Przy pierwszym uruchomieniu Google Search Console pojawia się okno z dwoma polami do wyboru: „Domena” oraz „Prefiks adresu URL”. Większość właścicieli firm wpisuje adres w to pole, które akurat ma pod ręką, i dopiero po kilku tygodniach odkrywa, że w raportach brakuje części ruchu, że nie da się zgłosić pliku z odrzucanymi linkami albo że weryfikacja wymaga dostępu do panelu domeny, którego nikt w firmie nie ma.
Ta instrukcja jest przeznaczona dla osób, które zakładają Search Console po raz pierwszy, oraz dla tych, które mają już jedną usługę i zastanawiają się, czy została założona właściwie. Dotyczy zarówno prostej strony firmowej, jak i sklepu z kilkoma subdomenami czy serwisu w kilku wersjach językowych.
Po lekturze czytelnik będzie wiedział, czym naprawdę różnią się oba typy usług, który z nich pasuje do jego sytuacji, jak dodać każdy z nich bez pomyłki, jak rozpoznać, że dane spływają poprawnie, oraz co zrobić, gdy raporty pozostają puste. W praktyce odpowiedź rzadko brzmi „albo jedna, albo druga”, dlatego osobna część tekstu wyjaśnia, kiedy opłaca się mieć obie naraz.
Czym różni się usługa domeny od usługi z prefiksem adresu URL?
W Search Console słowo „usługa” oznacza po prostu witrynę albo jej część, której dane można oglądać w raportach. Typ usługi decyduje o tym, które adresy zostaną do niej zaliczone. To jedyna istotna różnica, ale pociąga za sobą wszystkie pozostałe: sposób weryfikacji, zakres danych i dostępność niektórych narzędzi.
Usługa domeny: wszystko pod jedną nazwą
Usługa domeny obejmuje całą domenę razem ze wszystkimi subdomenami i protokołami. Definiuje się ją samą nazwą, bez „https://” i bez ścieżki, na przykład example.com. Do takiej usługi trafiają dane z adresów zaczynających się od http i https, z przedrostkiem www i bez niego, a także ze wszystkich subdomen, takich jak sklep.example.com czy m.example.com.
Zgodnie z dokumentacją Google usługę domeny można potwierdzić wyłącznie rekordem DNS, czyli wpisem dodawanym u dostawcy nazwy domeny. Wyjątkiem są witryny utrzymywane w usługach Google, takich jak Blogger czy Witryny Google, gdzie weryfikacja odbywa się automatycznie po zalogowaniu na to samo konto.
Usługa z prefiksem adresu URL: dokładnie ten początek adresu
Usługa z prefiksem adresu URL obejmuje tylko te adresy, które zaczynają się dokładnie od wpisanego ciągu znaków, łącznie z protokołem. Usługa https://www.example.com/ nie zawiera więc danych z adresu http://www.example.com/ ani z adresu https://example.com/ bez www. Dla Search Console są to trzy różne miejsca.
Prefiks może zawierać także ścieżkę, na przykład https://www.example.com/blog/. Powstaje wtedy usługa, która pokazuje dane wyłącznie z tej części serwisu. Ten typ usługi można zweryfikować kilkoma metodami: plikiem HTML, tagiem HTML w kodzie strony głównej, kodem Google Analytics, Menedżerem tagów Google albo rekordem DNS.

Dokumentacja Google używa kilku nazw na to samo. W oknie dodawania widnieją pola „Domena” i „Prefiks adresu URL”, a w artykułach pomocy pojawiają się określenia „usługa domeny”, „usługa z prefiksem URL” oraz „usługa mająca URL z przedrostkiem”. Wszystkie odnoszą się do tych samych dwóch typów, więc różnice w nazewnictwie nie powinny nikogo zmylić.
Po czym rozpoznać, jaki typ usługi jest już założony?
Wiele firm ma Search Console założone dawno temu przez wykonawcę strony i nikt nie pamięta, w jaki sposób. Zanim zapadnie decyzja o dodawaniu czegokolwiek, trzeba ustalić stan obecny. Zajmuje to mniej niż minutę.
Wystarczy otworzyć Search Console i kliknąć listę usług w lewym górnym rogu ekranu. Usługa domeny jest zapisana samą nazwą, bez protokołu, na przykład example.com. Usługa z prefiksem ma pełny adres zaczynający się od http:// lub https://. Jeśli na liście widnieje kilka pozycji dotyczących tej samej witryny, każda z nich jest osobną usługą z osobnymi danymi.
Drugim miejscem jest strona „Ustawienia” w menu po lewej stronie. W wierszu „Weryfikacja własności” widać poziom uprawnień zalogowanej osoby, a po jego otwarciu także metodę, którą potwierdzono własność. Sam rekord DNS na liście metod nie przesądza o typie usługi, bo tą metodą można zweryfikować oba typy, ale usługa domeny nie będzie miała żadnej innej.
O źle dobranej usłudze świadczą zwykle trzy objawy. Pierwszy to liczba kliknięć wyraźnie niższa niż ruch z Google widoczny w statystykach strony. Drugi to puste raporty mimo tego, że witryna od dawna jest w wynikach wyszukiwania. Trzeci to brak danych o subdomenie, na której działa na przykład sklep lub blog.
Którą usługę wybrać w konkretnej sytuacji?
Moja rada jest prosta: jeżeli firma ma dostęp do panelu, w którym zarządza się rekordami DNS domeny, usługa domeny powinna być podstawą. Daje pełny obraz i nie gubi ruchu, który trafia na inną odmianę adresu, niż zakładano. Usługa z prefiksem jest potrzebna jako uzupełnienie albo jako rozwiązanie zastępcze, gdy dostępu do DNS nie ma.
Kiedy lepsza będzie usługa domeny?
Usługa domeny sprawdza się wtedy, gdy witryna działa pod kilkoma odmianami adresu albo ma subdomeny. Dotyczy to praktycznie każdej strony, która przechodziła kiedyś z http na https, zmieniała ustawienie www albo ma osobną subdomenę dla sklepu, bloga, panelu klienta czy wersji językowej. W jednym raporcie widać wtedy wszystko, a filtr strony pozwala zawęzić dane do wybranej subdomeny.
To także bezpieczniejszy wybór przy zmianach technicznych. Po przejściu na https albo po zmianie ustawienia www usługa z prefiksem przestaje pokazywać nowy ruch, bo adresy zaczynają się już inaczej. Usługa domeny zbiera dane bez przerwy, niezależnie od tego, która odmiana adresu jest aktualnie główna.
Kiedy lepsza będzie usługa z prefiksem adresu URL?
Usługa z prefiksem jest właściwa w kilku sytuacjach. Pierwsza to brak dostępu do DNS, na przykład gdy domenę zarejestrował dawny wykonawca i odzyskanie panelu potrwa. Druga to witryna działająca w podkatalogu cudzej domeny albo na platformie, która nie daje dostępu do rekordów. Trzecia to potrzeba oglądania danych tylko z jednej części serwisu, na przykład z bloga albo z jednej wersji językowej.
Czwarty powód jest mniej oczywisty. Według dokumentacji Google narzędzie do zrzekania się linków nie obsługuje usług domeny. Kto musi przesłać plik z odrzucanymi linkami, potrzebuje usługi z prefiksem dla tej odmiany adresu, pod którą działa witryna. Więcej o tym, kiedy takie zgłoszenie ma sens, opisałem w tekście o tym, kiedy używać narzędzia Disavow, a kiedy zostawić linki w spokoju.
Piąty powód dotyczy uprawnień. Dostęp w Search Console nadaje się do całej usługi. Osoba dopisana do usługi domeny widzi dane całej domeny ze wszystkimi subdomenami. Jeżeli zewnętrzny autor ma zobaczyć wyłącznie wyniki bloga, wystarczy utworzyć usługę z prefiksem dla katalogu bloga i nadać mu dostęp tylko do niej.

Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl. Sprawdzę, jakie usługi są już założone, dobiorę właściwy typ, przeprowadzę weryfikację i ustawię Search Console tak, żeby żaden fragment ruchu z Google nie pozostawał poza raportami.
Jak dodać usługę domeny?
Przed rozpoczęciem trzeba ustalić, gdzie zarządza się rekordami DNS domeny. Zwykle jest to panel firmy, w której domena została zarejestrowana, ale jeśli domena jest skierowana na zewnętrzne serwery nazw, rekordy edytuje się u dostawcy hostingu lub usługi pośredniczącej. Bez loginu do tego panelu weryfikacji nie da się dokończyć.
Samo dodanie usługi nie wpływa na widoczność witryny w Google. Dokumentacja mówi to wprost: usługa służy wyłącznie do śledzenia wyników, a przerwana lub nieudana konfiguracja niczego na stronie nie psuje. Można więc działać spokojnie.
- Po zalogowaniu do Search Console na konto Google należące do firmy należy otworzyć listę usług w lewym górnym rogu i kliknąć „+ Dodaj usługę”.
- W oknie wyboru typu usługi w polu „Domena” wpisuje się samą nazwę domeny, bez „https://”, bez „www” i bez ukośnika na końcu, na przykład
example.com, a następnie zatwierdza przyciskiem pod polem. - Search Console otwiera okno weryfikacji z metodą „Dostawca nazwy domeny”. Jeżeli na liście widnieje dostawca, u którego zarejestrowano domenę, można go wskazać i kliknąć „Rozpocznij weryfikację”, a po zalogowaniu u dostawcy potwierdzenie następuje zwykle od razu.
- Jeżeli dostawcy nie ma na liście, wybiera się „Dowolny dostawca DNS”, w sekcji „Wybierz typ rekordu” ustawia TXT i kopiuje wyświetlony ciąg znaków.
- W panelu dostawcy domeny dodaje się nowy rekord typu TXT. Pole nazwy lub hosta pozostaje puste albo otrzymuje znak
@, a w polu wartości wkleja się skopiowany ciąg w całości. - Po zapisaniu rekordu należy wrócić do Search Console i kliknąć „Zweryfikuj”. Gdy czynności mają zająć więcej czasu, przycisk „Zweryfikuj później” zapisuje stan i pozwala dokończyć weryfikację innego dnia.

Zmiany w DNS nie zawsze są widoczne natychmiast. Dokumentacja Google podaje, że dostawca może zacząć udostępniać ręcznie dodany rekord po dwóch, trzech dniach, i zaleca ponowienie próby po jednym lub dwóch dniach, jeśli pierwsza się nie powiodła. Komunikat o niepowodzeniu tuż po dodaniu rekordu nie oznacza więc błędu.
Rekord TXT należy pozostawić w strefie DNS na stałe. Search Console okresowo sprawdza, czy token weryfikacyjny nadal istnieje, a po jego usunięciu uprawnienia właściciela wygasają. Dokładny opis pól w panelach dostawców i typowych pomyłek zawiera osobna instrukcja o tym, jak zweryfikować witrynę w Search Console przez rekord DNS.
Dwie uwagi o składni. Wpisanie w polu „Domena” adresu z przedrostkiem www nie jest błędem, ale usługa i tak zostanie utworzona dla nazwy bez www i obejmie obie odmiany. Można natomiast świadomie założyć usługę domeny dla samej subdomeny, na przykład sklep.example.com, przy czym taka usługa nie pokaże danych domeny nadrzędnej.
Jak dodać usługę z prefiksem adresu URL?
Najważniejsza czynność odbywa się jeszcze przed otwarciem Search Console: trzeba ustalić, pod jakim dokładnie adresem działa strona główna. W tym celu otwiera się witrynę w przeglądarce, klika w pasek adresu, żeby rozwinął się pełny adres, i odczytuje, czy zaczyna się on od https, czy od http, oraz czy zawiera www. Do Search Console wpisuje się dokładnie tę odmianę, do której prowadzą przekierowania.
- Na liście usług w lewym górnym rogu Search Console należy kliknąć „+ Dodaj usługę”.
- W polu „Prefiks adresu URL” wpisuje się pełny adres z protokołem i ukośnikiem na końcu, na przykład
https://www.example.com/, a dla części serwisu także ścieżkę, na przykładhttps://www.example.com/blog/. - Po zatwierdzeniu Search Console pokazuje listę metod weryfikacji. Przy pliku HTML pobrany plik trzeba wgrać do katalogu głównego witryny, a przy tagu HTML wkleić podany znacznik do sekcji head strony głównej.
- Po wykonaniu czynności wymaganych przez wybraną metodę należy kliknąć „Zweryfikuj” w tym samym oknie.
- Po potwierdzeniu własności warto od razu otworzyć „Ustawienia” i w części „Weryfikacja własności” dodać drugą metodę, żeby awaria jednej nie odebrała dostępu.
Jeżeli wcześniej zweryfikowano usługę domeny albo usługę nadrzędną, okno z metodami w ogóle się nie pojawi. Dokumentacja opisuje to jako weryfikację usług podrzędnych: po potwierdzeniu usługi nadrzędnej kolejne usługi w jej obrębie są weryfikowane automatycznie tą samą metodą. Działa to tylko w jedną stronę, bo zweryfikowana subdomena nie potwierdza własności domeny nadrzędnej.
Przy pliku HTML najczęstszy kłopot polega na tym, że Google nie może go pobrać, mimo że plik leży na serwerze. Przyczyny i sposób ich sprawdzania opisuje tekst o tym, co zrobić, gdy Google nie widzi pliku weryfikacyjnego HTML.
Czy opłaca się mieć obie usługi jednocześnie?
Tak, i w większości firm jest to najlepszy układ. Usługa domeny pełni rolę głównego widoku, w którym widać całość ruchu z Google. Usługa z prefiksem dla aktualnego adresu strony głównej, na przykład https://www.example.com/, służy do zadań, których usługa domeny nie obsługuje, i do porównań.
Posiadanie kilku usług dla jednej witryny niczym nie grozi. Usługi nie konkurują ze sobą, nie dublują strony w wynikach i nie wpływają na jej pozycje. To wyłącznie różne widoki tych samych danych. Na jednym koncie Search Console można mieć do 1000 usług, więc limit nie stanowi ograniczenia dla zwykłej firmy.
Przy większych serwisach sprawdza się układ opisany w pomocy Google: jedna usługa obejmująca całość oraz osobne usługi z prefiksem dla sekcji, które analizuje się oddzielnie. Mogą to być katalogi wersji językowych, katalog bloga albo subdomena sklepu. Każda taka usługa ma własne raporty i własną listę użytkowników.
Trzeba przy tym rozumieć, że liczby w obu widokach nie muszą być identyczne. Usługa domeny sumuje wszystkie odmiany adresu i subdomeny, a usługa z prefiksem pokazuje tylko swój wycinek. Wyższa liczba kliknięć w usłudze domeny nie jest błędem pomiaru, lecz informacją, że część ruchu trafia na adresy spoza prefiksu.
Czego usługa domeny nie obsługuje i jak to obejść?
Różnice w dostępności narzędzi są niewielkie, ale potrafią zaskoczyć w chwili, gdy dane narzędzie jest pilnie potrzebne. Poniżej znajdują się tylko te, które potwierdza dokumentacja Google.
- Zrzekanie się linków. Narzędzie nie obsługuje usług domeny. Plik przesyła się w usłudze z prefiksem adresu URL, osobno dla każdej odmiany adresu, której ma dotyczyć.
- Podział danych na subdomeny i protokoły. Usługa domeny pokazuje sumę. Żeby zobaczyć wycinek, w raporcie skuteczności dodaje się filtr strony albo tworzy osobną usługę z prefiksem dla danej subdomeny lub katalogu.
- Raport „Statystyki indeksowania”. Jest dostępny tylko dla usług najwyższego poziomu, czyli dla usługi domeny oraz usługi z prefiksem bez ścieżki. Usługa założona dla katalogu, na przykład /blog/, tego raportu nie ma.
- Narzędzie zmiany adresu. Działa w usługach na poziomie domeny obu typów, ale nie w usługach ze ścieżką. Przy przenosinach na nową domenę trzeba mieć zweryfikowane wszystkie odmiany starego adresu.
Osobną sprawą są mapy witryny. Mapę można zgłosić w obu typach usług, a w usłudze domeny podaje się jej pełny adres razem z protokołem i subdomeną, bo sama domena nie wskazuje jednoznacznie, gdzie plik leży. Całą czynność opisuje instrukcja o tym, jak zgłosić mapę witryny w Google Search Console.
Narzędzie „Sprawdzanie adresu URL” działa w obu typach usług, pod warunkiem że sprawdzany adres należy do danej usługi. W usłudze z prefiksem https://www.example.com/ nie da się więc sprawdzić adresu z subdomeny sklepu. W usłudze domeny takiego ograniczenia nie ma, co przy codziennej pracy jest sporą wygodą.
Po czym poznać, że usługa została założona poprawnie?
Pierwszym sygnałem jest komunikat o potwierdzeniu własności po kliknięciu „Zweryfikuj”. Sam komunikat nie oznacza jednak, że w raportach od razu pojawią się liczby. Według dokumentacji dane o usłudze powinny zacząć się pojawiać po kilku dniach, a ich zbieranie rozpoczyna się w chwili dodania usługi do konta, jeszcze przed weryfikacją.
Po kilku dniach należy przejść przez krótką kontrolę. Strona „Przegląd” powinna pokazywać wykres kliknięć. W raporcie skuteczności na karcie ze stronami powinny widnieć adresy witryny. W usłudze domeny warto przejrzeć tę listę uważnie, bo często ujawnia odmiany adresu, o których istnieniu nikt nie pamiętał: starą subdomenę testową, adresy z http albo kopię strony bez www.
Taka lista jest cenną informacją, nie usterką usługi. Jeśli w wynikach Google pojawiają się adresy z kilku odmian tej samej strony, oznacza to, że przekierowania albo adresy kanoniczne w witrynie wymagają uporządkowania. Usługa z prefiksem nigdy by tego nie pokazała, i to jest jeden z głównych powodów, dla których zalecam usługę domeny jako podstawę.
Na stronie „Ustawienia” w wierszu „Weryfikacja własności” powinien widnieć status właściciela. Tam również, w części „Użytkownicy i uprawnienia”, sprawdza się, kto jeszcze ma dostęp do usługi. Przy okazji zakładania nowej usługi dobrze jest przejrzeć tę listę i odebrać dostęp osobom, które już z firmą nie współpracują.
Co zrobić, gdy dane się nie pojawiają albo weryfikacja nie przechodzi?
Gdy po kilku dniach raporty usługi z prefiksem są puste, najczęstszą przyczyną jest wpisanie niewłaściwej odmiany adresu. Dokumentacja Google wymienia ten przypadek wprost: podanie http zamiast https. Równie często chodzi o brak albo nadmiar przedrostka www. Rozwiązaniem nie jest edycja usługi, bo adresu nie da się zmienić, lecz dodanie nowej usługi z poprawnym prefiksem.
Druga możliwość jest taka, że Google po prostu jeszcze nie zna witryny. Dotyczy to nowych stron bez linków z innych serwisów. W takiej sytuacji pomaga zgłoszenie mapy witryny oraz sprawdzenie strony głównej narzędziem „Sprawdzanie adresu URL”, które pokaże, czy adres jest w indeksie i czy nic nie blokuje robota.
Gdy nie przechodzi weryfikacja usługi domeny, kolejność sprawdzania powinna być następująca:
- Ustalenie, czy rekord dodano w panelu, który faktycznie obsługuje DNS domeny. Jeżeli domena wskazuje na zewnętrzne serwery nazw, rekord dodany u rejestratora nie będzie nigdzie widoczny.
- Porównanie wartości rekordu z ciągiem podanym w Search Console znak po znaku, łącznie z początkiem „google-site-verification=”. Ucięty koniec albo dodatkowa spacja unieważniają token.
- Kontrola pola nazwy lub hosta. Powinno być puste albo zawierać znak @. Część paneli sama dopisuje nazwę domeny, więc wpisanie jej ręcznie tworzy rekord pod błędną nazwą.
- Sprawdzenie, czy rekord jest już widoczny publicznie, na przykład w Zestawie narzędzi Google Admin, w którym po wpisaniu nazwy domeny widać jej rekordy TXT.
- Odczekanie jednego lub dwóch dni i ponowne kliknięcie „Zweryfikuj” w zapisanej usłudze wybranej z listy usług.
Jeżeli dostęp do DNS jest w danej chwili nieosiągalny, nie należy czekać z założeniem Search Console. Rozsądnym krokiem jest dodanie usługi z prefiksem dla aktualnego adresu strony i zweryfikowanie jej plikiem lub tagiem HTML. Dane zaczną się zbierać, a usługę domeny można dołożyć później, gdy panel domeny zostanie odzyskany.
Zdarza się też, że w usłudze ktoś już był zweryfikowanym właścicielem, a obecny właściciel firmy nie ma do niej dostępu. Wtedy wystarczy przeprowadzić własną weryfikację na firmowym koncie Google. Po jej zakończeniu w części „Użytkownicy i uprawnienia” można odebrać dostęp dawnym właścicielom, a ich tokeny, czyli pliki, tagi lub rekordy, usunąć z witryny i ze strefy DNS.
Jakich błędów unikać przy wyborze i zakładaniu usługi?
Pierwszym błędem jest zakładanie usługi na prywatnym koncie pracownika albo wykonawcy. Gdy jedyny zweryfikowany właściciel odchodzi z firmy, dostęp do usługi trzeba odzyskiwać przez ponowną weryfikację. Usługę powinno się zakładać na koncie należącym do firmy, a pozostałym osobom nadawać uprawnienia w ustawieniach.
Drugim błędem jest usuwanie tokenu po weryfikacji. Rekord TXT bywa kasowany przy porządkach w strefie DNS, plik HTML znika przy wymianie strony na nową, a tag HTML przy zmianie motywu. Skutek jest zawsze ten sam: Search Console wysyła powiadomienie, a po okresie prolongaty uprawnienia wygasają. Przed każdą migracją strony trzeba spisać, czym zweryfikowane są usługi.
Trzeci błąd to usuwanie starej usługi z prefiksem zaraz po założeniu usługi domeny. Nie ma takiej potrzeby. Usuniętą usługę można wprawdzie dodać ponownie, ale do tego czasu znika wygodny dostęp do narzędzi, których usługa domeny nie obsługuje, oraz do danych z wybranego wycinka serwisu. Bezpieczniej zostawić obie.
Czwarty błąd to porównywanie liczb z dwóch różnych typów usług tak, jakby mierzyły to samo. Raport z usługi domeny i raport z usługi z prefiksem różnią się zakresem, więc zestawianie ich miesiąc do miesiąca prowadzi do fałszywych wniosków o wzroście albo spadku. Do porównań w czasie należy zawsze używać tej samej usługi.
Piąty błąd to nadawanie szerokich uprawnień bez zastanowienia. Dopisanie zewnętrznej osoby do usługi domeny odsłania przed nią dane wszystkich subdomen, również tych, które nie mają związku z jej zadaniem. Jeśli zakres współpracy jest wąski, właściwsza będzie usługa z prefiksem ograniczona do danej części serwisu.
Najczęstsze pytania
Czy wybór typu usługi wpływa na pozycje strony w Google?
Nie. Dodanie usługi dowolnego typu nie zmienia sposobu, w jaki Google indeksuje i ocenia witrynę. Dokumentacja podkreśla, że usługa umożliwia jedynie śledzenie wyników. Różnica dotyczy wyłącznie tego, jakie dane widzi właściciel i z jakich narzędzi może skorzystać.
Czy można zamienić usługę z prefiksem na usługę domeny?
Nie ma funkcji zamiany jednego typu na drugi. Usługę domeny dodaje się jako nową pozycję obok istniejącej. Dokumentacja podaje, że zbieranie danych zaczyna się w chwili dodania usługi do dowolnego konta, dlatego usługę domeny opłaca się założyć jak najwcześniej, nawet jeśli na co dzień używana będzie dotychczasowa.
Czy trzeba osobno dodawać wersję z www i bez www?
Przy usłudze domeny nie, ponieważ obejmuje ona obie odmiany oraz oba protokoły. Przy usługach z prefiksem każda odmiana jest osobną usługą, więc pełny obraz wymagałby dodania nawet czterech pozycji. To kolejny argument za usługą domeny jako widokiem głównym.
Co zrobić, gdy nikt w firmie nie ma dostępu do DNS?
Na początek wystarczy usługa z prefiksem zweryfikowana plikiem HTML, tagiem HTML, kodem Google Analytics albo Menedżerem tagów Google. Równolegle należy ustalić, na kogo zarejestrowana jest domena, i odzyskać dostęp do jej panelu, bo jest on potrzebny nie tylko do Search Console, lecz także do poczty i certyfikatów.
Czy subdomena sklepu wymaga osobnej usługi?
Jeżeli istnieje usługa domeny dla nazwy głównej, dane subdomeny już w niej są i można je wydzielić filtrem strony. Osobna usługa dla subdomeny przydaje się wtedy, gdy sklepem zajmuje się inny zespół albo zewnętrzna firma i dostęp ma być ograniczony tylko do tej części.
Czy rekord TXT może zaszkodzić poczcie albo stronie?
Dodanie nowego rekordu TXT z tokenem Google nie zmienia działania poczty ani witryny. Ryzyko powstaje dopiero wtedy, gdy zamiast dodać nowy rekord, ktoś nadpisze istniejący, na przykład rekord SPF. Dlatego w panelu DNS zawsze tworzy się kolejny wpis, a istniejących się nie edytuje.
Ile osób może mieć dostęp do jednej usługi?
Według dokumentacji Google usługa może mieć do 100 użytkowników niebędących właścicielami, a właścicieli zweryfikowanych i wyznaczonych łącznie do 500. Dla firmy istotniejsze od limitów jest to, żeby właścicielem zweryfikowanym było konto należące do firmy, a nie do pojedynczej osoby.
Czy usunięcie usługi kasuje dane w Search Console?
Usunięcie usługi z konta odbiera do niej dostęp, ale usługę można dodać ponownie. Jeśli nadal ma co najmniej jednego zweryfikowanego właściciela, ponowna weryfikacja nie jest wymagana. Mimo to nie zalecam usuwania działających usług bez wyraźnej potrzeby.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
Search Console zakłada się raz, ale od tego, jak zostanie założone, zależy, czy przez kolejne lata raporty będą pokazywać całą prawdę o ruchu z Google, czy tylko jej część. Chętnie przejmę tę sprawę od początku do końca: sprawdzę obecne usługi, założę usługę domeny i potrzebne usługi z prefiksem, przeprowadzę weryfikację u dostawcy domeny, zgłoszę mapę witryny, uporządkuję listę osób z dostępem i wyjaśnię prostym językiem, co widać w raportach.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres strony. Odpowiem, co jest do zrobienia i czego będę potrzebować, a resztą zajmę się sam.




