Otwiera się w nowej karcie
6 listopada, 2026

Błąd w artykule o firmie. Jak poprosić redakcję o poprawkę uprzejmie i rzeczowo?

Błąd w artykule o firmie i prośba do redakcji o poprawkę - komentarz eksperta Łukasza Wudyki

Artykuł o firmie ukazał się w portalu lub w gazecie, a w tekście znalazł się błąd: przekręcona nazwa, zły adres, nieprawdziwa liczba, cytat przypisany innej osobie albo informacja, która od dawna jest nieaktualna. Taki błąd nie znika sam. Tekst jest czytany, kopiowany przez inne serwisy i pokazywany w wynikach wyszukiwania po wpisaniu nazwy firmy.

Ta instrukcja jest przeznaczona dla właścicieli firm i osób, które odpowiadają w firmie za kontakt z mediami, a nie mają na co dzień do czynienia z redakcjami. Opisuję w niej całą drogę: od spokojnej oceny, czy rzeczywiście doszło do błędu, przez uprzejmą prośbę o poprawkę, aż po formalne sprostowanie przewidziane w prawie prasowym.

Po lekturze czytelnik będzie umiał przygotować dowody, znaleźć właściwą osobę w redakcji, napisać krótką wiadomość, na którą redakcja chce odpowiedzieć, a także sprawdzić, czy poprawka jest już widoczna w artykule i w Google. Podaję też gotowe fragmenty do przepisania.

Po czym rozpoznać, że to błąd, a nie niewygodna opinia?

Pierwsza czynność to oddzielenie faktów od ocen. Redakcja poprawia fakty, czyli to, co da się sprawdzić w dokumencie, rejestrze albo nagraniu. Nie ma natomiast obowiązku zmieniać ocen, komentarzy i wniosków autora tylko dlatego, że firmie się nie podobają.

Zdanie „firma zatrudnia dwadzieścia osób”, gdy zatrudnia dwieście, jest błędem faktycznym. Zdanie „oferta firmy nie zachwyca” jest oceną. O poprawienie pierwszego można prosić z pełnym przekonaniem, a prośba o usunięcie drugiego zostanie najczęściej odebrana jako próba wpływania na treść i popsuje relację z dziennikarzem.

Radzę przeczytać artykuł dwa razy, najlepiej z kimś, kto nie jest w sprawę zaangażowany emocjonalnie. Przy drugim czytaniu należy zaznaczyć wyłącznie te zdania, przy których da się powiedzieć: „to da się sprawdzić i mam na to dokument”. Tylko one trafią do prośby o poprawkę.

Osobną grupą są informacje prawdziwe w dniu publikacji, które później się zmieniły, na przykład dawny adres siedziby albo nazwisko poprzedniego prezesa. To nie jest błąd redakcji, lecz treść nieaktualna. O jej uzupełnienie również można poprosić, ale innym tonem: jako o aktualizację, a nie o naprawienie pomyłki.

Infografika zestawiająca błędy faktyczne w artykule o firmie z ocenami autora, których redakcja nie ma obowiązku zmieniać.
Do prośby o poprawkę trafiają wyłącznie zdania z lewej kolumny, czyli te, które da się potwierdzić dokumentem.

Zdarzają się też sytuacje graniczne: tytuł, który sugeruje więcej, niż wynika z tekstu, albo skrót myślowy zmieniający sens wypowiedzi. Wtedy należy wskazać konkretny fakt, który przez ten skrót został przedstawiony nieprawdziwie. Sama uwaga, że tytuł jest „krzywdzący”, bez wskazania faktu, rzadko prowadzi do zmiany.

Jakie błędy zdarzają się najczęściej i skąd się biorą?

Znajomość przyczyny pomaga dobrać ton. W ogromnej większości przypadków błąd w artykule nie wynika ze złej woli, tylko z pośpiechu, pracy na cudzych materiałach albo nieporozumienia podczas rozmowy.

  • Błędy w nazwach i danych firmy – literówka w nazwie, pomylona forma prawna, nieaktualny adres, zły numer telefonu. Najczęściej biorą się z przepisywania danych ze starych materiałów lub z innych serwisów.
  • Błędy w liczbach i terminach – przestawione cyfry, pomylone jednostki, kwota podana bez informacji, czego dotyczy. Powstają przy skracaniu tekstu lub przy notowaniu ze słuchu.
  • Błędy w cytatach – wypowiedź przypisana innej osobie, zdanie wyrwane z dłuższej odpowiedzi, błędne stanowisko rozmówcy. Zwykle są skutkiem rozmowy telefonicznej bez nagrania i bez potwierdzenia na piśmie.
  • Pomylenie firm – opisanie zdarzenia, które dotyczy innego podmiotu o podobnej nazwie. To błąd najpoważniejszy, bo przypisuje firmie cudze działania.
  • Błędy w materiałach dodatkowych – zdjęcie innego budynku, podpis pod fotografią, nieaktualny znak firmowy, link prowadzący do cudzej strony.
  • Treść przepisana z innego źródła – redakcja powtórzyła informację agencyjną lub tekst innego portalu razem z błędem. Wtedy poprawki wymaga także źródło, bo inaczej błąd będzie wracał.

Część nieporozumień w cytatach da się wyeliminować wcześniej, korzystając z prawa do autoryzacji. Zasady i terminy opisałem w tekście o tym, jak działa autoryzacja wypowiedzi w prawie prasowym. Gdy jednak artykuł już się ukazał, pozostaje droga opisana poniżej.

Co przygotować, zanim wiadomość trafi do redakcji?

Redakcja zareaguje szybko, gdy dostanie wszystko, czego potrzebuje do sprawdzenia i poprawienia tekstu w kilka minut. Brak dowodu albo niejasne wskazanie miejsca oznacza dodatkową korespondencję i dni zwłoki. Przygotowanie zajmuje zwykle mniej niż godzinę.

  1. Zapisanie dokładnego adresu artykułu, tytułu, nazwiska autora oraz dnia i godziny publikacji. W przypadku wydania papierowego notuje się numer wydania i stronę.
  2. Wykonanie zrzutu ekranu całego artykułu oraz zapisanie strony do pliku PDF przez funkcję drukowania w przeglądarce. Po poprawce tekst się zmieni, a kopia będzie jedynym dowodem pierwotnego brzmienia.
  3. Skopiowanie błędnego zdania słowo w słowo, razem z informacją, w którym akapicie się znajduje, na przykład „trzeci akapit, drugie zdanie”.
  4. Przygotowanie poprawnego brzmienia tego samego zdania. Redakcja chętniej wprowadza gotową wersję niż samodzielnie redaguje tekst na nowo.
  5. Zebranie dowodu dla każdej poprawki: odpis z rejestru, decyzja, umowa, komunikat firmy, nagranie rozmowy, wcześniejsza korespondencja z dziennikarzem. Dowód powinien dać się otworzyć bez dodatkowych wyjaśnień.
  6. Sprawdzenie, czy ten sam błąd nie pojawił się w innych serwisach, które przedrukowały tekst. Wystarczy wyszukać w Google charakterystyczne zdanie z artykułu ujęte w cudzysłów.
  7. Ustalenie w firmie jednej osoby, która prowadzi sprawę. Dwie różne wiadomości od dwóch osób z tej samej firmy wprowadzają zamieszanie i osłabiają prośbę.

Na tym etapie należy też zanotować dzień publikacji w kalendarzu. Ma to znaczenie praktyczne: formalne sprostowanie, o którym piszę dalej, można złożyć tylko w określonym terminie liczonym od dnia opublikowania materiału. Uprzejma prośba nie zatrzymuje biegu tego terminu.

Do kogo w redakcji skierować prośbę?

Najkrótsza droga prowadzi do autora tekstu. To on zna materiał, ma notatki i zwykle sam może zmienić treść w systemie redakcyjnym albo poprosić o to wydawcę. Adres autora bywa podany pod nazwiskiem przy artykule, w stopce redakcyjnej lub na stronie z kontaktami redakcji.

Jeżeli autor nie jest podpisany albo nie odpowiada, wiadomość kieruje się do działu, w którym ukazał się tekst, a następnie do sekretariatu redakcji. Sposoby szukania właściwej osoby opisałem osobno w tekście o tym, jak znaleźć kontakt do właściwego dziennikarza w redakcji lokalnej i branżowej.

Za treść publikacji odpowiada redaktor naczelny i to do niego trafia sprawa, gdy wcześniejsze próby nie przyniosły skutku. Jego dane znajdują się w stopce redakcyjnej, którą każdy tytuł prasowy ma obowiązek podawać. W serwisach internetowych jest to zwykle zakładka „Redakcja”, „Kontakt” lub „O nas”.

Nie polecam zaczynać od publicznego komentarza pod artykułem ani od wpisu w mediach społecznościowych z oznaczeniem redakcji. Taki ruch nagłaśnia błąd wśród osób, które by go nie zauważyły, a dziennikarza stawia w pozycji obronnej. Publiczne stanowisko ma sens dopiero wtedy, gdy redakcja odmawia poprawki, a sprawa jest dla firmy poważna.

Jak napisać uprzejmą i rzeczową prośbę o poprawkę?

Dobra wiadomość do redakcji mieści się na jednym ekranie. Zawiera cztery elementy: który tekst, które zdanie, jak powinno brzmieć i skąd wiadomo, że tak jest. Nie zawiera ocen pracy dziennikarza, domysłów o jego intencjach ani zapowiedzi kroków prawnych.

Temat wiadomości

Temat powinien od razu mówić, czego dotyczy sprawa i że jest prosta do załatwienia. Sprawdza się układ: Prośba o poprawkę w artykule „[tytuł artykułu]” – błędna nazwa firmy. Słowa w rodzaju „pilne”, „skandal” albo „żądanie” sprawiają, że wiadomość trafia najpierw do przełożonych lub prawnika, co wydłuża drogę.

Treść wiadomości

Poniższy wzór można przepisać i uzupełnić własnymi danymi. Jest krótki celowo, ponieważ redakcje pracują pod presją czasu.

Dzień dobry, piszę w sprawie artykułu „[tytuł]”, opublikowanego [dzień] pod adresem [adres]. Dziękuję za zainteresowanie tematem. W tekście znalazła się jedna nieścisłość, o której poprawienie uprzejmie proszę.

Jest (trzeci akapit, drugie zdanie): „[dokładny cytat błędnego zdania]”. Powinno być: „[poprawne brzmienie]”. Potwierdzenie: w załączniku przesyłam [nazwa dokumentu], z którego wynika [krótko, co wynika].

Będę wdzięczny za wprowadzenie zmiany oraz krótką informację zwrotną. W razie pytań jestem dostępny pod numerem [telefon]. Z poważaniem, [imię i nazwisko, funkcja, nazwa firmy].

Gdy błędów jest kilka, należy je ponumerować i przy każdym zachować ten sam układ: jest, powinno być, potwierdzenie. Radzę ograniczyć się do tych, które mają znaczenie. Lista dwunastu uwag, wśród których dziesięć dotyczy stylu, sprawia, że dwie naprawdę ważne giną.

Ton, który pomaga

Wiadomość pisze się tak, jakby miała zostać opublikowana. Zdarza się, że redakcje cytują korespondencję z firmą, zwłaszcza napastliwą. Zwroty „uprzejmie proszę”, „będę wdzięczny”, „dziękuję za szybką reakcję” nie są oznaką słabości, tylko sposobem na to, by adresat chciał pomóc.

Trzeba też jasno powiedzieć, o co chodzi: o zmianę zdania w tekście, o dopisanie informacji, o wymianę zdjęcia czy o adnotację pod artykułem, że tekst został poprawiony. Prośba „proszę coś z tym zrobić” zostawia decyzję redakcji i zwykle kończy się rozwiązaniem najmniej wygodnym dla firmy.

Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl, a wtedy przejmę sprawę: przeanalizuję artykuł, oddzielę fakty od ocen, przygotuję prośbę z dowodami i poprowadzę korespondencję z redakcją aż do wprowadzenia poprawki.

Jak przeprowadzić rozmowę telefoniczną i co potwierdzić na piśmie?

Telefon bywa szybszy od wiadomości, szczególnie w redakcjach lokalnych i przy błędach, które szkodzą firmie z godziny na godzinę. Rozmowa powinna być krótka: przedstawienie się, wskazanie artykułu, jedno zdanie o błędzie i pytanie, na jaki adres przesłać poprawne brzmienie z dowodem.

Podczas rozmowy nie należy dyskutować o całym artykule ani o tym, czy temat w ogóle powinien zostać podjęty. Każda dodatkowa wypowiedź może zostać wykorzystana w kolejnym tekście. Dziennikarz ma prawo zapytać o komentarz i dobrze jest mieć przygotowane jedno spokojne zdanie.

Po rozmowie zawsze wysyła się wiadomość z potwierdzeniem ustaleń, na przykład: W nawiązaniu do dzisiejszej rozmowy telefonicznej przesyłam poprawne brzmienie zdania oraz dokument potwierdzający. Dziękuję za zapowiedź wprowadzenia zmiany. Bez takiego śladu po kilku dniach trudno wykazać, że firma w ogóle zgłaszała błąd.

Ile czekać na odpowiedź? W portalach internetowych poprawki drobnych błędów wprowadza się często tego samego lub następnego dnia roboczego. Jeżeli po dwóch dniach roboczych nie ma reakcji, wysyła się krótkie przypomnienie do tej samej osoby z kopią do sekretariatu redakcji. Brak odpowiedzi na przypomnienie jest sygnałem, że należy przejść do drogi formalnej i nie tracić terminu.

Kiedy zwykła prośba nie wystarcza? Sprostowanie z prawa prasowego

Prawo prasowe daje każdemu zainteresowanemu, także firmie, prawo do sprostowania. Redaktor naczelny dziennika lub czasopisma ma obowiązek opublikować, bez pobierania opłaty, rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym. To inne narzędzie niż poprawka: sprostowanie jest osobnym tekstem firmy, który redakcja publikuje pod tytułem „Sprostowanie”.

Sprostowanie ma sens wtedy, gdy redakcja nie odpowiada, odmawia poprawki albo gdy błąd jest na tyle poważny, że sama cicha zmiana w tekście nie wystarcza. Trzeba jednak pamiętać o wymaganiach formalnych, ponieważ pominięcie któregokolwiek z nich daje redaktorowi naczelnemu podstawę do odmowy.

Wymagania, których nie wolno pominąć

  • Termin – sprostowanie nadaje się w placówce pocztowej albo składa w siedzibie redakcji nie później niż w ciągu 21 dni od dnia opublikowania materiału.
  • Forma – pismo, a nie zwykła wiadomość elektroniczna. Musi zawierać podpis wnioskodawcy, jego imię i nazwisko lub nazwę oraz adres do korespondencji.
  • Objętość – tekst sprostowania nie może być dłuższy niż dwukrotność fragmentu materiału, którego dotyczy.
  • Treść – wyłącznie fakty. Sprostowanie odpowiada na konkretną wiadomość i podaje, jak jest naprawdę. Nie zawiera ocen, polemiki ani sformułowań obraźliwych.
  • Język – polski albo ten, w którym ukazał się materiał.

W imieniu firmy pismo podpisuje osoba uprawniona do jej reprezentowania. Jeżeli podpisuje pełnomocnik, do pisma dołącza się pełnomocnictwo. Brak właściwego podpisu jest jedną z częstszych przyczyn odmowy.

Przygotowanie i wysyłka sprostowania

  1. Sprawdzenie w kalendarzu, ile dni zostało do upływu 21 dni od publikacji. Jeżeli termin jest bliski, pismo wysyła się od razu, nie czekając na odpowiedź na wcześniejszą prośbę.
  2. Policzenie znaków we fragmencie artykułu, którego dotyczy sprostowanie, i zaplanowanie własnego tekstu tak, aby nie przekroczył podwójnej objętości tego fragmentu.
  3. Napisanie tekstu sprostowania w układzie: która wiadomość jest nieprawdziwa lub nieścisła, a następnie jak wyglądają fakty. Przykład: Nieprawdziwa jest informacja zawarta w artykule „[tytuł]”, że spółka zamknęła oddział w Krakowie. Oddział w Krakowie działa nieprzerwanie pod dotychczasowym adresem.
  4. Przygotowanie krótkiego pisma do redaktora naczelnego z wnioskiem o opublikowanie załączonego sprostowania, ze wskazaniem tytułu, dnia publikacji i adresu artykułu oraz podstawy, czyli art. 31a ustawy Prawo prasowe.
  5. Podpisanie sprostowania własnoręcznie przez osobę uprawnioną i podanie nazwy firmy oraz adresu do korespondencji.
  6. Nadanie listu poleconego za potwierdzeniem odbioru na adres redakcji podany w stopce redakcyjnej albo złożenie pisma w siedzibie redakcji z potwierdzeniem przyjęcia na kopii.
  7. Zachowanie dowodu nadania, kopii pisma i zrzutu artykułu w jednym miejscu. Te dokumenty będą potrzebne, gdyby sprawa trafiła do sądu.
Infografika z kolejnymi czynnościami: dowody, prośba do autora, przypomnienie, pisemne sprostowanie do redaktora naczelnego i kontrola.
Kolejność działań po zauważeniu błędu w artykule. Termin na sprostowanie biegnie od dnia publikacji.

W jakim czasie redakcja publikuje sprostowanie?

W elektronicznej formie dziennika lub czasopisma sprostowanie powinno się ukazać w ciągu 3 dni roboczych od dnia jego otrzymania. W dzienniku drukowanym trafia do najbliższego przygotowywanego numeru, nie później niż w ciągu 7 dni. W czasopiśmie ukazuje się w najbliższym numerze albo w jednym z dwóch kolejnych.

Sprostowanie publikuje się w tym samym dziale i taką samą czcionką jak materiał, którego dotyczy. Redakcji nie wolno go skracać ani zmieniać bez zgody wnioskodawcy. W tym samym numerze lub przekazie nie może go też komentować, choć wolno jej zapowiedzieć polemikę lub wyjaśnienia.

Przepisy o sprostowaniu dotyczą prasy w rozumieniu ustawy. Wpis na prywatnym profilu w mediach społecznościowych albo opinia na forum zwykle pod nie nie podpada. W takich sprawach pozostają zgłoszenia do administratora serwisu i przepisy o ochronie dóbr osobistych, a ocenę konkretnego przypadku najlepiej powierzyć prawnikowi.

Co zrobić, gdy redaktor naczelny odmówi?

Odmowa nie kończy sprawy. Redaktor naczelny, który odmawia publikacji sprostowania, ma obowiązek zawiadomić o tym wnioskodawcę na piśmie, niezwłocznie i nie później niż w ciągu 7 dni od otrzymania sprostowania. W zawiadomieniu podaje przyczyny odmowy, a jeżeli chodzi o treść, wskazuje fragmenty, które nie nadają się do publikacji.

Najczęstsze powody odmowy to przekroczenie terminu, brak podpisu, zbyt duża objętość oraz treść, która nie odnosi się do faktów. Redaktor może też odmówić, gdy sprostowanie pochodzi od osoby, której artykuł nie dotyczy, albo gdy zawiera sformułowania powszechnie uznawane za wulgarne lub obelżywe.

Po otrzymaniu odmowy z powodu braków wnioskodawca ma 21 dni od dnia doręczenia zawiadomienia na nadesłanie poprawionego sprostowania. Jeżeli zastosuje się do wskazań redaktora, ten nie może odmówić ponownie. Poprawiony tekst powinien więc odpowiadać dokładnie na uwagi z zawiadomienia, punkt po punkcie.

Gdy redakcja mimo to nie publikuje sprostowania albo publikuje je niezgodnie z wymaganiami, zainteresowany może wystąpić do sądu z roszczeniem o opublikowanie sprostowania. Takie sprawy rozpoznaje sąd okręgowy, a roszczenia nie można dochodzić po upływie roku od dnia opublikowania materiału. Na tym etapie potrzebna jest pomoc prawnika, ponieważ pozew ma własne wymagania formalne, a wyniku postępowania nikt rzetelny nie zagwarantuje.

Niezależnie od sprostowania, przy publikacjach poważnie naruszających dobre imię firmy istnieje droga ochrony dóbr osobistych na podstawie kodeksu cywilnego. Jest dłuższa i kosztowniejsza, dlatego uważam, że ma sens głównie wtedy, gdy nieprawdziwa informacja powoduje realne szkody. Gdy sprawa nabiera rozgłosu, przydaje się też uporządkowany plan pierwszych godzin, który opisałem w tekście o tym, co zrobić w pierwszej dobie kryzysu wizerunkowego.

Po czym poznać, że poprawka zadziałała?

Odpowiedź redakcji „poprawione” nie zamyka sprawy. Poprawkę trzeba sprawdzić samodzielnie w kilku miejscach, ponieważ ten sam tekst bywa widoczny w wersji na telefon, w aplikacji, w kanałach społecznościowych redakcji i w serwisach, które go przedrukowały.

  1. Otwarcie artykułu w oknie prywatnym przeglądarki i odszukanie poprawionego zdania. Okno prywatne pozwala uniknąć wyświetlenia starej wersji zapamiętanej przez przeglądarkę.
  2. Porównanie nowego brzmienia z wersją przesłaną do redakcji oraz ze zrzutem ekranu wykonanym przed zgłoszeniem.
  3. Sprawdzenie tytułu, śródtytułów, podpisów pod zdjęciami i zajawki widocznej na stronie głównej serwisu. Błąd bywa poprawiony w treści, a pozostaje w tytule.
  4. Otwarcie wpisów redakcji w mediach społecznościowych, które zapowiadały artykuł. Jeżeli błąd jest w treści wpisu, należy poprosić o jego edycję lub usunięcie.
  5. Wyszukanie w Google nazwy firmy oraz charakterystycznego zdania z artykułu i sprawdzenie, czy opis pod wynikiem nie pokazuje nadal starego brzmienia.
  6. Wykonanie nowego zrzutu ekranu poprawionego artykułu i dołączenie go do dokumentacji sprawy.

Dobrą praktyką redakcji jest adnotacja pod tekstem, że artykuł został zmieniony i w jakim zakresie. Można o nią uprzejmie poprosić, zwłaszcza gdy błąd był poważny i czytelnicy, którzy widzieli pierwszą wersję, powinni dowiedzieć się o zmianie. Redakcja nie ma jednak obowiązku jej zamieszczać przy zwykłej poprawce.

Stary opis nadal widać w Google. Jak go odświeżyć?

Po zmianie artykułu wyszukiwarka przez pewien czas może pokazywać dawny opis strony. Dzieje się tak, ponieważ Google przechowuje wcześniej pobraną wersję i aktualizuje ją dopiero przy kolejnych odwiedzinach. Zwykle wystarczy poczekać, ale proces można przyspieszyć narzędziem „Odświeżanie nieaktualnych treści”.

Strona pomocy Google o odświeżaniu nieaktualnych treści z trzema czynnościami i niebieskim przyciskiem prośby o odświeżenie.
Na stronie pomocy widać trzy czynności oraz przycisk, którym wysyła się prośbę o odświeżenie opisu strony. Źródło: support.google.com

Narzędzie działa wtedy, gdy treść na stronie została już zmieniona lub usunięta. Według strony pomocy Google czynności wyglądają następująco: u dołu strony pomocy należy kliknąć „Poproś o odświeżenie”, na karcie „Strona” wpisać adres strony z nieaktualną treścią, a następnie wybrać „Prześlij”.

Narzędzie nie zmienia artykułu i nie usuwa go z wyników, a jedynie prosi Google o pobranie aktualnej wersji. Jeżeli błędne zdanie nadal znajduje się w tekście, prośba nie przyniesie skutku. Szczegóły, w tym znaczenie poszczególnych stanów prośby, opisałem w tekście o tym, jak odświeżyć nieaktualną treść w wynikach Google.

Co z kopiami artykułu w innych serwisach?

Poprawka w redakcji, która opublikowała tekst jako pierwsza, nie zmienia kopii w innych miejscach. Serwisy przedrukowujące treści, agregatory wiadomości i portale partnerskie przechowują własne wersje. Każdy z nich wymaga osobnej, krótkiej prośby.

W wiadomości do takiego serwisu wystarczy podać adres kopii, błędne zdanie, poprawne brzmienie oraz informację, że redakcja źródłowa wprowadziła już poprawkę, razem z adresem poprawionego artykułu. To mocny argument, ponieważ serwis nie musi niczego sprawdzać samodzielnie.

Jeżeli błąd pochodził z depeszy agencyjnej lub z komunikatu innej instytucji, należy zgłosić go również u źródła. W przeciwnym razie kolejne redakcje będą powielały tę samą pomyłkę przy następnych publikacjach.

Jakich błędów unikać w kontakcie z redakcją?

Większość nieudanych prób poprawienia artykułu kończy się źle nie dlatego, że firma nie miała racji, lecz z powodu sposobu, w jaki ją przedstawiła. Poniżej zebrałem zachowania, które najczęściej szkodzą.

  • Groźba pozwu w pierwszej wiadomości. Sprawa trafia do prawnika redakcji, a dziennikarz przestaje odpowiadać. Prostą literówkę, którą dałoby się poprawić w kwadrans, rozpatruje się wtedy tygodniami.
  • Żądanie usunięcia całego artykułu z powodu jednego błędu. Redakcje bardzo rzadko usuwają teksty. Prośba o poprawienie konkretnego zdania ma nieporównanie większe szanse.
  • Mieszanie faktów z ocenami. Gdy w jednej wiadomości obok błędnego adresu pojawia się zarzut, że tekst jest „nierzetelny i stronniczy”, redakcja odpowiada na zarzut, a nie na adres.
  • Brak dowodu. Samo zapewnienie firmy, że jest inaczej, często nie wystarcza. Dokument w załączniku skraca sprawę do jednej wymiany wiadomości.
  • Naciski przez dział reklamy. Powoływanie się na wykupione ogłoszenia jest odbierane jako próba wpływania na niezależność redakcji i niemal zawsze przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.
  • Przegapienie terminu. Długa, uprzejma korespondencja potrafi trwać dłużej niż 21 dni. Po tym czasie formalne sprostowanie nie jest już dostępne.
  • Publiczna kłótnia. Ostry komentarz pod tekstem lub wpis wymierzony w dziennikarza zwiększa zasięg błędu i zostaje w sieci dłużej niż sam błąd.

Uważam, że najlepiej sprawdza się zasada dwóch torów: uprzejma prośba wysłana od razu oraz przygotowane w tle pismo ze sprostowaniem, gotowe do nadania, gdyby termin zaczął się kończyć. Firma zachowuje wtedy dobrą relację z redakcją i nie traci żadnego uprawnienia.

Najczęstsze pytania

Czy redakcja musi poprawić błąd po zwykłej wiadomości?

Zwykła prośba nie rodzi po stronie redakcji formalnego obowiązku z określonym terminem, choć rzetelne redakcje poprawiają oczywiste pomyłki z własnej inicjatywy, bo dbają o wiarygodność. Obowiązek opublikowania tekstu firmy powstaje dopiero przy sprostowaniu złożonym zgodnie z wymaganiami prawa prasowego. Dlatego prośbę i sprostowanie należy traktować jako dwa osobne narzędzia.

Czym różni się poprawka od sprostowania?

Poprawka to zmiana wprowadzona przez redakcję w samym artykule, zwykle bez rozgłosu, czasem z adnotacją pod tekstem. Sprostowanie to osobny tekst napisany przez zainteresowanego, który redakcja publikuje pod tytułem „Sprostowanie”, bez skrótów i zmian. Poprawka jest szybsza i dyskretniejsza, a sprostowanie daje pewność co do treści i terminów.

Czy sprostowanie można wysłać pocztą elektroniczną?

Ustawa wymaga, aby sprostowanie zostało złożone na piśmie i zawierało podpis wnioskodawcy, a o zachowaniu terminu decyduje nadanie w placówce pocztowej albo złożenie w siedzibie redakcji. Zwykła wiadomość elektroniczna tych wymagań nie spełnia i redaktor naczelny może z tego powodu odmówić publikacji. Bezpiecznym rozwiązaniem jest list polecony, a kopię można dodatkowo przesłać elektronicznie.

Co zrobić, gdy od publikacji minęło więcej niż 21 dni?

Po tym terminie redaktor naczelny odmówi publikacji sprostowania, ale nadal można uprzejmie poprosić o poprawkę lub aktualizację tekstu, i wiele redakcji taką prośbę uwzględnia. Przy starszych artykułach dobrze działa argument, że tekst wprowadza w błąd obecnych czytelników. W poważnych sprawach pozostaje ocena przez prawnika, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych.

Czy można poprosić o usunięcie całego artykułu?

Poprosić można, ale redakcje zgadzają się na to wyjątkowo, na przykład gdy tekst w całości dotyczy innej firmy o podobnej nazwie. W typowej sytuacji realnym celem jest poprawienie błędnych zdań, uzupełnienie tekstu o stanowisko firmy albo adnotacja o zmianie. Prośba o usunięcie wysłana zamiast prośby o poprawkę często kończy się brakiem jakiejkolwiek zmiany.

Jak długo stara wersja będzie widoczna w Google?

Google nie podaje jednego terminu, ponieważ zależy to od tego, jak często odwiedza daną stronę. W dużych serwisach informacyjnych opis zmienia się zwykle szybko, w mniejszych może to trwać dłużej. Jeżeli po poprawce w wynikach nadal widać dawne brzmienie, można skorzystać z narzędzia „Odświeżanie nieaktualnych treści”.

Czy zamieszczać własne oświadczenie na stronie firmy?

Przy drobnym błędzie zwykle nie ma takiej potrzeby, bo oświadczenie zwróciłoby uwagę na sprawę, której większość odbiorców nie zauważyła. Przy błędzie poważnym, szeroko komentowanym, krótkie i spokojne stanowisko z faktami oraz dokumentami pomaga klientom i partnerom, którzy szukają wyjaśnienia. Oświadczenie powinno prostować fakty i nie oceniać redakcji.

Co, gdy błąd dotyczy wypowiedzi przypisanej pracownikowi firmy?

Należy ustalić z pracownikiem, co dokładnie powiedział, i sprawdzić, czy istnieje nagranie, korespondencja lub tekst przesłany do autoryzacji. Następnie wysyła się prośbę o poprawkę z poprawnym brzmieniem wypowiedzi albo z informacją, że dana osoba takich słów nie wypowiedziała. Sprostowanie w tej sprawie może złożyć zarówno osoba, której przypisano słowa, jak i firma, jeżeli wiadomość jej dotyczy.

Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?

Rozumiem, że rozmowa z redakcją w sprawie własnej firmy bywa niewygodna, a pilnowanie terminów i formalności odciąga od codziennej pracy. Mogę zająć się tym od początku do końca: przeczytam artykuł, wskażę, które zdania nadają się do poprawki, zbiorę dowody, napiszę prośbę do redakcji i poprowadzę korespondencję. Gdy zajdzie potrzeba, przygotuję tekst sprostowania zgodny z wymaganiami prawa prasowego, a po zmianie sprawdzę artykuł, jego kopie w innych serwisach i opis w wynikach Google.

Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i przesłać link do artykułu. Odpowiem, co da się zrobić w tej konkretnej sprawie i w jakiej kolejności.

Rozpocznij dyskusję

Komentować mogą zalogowani czytelnicy. Za każdy komentarz zbliżasz się do kolejnej rangi.

Nie mam konta

Wystarczy nick i e-mail. Hasło ustawisz po kliknięciu w link z maila.

NowicjuszObserwatorKomentatorDyskutantBywaleci jeszcze 5 wyżej
Załóż konto
Lukasz Wudyka
Łukasz Wudyka
Właściciel firmy Pozycjonowanie Stron, prezes Fundacji Usuwanie Hejtu

Pisze o tym, co robi na co dzień: o widoczności firm w Google, o stronach, które sprzedają, i o ochronie dobrego imienia w sieci.

Udostępnij wpis
Komentarz dla mediów?
533 525 168
Zamów usługi
222 500 844
Zadzwoń do fundacji
222 900 142

Podobne wpisy

Faktury w WooCommerce: dodanie pola NIP do zamówienia i automatyczne wystawianie dokumentów
6 listopada, 2026
20 min

Faktury w WooCommerce. Jak dodać pole NIP i wystawiać dokumenty automatycznie?

WooCommerce nie ma pola NIP ani faktur w podstawowej wersji. Instrukcja pokazuje, jak rozpoznać rodzaj formularza zamówienia, dodać pole NIP wtyczką lub…

Czytaj
Przekroczony limit transferu lub procesora na hostingu - jak ustalić, co zużywa zasoby konta
6 listopada, 2026
19 min

Przekroczony limit transferu lub procesora na hostingu. Jak ustalić, co go zużywa?

Hosting ostrzega o przekroczonym limicie transferu albo procesora? Instrukcja pokazuje, gdzie w panelu widać zużycie, jak czytać wykresy, migawki i dzienniki oraz…

Czytaj
Tryb odzyskiwania w WordPressie i link z wiadomości o problemach technicznych witryny
6 listopada, 2026
19 min

Tryb odzyskiwania w WordPressie. Jak skorzystać z linku przysłanego na e-mail?

WordPress przysłał wiadomość o problemach technicznych z linkiem do trybu odzyskiwania? Wyjaśniam, jak z niego skorzystać, jak znaleźć wstrzymaną wtyczkę, jak wyjść…

Czytaj
Wymagane pola: 0 z 5

    1Dane kontaktowe
    2Czego dotyczy sprawa?
    3Opis sprawy
    Dodaj do opisu:
    Bez zobowiązańDane tylko do odpowiedzi

    Wiadomość dotarła

    Dziękujemy. Odpowiemy najszybciej, jak to możliwe. W pilnej sprawie prosimy dzwonić: 222 500 844.

    Wymagane pola: 0 z 5

      1Dane kontaktowe
      2Czego dotyczy sprawa?
      3Opis sprawy
      Dodaj do opisu:
      Bez zobowiązańDane tylko do odpowiedzi

      Wiadomość dotarła

      Dziękujemy. Odpowiemy najszybciej, jak to możliwe. W pilnej sprawie prosimy dzwonić: 533 525 168.

      Otrzymuj nasze komentarze

      Podaj adres e-mail redakcji, a każdy nowy komentarz wyślemy na skrzynkę w chwili publikacji. Nie musisz sprawdzać strony.