Kanibalizacja słów kluczowych to sytuacja, w której kilka podstron jednego serwisu stara się o to samo zapytanie i odpowiada na tę samą potrzebę użytkownika. Google nie wie wtedy, który adres pokazać, więc raz wybiera jeden, raz drugi, a żaden nie dochodzi tak wysoko, jak mógłby dojść jeden dobrze przygotowany. Firma traci podwójnie: pracę włożoną w kilka tekstów i miejsce w wynikach, które zajmuje konkurencja.
Problem dotyczy przede wszystkim serwisów, które rozwijają się od dawna. Im więcej wpisów, ofert, kategorii i stron miast, tym łatwiej o dwa adresy mówiące o tym samym. Rzadko jest to czyjś błąd w ścisłym sensie. Najczęściej to skutek uboczny pracy bez spisu tego, co już w serwisie jest.
Dobra wiadomość jest taka, że kanibalizację da się wykryć samodzielnie, bez płatnych narzędzi, a naprawa zwykle polega na uporządkowaniu tego, co firma już posiada. Poniżej opisuję, jak odróżnić prawdziwy problem od pozornego, gdzie go szukać, jaki sposób naprawy wybrać w konkretnej sytuacji i po czym poznać, że zmiany zadziałały.
Czym jest kanibalizacja słów kluczowych?
Każda podstrona powinna mieć w serwisie swoje zadanie: jedno główne zapytanie i jedną potrzebę, na którą odpowiada. Kanibalizacja zaczyna się wtedy, gdy to samo zadanie dostają dwie lub więcej podstron. Obie mają podobny tytuł, podobne nagłówki, podobną treść i prowadzą do nich odnośniki o podobnym brzmieniu.
Wyszukiwarka dla jednego zapytania wybiera z danej witryny zwykle jeden, najlepiej pasujący adres. Gdy kandydatów jest kilku i żaden wyraźnie nie wygrywa, wybór staje się niestabilny. Do tego sygnały, które mogłyby wzmacniać jedną podstronę, rozkładają się na kilka: linki z innych witryn prowadzą do różnych adresów, linki wewnętrzne również, a użytkownicy trafiają raz tu, raz tam.
Warto od razu doprecyzować jedną rzecz. O kanibalizacji decyduje potrzeba użytkownika, a nie samo słowo. Dwie podstrony mogą zawierać tę samą frazę i wcale sobie nie przeszkadzać, jeśli jedna tłumaczy, na czym polega usługa, a druga pozwala ją zamówić. Kłopot pojawia się dopiero wtedy, gdy obie odpowiadają na to samo pytanie w ten sam sposób.
Skutki są zwykle trzy. Pozycje są niższe, niż pozwalałaby na to jakość treści. W wynikach pojawia się adres, którego firma nie chciałaby tam widzieć, na przykład stary wpis zamiast aktualnej oferty. A robot wyszukiwarki poświęca czas na wiele podobnych adresów, zamiast częściej odwiedzać te naprawdę ważne.
Kiedy dwa adresy na jedno zapytanie nie są problemem?
Nie każda sytuacja, w której Google pokazuje dwie podstrony tej samej witryny, wymaga naprawy. Zdarza się, że serwis zajmuje na pierwszej stronie wyników dwa miejsca jedno pod drugim. Jeśli oba adresy stoją wysoko i stabilnie, a ruch z nich przekłada się na zapytania od klientów, jest to powód do zadowolenia, a nie do zmian.
Drugi przypadek to zapytania o mieszanej intencji. Na część fraz Google celowo pokazuje i treści wyjaśniające, i strony z ofertą, bo jedni szukający chcą się czegoś dowiedzieć, a inni chcą kupić. Wtedy wpis blogowy i strona usługi mogą pojawiać się obok siebie i nie odbierać sobie niczego.
Radzę przyjąć prostą zasadę: problemem jest sytuacja, a nie sama liczba adresów. Jeśli pozycje są niskie i zmienne, adres w wynikach często się wymienia, a użytkownik trafia nie tam, gdzie firma chciałaby go przyjąć, sprawą trzeba się zająć. Jeśli dwa adresy stoją wysoko i każdy spełnia swoją rolę, lepiej niczego nie ruszać.
Skąd bierze się kanibalizacja w serwisie firmowym i w sklepie?
Źródeł jest kilka i w większości serwisów występuje więcej niż jedno naraz. Znajomość tych źródeł bardzo ułatwia poszukiwania, bo wiadomo, w które części witryny zajrzeć najpierw.
Wiele podobnych wpisów na blogu
To najczęstszy przypadek. Blog prowadzony od dawna, czasem przez kilka osób, zbiera teksty o tym samym temacie napisane w różnym czasie. Powstaje wpis o tym, jak wybrać dany produkt, po pewnym czasie drugi o tym, na co zwrócić uwagę przy wyborze, a potem trzeci z najczęstszymi błędami przy zakupie. Tytuły są różne, ale odpowiedź w środku ta sama.
Kategoria i wpis na ten sam temat
W sklepach bardzo często strona kategorii i artykuł na blogu celują w tę samą frazę. Kategoria ma opis z nazwą grupy produktów, a wpis nosi niemal identyczny tytuł. Jeśli zapytanie jest zakupowe, wyszukiwarka powinna pokazywać kategorię. Gdy zamiast niej pokazuje wpis, klient gotowy do zakupu trafia na tekst do czytania i musi sam szukać drogi do produktów.
Strony miast i wariantów oparte na jednym szablonie
Serie podstron tworzonych z jednego wzoru, w których zmienia się tylko nazwa miejscowości lub wariantu usługi, są szczególnie narażone. Jeśli większość treści na takich stronach jest wspólna, wyszukiwarka traktuje je jak bardzo podobne dokumenty. Na zapytanie z jednym miastem potrafi wtedy pokazać stronę innego miasta albo ogólną stronę usługi.
Uważam, że taka seria ma sens tylko wtedy, gdy każda strona zawiera wyraźną część napisaną specjalnie dla niej: lokalne informacje, zakres obsługi w danym miejscu, odpowiedzi na pytania tamtejszych klientów. Sama podmiana nazwy to za mało.
Tagi, filtry i parametry w sklepach
System sklepu lub bloga tworzy wiele adresów sam, bez udziału człowieka. Strona tagu o tej samej nazwie co kategoria, wynik filtrowania po kolorze lub rozmiarze, sortowanie, kolejne strony listy produktów, adresy z dopisanymi parametrami. Każdy taki adres pokazuje prawie tę samą listę i ma prawie ten sam tytuł.
W dużych sklepach takich technicznych odmian bywa wielokrotnie więcej niż właściwych podstron. Część z nich trafia do indeksu i zaczyna konkurować z kategorią, od której pochodzi.
Stare i nowe wersje ofert
Ostatnie źródło to pozostałości po zmianach. Firma przygotowuje nową stronę usługi, a stara zostaje dostępna pod dawnym adresem. Wraca sezonowa promocja i dostaje nową podstronę, choć poprzednia wciąż istnieje. Po przebudowie serwisu działają równolegle dwie wersje tych samych treści. Stare adresy mają zwykle dłuższą historię i więcej linków, więc potrafią wygrywać z nowymi, lepszymi.

Po czym poznać, że podstrony konkurują ze sobą?
Kanibalizacja daje dość charakterystyczne objawy. Pierwszy to zmieniający się adres. Na to samo zapytanie wyszukiwarka pokazuje w jednym tygodniu wpis, w kolejnym stronę usługi, a potem znowu wpis. Wymiana następuje co kilka dni lub tygodni, bez żadnych zmian po stronie firmy.
Drugi objaw to falujące pozycje. Fraza skacze między pierwszą a drugą lub trzecią stroną wyników, a wykres w narzędziu do śledzenia pozycji przypomina piłę. Zwykle każdy skok pokrywa się z wymianą adresu: gdy Google pokazuje mocniejszą podstronę, pozycja rośnie, gdy słabszą – spada.
Trzeci objaw jest najbardziej dotkliwy dla sprzedaży. W wynikach pojawia się nie ta podstrona, którą firma chciałaby pokazać. Zamiast oferty widać stary artykuł, zamiast kategorii stronę tagu, zamiast aktualnego cennika archiwalną promocję. Ruch jest, ale trafia w miejsce, z którego trudno przejść do zakupu lub kontaktu.
Żaden z tych objawów nie jest dowodem sam w sobie. Pozycje zmieniają się także z innych powodów: po aktualizacjach wyszukiwarki, po działaniach konkurencji, przy kłopotach technicznych. Dlatego objaw traktuję jako powód do sprawdzenia danych, a nie jako rozstrzygnięcie.
Kto na tym etapie woli nie zajmować się tym samodzielnie, może po prostu zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl. Chętnie przejmę sprawę: znajdę podstrony, które konkurują ze sobą, i dobiorę sposób naprawy dla każdej pary.
Jak wykryć kanibalizację w Google Search Console i innymi sposobami?
Do rzetelnego sprawdzenia wystarczą cztery sposoby. Najlepiej stosować je razem, bo każdy pokazuje sprawę z innej strony: jeden pokazuje to, co faktycznie działo się w wynikach, drugi to, co wyszukiwarka ma w indeksie, trzeci zamiary firmy, a czwarty zmiany w czasie.
Raport Skuteczność w Google Search Console
To najważniejsze źródło, bo pokazuje prawdziwe dane z wyszukiwarki. W raporcie Skuteczność należy ustawić filtr zapytania i podać frazę, która budzi wątpliwości. Następnie wystarczy przejść do zakładki Strony. Pojawi się lista wszystkich adresów serwisu, które wyświetlały się na to zapytanie w wybranym okresie, wraz z liczbą kliknięć, wyświetleń i średnią pozycją.
Jeden adres z wyraźną przewagą oznacza porządek. Dwa lub trzy adresy z podobną liczbą wyświetleń i przeciętnymi pozycjami to sygnał, że podstrony dzielą się tym samym zapytaniem. Warto ustawić dłuższy okres, na przykład kilka miesięcy, bo przy krótkim łatwo przeoczyć wymianę adresów.
Pomocne jest też porównanie w czasie. Po kliknięciu wybranego adresu na liście wykres pokaże dane tylko dla niego. Jeśli w okresach, gdy jedna podstrona zyskuje wyświetlenia, druga je traci, obraz jest jasny. Tę samą czynność można wykonać w odwrotnej kolejności: wybrać podstronę i obejrzeć zapytania, na które się wyświetla, a potem zestawić je z zapytaniami podobnej podstrony.
Operator site: z frazą
Drugi sposób to zwykłe wyszukiwanie w Google z operatorem site:. W polu wyszukiwarki podaje się operator z adresem domeny, a po spacji interesującą frazę. Wyszukiwarka pokaże wtedy tylko podstrony tej jednej witryny, które uznaje za pasujące do zapytania.
Kolejność na tej liście nie jest rankingiem i nie należy jej tak traktować. Lista dobrze jednak pokazuje, ile adresów w serwisie dotyczy danego tematu. Często dopiero tutaj wychodzą na jaw strony tagów, zapomniane wpisy i dawne wersje ofert, o których nikt w firmie już nie pamiętał. Jak upewnić się, czy konkretny adres w ogóle znajduje się w indeksie, opisałem we wpisie o tym, jak sprawdzić, czy strona jest zaindeksowana w Google.
Arkusz „jedna fraza – jeden adres”
Trzeci sposób jest najprostszy i moim zdaniem najbardziej pożyteczny na dłuższą metę. To zwykły arkusz kalkulacyjny, w którym każdej ważnej frazie przypisany jest dokładnie jeden adres w serwisie. W kolejnych kolumnach można zapisać potrzebę użytkownika, rodzaj podstrony i uwagi.
Przy wypełnianiu arkusza kanibalizacja ujawnia się sama. Jeśli do jednej frazy pasują dwa adresy i trudno wskazać właściwy, to jest właśnie miejsce do naprawy. Jeśli dla ważnej frazy nie ma żadnego adresu, widać z kolei lukę w treści.
Narzędzia do śledzenia pozycji
Czwarty sposób to narzędzia do codziennego śledzenia pozycji, takie jak Senuto, Semstorm czy Ahrefs. Większość z nich zapisuje nie tylko pozycję, ale także adres, który wyszukiwarka pokazała danego dnia. Historia zmian adresu dla jednej frazy to najbardziej bezpośredni ślad kanibalizacji.
Niektóre narzędzia mają osobny raport, który sam wskazuje frazy z wieloma adresami. Wynik takiego raportu warto traktować jako listę do przejrzenia, nie jako gotową diagnozę, ponieważ automat nie ocenia intencji i zgłasza także przypadki zupełnie niegroźne.

Jak ocenić, czy podstrony odpowiadają na tę samą potrzebę?
Lista adresów dzielących się frazą to dopiero połowa pracy. Przed jakąkolwiek zmianą trzeba ustalić, czy podstrony rzeczywiście robią to samo. Od tej oceny zależy wybór sposobu naprawy, a pomyłka na tym etapie prowadzi do usunięcia treści, która była potrzebna.
Najprostszy sprawdzian polega na opisaniu każdej podstrony jednym zdaniem: komu służy i co ta osoba chce po jej odwiedzeniu zrobić. Jeśli zdania brzmią tak samo, podstrony się dublują. Jeśli jedno mówi o osobie, która chce zrozumieć temat, a drugie o osobie, która chce zamówić usługę, potrzeby są różne i obie podstrony mogą zostać.
Drugi sprawdzian to spojrzenie na wyniki wyszukiwania dla danej frazy. Jeśli pierwszą stronę zajmują same oferty i kategorie sklepów, zapytanie jest zakupowe i powinna na nie odpowiadać strona sprzedażowa. Jeśli przeważają artykuły i wyjaśnienia, lepiej sprawdzi się wpis. Wyniki mieszane oznaczają, że miejsce jest dla obu rodzajów treści.
Trzeci sprawdzian dotyczy samej treści. Wystarczy porównać nagłówki obu podstron. Gdy większość się pokrywa, a akapity pod nimi mówią to samo innymi słowami, nie ma czego rozdzielać i trzeba łączyć. Gdy każda podstrona ma własne, obszerne części, których brakuje w drugiej, lepszym wyjściem będzie wyraźniejsze rozgraniczenie tematów.
Na koniec warto ustalić, która podstrona ma zostać główną. Pod uwagę biorę kilka rzeczy naraz: dane z Google Search Console, liczbę i jakość linków z innych witryn, miejsce w strukturze serwisu oraz to, która strona lepiej służy celowi firmy. Nie zawsze wygrywa adres z największym ruchem. Jeśli fraza jest zakupowa, główną powinna zostać oferta, nawet gdy obecnie więcej wejść zbiera artykuł.
Jak usunąć kanibalizację i który sposób wybrać?
Sposobów naprawy jest sześć i nie są one zamienne. Każdy pasuje do innej sytuacji, a część z nich stosuje się łącznie. Wybór wynika wprost z oceny intencji: inne działanie jest właściwe dla dwóch tekstów o tym samym, inne dla stron technicznych, a jeszcze inne dla podstron, które różnią się potrzebą, ale są podobnie opisane.
Połączenie treści w jedną podstronę i przekierowanie 301
To rozwiązanie dla podstron, które odpowiadają na tę samą potrzebę i żadna nie ma powodu istnieć osobno. Najlepsze fragmenty ze wszystkich tekstów trafiają na adres wybrany jako główny. Powstaje jedna pełna podstrona, a pozostałe adresy otrzymują stałe przekierowanie 301 prowadzące do niej.
Ważna jest kolejność. Najpierw należy rozbudować stronę główną, potem ustawić przekierowania, a na końcu poprawić linki wewnętrzne tak, by prowadziły od razu do nowego celu, a nie przez przekierowanie. Dzięki przekierowaniu wartość linków, które prowadziły do starych adresów, przechodzi na podstronę docelową, a użytkownik z dawnego odnośnika trafia we właściwe miejsce.
Łączenie nie polega na sklejeniu tekstów jeden pod drugim. Powtórzenia trzeba usunąć, układ przemyśleć od początku, a nieaktualne informacje poprawić. Przekierowanie powinno prowadzić do strony o tym samym temacie. Kierowanie wszystkiego na stronę główną nie spełnia tego zadania.
Rozdzielenie tematów i przepisanie treści
Gdy obie podstrony są potrzebne, ale zbyt podobne, należy każdej nadać wyraźnie inne zadanie. Strona usługi skupia się na ofercie: zakres, przebieg współpracy, warunki, kontakt. Wpis odpowiada na pytanie poznawcze, którego oferta nie rozwija. Fragmenty, które się dublują, zostają tylko w jednym miejscu, a druga podstrona odsyła do nich linkiem.
Link kanoniczny
Link kanoniczny to znacznik w kodzie strony, który wskazuje wyszukiwarce wersję uznawaną przez właściciela za główną. Stosuje się go wtedy, gdy podobne adresy muszą pozostać dostępne dla użytkowników: warianty tego samego produktu, wersje listy z sortowaniem, adresy z parametrami śledzącymi.
Trzeba znać jego ograniczenia. Google traktuje link kanoniczny jako wskazówkę, a nie polecenie, i może wybrać inaczej, jeśli strony wyraźnie się różnią. Znacznik nie nadaje się więc do łączenia dwóch odmiennych artykułów. Dla treści, które naprawdę się dublują i nie muszą istnieć osobno, pewniejsze jest przekierowanie.
Wyłączenie z indeksu dla stron technicznych
Znacznik noindex informuje wyszukiwarkę, że danej strony nie należy pokazywać w wynikach. To właściwe rozwiązanie dla adresów, które są użyteczne w serwisie, ale nie powinny być celem wejść z Google: wyników wewnętrznej wyszukiwarki, stron tagów bez własnej treści, części kombinacji filtrów.
Jest tu jeden warunek techniczny, o którym często się zapomina. Robot musi mieć możliwość odwiedzenia strony, aby odczytać znacznik. Jeśli adres zostanie jednocześnie zablokowany w pliku robots.txt, wyszukiwarka znacznika nie zobaczy i strona może pozostać w indeksie.
Poprawa linkowania wewnętrznego i treści odnośników
Linki wewnętrzne mówią wyszukiwarce, którą podstronę serwis sam uważa za najważniejszą dla danego tematu. Jeśli odnośniki z tą samą frazą prowadzą raz do wpisu, a raz do oferty, serwis wysyła sprzeczne sygnały. Naprawa polega na tym, by wszystkie odnośniki z daną frazą prowadziły do jednego, wybranego adresu.
W praktyce przegląda się menu, stopkę, treść wpisów i opisy kategorii, a następnie poprawia zarówno cel linku, jak i jego treść. Podstrony o zbliżonym temacie powinny linkować do strony głównej tematu, a nie konkurować z nią o te same słowa w odnośnikach. Zasady układania takich połączeń opisałem szerzej we wpisie o tym, jak ułożyć linkowanie wewnętrzne w serwisie.
Zmiana tytułów i nagłówków
Czasem podstrony różnią się treścią, a problem tworzą wyłącznie ich opisy. Dwa tytuły z tą samą frazą na początku i dwa niemal identyczne nagłówki główne wystarczą, by wyszukiwarka uznała strony za konkurencyjne. Wtedy wystarczy poprawić tytuł strony, nagłówek główny i opis tak, by każda podstrona jasno pokazywała swoje zadanie.
Strona oferty może mieć w tytule nazwę usługi i miejscowość, a wpis pytanie, na które odpowiada. To najmniej pracochłonna zmiana, dlatego przy niewielkiej kanibalizacji warto zacząć właśnie od niej i od linków wewnętrznych, a dopiero potem sięgać po łączenie treści.

Czego nie robić przy porządkowaniu podstron?
Najpoważniejszy błąd to usuwanie podstron bez przekierowań. Usunięty adres zaczyna zwracać błąd 404, linki z innych witryn prowadzą donikąd, a wszystko, co ta podstrona przez lata zgromadziła, przepada. Jeśli treść ma zniknąć, jej adres powinien zostać przekierowany na najbliższą tematycznie podstronę.
Drugi błąd to masowe wyłączanie z indeksu bez zastanowienia. Zdarza się, że po odkryciu problemu ktoś oznacza znacznikiem noindex wszystkie tagi, wszystkie filtry albo cały stary blog. Wśród tych adresów bywają podstrony, które przyciągają wartościowy ruch. Przed każdą taką decyzją należy sprawdzić w Google Search Console, czy dany adres zbiera kliknięcia i na jakie zapytania.
Do listy częstych pomyłek dopisałbym jeszcze kilka:
- przekierowanie wszystkich usuwanych adresów na stronę główną zamiast na podstronę o tym samym temacie,
- tworzenie łańcuchów przekierowań, w których stary adres prowadzi do kolejnego starego, a dopiero ten do właściwego,
- pozostawienie w treści i w menu linków do adresów, które już przekierowują,
- łączenie linku kanonicznego ze znacznikiem noindex na tej samej stronie, co daje wyszukiwarce sprzeczne informacje,
- wprowadzanie wielu zmian jednego dnia, po czym nie da się ustalić, która z nich pomogła, a która zaszkodziła.
Radzę też przed rozpoczęciem prac zapisać stan wyjściowy: listę zmienianych adresów, ich tytuły, pozycje i ruch. Bez tego nie będzie do czego porównać wyników, a w razie pomyłki trudno będzie wrócić do poprzedniej wersji.
Jak sprawdzić efekt i ile to trwa?
Efekty ocenia się w tych samych miejscach, w których problem został wykryty. W raporcie Skuteczność, po ustawieniu filtra zapytania, w zakładce Strony powinien z czasem pozostać jeden adres z wyraźną przewagą. Pozostałe tracą wyświetlenia, aż znikają z listy. W narzędziu do śledzenia pozycji wykres przestaje falować, a adres przypisany do frazy przestaje się zmieniać.
Nie da się podać jednego terminu dla wszystkich. Pojedyncze podstrony w często odwiedzanym serwisie wyszukiwarka przetwarza zwykle w ciągu kilku dni lub tygodni. W dużych sklepach, gdzie zmiany dotyczą wielu adresów, porządkowanie indeksu trwa wyraźnie dłużej, nawet kilka miesięcy. Bezpośrednio po zmianach pozycje mogą na krótko się zachwiać i jest to zjawisko naturalne.
Uważam, że rozsądnie jest ocenić wynik po kilku tygodniach, a ostatecznie po dwóch lub trzech miesiącach. Jeśli po tym czasie adres nadal się wymienia, trzeba wrócić do diagnozy. Najczęstsze przyczyny to pominięte linki wewnętrzne do starej podstrony, trzeci adres, którego wcześniej nie zauważono, albo zbyt mała różnica między stronami, które miały zostać rozdzielone.
Przekierowania powinny pozostać na stałe. Zdejmowanie ich po kilku miesiącach, gdy stare adresy zniknęły z wyników, to błąd, bo linki z innych witryn nadal do nich prowadzą.
Jak zapobiegać kanibalizacji przy kolejnych publikacjach?
Naprawa kanibalizacji jest zawsze droższa niż jej uniknięcie. Zapobieganie sprowadza się do dwóch nawyków: planowania fraz przed pisaniem i sprawdzania własnego serwisu przed każdą nową publikacją.
Mapa fraz przed pisaniem
Mapa fraz to rozwinięcie arkusza „jedna fraza – jeden adres”. Zanim powstanie nowa treść, w arkuszu powinien pojawić się wiersz z główną frazą, potrzebą użytkownika, rodzajem podstrony i planowanym adresem. Jeśli taki wiersz już istnieje, nowa podstrona nie jest potrzebna i lepiej rozbudować tę, która już jest.
Mapa porządkuje też pracę kilku osób. Autor, który dostaje temat, widzi od razu, które zagadnienia są zajęte przez inne podstrony i do których powinien linkować, zamiast opisywać je po raz kolejny. Arkusz wymaga aktualizacji po każdej publikacji, inaczej szybko przestaje odpowiadać stanowi serwisu.
Sprawdzenie własnego serwisu przed nową publikacją
Przed napisaniem tekstu wystarczą dwie krótkie czynności: wyszukiwanie z operatorem site: i planowaną frazą oraz sprawdzenie tej frazy w raporcie Skuteczność. Jeśli serwis już się na nią wyświetla, trzeba najpierw obejrzeć podstronę, która to robi. Bardzo często lepszy wynik daje jej uzupełnienie i odświeżenie niż publikacja kolejnego tekstu.
Warto też ustalić w firmie kilka stałych zasad technicznych. Strony tagów i wyników filtrowania powinny mieć z góry określone ustawienia indeksowania. Każda wycofywana oferta powinna dostawać przekierowanie w dniu wyłączenia. Powracające promocje najlepiej prowadzić pod jednym, stałym adresem, którego treść się zmienia, zamiast tworzyć za każdym razem nową podstronę.
Ostatni element to regularny przegląd. Kanibalizacja narasta powoli, więc dobrze jest wracać do tematu co kilka miesięcy oraz przy każdej większej przebudowie. Naturalną okazją jest pełny przegląd serwisu, a kolejność takich prac opisałem we wpisie o tym, co sprawdzić podczas audytu SEO strony.
Najczęstsze pytania
Czy kanibalizacja słów kluczowych jest karą od Google?
Nie, kanibalizacja nie jest karą ani filtrem nałożonym przez wyszukiwarkę. To skutek tego, że serwis podaje kilka podobnych odpowiedzi na jedno zapytanie i wyszukiwarka nie potrafi konsekwentnie wybrać jednej. Pozycje są niższe, ponieważ sygnały rozkładają się na kilka adresów, a nie dlatego, że witryna została ukarana. Po uporządkowaniu podstron sytuacja zwykle wraca do normy bez żadnych dodatkowych zgłoszeń.
Czy dwie podstrony mogą używać tej samej frazy?
Mogą, o ile odpowiadają na różne potrzeby. Strona usługi i wpis wyjaśniający, na czym ta usługa polega, zawierają te same słowa, ale służą innym osobom na innym etapie decyzji. Problem pojawia się wtedy, gdy obie podstrony mają tę samą frazę w tytule, nagłówku głównym i odnośnikach oraz odpowiadają na to samo pytanie. O ocenie decyduje więc zadanie podstrony, a nie samo wystąpienie frazy w treści.
Lepiej połączyć teksty czy zastosować link kanoniczny?
Jeśli dwa teksty mówią to samo i żaden nie musi istnieć osobno, lepszym wyjściem jest połączenie ich w jedną podstronę i przekierowanie 301. Link kanoniczny sprawdza się wtedy, gdy podobne adresy muszą pozostać dostępne dla użytkowników, jak warianty produktu lub wersje listy z sortowaniem. Wyszukiwarka traktuje go jako wskazówkę i nie zawsze się do niej stosuje. Przekierowanie daje pewniejszy i trwalszy efekt.
Którą podstronę zostawić jako główną?
Tę, która najlepiej odpowiada na intencję zapytania i najlepiej służy celowi firmy. Przy wyborze warto wziąć pod uwagę dane o kliknięciach i pozycjach, linki prowadzące z innych witryn oraz miejsce adresu w strukturze serwisu. Dla fraz zakupowych główną powinna być oferta lub kategoria, nawet jeśli wpis zbiera obecnie więcej wejść. Wartościowe fragmenty z pozostałych podstron należy przenieść na wybrany adres.
Czy mały serwis też może mieć ten problem?
Tak, choć zdarza się to rzadziej niż w dużych witrynach. W małych serwisach firmowych najczęściej konkurują ze sobą strona główna i strona usługi albo strona usługi i jeden wpis na blogu. Sprawdzenie zajmuje wtedy niewiele czasu, a poprawa ogranicza się zwykle do tytułów, nagłówków i kilku linków wewnętrznych. Im mniej podstron, tym łatwiej utrzymać zasadę jednego adresu dla jednej frazy.
Czy strony tagów na blogu trzeba wyłączać z indeksu?
Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich serwisów. Tagi, które powtarzają nazwy kategorii albo zawierają jeden lub dwa wpisy, zwykle nie wnoszą niczego i wyłączenie ich z indeksu porządkuje witrynę. Tagi rozbudowane, z własnym opisem i dużą liczbą materiałów, potrafią jednak przyciągać wartościowy ruch. Przed decyzją należy sprawdzić dane każdej grupy adresów w Google Search Console.
Jak często sprawdzać serwis pod kątem kanibalizacji?
W serwisie, w którym regularnie przybywa treści, rozsądny jest przegląd co kilka miesięcy. Dodatkowo warto wykonać go po każdej większej zmianie: przebudowie struktury, zmianie systemu sklepu, dodaniu serii nowych podstron. Najważniejsze frazy dobrze jest śledzić na bieżąco w narzędziu, które zapisuje adres pokazywany przez wyszukiwarkę. Zmiana adresu przy ważnej frazie to wystarczający powód, by zajrzeć do danych od razu.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
To zupełnie zrozumiałe. Opisane czynności wymagają spokoju i kilku wolnych godzin, a w firmie zwykle brakuje jednego i drugiego. Chętnie zrobię to od początku do końca: znajdę podstrony, które konkurują ze sobą, i dobiorę sposób naprawy dla każdej pary.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i w kilku zdaniach opisać sprawę. Odpowiadam osobiście i od razu mówię, co da się zrobić.




