędów w raporcie dotyczącym indeksowania stron.
Co zrobić, gdy po zmianie strona nadal działa wolno?
Jeśli nowy serwer ma zapas mocy, a strona nadal działa wolno, przyczyna leży gdzie indziej. Trzeba ją znaleźć, zamiast kupować kolejny, jeszcze droższy pakiet.
Pierwszym podejrzanym jest sama strona: ciężki motyw, nadmiar wtyczek, zdjęcia wgrywane w pełnej rozdzielczości, rozrośnięta baza danych. Drugim jest brak pamięci podręcznej. Wielu dostawców udostępnia własny mechanizm, który trzeba dopiero włączyć w panelu albo przez dedykowaną wtyczkę. Bez niego każda odsłona jest budowana od nowa.
Trzecią przyczyną bywa konfiguracja: starsza wersja PHP ustawiona na koncie mimo dostępności nowszej albo zbyt niski limit pamięci. Wersję PHP zmienia się zwykle w panelu hostingu, w ustawieniach domeny. Po zmianie trzeba przejrzeć całą stronę, bo starsze wtyczki mogą nie działać z nową wersją.
Czwarta możliwość to ruch, który nie pochodzi od ludzi. Automaty odpytujące stronę setki razy na minutę potrafią zająć każdy serwer. Informację o tym dają dzienniki serwera dostępne w panelu, a pomóc może obsługa techniczna, która widzi takie zdarzenia po swojej stronie. Dopiero po wykluczeniu tych czterech przyczyn rozsądne jest przejście na wyższy poziom usługi.
Jakich błędów unikać przy wyborze hostingu?
Większość kłopotów z serwerami, z którymi się spotykam, wynika z kilku powtarzalnych decyzji. Każdej z nich da się uniknąć jeszcze przed zakupem.
- Wybór wyłącznie według najniższej ceny za pierwszy rok, bez sprawdzenia ceny odnowienia i limitów konta.
- Zakup VPS bez opieki w sytuacji, gdy nikt w firmie nie potrafi nim zarządzać.
- Poleganie tylko na kopiach zapasowych dostawcy. Niezależna kopia przechowywana poza serwerem powinna istnieć zawsze.
- Rejestracja konta hostingowego i domeny na dane wykonawcy strony zamiast na firmę. W razie zakończenia współpracy odzyskanie dostępu bywa trudne.
- Trzymanie domeny, strony i poczty w jednym miejscu bez wiedzy, jak je w razie potrzeby rozdzielić. Awaria jednego dostawcy zatrzymuje wtedy wszystko naraz.
- Wypowiedzenie starego konta w dniu przenosin, zanim okaże się, że poczta i formularze działają poprawnie.
- Ocenianie dostawcy na podstawie rankingów, w których miejsca zależą od prowizji za polecenie. Bardziej miarodajna jest specyfikacja, regulamin i próbny kontakt z obsługą.
Osobnym błędem jest traktowanie zmiany serwera jako sposobu na wszystkie problemy strony. Serwer odpowiada za czas odpowiedzi i dostępność. Nie poprawi treści, struktury ani błędów technicznych w samym serwisie.
Najczęstsze pytania
Czy rodzaj hostingu wpływa na pozycje strony w Google?
Pośrednio tak. Google nie nagradza żadnego rodzaju hostingu, ale bierze pod uwagę szybkość i dostępność strony, a przy częstych błędach serwera ogranicza liczbę odwiedzin swojego robota. Stabilny serwer nie zastąpi dobrej treści, natomiast niestabilny potrafi zaszkodzić nawet dobrze przygotowanej stronie.
Czy sklep internetowy może działać na hostingu współdzielonym?
Mały sklep z niewielką liczbą produktów i umiarkowanym ruchem może, pod warunkiem wyboru pakietu z wyraźnie wyższymi limitami niż dla zwykłej strony. Sklep wykonuje jednak znacznie więcej operacji na bazie danych, a koszyka i kasy nie da się w pełni obsłużyć pamięcią podręczną. Przy rosnącej sprzedaży lub kampaniach reklamowych bezpieczniejszy jest serwer zarządzany.
Jak długo trwa przeniesienie strony na nowy serwer?
Samo skopiowanie typowej strony firmowej zajmuje od kilkudziesięciu minut do kilku godzin, zależnie od jej wielkości. Zmiana rekordów domeny rozchodzi się w sieci stopniowo, zwykle w ciągu kilku godzin, choć u części odbiorców może to potrwać dłużej. Dlatego stary serwer powinien działać równolegle przez kilka dni.
Czy podczas przenosin strona będzie niedostępna?
Przy dobrze zaplanowanej zmianie odwiedzający nie zauważają przerwy, bo do chwili przełączenia domeny działa stary serwer, a po niej nowy. Krótka przerwa techniczna bywa potrzebna w sklepach, żeby zamówienia nie trafiły do dwóch różnych baz. Trwa ona zwykle tyle, ile ostatnie skopiowanie bazy danych.
Czy pocztę firmową lepiej trzymać na tym samym serwerze co stronę?
Dla małej firmy jest to wygodne i w wielu przypadkach wystarczające. Rozdzielenie poczty i strony daje natomiast niezależność: awaria lub przenosiny serwera strony nie zatrzymują korespondencji. Przy VPS bez opieki administratora odradzam samodzielne prowadzenie serwera pocztowego, bo wymaga to stałej pracy nad bezpieczeństwem i dostarczalnością wiadomości.
Co oznacza gwarancja dostępności w umowie?
To zobowiązanie dostawcy, że usługa będzie działać przez określoną część czasu w okresie rozliczeniowym. Sama liczba mówi niewiele bez sposobu jej liczenia i bez opisu rekompensaty. W regulaminie trzeba sprawdzić, czy do przerw wliczają się prace planowe oraz co klient otrzymuje przy niedotrzymaniu gwarancji. Najczęściej jest to obniżka opłaty, a nie pokrycie utraconych przychodów.
Czy da się wrócić na stary serwer, jeśli nowy się nie sprawdzi?
Tak, o ile stare konto nie zostało wypowiedziane i usunięte. Wystarczy ponownie skierować rekordy domeny na poprzedni serwer. Treści i zamówienia dodane już po przenosinach trzeba wtedy przenieść z powrotem, dlatego decyzję o powrocie najlepiej podejmować szybko, w pierwszych dniach po zmianie.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
Wybór serwera to dla wielu właścicieli firm temat odkładany miesiącami, bo wymaga porównywania specyfikacji i regulaminów pisanych technicznym językiem. Mogę przeprowadzić to od początku do końca: sprawdzę, co rzeczywiście spowalnia stronę, ocenię, czy zmiana serwera jest potrzebna, dobiorę rodzaj usługi do ruchu i budżetu, a potem przeniosę stronę i pocztę tak, żeby firma nie odczuła przerwy.
Po przenosinach sprawdzam wyniki w tych samych raportach, w których stawiałem diagnozę, i przekazuję zrozumiały opis tego, co zostało zrobione. Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres strony.



