Strona usługowa to podstrona poświęcona jednej, konkretnej usłudze. To na nią trafia osoba, która wpisała w Google nazwę usługi, i to na niej w ciągu kilkunastu sekund zapada decyzja: zostać i zapytać o ofertę czy wrócić do wyników i otworzyć stronę konkurencji. W wielu firmach jest to jednocześnie najsłabsza część serwisu, bo składa się z trzech zdań ogólników i przycisku z napisem „Kontakt”.
Dobra strona usługowa nie wymaga wyszukanych zabiegów. Wymaga odpowiedzi na pytania, które klient i tak zada: co dokładnie dostanie, czy to jest dla niego, ile to mniej więcej kosztuje, kto to już zamawiał i co się stanie po wysłaniu formularza. Poniżej opisuję po kolei, co powinno się na takiej podstronie znaleźć, jak to ułożyć i po czym poznać, że strona zaczęła pracować.
Czym jest strona usługowa i dlaczego przyjmuje ruch z Google?
Właściciele firm zwykle najwięcej uwagi poświęcają stronie głównej. Tymczasem strona główna odpowiada przede wszystkim na zapytania o nazwę firmy, czyli trafiają na nią ludzie, którzy już tę firmę znają. Osoba, która firmy nie zna, wpisuje w wyszukiwarkę nazwę usługi, często z dopiskiem miasta, branży albo szczegółu, na którym jej zależy.
Google stara się pokazać w wynikach stronę, która najlepiej odpowiada na takie zapytanie. Strona główna opowiada o wszystkim po trochu, więc rzadko jest najlepszą odpowiedzią na pytanie o jedną usługę. Podstrona poświęcona tylko tej usłudze ma znacznie większe szanse, o ile rzeczywiście ją opisuje.
Z tego wynika rzecz, o której łatwo zapomnieć: dla nowego klienta strona usługowa jest pierwszym kontaktem z firmą. Ten człowiek nie widział strony głównej, nie czytał zakładki o firmie i nie zna jej historii. Podstrona usługi musi więc sama wyjaśnić, kto ją prowadzi, co oferuje i dlaczego można tej firmie zaufać.
Jedna usługa, jedna podstrona – jak podzielić ofertę?
Najczęstszy układ, jaki spotykam w małych firmach, to jedna zakładka „Oferta” z listą wszystkiego, czym firma się zajmuje. Taka strona nie odpowiada dobrze na żadne zapytanie. Osoba szukająca jednej usługi widzi dziesięć pozycji, z których dziewięć jej nie dotyczy, a o tej jednej dowiaduje się tyle, ile mieści się w dwóch wierszach.
Lepiej sprawdza się zasada: jedna usługa – jedna podstrona. Granicę między usługami wyznacza nie wewnętrzny podział w firmie, lecz sposób, w jaki szukają klienci. Jeżeli ludzie wpisują w Google dwie różne nazwy i oczekują pod nimi różnych rzeczy, potrzebne są dwie podstrony. Jeżeli dwie nazwy oznaczają dla klienta to samo, wystarczy jedna podstrona, w której obie nazwy pojawiają się w tekście.
Listę zapytań można zebrać z kilku miejsc: z raportu skuteczności w Google Search Console, z podpowiedzi wyszukiwarki, z Planera słów kluczowych Google oraz z rozmów z klientami. To ostatnie źródło bywa najcenniejsze. Słowa, którymi klient opisuje swój problem przez telefon, często różnią się od nazw używanych w firmie, a to właśnie one trafiają potem do wyszukiwarki.
Strona z listą całej oferty nadal jest potrzebna, ale w innej roli. Powinna krótko przedstawiać każdą usługę i prowadzić odnośnikiem do jej osobnej podstrony. Pełni wtedy rolę spisu treści, a nie zastępuje opisów.
Co powinno się znaleźć w górnej części strony?
Górna część strony to wszystko, co widać na ekranie przed przewinięciem. Na telefonie jest to bardzo mało miejsca: nagłówek, dwa lub trzy zdania i jeden przycisk. Od tego fragmentu zależy, czy odwiedzający przewinie stronę dalej, dlatego należy go napisać najstaranniej.
Nagłówek, który mówi, co i dla kogo
Główny nagłówek powinien w jednym zdaniu powiedzieć, jaka to usługa i komu jest przeznaczona. Hasła w rodzaju „Tworzymy rozwiązania szyte na miarę” nie mówią ani jednego, ani drugiego. Osoba, która przed chwilą wpisała w Google nazwę usługi, chce zobaczyć tę nazwę na stronie i dzięki temu upewnić się, że trafiła we właściwe miejsce.
Dobry nagłówek jest zwyczajny. Zawiera nazwę usługi w takim brzmieniu, w jakim szukają jej klienci, oraz doprecyzowanie: dla jakich firm, na jakim obszarze albo w jakim zakresie. Pomysłowość można zostawić na dalsze części strony.
Krótkie rozwinięcie i widoczny sposób kontaktu
Pod nagłówkiem wystarczą dwa lub trzy zdania, które mówią, jaki problem usługa rozwiązuje i co klient otrzyma na końcu. To nie jest miejsce na historię firmy ani na wyliczanie zalet. Rozwinięcie ma pomóc w jednej decyzji: czy warto czytać dalej.
Obok powinien być widoczny sposób kontaktu: numer telefonu, który na telefonie da się wybrać jednym dotknięciem, oraz przycisk prowadzący do formularza. Napis na przycisku powinien mówić, co się stanie po jego użyciu, na przykład „Zapytaj o wycenę” albo „Umów rozmowę”. Sam napis „Wyślij” niczego nie obiecuje.
W tej części dobrze działa także jedno krótkie potwierdzenie wiarygodności, o ile jest prawdziwe: średnia ocena z wizytówki Google, liczba lat działalności albo obszar, na którym firma pracuje. Jedno zdanie wystarczy. Szczegóły znajdą się niżej.

Jak opisać usługę językiem klienta?
Większość opisów usług jest pisana z perspektywy wykonawcy. Firma wymienia, co robi, jakich narzędzi używa i jakie ma uprawnienia. Klient patrzy od drugiej strony: ma kłopot i chce wiedzieć, czy ta usługa go rozwiąże. Opis należy więc zacząć od sytuacji klienta, a dopiero potem przejść do tego, co robi firma.
Jaki problem rozwiązuje usługa?
Pierwszy akapit opisu powinien nazwać sytuację, w której ktoś zaczyna szukać tej usługi. Coś przestało działać, zbliża się termin, rosną koszty, brakuje czasu albo wiedzy. Czytelnik, który rozpozna w tym opisie własne położenie, czyta dalej z innym nastawieniem, bo widzi, że firma rozumie, z czym do niej przychodzi.
Co dokładnie obejmuje usługa, a czego nie?
Zakres to najczęściej pomijany element strony usługowej, a zarazem ten, którego klienci szukają najuważniej. Należy wymienić konkretne czynności i rzeczy, które wchodzą w skład usługi. To jedno z niewielu miejsc na stronie, w których lista wypunktowana jest lepsza od prozy, bo czytelnik chce szybko porównać zakres z ofertą innej firmy.
Równie ważna jest informacja, czego usługa nie obejmuje i co jest wyceniane osobno. Wielu właścicieli boi się takiego zdania, bo uważa, że zniechęci klienta. Z mojego doświadczenia wynika coś odwrotnego: jasno wyznaczona granica buduje zaufanie i oszczędza nieporozumień w trakcie współpracy. Klient, który wie, co dostanie, rzadziej czuje się potem zawiedziony.
Jak przebiega współpraca od pierwszego kontaktu do efektu?
Osoba, która nigdy nie zamawiała danej usługi, nie wie, czego się spodziewać. Nie wie, czy będzie musiała coś przygotować, ile razy będzie potrzebna rozmowa, kiedy zobaczy pierwsze efekty i w którym momencie płaci. Ta niewiedza jest częstym powodem odkładania decyzji.
Przebieg współpracy najlepiej opisać w kilku następujących po sobie etapach, od zapytania do odbioru. Przy każdym etapie warto podać, co robi firma, co jest potrzebne od klienta i ile to zwykle trwa. Jeżeli czas zależy od okoliczności, lepiej napisać, od czego zależy, niż podawać termin, którego nie da się dotrzymać.
Dla kogo jest ta usługa, a dla kogo nie?
Akapit o tym, komu usługa się przyda, pozwala czytelnikowi szybko ocenić, czy jest we właściwym miejscu. Można w nim opisać wielkość firmy, branżę, etap rozwoju albo typ potrzeby. Im konkretniej, tym lepiej, bo zdanie „dla każdego, kto ceni jakość” nie pomaga nikomu.
Warto też uczciwie napisać, komu usługa nie jest przeznaczona. Firma, która nie przyjmuje bardzo małych zleceń albo nie działa w określonych branżach, oszczędzi w ten sposób czas sobie i pytającym. Zapytań będzie nieco mniej, ale więcej z nich skończy się umową.
Czy na stronie usługowej podawać cenę?
Pytanie o koszt pojawia się w głowie klienta od pierwszej chwili. Jeżeli strona je przemilcza, klient nie przestaje go zadawać. Szuka odpowiedzi gdzie indziej albo zakłada, że skoro ceny nie ma, to jest wysoka. W obu przypadkach firma traci.
Tam, gdzie usługa ma stały zakres, najprościej podać cenę lub cennik. Tam, gdzie każde zlecenie jest inne, uczciwym rozwiązaniem jest przedział albo cena początkowa wraz z jasnym wyjaśnieniem, co ją podnosi. Jeżeli i to nie jest możliwe, strona powinna przynajmniej wyjaśniać sposób wyceny: od czego zależy koszt, jakie informacje są potrzebne do jego określenia i jak szybko klient otrzyma kwotę.
Czynniki wpływające na koszt warto nazwać wprost: zakres prac, termin, stan wyjściowy, liczba elementów, dojazd, materiały. Klient, który rozumie, skąd bierze się cena, łatwiej ją przyjmuje i zadaje konkretniejsze pytania. Dobrze jest również opisać sposób rozliczenia: czy płatność jest jednorazowa, czy miesięczna, czy wymagana jest zaliczka i co dzieje się w razie rezygnacji.
Kto na tym etapie woli nie zajmować się tym samodzielnie, może po prostu zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl. Chętnie przejmę sprawę: przejrzę stronę usługową i wskażę, co poprawić, aby przynosiła zapytania.
Jakie dowody przekonują klienta?
Każda firma pisze o sobie, że jest rzetelna i doświadczona. Czytelnik przywykł do takich zapewnień i je pomija. Przekonuje go to, co pochodzi od innych ludzi albo co da się sprawdzić. Dowody powinny stać blisko twierdzeń, które potwierdzają, a nie na osobnej podstronie, do której mało kto zagląda.
Opinie klientów
Najlepiej działają opinie, które dotyczą właśnie tej usługi, są podpisane imieniem i nazwiskiem lub nazwą firmy i opisują konkret: z czym klient przyszedł i co się zmieniło. Krótkie „Polecam, pełen profesjonalizm” niewiele wnosi. Na publikację opinii z danymi osoby potrzebna jest jej zgoda, o którą najłatwiej poprosić zaraz po zakończeniu zlecenia.
Opinie muszą być prawdziwe. Zamieszczanie zmyślonych recenzji lub przypisywanie ich osobom, które usługi nie kupiły, jest w świetle przepisów o ochronie konsumentów nieuczciwą praktyką i może skończyć się poważnymi kłopotami. Jeżeli firma pokazuje opinie i twierdzi, że pochodzą od klientów, powinna umieć wyjaśnić, w jaki sposób to sprawdza.
Realizacje z opisem
Sama galeria zdjęć mówi niewiele. Realizacja zaczyna przekonywać, gdy towarzyszy jej krótki opis: jaka była sytuacja wyjściowa, co zostało zrobione, ile to trwało i jaki jest efekt. Trzy takie opisy są warte więcej niż trzydzieści zdjęć bez słowa wyjaśnienia.
Liczby tylko prawdziwe, zdjęcia tylko własne
Liczby dodają wiarygodności wyłącznie wtedy, gdy są prawdziwe i da się je obronić. Zaokrąglone w górę „setki zadowolonych klientów” wyglądają jak ozdobnik i tak są odbierane. Lepiej podać mniejszą liczbę, ale dokładną, i napisać, czego dotyczy.
Podobnie jest ze zdjęciami. Fotografie kupione w bankach zdjęć, z uśmiechniętymi osobami przy szklanym stole, widnieją na tysiącach stron i czytelnik rozpoznaje je natychmiast. Własne zdjęcia zespołu, siedziby, sprzętu i wykonanych prac, nawet technicznie skromniejsze, pokazują, że za stroną stoją prawdziwi ludzie. To jeden z najtańszych sposobów na zwiększenie zaufania.

Co powstrzymuje klienta przed zapytaniem i jak ułatwić kontakt?
Między zainteresowaniem a wysłaniem zapytania stoją wątpliwości. Część z nich powtarza się u niemal wszystkich klientów i firma dobrze je zna z rozmów telefonicznych. Strona usługowa powinna odpowiedzieć na nie wcześniej, zanim staną się powodem rezygnacji.
Odpowiedzi na obiekcje i sekcja pytań
Typowe wątpliwości dotyczą kilku spraw: czy to się opłaci, ile to potrwa, co będzie, jeśli efekt nie spełni oczekiwań, czy umowę można rozwiązać, czy potrzebna jest wiedza po stronie klienta. Najprostszy sposób na zebranie takiej listy to spisanie pytań, które padają w rozmowach i wiadomościach, oraz powodów, dla których klienci rezygnowali.
Najważniejsze wątpliwości warto rozwiać w samym opisie, a pozostałe zebrać w sekcji pytań i odpowiedzi w dolnej części strony. Odpowiedź „to zależy” jest uczciwa, o ile strona wyjaśnia, od czego.
Krótki formularz i numer telefonu
Formularz powinien zawierać tylko te pola, bez których nie da się odpowiedzieć: imię, adres e-mail lub telefon i treść zapytania. Każde kolejne pole zmniejsza liczbę wysłanych wiadomości. Szczegóły zlecenia można ustalić w rozmowie, kiedy klient zrobił już pierwszy ruch.
Nie każdy chce pisać. Część klientów woli zadzwonić, zwłaszcza w sprawach pilnych, dlatego numer telefonu powinien być widoczny w górnej części strony i przy formularzu, razem z godzinami, w których ktoś odbiera. Pod formularzem musi się też znaleźć informacja o przetwarzaniu danych osobowych, napisana zrozumiale.
Co się stanie po wysłaniu zapytania?
Wysłanie formularza jest dla klienta krokiem w nieznane. Nie wie, czy ktoś odpisze, kiedy to nastąpi i czy nie zacznie otrzymywać niechcianych telefonów. Jedno lub dwa zdania przy formularzu usuwają tę niepewność: kto odpowie, w jakim czasie, w jakiej formie i co będzie dalej.
Podany czas odpowiedzi musi być dotrzymywany. Obietnica szybkiego kontaktu, po której przez kilka dni nic się nie dzieje, szkodzi bardziej niż jej brak. Po wysłaniu formularza klient powinien zobaczyć wyraźne potwierdzenie, że wiadomość dotarła, najlepiej z powtórzeniem tego, czego może się teraz spodziewać.
Jak długa powinna być strona usługowa?
Nie istnieje liczba znaków, po której strona zaczyna sprzedawać, i Google również takiego progu nie podaje. Strona powinna mieć tyle tekstu, ile potrzeba, aby odpowiedzieć na pytania klienta przed zamówieniem. Prosta, tania usługa, którą wszyscy znają, wymaga mniej wyjaśnień. Usługa droga, złożona albo taka, której klient jeszcze nigdy nie kupował, wymaga ich znacznie więcej.
Długość sama w sobie nie zniechęca. Zniechęca tekst, w którym nie da się znaleźć potrzebnej informacji. Ludzie nie czytają stron od pierwszego do ostatniego słowa. Przeglądają je wzrokiem, zatrzymują się na nagłówkach i czytają uważnie tylko te fragmenty, które ich dotyczą.
Dlatego o układ tekstu należy zadbać równie starannie jak o jego treść. Pomagają w tym proste zasady:
- nagłówki, które mówią, co jest w danej części, najlepiej w formie pytania klienta,
- krótkie akapity, z których każdy dotyczy jednej myśli,
- najważniejsza informacja na początku akapitu, a nie na jego końcu,
- listy tam, gdzie wymienia się elementy zakresu lub etapy,
- powtórzona możliwość kontaktu po dłuższych częściach, bez nachalności.
Jak przygotować stronę usługową pod Google?
Strona napisana dobrze dla klienta jest w większości przygotowana także dla wyszukiwarki, bo Google stara się nagradzać treści, które odpowiadają na pytania ludzi. Pozostaje kilka elementów technicznych, o które trzeba zadbać osobno.
Tytuł, opis i nagłówki
Tytuł strony, czyli tekst widoczny w wynikach wyszukiwania jako niebieski odnośnik, powinien zaczynać się od nazwy usługi i być inny na każdej podstronie. Opis strony nie wpływa bezpośrednio na pozycję, ale często decyduje o tym, czy ktoś wybierze ten wynik spośród pozostałych. Dobrze, gdy w dwóch zdaniach mówi, co klient znajdzie na stronie. Google może wyświetlić własną wersję tytułu lub opisu, jednak starannie napisane mają większą szansę pozostać bez zmian.
Na stronie powinien być jeden główny nagłówek z nazwą usługi oraz nagłówki niższego rzędu porządkujące kolejne części. Ich zadaniem jest przede wszystkim pomóc czytelnikowi, a przy okazji pokazują wyszukiwarce, o czym jest strona.
Fraza i jej odmiany użyte naturalnie
Nazwa usługi powinna pojawić się w tytule, głównym nagłówku, pierwszym akapicie i kilka razy w dalszej części tekstu, tam, gdzie pasuje do zdania. Polszczyzna odmienia wyrazy i Google dobrze sobie z tym radzi, nie ma więc powodu, by wstawiać frazę w nienaturalnej, nieodmienionej formie. Warto używać także innych określeń tej samej usługi oraz słów, które zwykle jej towarzyszą.
Powtarzanie frazy w co drugim zdaniu nie pomaga. Tekst staje się trudny w odbiorze, a upychanie słów kluczowych Google wymienia w swoich zasadach wśród praktyk uznawanych za spam.
Linki z innych podstron i unikanie powtórzeń
Strona usługowa, do której nie prowadzi żaden odnośnik poza menu, jest dla wyszukiwarki mało ważna. Powinny do niej kierować linki ze strony głównej, ze strony z listą usług, z powiązanych usług i z wpisów na blogu, które poruszają pokrewny temat. Jak zaplanować taki układ, opisałem szerzej w tekście o tym, jak ułożyć linki wewnętrzne w serwisie.
Drugą sprawą jest pilnowanie, aby w serwisie nie było dwóch podstron odpowiadających na to samo zapytanie. Zdarza się to częściej, niż się wydaje: stara wersja oferty, wpis na blogu o tej samej usłudze, osobna strona promocyjna. Google nie wie wtedy, którą z nich pokazać, i obie wypadają słabiej. Sposoby rozpoznania tego problemu przedstawiłem we wpisie o tym, jak wykryć i usunąć kanibalizację słów kluczowych.
Dane strukturalne
Dane strukturalne to dodatkowy opis strony w kodzie, zrozumiały dla wyszukiwarek. Na stronie usługowej firmy lokalnej przydaje się oznaczenie danych firmy: nazwy, adresu, telefonu i godzin pracy, a także ścieżki nawigacji, która pokazuje miejsce podstrony w serwisie. Dane te muszą zgadzać się z tym, co widać na stronie i w wizytówce Google.
Nie należy oczekiwać, że samo oznaczenie zmieni wygląd wyniku. Google nie pokazuje gwiazdek przy ocenach, które firma sama zbiera i publikuje o sobie na własnej stronie, a rozszerzony wygląd pytań i odpowiedzi jest wyświetlany bardzo rzadko. Oznaczanie treści, których na stronie nie ma, narusza wytyczne Google i może skończyć się utratą rozszerzeń w wynikach.
Wygoda na telefonie i szybkość
Google ocenia strony na podstawie ich wersji na telefon i na telefonie odwiedza je większość klientów usług lokalnych. Tekst musi dać się czytać bez powiększania, przyciski muszą być na tyle duże, by trafić w nie palcem, a formularz nie powinien wymagać przesuwania ekranu na boki. Najprostsza kontrola to przejście całej drogi klienta na własnym telefonie, od wyniku w Google do wysłania zapytania.
Liczy się również czas wczytywania. Ciężkie zdjęcia, pokazy slajdów i filmy uruchamiane w tle w górnej części strony potrafią opóźnić wyświetlenie treści o kilka sekund, a część odwiedzających tyle nie czeka. Google mierzy to zestawem wskaźników Core Web Vitals. O tym, jak czytać wyniki Core Web Vitals i od czego zaczynać poprawki, napisałem osobno.

Kiedy strony usług dla miast mają sens?
Firmy działające w kilku miejscowościach często tworzą osobną podstronę usługi dla każdego miasta. Ma to uzasadnienie wtedy, gdy firma rzeczywiście obsługuje dane miasto i ma o nim do powiedzenia coś, czego nie ma na pozostałych stronach. Może to być adres oddziału, zasady i czas dojazdu, realizacje wykonane w tej miejscowości, opinie tamtejszych klientów, lokalne uwarunkowania wpływające na przebieg lub koszt usługi.
Szkodliwe jest tworzenie kilkudziesięciu kopii tego samego tekstu, w których zmienia się wyłącznie nazwa miejscowości. Dla czytelnika takie strony są bezwartościowe, a Google opisuje je w swoich zasadach dotyczących spamu jako strony przejściowe, tworzone tylko po to, by przechwycić podobne zapytania. W praktyce wyszukiwarka zwykle uznaje takie podstrony za powielone, wybiera jedną z nich, a resztę pomija.
Przed stworzeniem strony dla kolejnego miasta radzę zadać sobie pytanie, czy da się napisać o nim co najmniej połowę tekstu, której nie będzie na innych podstronach. Jeżeli nie, lepiej poprzestać na jednej mocnej stronie usługi z wyraźnie opisanym obszarem działania i listą obsługiwanych miejscowości. Kilka dobrych stron lokalnych przyniesie więcej niż kilkadziesiąt słabych.
Jakie błędy na stronach usługowych zdarzają się najczęściej?
Błędy na stronach usług powtarzają się niezależnie od branży. Większość z nich nie wynika ze złej woli, lecz z pisania strony z perspektywy firmy, a nie klienta. Najczęściej spotykam pięć:
- Ogólniki zamiast treści. „Kompleksowa obsługa”, „indywidualne podejście” i „najwyższa jakość” pasują do każdej firmy, więc nie wyróżniają żadnej. Każde takie zdanie warto zastąpić konkretem: co dokładnie firma robi i jak.
- Brak ceny i dowodów. Strona, która nie mówi nic o koszcie i nie pokazuje ani jednej opinii czy realizacji, zmusza klienta do zaufania na słowo.
- Ściana tekstu. Długi blok bez nagłówków i akapitów sprawia, że nawet dobra treść pozostaje nieprzeczytana.
- Ukryty kontakt. Numer telefonu dostępny wyłącznie w osobnej zakładce albo formularz na samym dole długiej strony oznacza utracone zapytania.
- Okna zasłaniające treść. Zapis na listę wysyłkową, okno czatu i rozbudowany baner zgód, które pojawiają się jednocześnie po wejściu, skutecznie zniechęcają do dalszego czytania.
Ostatni punkt ma również stronę techniczną. Google od dawna zaleca unikanie natrętnych okien, które zasłaniają treść zaraz po wejściu z wyników wyszukiwania, zwłaszcza na telefonie. Baner zgód na pliki cookie jest wymagany przepisami, ale powinien zajmować tyle miejsca, ile musi, i dawać się zamknąć jednym dotknięciem.
Jak mierzyć skuteczność podstrony i co poprawiać najpierw?
Bez pomiaru każda zmiana na stronie jest zgadywaniem. Skuteczność strony usługowej opisują trzy grupy danych: ile osób widzi ją w Google, ile z nich na nią wchodzi i ile wysyła zapytanie lub dzwoni.
Dwie pierwsze wartości pokazuje raport skuteczności w Google Search Console, w którym można zawęzić dane do jednego adresu i sprawdzić zapytania, wyświetlenia, kliknięcia oraz średnią pozycję. Trzecią wartość trzeba skonfigurować samodzielnie w narzędziu analitycznym, na przykład w Google Analytics, jako zdarzenia: wysłanie formularza i dotknięcie numeru telefonu.
Zestawienie tych danych wskazuje, gdzie leży kłopot i od czego zacząć:
- Strona nie pojawia się w wynikach – w pierwszej kolejności należy sprawdzić, czy jest zaindeksowana i czy inna podstrona nie odpowiada na to samo zapytanie, a następnie rozbudować treść i linki wewnętrzne.
- Strona jest wyświetlana, ale mało osób w nią klika – do poprawy są tytuł i opis widoczne w wynikach.
- Wejść jest dużo, a zapytań mało – trzeba przyjrzeć się górnej części strony, widoczności kontaktu, informacji o cenie i dowodom.
- Zapytań jest sporo, ale są nietrafione – opis powinien wyraźniej mówić, dla kogo usługa jest, a dla kogo nie, oraz od czego zależy koszt.
Zmiany najlepiej wprowadzać pojedynczo i po każdej odczekać kilka tygodni, zanim oceni się efekt. Przy niewielkim ruchu dane z kilku dni nic nie znaczą, a kilka zmian naraz uniemożliwia stwierdzenie, która z nich zadziałała. Warto prowadzić prosty zapis: co zostało zmienione, kiedy i z jakim skutkiem.
Jeżeli strony usługowe mają dopiero powstać razem z nowym serwisem, ich zawartość należy zaplanować przed rozpoczęciem prac. Lista usług, pytania klientów, zdjęcia, opinie i zasady wyceny to materiał, który wykonawca powinien dostać na samym początku. Pisałem o tym w tekście o tym, co przygotować w briefie na stronę internetową.
Najczęstsze pytania
Czy strona usługowa to to samo co strona docelowa kampanii reklamowej?
Nie zawsze. Strona docelowa (landing page) jest zwykle tworzona pod jedną kampanię, bywa pozbawiona menu i ma prowadzić do jednego działania. Strona usługowa jest stałą częścią serwisu, ma przyjmować ruch z wyszukiwarki i jest powiązana linkami z pozostałymi podstronami. Dobrze zbudowana strona usługowa może jednak z powodzeniem służyć także jako miejsce, do którego kieruje reklama.
Ile podstron usług powinna mieć mała firma?
Tyle, ile odrębnych usług klienci szukają pod różnymi nazwami. Dla jednych firm będą to trzy podstrony, dla innych kilkanaście. Nie warto dzielić oferty na siłę, bo podstrony o niemal tej samej treści konkurują ze sobą w wynikach. Lepiej zacząć od usług najważniejszych dla przychodu i dopracować je, zanim powstaną kolejne.
Czy tekst na stronę usługową można napisać samodzielnie?
Tak, i często jest to dobry początek, ponieważ nikt nie zna usługi i pytań klientów lepiej niż właściciel firmy. Najlepszym materiałem są notatki z rozmów: o co klienci pytają, czego się obawiają, co ich przekonało. Tekst warto potem dać do przeczytania osobie spoza branży i poprosić, by wskazała miejsca niezrozumiałe. Redakcja językowa i techniczne przygotowanie pod wyszukiwarkę to etap, w którym pomoc specjalisty przydaje się najbardziej.
Po jakim czasie nowa strona usługowa zaczyna być widoczna w Google?
Nie ma jednego terminu. Zależy to od konkurencji na daną frazę, od tego, jak mocny jest cały serwis, oraz od linków prowadzących do podstrony. Samo zaindeksowanie trwa zwykle od kilku dni do kilku tygodni, natomiast dojście do wysokich pozycji na trudniejsze zapytania zajmuje miesiące. Postęp najlepiej obserwować w Google Search Console, patrząc na liczbę wyświetleń i zapytania, na które strona zaczyna się pojawiać.
Czy opinie skopiowane z wizytówki Google można umieścić na stronie?
Wiele firm pokazuje na stronie opinie z wizytówki, najczęściej za pomocą gotowego modułu, który pobiera je bezpośrednio z Google i podaje źródło. Jest to rozwiązanie bezpieczniejsze niż ręczne przepisywanie treści razem z nazwiskami autorów. Opinie zebrane samodzielnie, z wyraźną zgodą klienta na publikację, dają firmie większą swobodę. W każdym przypadku opinie muszą być prawdziwe i nie mogą być dobierane w sposób wprowadzający w błąd.
Czy sekcja pytań i odpowiedzi pomaga w pozycjonowaniu?
Pomaga pośrednio. Pytania i odpowiedzi poszerzają treść strony o zagadnienia, o które ludzie rzeczywiście pytają, dzięki czemu podstrona może pojawiać się na większą liczbę szczegółowych zapytań. Warunkiem jest to, by pytania pochodziły od klientów, a odpowiedzi były konkretne. Sekcja dopisana wyłącznie po to, by powtórzyć frazę kilka razy więcej, nie przynosi korzyści.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
To zupełnie zrozumiałe. Opisane czynności wymagają spokoju i kilku wolnych godzin, a w firmie zwykle brakuje jednego i drugiego. Chętnie zrobię to od początku do końca: przejrzę stronę usługową i wskażę, co poprawić, aby przynosiła zapytania.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i w kilku zdaniach opisać sprawę. Odpowiadam osobiście i od razu mówię, co da się zrobić.




