Przycisk „Poproś o zindeksowanie” w Google Search Console jest jednym z najczęściej klikanych miejsc w całym panelu. Właściciel firmy publikuje nową podstronę, poprawia ofertę albo usuwa błąd i chce, żeby Google zobaczył zmianę jak najszybciej. Prośba bywa wtedy bardzo pomocna, ale równie często nie daje żadnego efektu, a powtarzana wiele razy zabiera tylko czas.
Ta instrukcja jest przeznaczona dla osób, które prowadzą stronę firmową, sklep lub blog i same zaglądają do Search Console. Nie wymaga wiedzy programistycznej, wystarczy dostęp do panelu i kilkanaście minut spokoju.
Po lekturze czytelnik będzie umiał ocenić, czy w jego sytuacji prośba ma sens, wysłać ją poprawnie, sprawdzić, czy zadziałała, a także ustalić, co naprawić, gdy strona mimo zgłoszenia nadal nie pojawia się w wynikach wyszukiwania.
Co właściwie robi prośba o zindeksowanie i jakie ma ograniczenia?
Prośba o zindeksowanie to informacja dla Google, że pod konkretnym adresem jest nowa lub zmieniona treść i że warto odwiedzić go wcześniej, niż wynikałoby to ze zwykłego rytmu pracy robota. Po jej wysłaniu adres trafia do kolejki. Dokumentacja Google opisuje to wprost: jeżeli krótki test nie wykryje błędów indeksowania, strona zostaje dodana do kolejki indeksowania.
Z tego opisu wynikają dwie rzeczy, o których łatwo zapomnieć. Po pierwsze, prośba dotyczy jednego adresu, a nie całej witryny. Po drugie, kolejka nie jest obietnicą. Google zaznacza, że zgłoszenie nie gwarantuje szybkiego dodania strony do indeksu ani tego, że strona w ogóle się w nim znajdzie. Najszybciej uwzględniane są treści wysokiej jakości, przydatne dla użytkowników.

Prośba nie zmienia więc oceny strony. Przyspiesza jedynie moment, w którym robot ją odwiedzi. Jeżeli strona jest wartościowa i dostępna, wcześniejsza wizyta zwykle kończy się dodaniem do indeksu. Jeżeli ma wadę, na przykład blokadę, powieloną treść albo bardzo skąpą zawartość, wcześniejsza wizyta kończy się tym samym wynikiem co późniejsza.
Kto może wysłać prośbę?
Według dokumentacji prośby mogą przesyłać wyłącznie właściciele usługi w Search Console oraz użytkownicy z pełnym dostępem. Osoba z dostępem ograniczonym zobaczy dane o adresie, ale zgłoszenia nie wyśle. Nie da się też poprosić o zindeksowanie adresu, którym się nie zarządza, czyli strony należącej do kogoś innego.
Ile próśb można wysłać i jak długo trzeba czekać?
Google informuje, że obowiązuje dzienny limit liczby próśb, ale nie podaje go w dokumentacji w postaci konkretnej liczby. Z tego powodu nie należy ufać liczbom powtarzanym na forach. Pewne jest tylko to, że narzędzie służy do pojedynczych, ważnych adresów, a do większej liczby stron przeznaczona jest mapa witryny.
Jeśli chodzi o czas, pomoc Search Console podaje, że indeksowanie trwa zwykle jeden dzień, ale może potrwać tydzień lub dwa. W dokumentacji dla twórców witryn pojawia się szerszy zakres: od kilku dni do kilku tygodni. Brak efektu po kilku godzinach nie jest więc powodem do niepokoju ani do ponawiania zgłoszenia.
Google pisze także jednoznacznie, że przesłanie wielu próśb o ponowne zindeksowanie tego samego adresu nie przyspieszy indeksowania. Klikanie przycisku codziennie niczego nie zmienia poza zużyciem dziennego limitu.
Kiedy prośba o zindeksowanie naprawdę pomaga?
Zgłoszenie ma sens wtedy, gdy strona jest gotowa, dostępna dla robota i jedyne, czego brakuje, to jego wizyta. W praktyce najczęściej chodzi o cztery sytuacje.
Nowa, ważna podstrona
Nowa strona usługi, nowy produkt albo wpis, na którym firmie szczególnie zależy, może czekać na odkrycie przez robota dłużej, niż właściciel by sobie życzył. Dotyczy to zwłaszcza młodych witryn, do których prowadzi niewiele linków. Prośba skraca oczekiwanie, o ile do nowej strony prowadzą odnośniki z innych podstron serwisu, a jej treść jest kompletna.
Istotna zmiana na stronie, która już jest w Google
Poprawiony tytuł, przebudowany opis oferty, zmieniony numer telefonu, nowe godziny pracy, usunięty błąd w treści. W wynikach wyszukiwania Google korzysta z wersji zapisanej w indeksie, więc do czasu ponownej wizyty robota użytkownicy widzą starą wersję. Prośba jest tutaj najbardziej użyteczna, bo strona ma już swoje miejsce w indeksie i wystarczy ją odświeżyć.
Naprawiona przyczyna braku w indeksie
Jeżeli strona była wykluczona z powodu znacznika noindex, reguły w pliku robots.txt, błędu serwera albo błędnego przekierowania, a przyczyna została usunięta, prośba pozwala szybko powiadomić o tym Google. Kolejność ma znaczenie: najpierw naprawa, potem test, dopiero na końcu zgłoszenie.
Adres, o którym Google jeszcze nie wie
Gdy narzędzie pokazuje, że adres jest Google nieznany, dokumentacja zaleca przeprowadzenie testu wersji opublikowanej, sprawdzenie dostępności strony, rozwiązanie ewentualnych problemów i zgłoszenie strony do zindeksowania. Równolegle należy zadbać o to, żeby adres znalazł się w mapie witryny i żeby prowadził do niego co najmniej jeden link z serwisu.
Kiedy prośba niczego nie zmienia?
Druga grupa sytuacji jest dłuższa i to ona odpowiada za większość rozczarowań. W każdej z nich zgłoszenie zostaje przyjęte albo odrzucone, ale stan strony w Google pozostaje taki sam.
Strona jest zablokowana przed robotem lub indeksowaniem
Jeżeli test wersji opublikowanej uzna stronę za niemożliwą do zindeksowania, prośby nie da się wysłać. Tak dzieje się przy znaczniku noindex, blokadzie w pliku robots.txt, wymaganym logowaniu, błędach serwera i adresach zwracających kod 404. Narzędzie pokazuje wtedy przyczynę i dopóki nie zostanie ona usunięta, ponawianie próby nie ma sensu.
Google uznał stronę za duplikat
Gdy kilka adresów ma tę samą lub bardzo podobną treść, Google wybiera jeden z nich jako wersję kanoniczną, a pozostałe pomija. Zduplikowane strony nie są indeksowane i prośba tego nie zmieni. Test wersji opublikowanej nie sprawdza tego warunku, więc może zakończyć się wynikiem pozytywnym, a strona i tak nie trafi do indeksu.
Strona została odwiedzona, ale Google jej nie dodał
Stan „Strona zeskanowana, ale jeszcze niezindeksowana” oznacza, że robot już był na stronie i zdecydował, że na razie jej nie doda. Kolejna prośba spowoduje co najwyżej kolejną wizytę z tym samym skutkiem. Tutaj trzeba pracować nad treścią i miejscem strony w serwisie, co opisałem osobno we wpisie o tym, skąd bierze się stan strony zeskanowanej, ale niezindeksowanej.
Strona jest w indeksie, ale ma słabą pozycję
Prośba o zindeksowanie nie jest prośbą o wyższą pozycję. Jeżeli narzędzie pokazuje, że adres znajduje się w Google, a strona nie wyświetla się na oczekiwane zapytania, problem dotyczy oceny treści, konkurencji lub dopasowania do zapytania. Ponowne zgłoszenie niezmienionej strony niczego tu nie wnosi.
Witryna ma nałożone ręczne działania lub problem z bezpieczeństwem
Narzędzie nie sprawdza, czy wobec witryny podjęto ręczne działania, czy występują w niej problemy z bezpieczeństwem, czy treść została usunięta z przyczyn prawnych oraz czy adres nie został tymczasowo zablokowany w Search Console. W każdym z tych przypadków test może wyglądać poprawnie, a strona nie będzie widoczna. Należy wtedy zajrzeć do raportów „Ręczne działania”, „Problemy dotyczące bezpieczeństwa” oraz do narzędzia „Usunięcia”.
Zmian jest kilkaset albo kilka tysięcy
Po przebudowie serwisu, zmianie adresów albo imporcie produktów zgłaszanie stron pojedynczo jest stratą czasu, a dzienny limit skończy się bardzo szybko. Do takich zadań służy mapa witryny.

Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl. Sprawdzę wtedy stan wskazanych adresów w Search Console, ustalę, dlaczego nie ma ich w Google, i zgłoszę je do zindeksowania dopiero po usunięciu rzeczywistej przyczyny.
Jak sprawdzić stan adresu, zanim wyśle się prośbę?
Zgłoszenie wysłane bez sprawdzenia stanu strony jest działaniem na ślepo. Narzędzie do sprawdzania adresów URL po krótkiej chwili pokazuje, co Google wie o stronie, i od tego wyniku zależy dalsze postępowanie.
- Po zalogowaniu do Google Search Console należy wybrać właściwą usługę, czyli tę, do której należy sprawdzany adres. Adres spoza otwartej usługi nie zostanie sprawdzony.
- W pasku wyszukiwania u góry ekranu wpisuje się pełny adres strony, razem z początkiem https://, i zatwierdza klawiszem Enter. W większości raportów można też najechać kursorem na adres i użyć ikony sprawdzania obok niego.
- Po chwili pojawia się ogólny stan strony. Komunikat „Adres URL znajduje się w Google” oznacza, że strona jest w indeksie. Komunikat „Adres URL nie znajduje się w Google” oznacza, że nie może pojawiać się w wynikach.
- Należy rozwinąć sekcję „Indeksowanie stron”. Znajdują się w niej między innymi pola „Ostatnie skanowanie”, „Czy skanowanie jest dozwolone”, „Pobranie strony”, „Czy indeksowanie jest dozwolone” oraz „Adres kanoniczny wybrany przez Google”.
- Na koniec trzeba zapisać sobie nagłówek tej sekcji, czyli powód, dla którego strona jest albo nie jest w indeksie. To od niego zależy, czy prośba ma sens.

Trzeba pamiętać o jednej rzeczy: pierwszy ekran pokazuje dane z ostatnio zindeksowanej wersji strony, a nie z wersji, która jest w tej chwili opublikowana. Jeżeli od daty widocznej w polu „Ostatnie skanowanie” strona była poprawiana, Google jeszcze tych poprawek nie zna. Dokładne znaczenie poszczególnych pól omówiłem we wpisie o tym, jak czytać wynik narzędzia Sprawdzanie adresu URL.
Jak odczytać wynik i podjąć decyzję?
Jeżeli strona jest w Google, a data ostatniego skanowania jest późniejsza niż wprowadzone zmiany, prośba jest zbędna, bo robot już widział aktualną wersję. Jeżeli data jest wcześniejsza niż zmiany, zgłoszenie jest uzasadnione.
Jeżeli strony nie ma w Google, a powodem jest blokada, błąd serwera, przekierowanie albo kod 404, najpierw trzeba usunąć przyczynę. Jeżeli powodem jest duplikat lub wybór innej strony kanonicznej, należy uporządkować adresy i znaczniki kanoniczne. Jeżeli strona została wykryta albo zeskanowana, ale niezindeksowana, pracę trzeba zacząć od treści i linków wewnętrznych.
Osobom, które nie korzystają jeszcze z Search Console, przyda się opis prostszych sposobów z wpisu o tym, jak sprawdzić, czy Google zaindeksował stronę.
Jak wysłać prośbę o zindeksowanie krok po kroku?
Gdy stan strony jest znany, a ewentualna przyczyna braku w indeksie została usunięta, samo zgłoszenie zajmuje kilka minut. Radzę nie pomijać testu wersji opublikowanej, bo to on pokazuje, czy Google widzi stronę tak, jak powinien.
- Sprawdzenie adresu w pasku u góry Search Console, tak jak opisano wyżej.
- Na stronie wyniku należy kliknąć „Sprawdź URL wersji opublikowanej”. Narzędzie pobiera wtedy stronę w czasie rzeczywistym, co zajmuje dłuższą chwilę.
- Po zakończeniu testu trzeba odczytać ogólny stan. Wynik „Google ma dostęp do adresu URL” oznacza, że nie wykryto przeszkód. Wynik „Google nie ma dostępu do adresu URL” oznacza poważny problem, opisany w sekcji dotyczącej dostępności.
- Warto kliknąć „Wyświetl przetestowaną stronę” i przejść na kartę „Zrzut ekranu”. Widać tam, jak stronę zobaczył robot. Jeżeli brakuje głównej treści albo strona jest pusta, zgłoszenie trzeba odłożyć do czasu wyjaśnienia przyczyny.
- Jeżeli test wypadł poprawnie, należy kliknąć „Poproś o zindeksowanie”. Narzędzie wykonuje jeszcze krótki test, a następnie potwierdza dodanie adresu do kolejki.
- Okno z potwierdzeniem zamyka się i na tym czynność się kończy. Tego samego adresu nie należy zgłaszać ponownie, dopóki nie minie rozsądny czas oczekiwania.
Między wynikiem testu a danymi z indeksu można się przełączać za pomocą kart „Indeks Google” i „Test wersji opublikowanej”. Porównanie obu widoków pokazuje, co zmieniło się na stronie od ostatniej wizyty robota.
Czego test wersji opublikowanej nie sprawdza?
Pozytywny wynik testu nie oznacza, że strona zostanie zindeksowana. Dokumentacja wymienia warunki, których narzędzie nie bada: strona nie może podlegać ręcznym działaniom ani sprawiać problemów prawnych, nie może powielać zawartości innej zindeksowanej strony, a jej jakość musi być wystarczająca. Test nie sprawdza też obecności adresu w mapach witryn ani na stronach odsyłających.
Jeszcze jedna pułapka dotyczy przekierowań. Test najpierw podąża za przekierowaniem, a potem bada stronę docelową, przy czym nie informuje, że przekierowanie w ogóle wystąpiło. Jeżeli zgłaszany adres przekierowuje gdzie indziej, wynik dotyczy innej strony, niż się wydaje.
Co zrobić, gdy prośby nie da się wysłać?
Zdarza się, że po kliknięciu przycisku zamiast potwierdzenia pojawia się informacja o problemie. Przyczyny są zwykle trzy i każda wymaga innego postępowania.
Wyczerpany dzienny limit
Jeżeli narzędzie informuje o przekroczeniu limitu, jedynym rozwiązaniem jest odczekanie do następnego dnia. Limit jest przypisany do usługi w Search Console. Odradzam próby obchodzenia go przez zakładanie dodatkowych kont lub usług dla tej samej witryny. Niczego to nie przyspiesza, a przy większej liczbie adresów właściwą drogą jest mapa witryny.
Strona została uznana za niemożliwą do zindeksowania
Wtedy trzeba wrócić do wyniku testu i odczytać przyczynę w sekcji dotyczącej dostępności. Najczęstsze to znacznik noindex pozostawiony po pracach nad stroną, reguła blokująca w pliku robots.txt, logowanie wymagane do wyświetlenia treści, błąd serwera albo zapora, która nie wpuszcza robota. Po naprawie należy ponownie wykonać test i dopiero po poprawnym wyniku wysłać prośbę.
Brak uprawnień lub niewłaściwa usługa
Jeżeli przycisk jest niedostępny, warto sprawdzić dwie rzeczy. Pierwsza to poziom dostępu: w menu „Ustawienia” w części „Użytkownicy i uprawnienia” widać, czy konto ma rolę właściciela lub pełny dostęp. Druga to zgodność adresu z usługą: adres z www i bez www, a także z http i https, to dla Search Console różne adresy, chyba że usługa obejmuje całą domenę.
Jak zgłosić wiele adresów naraz?
Do większej liczby stron Google zaleca mapę witryny. Jest to plik z listą adresów, z którego robot dowiaduje się, jakie strony istnieją w serwisie. Dokumentacja podkreśla, że mapa jest szczególnie przydatna, gdy witryna została niedawno uruchomiona lub przeniesiona.
Przy aktualizacji wielu stron Google radzi przesłać mapę, w której zmienione strony są oznaczone znacznikiem <lastmod>, czyli datą ostatniej modyfikacji. Data musi być prawdziwa. Mapa, która przy każdym adresie codziennie podaje bieżący dzień, przestaje być dla Google wiarygodnym źródłem.
- Należy ustalić adres mapy witryny. W WordPressie tworzy ją sam system albo wtyczka do optymalizacji, a adres ma zwykle postać
/wp-sitemap.xmllub/sitemap_index.xml. - Adres mapy trzeba otworzyć w przeglądarce i upewnić się, że nowe lub zmienione strony są na liście.
- W Search Console w menu po lewej stronie należy otworzyć raport „Mapy witryn”.
- W polu dodawania nowej mapy wpisuje się jej adres i klika „Prześlij”.
- Po kilku dniach warto wrócić do raportu i sprawdzić stan mapy oraz liczbę wykrytych stron.
Cały proces, razem z typowymi błędami, opisałem we wpisie o tym, jak zgłosić mapę witryny w Google Search Console. Warto dodać, że według dokumentacji popularne systemy do prowadzenia stron, w tym WordPress, w większości przypadków same przekazują wyszukiwarkom informacje o nowych treściach, więc część próśb wysyłanych ręcznie jest po prostu niepotrzebna.
Linki wewnętrzne zamiast kolejnej prośby
Robot trafia na strony głównie po linkach. Nowa podstrona, do której nie prowadzi żaden odnośnik z menu, strony głównej, kategorii albo powiązanego wpisu, jest dla Google sygnałem, że sam właściciel nie uważa jej za ważną. Dwa lub trzy przemyślane linki z często odwiedzanych miejsc serwisu potrafią zrobić więcej niż ręczne zgłoszenie.
Po czym poznać, że prośba zadziałała?
Potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia nie jest jeszcze wynikiem. O skuteczności świadczy dopiero zmiana danych w indeksie, a tę sprawdza się w tym samym narzędziu.
Po dwóch lub trzech dniach należy ponownie sprawdzić adres i spojrzeć na pole „Ostatnie skanowanie”. Jeżeli pojawiła się w nim data późniejsza niż dzień zgłoszenia, robot odwiedził stronę. Jeżeli jednocześnie ogólny stan brzmi „Adres URL znajduje się w Google”, strona jest w indeksie w nowej wersji.
Drugim sprawdzianem jest sama wyszukiwarka. Google przypomina, że komunikat o obecności adresu w indeksie nie daje pewności wyświetlania w wynikach, i radzi wyszukać adres bezpośrednio w Google. Można wpisać w wyszukiwarce pełny adres strony albo charakterystyczne zdanie z nowej treści ujęte w cudzysłów.
Przy zmianie tytułu lub opisu trzeba wziąć pod uwagę, że Google sam decyduje, jaki tytuł i fragment pokaże przy wyniku. Nowa wersja w indeksie nie zawsze oznacza więc identyczny wygląd wyniku. Jeżeli po ponownym sprawdzeniu adresu data skanowania jest nowa, prośba spełniła swoje zadanie.
Stan większej grupy adresów wygodniej śledzić w raporcie „Indeksowanie stron”. Dane w tym raporcie pojawiają się z opóźnieniem względem narzędzia do sprawdzania pojedynczego adresu, dlatego różnica kilku dni między nimi jest zwyczajna.
Co zrobić, gdy strona mimo prośby nadal nie trafia do Google?
Jeżeli po dwóch tygodniach stan się nie zmienił, przyczyna leży w stronie albo w serwisie, a nie w braku zgłoszenia. Ponowne sprawdzenie adresu pokaże, do której z poniższych grup należy przypadek.
Robot nie przyszedł
Pole „Ostatnie skanowanie” jest puste albo pokazuje starą datę. Oznacza to zwykle, że Google ma wiele adresów do odwiedzenia w tej witrynie i ten ocenia jako mało pilny. Pomaga dodanie linków wewnętrznych z ważnych podstron, umieszczenie adresu w mapie witryny oraz ograniczenie liczby zbędnych adresów, na przykład stron filtrów, wyników wewnętrznej wyszukiwarki i pustych archiwów. Trzeba też sprawdzić, czy serwer odpowiada szybko i bez błędów.
Robot przyszedł, ale strony nie dodał
Data skanowania jest nowa, a strona pozostaje poza indeksem. Tu w grę wchodzi ocena treści. Należy sprawdzić, czy strona nie powtarza tego, co jest już na innych podstronach serwisu, czy odpowiada na konkretną potrzebę odbiorcy i czy ma wystarczająco dużo własnej, konkretnej treści. Strony składające się z kilku zdań i formularza rzadko trafiają do indeksu, niezależnie od liczby próśb.
Google wybrał inny adres
W polu „Adres kanoniczny wybrany przez Google” widnieje inny adres niż sprawdzany. Google uznał, że obie strony mają tę samą zawartość, i pokazuje tylko jedną. Rozwiązaniem jest wyraźne zróżnicowanie treści albo wskazanie jednej wersji przez znacznik kanoniczny i przekierowanie pozostałych.
Wynik testu jest poprawny, a problem dotyczy całej witryny
Jeżeli z wyników zniknęło wiele stron jednocześnie, pojedyncze prośby nie pomogą. Należy sprawdzić raporty „Ręczne działania” i „Problemy dotyczące bezpieczeństwa”, plik robots.txt oraz ustawienie widoczności dla wyszukiwarek w systemie, w którym działa strona. W WordPressie jest to pole w ustawieniach czytania, które prosi wyszukiwarki o nieindeksowanie witryny i bywa zaznaczone przez pomyłkę po zakończeniu prac nad stroną.
Zgłoszenie poprawki dla całej grupy stron
Gdy ten sam problem dotyczył wielu adresów i został naprawiony, zamiast wysyłać prośby pojedynczo, należy otworzyć w raporcie „Indeksowanie stron” szczegóły danego problemu i kliknąć „Sprawdź poprawkę”. Google rozpoczyna wtedy weryfikację wszystkich adresów z tej grupy i informuje o jej wyniku. Dokumentacja zaleca, żeby wcześniej wykonać test wersji opublikowanej dla kilku przykładowych stron.
Jakich błędów unikać przy zgłaszaniu stron?
Większość kłopotów z tym narzędziem wynika nie z jego działania, lecz ze sposobu używania. Poniższe błędy powtarzają się najczęściej.
- Wielokrotne zgłaszanie tego samego adresu. Nie przyspiesza indeksowania, co Google potwierdza wprost.
- Zgłaszanie strony przed naprawą przyczyny. Robot zobaczy tę samą blokadę lub ten sam błąd.
- Zgłaszanie strony niedokończonej. Do indeksu trafi wersja robocza, a na kolejną wizytę robota trzeba będzie czekać.
- Traktowanie prośby jako sposobu na poprawę pozycji. Narzędzie dotyczy obecności w indeksie, nie kolejności wyników.
- Wykorzystywanie limitu na strony bez znaczenia, na przykład regulaminy i strony tagów, przez co brakuje go na adresy ważne.
- Korzystanie z zewnętrznych usług obiecujących natychmiastowe indeksowanie dowolnych adresów. Część z nich używa interfejsów Google niezgodnie z przeznaczeniem, co jest sprzeczne z zasadami i nie daje trwałego efektu.
Osobną pomyłką jest używanie prośby do usuwania treści. Jeżeli strona została skasowana, a Google nadal ją pokazuje, zgłoszenie do zindeksowania nie jest właściwym narzędziem. Do pilnego ukrycia własnego adresu służy narzędzie „Usunięcia” w Search Console, a trwałym rozwiązaniem jest poprawny kod odpowiedzi serwera lub znacznik noindex.
Uważam, że rozsądna zasada jest prosta: jedna prośba na adres po każdej istotnej zmianie, wysłana dopiero po poprawnym teście wersji opublikowanej. Resztę pracy powinny wykonywać mapa witryny i linki wewnętrzne.
Najczęstsze pytania
Czy prośba o zindeksowanie wymaga opłaty?
Nie. Google Search Console jest narzędziem udostępnianym właścicielom witryn bez opłat, a prośba o zindeksowanie jest jedną z jego funkcji. Wystarczy zweryfikowana usługa oraz rola właściciela albo pełny dostęp.
Ile próśb dziennie można wysłać?
Google potwierdza istnienie dziennego limitu, ale nie publikuje jego wysokości w dokumentacji. Limit dotyczy usługi w Search Console. Jeżeli potrzeb jest więcej, niż pozwala narzędzie, właściwym rozwiązaniem jest mapa witryny z aktualnymi datami modyfikacji.
Jak długo czeka się na efekt?
Pomoc Search Console podaje, że indeksowanie trwa zwykle jeden dzień, ale może potrwać tydzień lub dwa. W dokumentacji dla twórców witryn mowa jest o okresie od kilku dni do kilku tygodni. Przed upływem dwóch tygodni nie ma podstaw, żeby uznać zgłoszenie za nieskuteczne.
Czy trzeba zgłaszać każdy nowy wpis na blogu?
Nie ma takiej potrzeby. Sprawnie działająca witryna z mapą witryny i logicznym układem linków jest odwiedzana przez robota regularnie, a nowe wpisy trafiają do indeksu bez udziału właściciela. Ręczną prośbę warto zostawić na treści pilne oraz na sytuacje, w których nowa strona nie pojawia się w Google mimo upływu kilku dni.
Czy można poprosić o zindeksowanie cudzej strony, na przykład artykułu o firmie?
Nie. Zgłoszenie można wysłać wyłącznie dla adresów w usłudze, którą się zarządza. W przypadku publikacji w obcym serwisie pozostaje zwrócenie się do jego właściciela albo cierpliwe oczekiwanie na zwykłą wizytę robota.
Co oznacza poprawny test, po którym strona nadal nie jest w Google?
Oznacza, że robot ma do strony dostęp, ale nie zostały spełnione inne warunki, których test nie bada. Najczęściej chodzi o powieloną treść, zbyt małą wartość strony albo problem dotyczący całej witryny. Wynik testu potwierdza jedynie brak technicznych przeszkód.
Czy po zmianie adresu strony trzeba zgłosić stary i nowy adres?
Wystarczy zgłosić nowy adres, pod warunkiem że stary przekierowuje do niego na stałe. Stary adres zniknie z wyników, gdy Google odwiedzi go ponownie i odczyta przekierowanie. Przy zmianie wielu adresów lepiej przesłać zaktualizowaną mapę witryny.
Czy częste prośby mogą zaszkodzić stronie?
Dokumentacja nie wspomina o żadnych karach za ponawianie zgłoszeń. Jedynym skutkiem jest zużycie dziennego limitu i brak przyspieszenia. Szkodliwe bywa natomiast zgłaszanie stron niegotowych, bo Google zapisuje wersję, którą zastał.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
Zdaję sobie sprawę, że prowadzenie firmy zostawia niewiele miejsca na analizowanie raportów. Mogę przejąć tę sprawę w całości: sprawdzę, które strony są w Google, a których brakuje, ustalę przyczynę dla każdej z nich, uporządkuję mapę witryny i linki wewnętrzne, przygotuję listę poprawek do wprowadzenia, a następnie zgłoszę strony do zindeksowania i dopilnuję, czy rzeczywiście pojawiły się w wynikach.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres strony. Odpowiem, co da się zrobić i ile to potrwa, bez zobowiązań.




