Ta sama podstrona otwiera się pod adresem zakończonym ukośnikiem i pod adresem bez ukośnika. Na ekranie wygląda identycznie, więc przez długi czas nikt nie zwraca na to uwagi. Problem wychodzi na jaw dopiero w Google Search Console, gdy w raportach pojawiają się duplikaty, albo w statystykach, gdy ruch jednej podstrony jest rozbity na dwa wiersze.
Tekst jest przeznaczony dla właścicieli firm, którzy sami opiekują się swoją stroną albo chcą wiedzieć, o co poprosić wykonawcę. Nie wymaga umiejętności programowania. Przyda się dostęp do Google Search Console, do panelu strony i, w części przypadków, do plików na serwerze.
Po lekturze czytelnik będzie umiał ocenić, czy dwie wersje adresu rzeczywiście szkodzą jego stronie, ustalić, skąd się wzięły, wybrać jedną z nich i przekierować drugą. Opisuję też, po czym poznać, że naprawa zadziałała, i co zrobić, gdy Google nadal pokazuje nie tę wersję, o którą chodziło.
Czy adres z ukośnikiem i bez ukośnika to dla Google ta sama strona?
Odpowiedź zależy od tego, o którym miejscu adresu mowa. Sama domena, na przykład https://www.example.pl i https://www.example.pl/, to zawsze ten sam adres. Przeglądarka i robot Google w obu przypadkach proszą serwer o to samo, więc strony głównej nie trzeba poprawiać ani przekierowywać.
Inaczej jest z każdą dalszą częścią adresu. https://www.example.pl/oferta oraz https://www.example.pl/oferta/ to dla Google dwa odrębne adresy, które mogą zawierać różne treści. Wyszukiwarka pobiera każdy z nich osobno i dopiero po porównaniu zawartości stwierdza, że ma przed sobą dwie kopie jednej podstrony.
Historycznie ukośnik na końcu oznaczał katalog, a jego brak oznaczał plik. Współczesne systemy zarządzania treścią nie trzymają się tego podziału i obie formy są poprawne. Google nie premiuje żadnej z nich. Liczy się wyłącznie to, żeby w całym serwisie działała jedna forma, a druga do niej prowadziła.
Wyjątkiem są adresy plików, takich jak dokumenty PDF, grafiki czy strony zakończone rozszerzeniem .html. One zawsze powinny pozostać bez ukośnika na końcu, ponieważ dopisanie go zwykle kończy się błędem 404.

Czy dwie wersje tej samej podstrony rzeczywiście szkodzą w Google?
Nie jest to powód do kary i nie powoduje usunięcia strony z wyników. Google od dawna radzi sobie z takimi sytuacjami: grupuje identyczne adresy, wybiera jeden jako główny, czyli kanoniczny, i tylko ten pokazuje w wynikach. Jeśli wybór wyszukiwarki pokrywa się z oczekiwaniem właściciela, szkoda jest niewielka.
Kłopot polega na tym, że decyzja zostaje oddana algorytmowi. Zdarza się, że w części serwisu Google wybiera wersję z ukośnikiem, a w części bez niego, albo zmienia zdanie po kolejnej aktualizacji treści. Do tego dochodzą skutki, które łatwo przeoczyć:
- linki z innych stron prowadzą raz do jednej, raz do drugiej wersji, więc ich wartość musi zostać połączona przez Google, zamiast od razu trafiać pod jeden adres,
- robot pobiera każdą podstronę dwukrotnie, co w dużych serwisach i sklepach opóźnia odświeżanie ważnych treści,
- raporty w Search Console zapełniają się pozycjami o duplikatach, wśród których trudniej zauważyć prawdziwe błędy,
- w statystykach odwiedzin jedna podstrona występuje jako dwa wiersze, co zaniża jej wyniki i utrudnia ocenę,
- klienci i partnerzy kopiują różne wersje adresu, więc bałagan z czasem rośnie.
Uważam, że w małej witrynie firmowej jest to usterka porządkowa, a nie zagrożenie. W sklepie z tysiącami produktów, w serwisie z wersjami językowymi albo tuż po zmianie systemu strony ta sama usterka potrafi realnie spowolnić indeksowanie. W obu przypadkach naprawa jest jednorazowa i zwykle prosta, dlatego nie ma powodu, żeby ją odkładać.
Po czym rozpoznać, że strona działa w dwóch wersjach?
Najprostszy sprawdzian trwa minutę i nie wymaga żadnych narzędzi. Wystarczy przeglądarka i adres dowolnej podstrony innej niż strona główna, najlepiej oferty albo wpisu na blogu.
- Otwarcie wybranej podstrony w przeglądarce i skopiowanie jej adresu z paska adresu.
- Wklejenie adresu w nowej karcie i zmiana samej końcówki: jeśli adres kończy się ukośnikiem, należy go usunąć, a jeśli się nim nie kończy, należy go dopisać.
- Zatwierdzenie klawiszem Enter i obserwacja paska adresu po wczytaniu strony.
- Powtórzenie próby dla dwóch lub trzech podstron innego rodzaju, na przykład kategorii, produktu i wpisu, ponieważ różne części serwisu bywają obsługiwane przez inne mechanizmy.
Możliwe są trzy wyniki. Jeśli adres w pasku sam wraca do pierwotnej postaci, działa przekierowanie i podstawowa część pracy jest już wykonana. Jeśli strona wczytuje się, a zmieniony adres pozostaje w pasku, serwis działa w dwóch wersjach. Jeśli pojawia się błąd 404, druga wersja nie istnieje i duplikatu nie ma, choć wygodniej dla odwiedzających byłoby ustawić przekierowanie.
Jak sprawdzić rodzaj przekierowania?
Sam powrót adresu do właściwej postaci nie mówi, czy przekierowanie jest stałe, czy tymczasowe. Dla Google ma to znaczenie, ponieważ stałe przekierowanie o kodzie 301 jest silnym sygnałem, która wersja jest docelowa. Osobno wyjaśniam, jak działa przekierowanie 301 w pliku .htaccess i jakich pomyłek przy nim unikać.
Kod odpowiedzi serwera pokazują narzędzia dla programistów wbudowane w przeglądarkę, w karcie poświęconej ruchowi sieciowemu. Osoby korzystające z wiersza poleceń mogą wpisać jedno polecenie i odczytać pierwszy wiersz odpowiedzi oraz wiersz zaczynający się od słowa „location”:
curl -I https://www.example.pl/oferta
Prawidłowy wynik dla wersji, która ma zniknąć, to kod 301 i jeden adres docelowy. Kod 200 oznacza, że serwer podaje pełną treść pod obiema wersjami. Kod 302 lub 307 oznacza przekierowanie tymczasowe, które warto zamienić na stałe.
Co pokazuje Google Search Console, gdy adresy się dublują?
Przeglądarka pokazuje, jak zachowuje się serwer. Search Console pokazuje, co z tym zachowaniem zrobił Google. Oba źródła są potrzebne, ponieważ dopiero razem dają pełny obraz.
W menu po lewej stronie, w grupie „Indeksowanie”, znajduje się raport „Strony”. Pod wykresem widnieje tabela z powodami, dla których część adresów nie została zindeksowana. Przy dublujących się adresach pojawiają się w niej najczęściej cztery pozycje:
- „Strona zawiera przekierowanie” – adres odsyła do innego adresu. Jeśli na liście są wersje, które miały zostać przekierowane, jest to stan prawidłowy i nie wymaga działania.
- „Strona alternatywna z prawidłowym tagiem kanonicznym” – adres jest kopią, a Google zastosował się do wskazania właściciela. To również stan prawidłowy.
- „Duplikat, użytkownik nie oznaczył strony kanonicznej” – Google sam uznał adres za kopię, bo strona nie wskazała wersji głównej. Warto to uporządkować.
- „Duplikat, wyszukiwarka Google wybrała inną stronę kanoniczną niż użytkownik” – strona wskazuje jedną wersję, a Google wybrał drugą. Ta pozycja wymaga sprawdzenia w pierwszej kolejności.
Po kliknięciu wybranej pozycji otwiera się lista przykładowych adresów. Należy przejrzeć ją pod kątem końcówek: jeśli te same podstrony występują w parach różniących się tylko ukośnikiem, źródło problemu jest potwierdzone.
Jak sprawdzić jedną konkretną podstronę?
Do tego służy narzędzie do sprawdzania adresów URL, dostępne w polu wyszukiwania u góry ekranu Search Console. Google w swojej dokumentacji wskazuje je jako pierwszy krok przy każdym problemie z wyborem wersji głównej.
- Wklejenie w polu u góry pełnego adresu podstrony w jednej wersji, na przykład z ukośnikiem, i zatwierdzenie klawiszem Enter.
- Rozwinięcie sekcji „Indeksowanie strony” w wynikach sprawdzenia.
- Odczytanie dwóch pól: „Kanoniczny adres URL zadeklarowany przez użytkownika” oraz „Kanoniczny adres URL wybrany przez Google”.
- Powtórzenie sprawdzenia dla drugiej wersji tego samego adresu i zapisanie obu wyników.
Jeśli oba pola pokazują tę samą, oczekiwaną wersję, Google rozumie stronę poprawnie. Jeśli pole z deklaracją użytkownika jest puste, na stronie brakuje tagu kanonicznego. Jeśli pola różnią się od siebie, sygnały wysyłane przez serwis są sprzeczne i trzeba je ujednolicić.

Nie radzę opierać oceny na wyszukiwaniu z operatorem site:. Google wyjaśnia, że przy takim zapytaniu wyświetla dokładnie ten adres, o który został poproszony, nawet jeśli nie jest to wersja kanoniczna. Wynik takiego wyszukiwania nie dowodzi więc, że w indeksie są dwie kopie.
Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl, a przejmę sprawę: sprawdzę obie wersje adresów w całym serwisie, ustalę, którą z nich wybrał Google, i doprowadzę stronę do jednej, spójnej postaci.
Skąd biorą się dwie wersje adresu?
Przyczyn jest kilka i często występują jednocześnie. Zanim zacznie się cokolwiek zmieniać, warto ustalić, która z nich dotyczy danej strony, ponieważ od tego zależy miejsce naprawy.
Serwer podaje treść pod obiema wersjami
To najczęstsza przyczyna na stronach pisanych na zamówienie i w mniej popularnych systemach. Mechanizm, który zamienia adres na treść, ignoruje końcowy ukośnik i w obu przypadkach odpowiada kodem 200. Rozpoznaje się to po wyniku próby w przeglądarce: zmieniony adres pozostaje w pasku, a strona się wczytuje.
Linki wewnętrzne są pisane niejednolicie
Menu prowadzi do wersji z ukośnikiem, a odnośniki wstawione ręcznie w treści wpisów do wersji bez niego. Nawet jeśli przekierowanie działa, każde kliknięcie takiego linku wymusza dodatkowe przejście, a robot dostaje sprzeczne wskazówki. Sprawdza się to, najeżdżając kursorem na kilka linków w menu, stopce i treści oraz porównując końcówki adresów wyświetlane na dole okna przeglądarki.
Tag kanoniczny albo mapa witryny wskazują inną wersję niż przekierowanie
Zdarza się po zmianie ustawień adresów albo po wymianie wtyczki. Serwer przekierowuje na wersję z ukośnikiem, a tag kanoniczny lub plik mapy nadal podają adresy bez niego. Google otrzymuje wtedy dwa różne polecenia i sam rozstrzyga, któremu wierzyć. W Search Console objawia się to pozycją o wyborze innej strony kanonicznej niż wskazana.
Linki z zewnątrz prowadzą do drugiej wersji
Na to właściciel strony nie ma wpływu. Katalogi firm, media i partnerzy wpisują adresy po swojemu. Dlatego samo uporządkowanie linków wewnętrznych nie wystarcza i potrzebne jest przekierowanie, które każdy taki link doprowadzi we właściwe miejsce.
Zmiana systemu lub struktury adresów
Po przeniesieniu strony na inny system stare adresy mogły mieć inną końcówkę niż nowe. Google pamięta dawne adresy przez długi czas i nadal je odwiedza. Jeśli nie ustawiono przekierowań, obie wersje funkcjonują obok siebie albo stara zwraca błąd.
Którą wersję wybrać: z ukośnikiem czy bez?
Dla pozycji w Google nie ma to znaczenia. Wybór powinien wynikać z tego, co jest łatwiejsze do utrzymania. Najbezpieczniejsza zasada brzmi: zostaje ta wersja, którą system strony tworzy sam z siebie i którą Google już zindeksował dla większości podstron.
Przed decyzją należy zebrać trzy informacje. Pierwsza to forma adresów, którą generuje system w menu i w mapie witryny. Druga to wersja wskazywana w Search Console w polu „Kanoniczny adres URL wybrany przez Google” dla kilku ważnych podstron. Trzecia to forma, w której adresy występują w materiałach firmy, na wizytówkach i w reklamach.
Jeśli wszystkie trzy źródła wskazują tę samą wersję, decyzja jest oczywista. Jeśli się różnią, pierwszeństwo ma to, co system tworzy domyślnie, ponieważ walka z domyślnym zachowaniem systemu wraca przy każdej aktualizacji. Odradzam zmianę działającej i zindeksowanej wersji na przeciwną wyłącznie ze względów estetycznych. Taka zmiana oznacza przekierowanie wszystkich adresów serwisu i ponowne przetwarzanie ich przez Google, a nie przynosi żadnej korzyści.
Jak ustawić jedną wersję adresów w całym serwisie?
Naprawa składa się z kilku elementów, które muszą wskazywać tę samą wersję. Google opisuje przekierowanie i tag kanoniczny jako mocne sygnały, a mapę witryny jako sygnał słabszy. Najlepszy efekt daje zgodność wszystkich naraz.

Przekierowanie 301 z wersji niechcianej na wybraną
To najważniejszy element. Przekierowanie sprawia, że druga wersja przestaje istnieć jako osobna strona: odwiedzający i robot zawsze trafiają pod jeden adres, a linki z zewnątrz przekazują swoją wartość we właściwe miejsce.
Przed jakąkolwiek zmianą na serwerze trzeba pobrać kopię pliku, który będzie edytowany. Błąd w regułach przekierowań potrafi wyłączyć całą stronę, a przywrócenie poprzedniej wersji pliku usuwa awarię w kilka sekund. Jeśli serwis ma wersję testową, zmianę należy sprawdzić najpierw na niej.
Na serwerach Apache reguły wpisuje się w pliku .htaccess w głównym katalogu strony. Dla wersji z ukośnikiem jako docelowej stosuje się zapis, który pomija istniejące pliki:
RewriteEngine On
RewriteCond %{REQUEST_FILENAME} !-f
RewriteCond %{REQUEST_URI} !/$
RewriteRule ^(.*)$ https://www.example.pl/$1/ [L,R=301]
Dla wersji bez ukośnika jako docelowej stosuje się zapis, który pomija istniejące katalogi:
RewriteEngine On
RewriteCond %{REQUEST_FILENAME} !-d
RewriteCond %{REQUEST_URI} (.+)/$
RewriteRule ^ https://www.example.pl%1 [L,R=301]
W obu przykładach adres https://www.example.pl zastępuje się własną domeną w tej postaci, która jest docelowa, czyli z właściwym protokołem i z „www” albo bez. Dzięki temu jedna reguła od razu prowadzi do ostatecznego adresu. Wyjątek dla katalogów w drugim zapisie jest konieczny: Apache sam dopisuje ukośnik do adresów prawdziwych katalogów, więc reguła usuwająca go bez tego warunku tworzy pętlę.
Powyższe reguły są wzorem ogólnym i wymagają sprawdzenia na konkretnej stronie. W serwisach z panelem administracyjnym, sklepem lub formularzami trzeba po wdrożeniu przetestować logowanie, koszyk i wysyłkę formularza, ponieważ przekierowanie gubi dane przesyłane z formularzy. Na serwerach innego typu, na przykład Nginx, plik .htaccess nie działa i regułę ustawia administrator hostingu w konfiguracji serwera.
Ustawienie w WordPressie
W WordPressie nie należy dopisywać własnych reguł dotyczących ukośnika. System sam przekierowuje wpisy i strony na wersję zgodną z ustawionym formatem adresów. O tym, czy adresy kończą się ukośnikiem, decyduje zakończenie formatu w ustawieniach.
- W panelu należy przejść do menu „Ustawienia” i wybrać „Bezpośrednie odnośniki”.
- Należy odczytać zaznaczony format. Gotowe formaty, na przykład „Nazwa wpisu”, kończą się ukośnikiem. W polu „Własny format” o końcówce decyduje to, czy wpisany wzór, na przykład
/%postname%/, ma ukośnik na końcu. - Jeśli format jest zgodny z wybraną wersją, niczego się nie zmienia. Wystarczy sprawdzić w przeglądarce, czy druga wersja adresu wraca do właściwej.
- Jeśli format ma zostać zmieniony, po poprawce należy kliknąć „Zapisz zmiany” i od razu sprawdzić kilka podstron różnego rodzaju.
Zmiana formatu na działającej stronie jest ryzykowna, ponieważ zmienia adresy wszystkich wpisów naraz. Bezpieczna jest tylko zmiana samej końcówki, bez ruszania pozostałej części wzoru, i tylko wtedy, gdy istnieje ku temu wyraźny powód. Jeśli po sprawdzeniu druga wersja adresu nadal odpowiada kodem 200, przyczyną bywa wtyczka pamięci podręcznej albo własny typ treści dodany przez motyw i wtedy potrzebna jest pomoc osoby technicznej.
Tag kanoniczny, linki wewnętrzne i mapa witryny
Każda podstrona powinna mieć w kodzie znacznik rel="canonical" z pełnym adresem w wybranej wersji, dokładnie co do znaku. W WordPressie dodają go wtyczki do optymalizacji, w innych systemach odpowiada za to szablon. Szczegóły opisuję w tekście o tym, jak wskazać Google właściwą wersję podstrony tagiem kanonicznym.
Linki w menu, stopce, okruszkach i treści należy doprowadzić do jednej postaci. W menu poprawia się je ręcznie. W treści wielu wpisów wygodniej jest użyć narzędzia do zbiorczej zamiany w bazie danych, ale wyłącznie po wykonaniu kopii zapasowej, ponieważ takiej zamiany nie da się cofnąć jednym kliknięciem.
Mapa witryny powinna zawierać wyłącznie adresy w wybranej wersji. Po zmianach należy otworzyć plik mapy w przeglądarce i przejrzeć końcówki adresów, a następnie przesłać mapę ponownie. Sposób postępowania opisałem w tekście o tym, jak zgłosić mapę witryny w Google Search Console. Tę samą wersję adresów muszą podawać znaczniki wersji językowych oraz dane strukturalne, jeśli strona z nich korzysta.
Po czym poznać, że naprawa zadziałała?
Pierwszą kontrolę wykonuje się od razu po wdrożeniu, drugą po kilku tygodniach. Pierwsza dotyczy serwera, druga Google.
Zaraz po zmianie należy powtórzyć próbę z przeglądarki dla kilku rodzajów podstron. Wersja niechciana ma odpowiadać kodem 301 i prowadzić prosto do adresu docelowego, bez przystanków pośrednich. Jeśli po drodze adres zmienia się kilka razy, na przykład najpierw na wersję z „www”, a dopiero potem na wersję z ukośnikiem, powstał łańcuch, który warto skrócić do jednego kroku. Temat wyboru domeny omawiam w tekście o tym, jak ustawić jedną wersję adresu z www lub bez www.
Trzeba też sprawdzić miejsca, w których przekierowanie mogło coś zepsuć: logowanie do panelu, formularz kontaktowy, koszyk i płatność w sklepie, pobieranie plików. Dopiero gdy wszystko działa, zmianę można uznać za wdrożoną.
W Search Console efekty pojawiają się stopniowo, w miarę jak robot ponownie odwiedza kolejne adresy. Dla najważniejszych podstron można przyspieszyć ten proces w narzędziu do sprawdzania adresów URL, klikając „Poproś o zindeksowanie”. Funkcja ma limity, więc Google zaleca używać jej tylko dla kluczowych adresów, a nie dla całego serwisu.
Oznaką powodzenia jest to, że wersje niechciane przechodzą w raporcie „Strony” do pozycji „Strona zawiera przekierowanie”, a liczba adresów przy pozycjach o duplikatach maleje. Po otwarciu pozycji, która została naprawiona, można kliknąć „Sprawdź poprawkę”, aby Google rozpoczął ponowną weryfikację zgłoszonych adresów. Weryfikacja trwa zwykle dłużej niż kilka dni i jej wynik pojawia się w tym samym raporcie.
Co zrobić, gdy Google nadal pokazuje niewłaściwą wersję?
Najpierw trzeba odczekać. Google zaznacza w dokumentacji, że ponowna ocena zgrupowanych adresów wymaga czasu i że strony mogą pozostawać w grupie duplikatów nawet przez dwa tygodnie po usunięciu przyczyny. W dużych serwisach, w których robot rzadko wraca do mniej ważnych podstron, trwa to dłużej.
Jeśli po kilku tygodniach stan się nie zmienia, należy przejść po kolei przez listę możliwych przeszkód:
- przekierowanie działa tylko dla części serwisu, na przykład dla wpisów, ale nie dla kategorii, produktów lub stron z paginacją,
- przekierowanie jest tymczasowe i zwraca kod 302 zamiast 301,
- tag kanoniczny wskazuje wersję, która sama jest przekierowywana,
- mapa witryny nadal zawiera adresy w starej postaci,
- pamięć podręczna strony lub sieć dostarczania treści podaje zapisaną wcześniej odpowiedź z kodem 200 i wymaga wyczyszczenia,
- wersja niechciana została zablokowana w pliku robots.txt, więc robot nie może zobaczyć przekierowania.
Każdy z tych punktów sprawdza się tym samym sposobem: próbą w przeglądarce lub poleceniem curl -I dla konkretnego adresu z listy przykładów w Search Console. Po usunięciu przeszkody należy ponownie sprawdzić adres w narzędziu do sprawdzania adresów URL i porównać oba pola z adresem kanonicznym.
Jeśli wszystkie sygnały są zgodne, a Google mimo to trzyma się innej wersji, dokumentacja radzi zastanowić się, czy wybór wyszukiwarki nie jest po prostu lepszy dla odwiedzających. W przypadku ukośnika zwykle oznacza to, że do drugiej wersji prowadzi wyraźnie więcej linków. Wtedy rozsądniej jest dostosować serwis do wyboru Google, niż miesiącami czekać na zmianę.
Jakich błędów unikać przy porządkowaniu adresów?
Większość kłopotów po takiej naprawie nie wynika z samego ukośnika, lecz ze zbyt pospiesznych albo zbyt radykalnych działań. Poniżej zebrałem pomyłki, które widuję najczęściej.
- Blokowanie drugiej wersji w pliku robots.txt. Google odradza tę metodę, ponieważ robot nie widzi wtedy ani przekierowania, ani tagu kanonicznego i nie może połączyć obu adresów.
- Dodawanie znacznika „noindex” do jednej z wersji zamiast przekierowania. Usuwa to adres z wyników, ale nie przenosi wartości linków na wersję docelową.
- Zgłaszanie drugiej wersji w narzędziu do usuwania adresów w Search Console. Narzędzie ukrywa wynik tylko czasowo, a w razie pomyłki może ukryć także właściwą wersję podstrony.
- Dopisywanie ukośnika do adresów plików, na przykład dokumentów i grafik, przez regułę bez wyjątku dla plików.
- Ustawienie tej samej reguły w dwóch miejscach, na przykład na serwerze i we wtyczce, z przeciwnymi kierunkami. Skutkiem jest pętla i komunikat o zbyt wielu przekierowaniach.
- Edycja pliku na serwerze bez kopii i bez sprawdzenia strony zaraz po zapisaniu zmian.
- Poprawienie przekierowania przy pozostawieniu starych linków wewnętrznych i starej mapy witryny.
Bezpieczna kolejność jest zawsze ta sama: kopia, jedna zmiana, kontrola, dopiero potem kolejna zmiana. Przy takim sposobie pracy ewentualny błąd od razu wiadomo, czemu przypisać, i można go cofnąć bez szkody dla strony.
Najczęstsze pytania
Czy adres strony głównej z ukośnikiem i bez ukośnika to duplikat?
Nie. Sama domena z ukośnikiem na końcu i bez niego to technicznie ten sam adres, a przeglądarki często ukrywają ten znak w pasku. Strony głównej nie trzeba przekierowywać ani oznaczać w żaden szczególny sposób. Problem dotyczy wyłącznie adresów, które po nazwie domeny mają dalszą część.
Która wersja jest lepsza dla pozycji w Google?
Żadna. Google traktuje obie formy jako równie poprawne i nie przyznaje przewagi adresom z ukośnikiem ani bez niego. Znaczenie ma konsekwencja: jedna forma w całym serwisie, w linkach, w tagu kanonicznym i w mapie witryny.
Czy wystarczy sam tag kanoniczny, bez przekierowania?
Tag kanoniczny jest dla Google mocną wskazówką i w wielu przypadkach wystarcza do połączenia obu wersji w wynikach. Nie zmienia jednak tego, co widzą odwiedzający, i nie porządkuje statystyk, ponieważ obie wersje nadal się otwierają. Dlatego tam, gdzie da się ustawić przekierowanie 301, radzę stosować oba rozwiązania jednocześnie.
Jak długo Google aktualizuje adresy po wdrożeniu przekierowań?
Nie ma jednego terminu. Ważne podstrony, często odwiedzane przez robota, zmieniają się zwykle w ciągu kilku dni, a rzadziej odwiedzane po kilku tygodniach. Dokumentacja Google wspomina o okresie do dwóch tygodni na ponowną ocenę zgrupowanych adresów, ale w dużych serwisach cały proces trwa dłużej.
Czy po przekierowaniu strona może chwilowo stracić pozycje?
Przy poprawnie ustawionym przekierowaniu 301 między dwiema wersjami tej samej podstrony zwykle nie widać wyraźnych zmian, ponieważ treść i adres różnią się jednym znakiem. Niewielkie wahania w okresie ponownego przetwarzania adresów są możliwe i nikt nie może rzetelnie zagwarantować ich braku. Większe spadki wskazują raczej na błąd wdrożenia, na przykład pętlę albo przekierowanie wszystkich adresów na stronę główną.
Czy w statystykach odwiedzin obie wersje liczą się osobno?
Tak. Narzędzia analityczne, w tym Google Analytics, zapisują ścieżkę strony dokładnie w takiej postaci, w jakiej została otwarta, więc adres z ukośnikiem i bez niego tworzą dwa wiersze raportu. Po wdrożeniu przekierowania nowe odwiedziny trafiają już do jednego wiersza. Dane historyczne pozostają rozdzielone i przy porównaniach trzeba je sumować ręcznie.
Czy trzeba prosić inne serwisy o poprawienie linków?
Nie jest to konieczne. Przekierowanie 301 doprowadza odwiedzających i robota do właściwej wersji niezależnie od tego, jak adres został zapisany na obcej stronie. Poprawić warto tylko te miejsca, nad którymi firma ma pełną kontrolę: wizytówkę w Google, profile społecznościowe, stopki wiadomości i reklamy.
Czy adresy z parametrami też powinny mieć ukośnik?
Zasada dotyczy części adresu przed znakiem zapytania. Parametry dopisywane po nim, na przykład przez systemy reklamowe, nie wpływają na to, czy ścieżka kończy się ukośnikiem. Wystarczy, że przekierowanie zachowuje parametry bez zmian, a tag kanoniczny wskazuje adres bez nich.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
Dwie wersje adresu to drobiazg, który potrafi zabrać cały wieczór, zwłaszcza gdy trzeba zajrzeć do plików na serwerze i nie ma pewności, czy po zmianie strona nadal będzie działać. Chętnie zrobię to od początku do końca: sprawdzę, jak serwis odpowiada na obie wersje adresów, ustalę, którą z nich wybrał Google, ustawię przekierowania, uporządkuję tag kanoniczny, linki wewnętrzne i mapę witryny, a po wdrożeniu skontroluję w Search Console, czy duplikaty znikają z raportów.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres strony. Odpowiem, co widzę po pierwszym sprawdzeniu i ile pracy wymaga uporządkowanie adresów, bez zobowiązań.



