Otwiera się w nowej karcie
25 października, 2026

Ile znaków powinien mieć tekst na stronie usługi? Co mówi o tym samo Google

Grafika do wpisu o tym, ile znaków powinien mieć tekst na stronie usługi i co mówi o tym dokumentacja Google

Pytanie o liczbę znaków pada niemal przy każdej nowej podstronie z ofertą. Właściciel firmy słyszy od jednej osoby, że tekst ma mieć kilka tysięcy znaków, od drugiej, że kilkanaście tysięcy, a od trzeciej, że nikt tego nie czyta i wystarczą trzy zdania. Każda z tych osób powołuje się na Google, choć żadna nie pokazuje, gdzie Google to napisał.

Tymczasem Google wypowiedział się w tej sprawie wprost, w swojej oficjalnej dokumentacji dla właścicieli witryn. Odpowiedź jest krótka i dla wielu osób zaskakująca: nie istnieje żadna wymagana ani preferowana liczba słów. To jednak nie oznacza, że długość tekstu jest obojętna. Oznacza, że trzeba ją ustalać inaczej niż przez wpisanie liczby do zamówienia.

Ta instrukcja jest przeznaczona dla osób, które prowadzą firmę usługową i same piszą teksty na stronę albo zlecają je komuś innemu. Po lekturze będzie wiadomo, co dokładnie mówi dokumentacja Google, jak rozpoznać tekst za krótki i tekst sztucznie wydłużony, jak ustalić właściwą objętość dla konkretnej usługi, jak policzyć znaki i jak sprawdzić w Google Search Console, czy zmiana przyniosła skutek.

Co dokładnie Google mówi o długości tekstu?

Google porusza ten temat w dwóch miejscach swojej dokumentacji w Centrum wyszukiwarki Google. Oba dokumenty są dostępne po polsku i oba mówią to samo, tylko innymi słowami. Warto znać oba, ponieważ razem dają pełny obraz.

Zdanie z dokumentu o podstawach SEO

Pierwszy dokument to wprowadzenie do SEO dla początkujących. Zawiera on część zatytułowaną „Na czym według nas nie warto się skupiać”, a w niej punkt „Minimalna lub maksymalna długość treści”. Google pisze tam: „Sama długość treści nie ma wpływu na pozycję w rankingu”. W nawiasie dodaje, że nie ma magicznej docelowej, minimalnej ani maksymalnej liczby słów.

W tym samym punkcie jest jednak drugie zdanie, które zwykle umyka cytującym. Google zaznacza, że jeśli słowa są pisane w sposób naturalny i nie powtarzają się, rosną szanse na pojawienie się witryny w wyszukiwarce, ponieważ w tekście występuje więcej słów kluczowych. Innymi słowy: sama objętość nie jest nagradzana, ale tekst, który naturalnie omawia więcej zagadnień, odpowiada na więcej zapytań.

Fragment dokumentacji Google z punktem Minimalna lub maksymalna długość treści i zdaniem, że sama długość nie wpływa na pozycję w rankingu
Punkt „Minimalna lub maksymalna długość treści”: nie ma docelowej liczby słów, liczy się naturalny tekst bez powtórzeń. Źródło: developers.google.com

Pytanie z dokumentu o przydatnych treściach

Drugi dokument dotyczy tworzenia treści przydatnych, rzetelnych i ukierunkowanych na użytkowników. Zawiera listę pytań, które autor strony powinien sobie zadać. W części o unikaniu tworzenia treści pod kątem wyszukiwarek pada pytanie, czy autor stara się, aby treści miały określoną długość, ponieważ słyszał, że Google preferuje jakąś konkretną liczbę słów. Odpowiedź Google stoi zaraz obok, w nawiasie: „Nie mamy takich wymagań”.

To pytanie znajduje się na liście sygnałów ostrzegawczych. Google traktuje więc pisanie „pod licznik” jako oznakę, że tekst powstaje dla wyszukiwarki, a nie dla człowieka. Nie jest to zakaz pisania długich tekstów. Jest to ostrzeżenie przed sytuacją, w której o długości decyduje liczba, a nie potrzeba czytelnika.

Co z tych dwóch zdań wynika w praktyce?

Wynikają z nich trzy wnioski. Po pierwsze, nie ma progu, po którego przekroczeniu strona zaczyna być widoczna. Po drugie, nie ma górnej granicy, po której Google stronę karze. Po trzecie, liczy się to, czy tekst w pełni i naturalnie odpowiada na pytania osoby, która szuka danej usługi.

Ten sam dokument o przydatnych treściach podpowiada, jak to ocenić. Wśród pytań kontrolnych znajduje się między innymi takie: „Czy treść zawiera istotny, pełny lub wszechstronny opis tematu?”. Jest też pytanie, czy po zapoznaniu się z treścią czytelnicy muszą ponownie wyszukiwać informacje, aby dowiedzieć się więcej z innych źródeł. To są właściwe miary długości tekstu na stronie usługi.

Skąd w takim razie biorą się konkretne liczby znaków?

Liczby podawane w ofertach i na forach nie pochodzą od Google. Pochodzą z obserwacji stron, które zajmują wysokie pozycje, oraz z potrzeb organizacyjnych. Tekst trzeba jakoś zamówić, wycenić i odebrać, a liczba znaków ze spacjami jest najprostszą jednostką rozliczenia między zamawiającym a autorem.

Obserwacja, że wysoko znajdują się strony z obszernym opisem, bywa prawdziwa. Błąd polega na odwróceniu przyczyny i skutku. Takie strony są wysoko, ponieważ wyczerpują temat, a długość jest tego następstwem. Dopisanie do słabej strony kilku tysięcy znaków ogólników nie odtwarza tej zależności.

Uważam, że liczba znaków jest dobrym narzędziem pracy, pod warunkiem że wynika z planu treści, a nie go zastępuje. Najpierw ustala się, na jakie pytania strona ma odpowiedzieć, a dopiero potem sprawdza się, ile miejsca to zajmuje. W firmach, które mają dużo podobnych podstron, wewnętrzne minimum bywa przydatne jako zabezpieczenie przed stronami pustymi, ale jest to decyzja redakcyjna, a nie wymóg wyszukiwarki.

Po czym poznać, że tekst na stronie usługi jest za krótki?

Tekst jest za krótki wtedy, gdy klient po jego przeczytaniu nadal nie wie rzeczy, które musi wiedzieć przed kontaktem. Nie decyduje o tym licznik, tylko braki w treści. Najłatwiej je wychwycić, czytając stronę oczami osoby, która o firmie nic nie wie.

Typowe oznaki zbyt skromnej strony usługi to:

  • opis kończy się na stwierdzeniu, że firma daną usługę wykonuje, bez wyjaśnienia, na czym ona polega i co obejmuje,
  • brakuje informacji o przebiegu współpracy: od czego się zaczyna, ile trwają poszczególne czynności, co klient musi przygotować,
  • nie ma odpowiedzi na pytania, które klienci regularnie zadają przez telefon i w wiadomościach,
  • nie wiadomo, dla kogo usługa jest przeznaczona, a dla kogo nie,
  • nie podano obszaru działania, sposobu rozliczenia ani warunków, od których zależy koszt,
  • strona wyświetla się w Google wyłącznie na nazwę firmy, a na zapytania o samą usługę już nie.

Ostatnią oznakę da się sprawdzić w danych. W Google Search Console, w raporcie skuteczności, widać zapytania, przy których dana podstrona pojawia się w wynikach. Jeśli lista zapytań jest krótka i ogranicza się do nazwy firmy, strona prawdopodobnie nie zawiera słów i tematów, których szukają klienci. Dokładny sposób odczytania tych danych opisuję w dalszej części.

Zdarza się też, że krótka strona w ogóle nie trafia do indeksu albo z niego wypada. Sama krótkość nie jest tu regułą, ale strona, która niczym nie różni się od kilkunastu podobnych w tym samym serwisie, ma mniejsze szanse. Stan podstrony pokazuje narzędzie „Sprawdzanie adresu URL” w Search Console.

Po czym poznać, że tekst jest sztucznie wydłużony?

Druga skrajność jest równie częsta. Tekst zamówiony na określoną liczbę znaków bywa dopełniany zdaniami, które nic nie znaczą. Czytelnik to zauważa po kilku wierszach i przestaje czytać, a wtedy nie dociera do informacji naprawdę ważnych, na przykład do zakresu usługi i danych kontaktowych.

Wydłużanie rozpoznaje się po kilku cechach. Wstęp opowiada o znaczeniu branży zamiast o usłudze. Te same myśli wracają w kolejnych akapitach innymi słowami. Nazwa usługi z nazwą miasta pojawia się w co drugim zdaniu. Po usunięciu całego akapitu tekst nie traci żadnej informacji.

Zasady Google dotyczące spamu opisują skrajną postać tego zjawiska pod nazwą „Upychanie słów kluczowych”. Jako przykład Google podaje między innymi bloki tekstu z listami miast i regionów, dla których witryna ma zajmować wysoką pozycję. To już nie jest kwestia stylu, tylko naruszenie zasad, które może obniżyć widoczność strony albo usunąć ją z wyników.

Lista pytań kontrolnych z dokumentacji Google o przydatnych treściach, w tym pytanie o pisanie na określoną długość z odpowiedzią Nie mamy takich wymagań
Jedno z pytań na liście dotyczy pisania na określoną długość. Odpowiedź Google stoi w nawiasie: „Nie mamy takich wymagań”. Źródło: developers.google.com

Dokument o podstawach SEO ujmuje to łagodniej, ale jednoznacznie: nadmierne powtarzanie tych samych słów, nawet w różnych odmianach, jest męczące dla użytkowników. Długi tekst jest w porządku tylko wtedy, gdy każda jego część odpowiada na jakieś pytanie klienta.

Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl. Przejmę sprawę: przeczytam stronę usługi, wskażę, czego na niej brakuje i co jest zbędne, a następnie przygotuję plan treści o objętości wynikającej z pytań klientów.

Jak ustalić właściwą objętość tekstu dla własnej usługi?

Właściwa objętość to suma odpowiedzi na pytania, które zadaje klient przed zamówieniem usługi. Nie da się jej zgadnąć, ale da się ją ustalić w uporządkowany sposób. Poniższa kolejność sprawdza się zarówno przy nowej podstronie, jak i przy poprawianiu istniejącej.

  1. Spisanie pytań klientów. Na kartce albo w dokumencie należy zebrać wszystkie pytania, które padają w rozmowach telefonicznych, wiadomościach i podczas spotkań. Każde pytanie to osobny wiersz.
  2. Uzupełnienie listy o zapytania z wyszukiwarki. W Search Console widać, jakich słów używają osoby, którym strona już się wyświetla. Dodatkowych pomysłów dostarczają podpowiedzi wyszukiwarki i sekcja „Podobne pytania” w wynikach Google.
  3. Przejrzenie pierwszej strony wyników dla głównego zapytania. Należy otworzyć kilka najwyżej wyświetlanych stron i zanotować, jakie zagadnienia omawiają. Chodzi o listę tematów, a nie o kopiowanie zdań.
  4. Ułożenie planu. Pytania łączy się w grupy, a każdej grupie nadaje nagłówek. Powstaje szkielet strony: czym jest usługa, dla kogo, jak przebiega, od czego zależy koszt, jaki jest obszar działania, najczęstsze wątpliwości.
  5. Napisanie odpowiedzi. Pod każdym nagłówkiem zapisuje się tyle, ile trzeba, aby klient nie musiał szukać dalej. Jedne części zajmą dwa zdania, inne kilka akapitów.
  6. Policzenie znaków na końcu. Dopiero gotowy tekst trafia pod licznik. Wynik jest informacją, a nie celem.
Infografika z pięcioma krokami ustalania objętości tekstu na stronie usługi: pytania klientów, zapytania, wyniki wyszukiwania, plan i pomiar
Kolejność pracy nad tekstem strony usługi: licznik znaków pojawia się dopiero w ostatnim kroku, jako informacja, a nie cel.

Dlaczego warto zajrzeć na pierwszą stronę wyników?

Strony, które Google wyświetla najwyżej, pokazują, jakiego zakresu informacji oczekują osoby wpisujące dane zapytanie. Jeśli wszystkie omawiają przebieg usługi, terminy i warunki, a własna strona tego nie robi, brak jest oczywisty. Sposób prowadzenia takiego przeglądu opisałem w tekście o tym, co odczytać z pierwszej strony wyników przed napisaniem tekstu.

Długość stron konkurencji można potraktować jako punkt odniesienia, ale ostrożnie. Jeśli czołowe strony mają obszerne opisy, bardzo krótka podstrona raczej nie odpowie na te same potrzeby. Nie wynika z tego, że trzeba napisać więcej znaków niż najdłuższa z nich. Trzeba omówić to, co one omawiają, i dodać to, czego im brakuje, zwłaszcza własne doświadczenie.

Jak dopasować zakres do tego, czego szuka klient?

Różne zapytania wymagają różnej objętości. Osoba, która wpisuje nazwę usługi z nazwą miasta, zwykle chce szybko ocenić ofertę i się skontaktować. Osoba, która pyta, jak coś działa albo od czego zależy cena, oczekuje wyjaśnienia. Rozpoznawanie tej różnicy omawiam w tekście o tym, jak rozpoznać intencję wyszukiwania.

Na stronie usługi oba rodzaje potrzeb dają się pogodzić. Najważniejsze informacje i dane kontaktowe umieszcza się na początku, a szczegółowe wyjaśnienia niżej, pod czytelnymi nagłówkami. Klient, który się spieszy, dostaje to, czego szuka, w pierwszych wierszach. Klient, który chce wiedzieć więcej, czyta dalej.

Jak policzyć znaki w tekście i z czym porównać wynik?

W Polsce teksty rozlicza się zwykle w znakach ze spacjami, natomiast dokumentacja Google mówi o liczbie słów. To dwie miary tego samego. Do własnych potrzeb wystarczy trzymać się jednej z nich i zawsze liczyć w ten sam sposób.

Liczy się wyłącznie główną treść podstrony: nagłówki, akapity, listy i odpowiedzi na pytania. Nie wlicza się menu, stopki, formularza ani powtarzalnych bloków, które występują na każdej podstronie serwisu. Najprościej skopiować treść do edytora tekstu i tam odczytać wynik.

  1. Na stronie usługi należy zaznaczyć myszą tekst od pierwszego nagłówka do ostatniego akapitu treści i skopiować go.
  2. Skopiowany tekst wkleja się do pustego dokumentu w programie Word albo w Dokumentach Google.
  3. W programie Word należy przejść na kartę „Recenzja” i kliknąć „Statystyka wyrazów”. Okno pokazuje między innymi wiersze „Wyrazy” oraz „Znaki (ze spacjami)”.
  4. W Dokumentach Google należy otworzyć menu „Narzędzia” i wybrać „Liczba słów”. Okno podaje liczbę słów, znaków oraz znaków bez spacji.
  5. Wynik zapisuje się obok adresu podstrony i daty pomiaru, aby po zmianach można było porównać stan przed i po.

Otrzymaną liczbę porównuje się z dwiema rzeczami. Pierwsza to plan treści: czy każda grupa pytań z listy ma w tekście swoją odpowiedź. Druga to strony z pierwszej strony wyników, mierzone tą samą metodą. Jeśli własna podstrona jest kilkakrotnie krótsza od wszystkich pozostałych, zwykle oznacza to pominięte zagadnienia. Jeśli jest wyraźnie dłuższa, należy sprawdzić, czy nie zawiera powtórzeń.

Radzę nie porównywać się z jedną wybraną stroną. Pojedynczy wynik bywa przypadkowy, na przykład strona dużego serwisu utrzymuje pozycję dzięki rozpoznawalności, a nie dzięki opisowi. Obraz daje dopiero zestawienie kilku stron o podobnym charakterze, czyli stron usługowych firm, a nie artykułów i katalogów.

Jak rozbudować zbyt krótki tekst, nie zapełniając go ogólnikami?

Rozbudowa polega na dodawaniu informacji, a nie zdań. Każdy nowy fragment powinien odpowiadać na pytanie z listy sporządzonej wcześniej. Jeśli do fragmentu nie da się dopasować żadnego pytania klienta, jest on zbędny.

Jakie części najczęściej trzeba dopisać?

Na stronach usług najczęściej brakuje opisu przebiegu współpracy. Klient chce wiedzieć, co się stanie po wysłaniu zapytania, kto się z nim skontaktuje, ile trwa realizacja i co musi przygotować. Taki opis zajmuje kilka akapitów i jest w całości użyteczny.

Drugim brakującym elementem jest zakres. Należy wypisać, co usługa obejmuje, a czego nie obejmuje, oraz w jakich sytuacjach się ją stosuje. Trzecim są warunki wpływające na koszt i termin. Nawet jeśli firma nie publikuje cennika, może wyjaśnić, od czego wycena zależy. Czwartym są odpowiedzi na powtarzające się wątpliwości, najlepiej w formie krótkich pytań i odpowiedzi na końcu strony.

Pełną listę elementów, które powinny znaleźć się na takiej podstronie, zawiera osobny tekst: co powinna zawierać strona usługowa, która sprzedaje. Warto przejść przez nią z własną stroną otwartą obok i zaznaczyć braki.

Skąd brać treść, której nie ma konkurencja?

Dokument Google o przydatnych treściach pyta między innymi: „Czy treść zawiera oryginalne informacje, raporty, badania lub analizy?”. Na stronie usługi oryginalną informacją jest własne doświadczenie firmy. Chodzi o to, jak firma faktycznie pracuje, jakie trudności spotyka najczęściej, czego klienci zwykle nie przewidują i jakie decyzje muszą podjąć po drodze.

Takiej treści nie da się przepisać z innej strony, dlatego odróżnia ona podstronę od pozostałych. Najprościej uzyskać ją w rozmowie z osobą, która usługę wykonuje. Wystarczy poprosić, aby opowiedziała o typowym zleceniu od początku do końca, i spisać to prostym językiem.

Jak ułożyć dłuższy tekst, żeby dało się go czytać?

Dokument o podstawach SEO zaleca, aby dłuższe treści dzielić na akapity i sekcje oraz dodawać nagłówki, które ułatwiają poruszanie się po stronie. Im dłuższy tekst, tym większe znaczenie ma ta zasada. Nagłówki powinny brzmieć jak pytania lub zadania klienta, tak aby po samych nagłówkach było widać, co strona zawiera.

Akapity powinny liczyć po kilka zdań. Wyliczenia warto podawać w formie list. Informacje, po które klient przychodzi najczęściej, umieszcza się wysoko.

Jak skrócić tekst, który urósł ponad potrzebę?

Skracanie budzi obawy, ponieważ wiele osób zakłada, że mniej znaków oznacza gorszą pozycję. Dokumentacja Google nie daje podstaw do takiego założenia. Usunięcie zdań, które nic nie wnoszą, poprawia czytelność i ułatwia dotarcie do informacji ważnych. Ryzykowne jest tylko usuwanie fragmentów, które odpowiadają na rzeczywiste zapytania.

Dlatego przed skracaniem należy sprawdzić w Search Console, na jakie zapytania podstrona się wyświetla. Fragmenty, które dotyczą tych zapytań, zostają. Resztę ocenia się jednym pytaniem: czy klient straciłby jakąkolwiek informację, gdyby tego akapitu nie było. Jeśli nie, akapit można usunąć.

W pierwszej kolejności usuwa się ogólne wstępy o branży, powtórzenia tej samej myśli, zdania z nagromadzonymi słowami kluczowymi oraz wyliczenia miejscowości pozbawione treści. Przed zmianą trzeba zachować kopię dotychczasowego tekstu w osobnym pliku. Dzięki temu w razie spadku widoczności będzie można przywrócić usunięty fragment.

Osobną sprawą jest treść, która jest wartościowa, ale nie pasuje do strony usługi, na przykład obszerne wyjaśnienie przepisów albo opis technologii. Zamiast ją usuwać, lepiej przenieść ją do osobnego wpisu na blogu i połączyć obie strony linkiem. Strona usługi staje się krótsza i konkretniejsza, a wiedza pozostaje w serwisie.

Jak sprawdzić w Search Console, czy zmiana przyniosła skutek?

Ocena wymaga danych sprzed zmiany i po niej. Źródłem jest raport skuteczności w Google Search Console, który pokazuje kliknięcia, wyświetlenia, CTR i średnią pozycję. Według dokumentacji domyślny widok raportu obejmuje dane z ostatnich 3 miesięcy, a zakres dat można zmienić.

  1. Po zalogowaniu do Google Search Console należy wybrać właściwą usługę, czyli adres własnej witryny.
  2. W menu po lewej stronie należy otworzyć raport skuteczności dotyczący wyników wyszukiwania.
  3. Nad wykresem włącza się wszystkie cztery rodzaje danych: „Kliknięcia”, „Wyświetlenia”, „CTR” i „Średnia pozycja”. Robi się to przez kliknięcie odpowiednich pól nad wykresem.
  4. W filtrach nad wykresem ustawia się filtr strony i wkleja pełny adres podstrony usługi. Raport pokazuje od tej chwili dane tylko dla niej.
  5. W tabeli pod wykresem należy przejść na kartę „Zapytania”. Lista pokazuje słowa, przy których podstrona pojawia się w wynikach, wraz z pozycją.
  6. W filtrze daty wybiera się porównanie dwóch okresów o tej samej długości: przed zmianą tekstu i po niej.

O powodzeniu świadczą trzy rzeczy. Lista zapytań się wydłuża, czyli strona zaczyna się wyświetlać na słowa, których wcześniej nie obsługiwała. Rośnie liczba wyświetleń i kliknięć przy zapytaniach o usługę, a nie tylko o nazwę firmy. Średnia pozycja dla najważniejszych zapytań się poprawia albo przynajmniej nie spada.

Na wynik trzeba poczekać. Google musi ponownie odwiedzić stronę i przetworzyć zmienioną treść, a dane w raporcie zbierają się stopniowo. Ocena po kilku dniach jest przedwczesna. Rozsądnie jest porównywać okresy liczone w tygodniach i nie wprowadzać w tym czasie kolejnych dużych zmian na tej samej podstronie, ponieważ wtedy nie da się ustalić, co zadziałało.

Ponowne odwiedziny można przyspieszyć. W polu u góry Search Console wkleja się adres podstrony, a po wyświetleniu wyniku narzędzia „Sprawdzanie adresu URL” należy kliknąć „Poproś o zindeksowanie”. Jedno zgłoszenie wystarczy. Wielokrotne zgłaszanie tego samego adresu niczego nie przyspiesza.

Co zrobić, gdy po zmianie tekstu nic się nie poprawia?

Brak poprawy po kilku tygodniach nie oznacza, że tekst jest nadal za krótki. Treść jest jednym z wielu czynników, a przyczyna często leży gdzie indziej. Zanim dopisze się kolejne akapity, należy sprawdzić kilka rzeczy po kolei.

Czy Google widzi nową wersję strony?

Narzędzie „Sprawdzanie adresu URL” pokazuje, czy podstrona znajduje się w indeksie i kiedy została ostatnio odwiedzona przez robota. Jeśli ostatnia wizyta miała miejsce przed zmianą tekstu, Google nadal ocenia starą wersję. W takiej sytuacji wystarczy poprosić o zindeksowanie i poczekać.

Czy dwie podstrony nie konkurują o to samo zapytanie?

Częstym skutkiem rozbudowy jest nakładanie się tematów. Strona usługi zaczyna omawiać to samo, co wpis na blogu albo inna podstrona oferty, i Google wyświetla je na zmianę. W raporcie skuteczności widać to po wybraniu jednego zapytania i przejściu na kartę „Strony”: jeśli na jedno zapytanie wyświetlają się dwa adresy, problem istnieje. Sposób postępowania opisałem w tekście o tym, jak wykryć i usunąć kanibalizację słów kluczowych.

Czy tekst odpowiada na właściwe pytanie?

Zdarza się, że tekst jest pełny i dobrze napisany, ale odpowiada na inną potrzebę niż ta, którą Google wiąże z danym zapytaniem. Jeśli na pierwszej stronie wyników widać wyłącznie strony z ofertami firm, obszerne opracowanie teoretyczne nie zajmie tam miejsca, niezależnie od długości. Trzeba wtedy przebudować stronę tak, aby przede wszystkim przedstawiała ofertę.

Czy problem nie leży poza treścią?

Na widoczność wpływają także tytuł strony, linki prowadzące do podstrony z innych miejsc serwisu, szybkość działania, wygoda korzystania na telefonie oraz rozpoznawalność całej witryny. Jeśli do strony usługi nie prowadzi żaden link z menu ani z innych podstron, nawet najlepszy tekst pozostanie mało widoczny. Warto sprawdzić te elementy, zanim dopisze się kolejne tysiące znaków.

Jakich błędów unikać przy ustalaniu długości tekstu?

Większość błędów wynika z traktowania liczby znaków jako celu. Poniżej zebrałem te, które spotykam najczęściej, razem z bezpieczniejszym rozwiązaniem.

  • Zamawianie tekstu wyłącznie na liczbę znaków. Autor, który dostaje tylko liczbę, dopełnia tekst ogólnikami. Do zamówienia należy dołączyć listę pytań i plan nagłówków.
  • Ukrywanie długiego tekstu na dole strony, pod stopką albo drobną czcionką. Tekst, którego nikt nie ma przeczytać, nie spełnia zaleceń Google dotyczących treści tworzonych dla ludzi. Jeśli fragment jest potrzebny, powinien być widoczny i czytelny.
  • Powielanie jednego opisu na wielu podstronach ze zmianą samej nazwy miasta. Zasady Google dotyczące spamu opisują tworzenie wielu podobnych stron nastawionych na konkretne zapytania jako nadużycie. Każda podstrona lokalna powinna zawierać informacje prawdziwe dla danego miejsca.
  • Masowe wytwarzanie tekstów narzędziami automatycznymi bez sprawdzenia i uzupełnienia. Zasady Google wymieniają generowanie wielu stron bez wartości dla użytkowników jako nadużycie na dużą skalę, niezależnie od użytego narzędzia.
  • Kopiowanie fragmentów ze stron konkurencji. Dokumentacja Google zaleca, aby nie kopiować cudzych treści ani w całości, ani w części. Dochodzi do tego ryzyko naruszenia praw autorskich.
  • Skracanie tekstu bez kopii i bez sprawdzenia zapytań. Usunięcie akapitu, który odpowiadał na często wpisywane zapytanie, może obniżyć liczbę wyświetleń. Kopia pozwala szybko cofnąć zmianę.
  • Ocenianie skutków po kilku dniach i wprowadzanie następnych poprawek. Prowadzi to do chaosu, w którym nie wiadomo, która zmiana pomogła, a która zaszkodziła.

Wspólnym mianownikiem bezpiecznego postępowania jest kolejność: najpierw potrzeby klienta, potem plan, potem tekst, a licznik na końcu. Przy takiej kolejności pytanie o liczbę znaków przestaje być problemem, ponieważ odpowiedź wynika z treści.

Najczęstsze pytania

Czy Google podaje minimalną liczbę znaków dla strony usługi?

Nie. W dokumentacji dla właścicieli witryn Google stwierdza, że sama długość treści nie wpływa na pozycję oraz że nie istnieje docelowa, minimalna ani maksymalna liczba słów. W dokumencie o przydatnych treściach dodaje, że nie ma wymagań co do konkretnej liczby słów. Każda liczba podawana jako wymóg Google jest więc czyjąś interpretacją, a nie cytatem.

Czy dłuższy tekst zawsze zajmuje wyższą pozycję?

Nie. Dłuższy tekst pomaga tylko wtedy, gdy zawiera więcej użytecznych informacji i dzięki temu odpowiada na więcej zapytań. Google zaznacza, że pomaga naturalne pisanie bez powtórzeń. Tekst wydłużony ogólnikami nie zyskuje nic, a w skrajnej postaci może zostać uznany za naruszenie zasad dotyczących spamu.

Czy krótka strona usługi może być wysoko w Google?

Może, jeśli w pełni odpowiada na potrzebę osoby wyszukującej. Przy prostych usługach, w których klient chce tylko poznać zakres, obszar działania i dane kontaktowe, zwięzła strona bywa wystarczająca. Im bardziej złożona usługa i im więcej wątpliwości ma klient przed zamówieniem, tym więcej treści jest potrzebne.

Czy lepiej liczyć znaki, czy słowa?

To obojętne, pod warunkiem że zawsze stosuje się tę samą miarę. W polskich zamówieniach przyjęły się znaki ze spacjami, a dokumentacja Google posługuje się liczbą słów. Żadna z tych miar nie jest czynnikiem ocenianym przez wyszukiwarkę. Obie służą wyłącznie do planowania pracy i rozliczeń z autorem.

Czy do długości tekstu wlicza się menu, stopkę i formularz?

Do własnych pomiarów bierze się tylko główną treść podstrony. Menu, stopka i inne powtarzalne elementy występują na każdej podstronie i nie mówią nic o danej usłudze. Najwygodniej skopiować samą treść do edytora tekstu i tam odczytać wynik.

Czy tekst może być schowany w rozwijanych zakładkach?

Rozwijane sekcje, na przykład pytania i odpowiedzi, są zwyczajnym rozwiązaniem, o ile służą wygodzie czytelnika i każdy może je otworzyć. Czym innym jest tekst celowo ukryty przed użytkownikiem, a przeznaczony tylko dla wyszukiwarki. Takie działanie zasady Google dotyczące spamu traktują jako naruszenie.

Jak często należy aktualizować tekst na stronie usługi?

Wtedy, gdy zmienia się oferta, sposób realizacji, warunki albo pojawiają się nowe pytania klientów. Dokument Google o podstawach SEO zaleca sprawdzanie wcześniej opublikowanych treści i aktualizowanie ich w razie potrzeby. Dopisywanie tekstu tylko po to, aby strona wyglądała na świeżą, nie przynosi korzyści.

Czy każda podstrona w serwisie powinna mieć podobną długość?

Nie ma takiej potrzeby. Usługi różnią się złożonością, więc ich opisy różnią się objętością. Wewnętrzny próg minimalny bywa pomocny w dużych serwisach jako ochrona przed pustymi podstronami, ale nie powinien prowadzić do sztucznego wyrównywania tekstów. Ważniejsze jest, aby każda podstrona zawierała treść, której nie ma na pozostałych.

Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?

Ustalenie, ile tekstu naprawdę potrzebuje strona usługi, wymaga spokojnego przejścia przez pytania klientów, wyniki wyszukiwania i dane z Search Console. Nie każdy właściciel firmy ma na to czas i jest to całkowicie zrozumiałe. Mogę zrobić to od początku do końca: sprawdzę, na jakie zapytania strona wyświetla się obecnie, porównam jej zakres z pierwszą stroną wyników, przygotuję plan treści, napiszę lub poprawię tekst i po kilku tygodniach pokażę w danych, co się zmieniło.

Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres podstrony, której sprawa dotyczy. Odpowiem, co widzę na stronie i od czego proponuję zacząć.

Rozpocznij dyskusję

Komentować mogą zalogowani czytelnicy. Za każdy komentarz zbliżasz się do kolejnej rangi.

Nie mam konta

Wystarczy nick i e-mail. Hasło ustawisz po kliknięciu w link z maila.

NowicjuszObserwatorKomentatorDyskutantBywaleci jeszcze 5 wyżej
Załóż konto
Lukasz Wudyka
Łukasz Wudyka
Właściciel firmy Pozycjonowanie Stron, prezes Fundacji Usuwanie Hejtu

Pisze o tym, co robi na co dzień: o widoczności firm w Google, o stronach, które sprzedają, i o ochronie dobrego imienia w sieci.

Udostępnij wpis
Komentarz dla mediów?
533 525 168
Zamów usługi
222 500 844
Zadzwoń do fundacji
222 900 142

Podobne wpisy

Opinia klienta niewidoczna w wizytówce Google: co sprawdza autor opinii, a co właściciel firmy
25 października, 2026
20 min

Klient dodał opinię, ale jej nie widać. Co może sprawdzić autor, a co firma?

Klient zapewnia, że wystawił opinię, a w wizytówce firmy jej nie ma. Wyjaśniam, jak sprawdzić, czy opinia jest widoczna publicznie, jakie są…

Czytaj
Grafika do wpisu o oznaczaniu firmy w Google jako tymczasowo zamkniętej na czas remontu lub urlopu
25 października, 2026
18 min

Remont lub urlop. Jak oznaczyć firmę w Google jako tymczasowo zamkniętą?

Remont, urlop albo przerwa po sezonie, a wizytówka w Google nadal pokazuje napis o otwarciu? Opisuję, kiedy użyć stanu tymczasowego zamknięcia, a…

Czytaj
Usunięta podstrona zwracająca kod 200 zamiast 404, czyli pozorny błąd 404 i sposoby jego naprawy
25 października, 2026
19 min

Usunięta podstrona nadal zwraca kod 200. Jak wykryć i naprawić taki błąd?

Usunięta podstrona, która nadal odpowiada kodem 200, to dla Google pozorny błąd 404. Instrukcja pokazuje, jak sprawdzić kod odpowiedzi, znaleźć wszystkie takie…

Czytaj
Dla firm

Zapytanie o współpracę

Pozycjonowanie, strony internetowe, kampanie i ochrona wizerunku firmy. Prosimy zadzwonić albo opisać sprawę w formularzu, odpowiemy jak najszybciej.

    Dla redakcji

    Poproś o komentarz

    Komentarze na gorąco dla mediów. Najszybciej telefonicznie, a gdy sprawa może chwilę poczekać, prosimy o wiadomość przez formularz.

      Otrzymuj nasze komentarze

      Podaj adres e-mail redakcji, a każdy nowy komentarz wyślemy na skrzynkę w chwili publikacji. Nie musisz sprawdzać strony.