Firma, która obsługuje klientów z jednego miasta lub z kilku sąsiednich miejscowości, rzadko potrzebuje widoczności w całym kraju. Potrzebuje jej tam, skąd klient jest w stanie dojechać albo dokąd dojeżdża ekipa. Dlatego o wyniku decydują zapytania zawężone do miejsca: z nazwą miasta, dzielnicy, gminy albo ze słowami „w pobliżu”. Kłopot polega na tym, że takich zapytań są dziesiątki, a tylko część z nich przyprowadza osoby gotowe zamówić usługę.
Ta instrukcja jest przeznaczona dla właścicieli firm usługowych, gabinetów, warsztatów, sklepów stacjonarnych i wszystkich, którzy sprzedają w określonej okolicy. Nie wymaga wiedzy technicznej ani płatnych narzędzi. Wystarczy konto Google, dostęp do Planera słów kluczowych, do Google Search Console i do Profilu Firmy w Google.
Po lekturze czytelnik będzie umiał zebrać listę fraz z nazwą miejscowości, sprawdzić, ile osób ich szuka, wybrać te, które mają sens dla jego firmy, przypisać je do właściwych podstron i ocenić po kilku tygodniach, czy wybór był trafny. Osobno opisuję błędy, które w tym temacie powtarzają się najczęściej, w tym takie, za które Google potrafi obniżyć widoczność całego serwisu.
Po czym poznać, że firma potrzebuje fraz z nazwą miasta?
Pierwszy sygnał jest prosty: klient musi fizycznie dotrzeć do firmy albo firma do klienta. Dentysta, mechanik, fryzjer, hydraulik, biuro rachunkowe z osobistą obsługą, szkoła językowa, sala weselna – we wszystkich tych przypadkach osoba z miasta odległego o kilkaset kilometrów nie zostanie klientem, nawet jeśli trafi na stronę.
Drugi sygnał widać w statystykach. Strona ma wejścia z wyszukiwarki, ale telefon milczy, a zapytania z formularza przychodzą z drugiego końca Polski. Zwykle oznacza to, że treści odpowiadają na ogólne hasła, na przykład „wymiana rozrządu”, i nigdzie nie mówią wyraźnie, gdzie usługa jest wykonywana.
Trzeci sygnał to sytuacja odwrotna: firma jest znana w okolicy, ma dobre opinie, a po wpisaniu nazwy usługi z nazwą miasta w wynikach widać wyłącznie konkurencję i katalogi firm. Wtedy problemem nie jest jakość usług, tylko brak powiązania strony i wizytówki z konkretnym miejscem.
Jak Google traktuje zapytania związane z miejscem?
Żeby dobrze dobrać frazy, trzeba najpierw wiedzieć, że Google rozpoznaje lokalny charakter zapytania na dwa sposoby. Pierwszy to nazwa miejsca wpisana wprost: „stomatolog Gliwice”. Drugi to położenie osoby, która szuka. Kto w Gliwicach wpisze samo słowo „stomatolog”, również zobaczy mapę i gabinety z okolicy, choć nazwy miasta nie podał.
Ma to praktyczne skutki. Fraza z nazwą miasta jest wpisywana także przez osoby, które są gdzie indziej, na przykład planują przeprowadzkę albo szukają usługi dla rodziców. Fraza bez nazwy miasta daje wyniki zależne od miejsca, w którym znajduje się telefon lub komputer. Obie grupy zapytań są lokalne i obie trzeba uwzględnić, ale bada się je inaczej, o czym niżej.
Wyniki dla takich zapytań składają się z dwóch części. Jedna to blok z mapą i wizytówkami firm, druga to zwykła lista stron internetowych. O pozycji w bloku z mapą decydują według oficjalnej pomocy Profilu Firmy w Google trzy czynniki: „Trafność”, „Odległość” i „Rozpoznawalność”.
„Trafność” oznacza, jak dokładnie profil firmy pasuje do wyszukiwanego hasła. „Odległość” określa, jak daleko firma znajduje się od klienta albo od miejsca wskazanego w zapytaniu. „Rozpoznawalność” opisuje, jak znana jest firma, a wpływają na nią między innymi informacje o firmie dostępne w sieci oraz opinie. Google zaznacza przy tym, że o podniesienie pozycji w wynikach lokalnych nie można poprosić ani za nie zapłacić.

Dla doboru fraz wynika z tego jedna ważna rzecz. Na odległość właściciel nie ma wpływu: firma z siedzibą na obrzeżach nie będzie w mapie równie widoczna w centrum, co gabinet położony przy głównym placu. Wpływ ma za to na trafność, czyli na to, czy wizytówka i strona jasno mówią, jakie usługi i w jakich miejscowościach są wykonywane. Temu właśnie służy lista dobrze dobranych fraz.
Jakie rodzaje fraz lokalnych występują w praktyce?
Zapytania z odniesieniem do miejsca nie wyglądają jednakowo. Przed zbieraniem listy dobrze jest poznać ich odmiany, bo każda przyprowadza nieco innego klienta i każda wymaga innego miejsca na stronie.
- Usługa i miasto, na przykład „serwis rowerowy Toruń”. To podstawowy wzór, zwykle najczęściej wyszukiwany i najtrudniejszy do zdobycia.
- Usługa i miasto w odmianie, na przykład „serwis rowerowy w Toruniu”. Wyszukiwarka zwykle rozumie obie formy jako to samo pytanie, więc nie tworzy się dla nich osobnych podstron.
- Usługa i dzielnica lub osiedle, na przykład „fryzjer Bemowo”. W dużych miastach to często najrozsądniejszy cel dla małej firmy, bo konkurencja jest mniejsza, a klient naprawdę mieszka obok.
- Usługa i mniejsza miejscowość z okolicy, na przykład „geodeta Wieliczka”. Ma znaczenie dla firm dojeżdżających do klienta.
- Usługa ze słowami „w pobliżu”, „blisko mnie”, „najbliższy”. Tych słów nie wpisuje się do tekstów na stronie. O wyniku decyduje tu położenie firmy i kompletność wizytówki.
- Zapytanie szczegółowe z miastem, na przykład „wymiana rozrządu cena Rzeszów” albo „dentysta dla dzieci Rzeszów sobota”. Wyszukiwań jest mniej, ale osoba pytająca wie dokładnie, czego potrzebuje.
Z mojej praktyki wynika, że małe firmy skupiają się wyłącznie na pierwszym wzorze i pomijają pozostałe. Tymczasem to dzielnice, sąsiednie miejscowości i zapytania szczegółowe dają pierwsze telefony, zanim strona zacznie się liczyć przy głównym haśle.
Jak zebrać pierwszą listę usług i miejscowości?
Lista fraz lokalnych powstaje z połączenia dwóch spisów: tego, co firma robi, i tego, gdzie to robi. Najwygodniej pracować w arkuszu kalkulacyjnym z dwiema zakładkami. Cała czynność zajmuje zwykle mniej niż godzinę.
- W pierwszej zakładce należy wypisać wszystkie usługi lub grupy produktów, każdą w osobnym wierszu. Liczą się nazwy, jakich używają klienci, a nie nazwy z cennika. Klient szuka „naprawy pralek”, nie „serwisu sprzętu AGD wielkogabarytowego”.
- Do każdej usługi dopisuje się jej potoczne odpowiedniki i nazwy zawodu: „adwokat” i „kancelaria adwokacka”, „dentysta” i „stomatolog”, „mechanik” i „warsztat samochodowy”.
- W drugiej zakładce trzeba wypisać miejscowości, w których firma rzeczywiście przyjmuje lub obsługuje klientów: miasto siedziby, jego dzielnice i osiedla, sąsiednie gminy. Nie wpisuje się miejsc, do których firma nie dojedzie.
- Przy każdej miejscowości warto od razu zanotować formę w miejscowniku („w Krakowie”, „w Wieliczce”, „na Ruczaju”), bo przyda się przy pisaniu tekstów.
- Następnie łączy się oba spisy: każda usługa z każdą miejscowością. Przy pięciu usługach i ośmiu miejscowościach powstaje czterdzieści połączeń. To jeszcze nie lista docelowa, tylko materiał do sprawdzenia.
- Na koniec listę uzupełnia się o to, co podpowiada sama wyszukiwarka. Po wpisaniu w Google początku frazy, na przykład „serwis rowerowy Toruń”, pod polem wyszukiwania pojawiają się podpowiedzi, a na dole strony wyników wyszukiwania podobne. Te, które pasują do oferty, należy dopisać do arkusza.
Jak sprawdzić popularność fraz w Planerze słów kluczowych?
Planer słów kluczowych to narzędzie dostępne na koncie Google Ads. Korzystanie z niego nie wymaga uruchamiania kampanii reklamowej, potrzebne jest tylko konto. Szerzej opisałem je we wpisie o tym, jak dobrać słowa kluczowe w Planerze Google, tutaj skupiam się na tym, co dotyczy fraz lokalnych.
Sprawdzenie fraz z nazwą miasta
- Po zalogowaniu się na konto Google Ads należy otworzyć menu „Narzędzia” i wybrać „Planer słów kluczowych”.
- Trzeba kliknąć „Poznaj liczbę wyszukiwań i prognozy”.
- W polu wyszukiwania wkleja się frazy z arkusza, każdą w osobnym wierszu albo rozdzielone przecinkami. Dłuższą listę można przesłać jako plik przyciskiem „Prześlij plik”; plik CSV powinien mieć jedną kolumnę z nagłówkiem
Keyword. - Należy kliknąć „Rozpocznij”.
- W ustawieniach kierowania nad wynikami trzeba upewnić się, że jako lokalizacja wskazana jest Polska, a jako język polski. Fraza z nazwą miasta sama zawęża zapytanie, więc lokalizacji nie ogranicza się dodatkowo do jednego miasta.
- W tabeli odczytuje się kolumnę „Średnia miesięczna liczba wyszukiwań” i przepisuje wartości do arkusza obok każdej frazy.
Sprawdzenie fraz bez nazwy miasta, wpisywanych na miejscu
Druga część badania odpowiada na pytanie, ile osób przebywających w danym mieście szuka usługi bez dopisywania jego nazwy. W tym celu w Planerze zmienia się ustawienie lokalizacji. Zgodnie z pomocą Google Ads w polu lokalizacji można wpisać kraj, region albo miasto, a link „W pobliżu” pokazuje propozycje miejsc położonych niedaleko wskazanego.
Po ustawieniu lokalizacji na własne miasto wpisuje się same nazwy usług, bez miejscowości: „stomatolog”, „wybielanie zębów”, „aparat ortodontyczny”. Wynik pokazuje popyt w tym mieście. Te zapytania obsługuje przede wszystkim wizytówka i strona z wyraźnie podanym adresem, a nie osobny tekst z nazwą miasta w każdym zdaniu.
Jak czytać wyniki, żeby nie wyciągnąć błędnych wniosków?
Liczby z Planera są przybliżone. Domyślnie narzędzie pokazuje średnią z dwunastu miesięcy, a na części kont wartości podawane są w przedziałach zamiast dokładnych liczb. Dla wyboru fraz to wystarcza, bo chodzi o porównanie haseł między sobą, a nie o precyzyjny pomiar.
Planer zdarza się łączyć bardzo podobne zapisy, na przykład formę z nazwą miasta w mianowniku i w odmianie, i podawać dla nich tę samą wartość. Takich liczb nie wolno sumować. Jeśli dwie formy mają identyczny wynik, w arkuszu traktuje się je jako jedną frazę.
Wiele połączeń z małymi miejscowościami i dzielnicami nie pokaże żadnych danych albo pokaże najniższy przedział. Nie znaczy to, że nikt tak nie szuka. Oznacza tylko, że wyszukiwań jest za mało, by narzędzie reklamowe je wykazało. Takie frazy zostają na liście, ale w osobnej grupie, i ocenia się je inną metodą, opisaną w następnej części.
Kolumna „Konkurencja” dotyczy reklam, nie zwykłych wyników. Mówi o tym, ilu reklamodawców zabiega o dane hasło. Wysoka wartość jest użyteczną wskazówką, że fraza przynosi firmom klientów, ale nie odpowiada na pytanie, jak trudno będzie znaleźć się wysoko bez reklamy.
Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl, a ja przejmę sprawę: zbiorę frazy z nazwami miejscowości dla danej firmy, sprawdzę ich popularność i wskażę, które z nich przypisać do których podstron.
Jak sprawdzić, na które frazy lokalne firma już się wyświetla?
Planer pokazuje, czego szukają ludzie. Dwa inne źródła pokazują coś równie cennego: na jakie zapytania firma jest już widoczna. Często okazuje się, że strona wyświetla się na frazy z nazwą sąsiedniej miejscowości, o których właściciel nie pomyślał, tyle że na odległej pozycji.
Raport skuteczności w Google Search Console
- W Google Search Console należy otworzyć raport „Skuteczność” dla wyników wyszukiwania.
- Nad wykresem trzeba zaznaczyć wszystkie cztery rodzaje danych: „Kliknięcia”, „Wyświetlenia”, „CTR” i „Średnia pozycja”.
- W wierszu filtrów należy kliknąć „+ Dodaj filtr” i wybrać „Zapytania”.
- Jako sposób dopasowania wybiera się „Niestandardowe (wyrażenie regularne)” i w polu wpisuje rdzenie nazw miejscowości rozdzielone pionową kreską, na przykład
(krak|wieliczk|skawin|niepołomic). Rdzeń zamiast pełnej nazwy sprawia, że filtr obejmie także formy odmienione i zapisy bez polskich znaków. - Po kliknięciu „Zastosuj” w karcie „Zapytania” pod wykresem widać wyłącznie hasła z nazwami wskazanych miejscowości.
- Tabelę sortuje się według kolumny z wyświetleniami i przepisuje do arkusza frazy, których jeszcze na liście nie ma, razem ze średnią pozycją.
Prostszym wariantem jest opcja „Zapytania zawierające”, ale przyjmuje ona tylko jeden ciąg znaków, więc każde miasto trzeba sprawdzać osobno. Po nałożeniu filtra zapytań sumy w raporcie mogą być niższe niż bez niego, ponieważ część zapytań Google ukrywa ze względu na prywatność użytkowników. Jest to zachowanie opisane w dokumentacji, nie błąd.
Wyszukiwania w Profilu Firmy w Google
- Należy otworzyć profil firmy na koncie, które nim zarządza.
- Trzeba kliknąć „Skuteczność”.
- U góry wybiera się okres raportu i klika „Zastosuj”.
- W części „Wyszukiwania” widać hasła, po których użytkownicy trafili na wizytówkę.
Dane te są dostępne tylko dla zweryfikowanych profili i są aktualizowane na początku miesiąca. Hasła są wyłącznie do odczytu, nie da się nimi zarządzać. Ich wartość polega na tym, że pokazują język klientów: często są to potoczne nazwy usług, których nie ma ani w cenniku, ani na stronie.
Jak wybrać frazy, o które naprawdę warto zabiegać?
Po zebraniu danych arkusz zawiera zwykle od kilkudziesięciu do kilkuset wierszy. Teraz trzeba z niego wybrać niewielką grupę fraz, którymi firma zajmie się w pierwszej kolejności. Stosuję do tego cztery pytania, zadawane każdej frazie po kolei.
Czy osoba, która tak pyta, chce coś zamówić?
„Hydraulik Lublin” wpisuje ktoś, kto szuka wykonawcy. „Jak odpowietrzyć kaloryfer” wpisuje ktoś, kto chce to zrobić sam, nawet jeśli mieszka w Lublinie. Pierwsza fraza należy do strony usługi, druga co najwyżej do wpisu na blogu. Sposób rozpoznawania tego opisałem osobno w tekście o tym, czym jest intencja wyszukiwania.
Czy firma rzeczywiście obsługuje to miejsce?
Frazę z nazwą miasta, w którym firma nie ma siedziby i do którego nie dojeżdża, należy skreślić bez względu na liczbę wyszukiwań. Strona obiecująca usługę w miejscu, w którym nikt jej nie wykona, rozczaruje klienta i nie spełni oczekiwań wyszukiwarki co do trafności.
Co widać na pierwszej stronie wyników?
Każdą z kilkunastu najważniejszych fraz trzeba wpisać w Google, najlepiej w oknie prywatnym przeglądarki, i przyjrzeć się wynikom. Jeśli nad listą stron widać mapę z wizytówkami, o klienta walczy się przede wszystkim profilem firmy. Jeśli pierwszą stronę zajmują wyłącznie duże portale ogłoszeniowe i katalogi, mała strona firmowa będzie miała trudno i lepiej zacząć od frazy węższej. Jeśli widać strony podobnych, lokalnych firm, cel jest osiągalny.
Czy to się opłaca przy tej liczbie wyszukiwań?
Liczba wyszukiwań nie jest jedynym kryterium. Fraza wpisywana rzadko, ale dotycząca drogiej usługi, bywa cenniejsza od popularnego hasła, za którym stoi drobne zlecenie. Każdy właściciel zna wartość swoich usług lepiej niż jakiekolwiek narzędzie i tę wiedzę należy tu wykorzystać.
Wynikiem tej selekcji powinny być trzy grupy. Pierwsza to kilka fraz głównych: najważniejsze usługi z nazwą miasta siedziby. Druga to frazy uzupełniające: dzielnice, sąsiednie miejscowości, zapytania szczegółowe. Trzecia to frazy odłożone na później albo skreślone. Lista, na której wszystko jest priorytetem, w praktyce nie pomaga w niczym.

Jak przypisać wybrane frazy do podstron i do wizytówki?
Sama lista niczego nie zmienia, dopóki każda fraza nie dostanie swojego miejsca. Zasada jest taka: jedna fraza główna wraz z jej odmianami trafia na jedną podstronę, a żadne dwie podstrony nie zabiegają o to samo zapytanie. Sposób układania takiej mapy opisałem we wpisie jedna fraza, jedna podstrona.
Firma z jedną siedzibą w jednym mieście
To przypadek najprostszy. Strona główna odpowiada na najszersze hasło: rodzaj firmy i miasto. Każda usługa ma własną podstronę, która odpowiada na frazę „usługa i miasto”. Nie tworzy się osobnej strony „o mieście”. Nazwa miejscowości pojawia się po prostu na stronach usług, bo wszystkie są wykonywane w tym samym miejscu.
Frazy z nazwami dzielnic zwykle nie wymagają osobnych podstron. Wystarczy, że na stronie usługi i na stronie kontaktowej znajdzie się rzetelna informacja o położeniu: przy jakiej ulicy, w której dzielnicy, jak dojechać z sąsiednich osiedli, gdzie zaparkować.
Firma dojeżdżająca do klientów w kilku miejscowościach
Tu pojawia się pokusa, żeby dla każdej miejscowości utworzyć kopię strony usługi ze zmienioną nazwą miasta. Przed takim rozwiązaniem stanowczo przestrzegam. Zasady Google dotyczące spamu opisują nadużycie polegające na tworzeniu stron przejściowych, a wśród przykładów wymieniają wprost używanie wielu stron ukierunkowanych na określone regiony lub miasta, które odsyłają użytkownika w to samo miejsce. Skutkiem może być obniżenie pozycji albo usunięcie stron z wyników.
Osobna strona dla miejscowości ma sens tylko wtedy, gdy zawiera coś, czego nie ma na pozostałych. Mogą to być zrealizowane tam prace z opisem i zdjęciami, czas dojazdu, zakres usług dostępnych w tej okolicy, lokalne warunki mające wpływ na usługę, opinie klientów z tej miejscowości. Jeśli jedyną różnicą między stronami byłaby nazwa miasta, lepiej przygotować jedną dobrą stronę „Obszar działania” z listą obsługiwanych miejscowości.

W wizytówce firmy dojeżdżającej do klientów miejscowości podaje się w ustawieniach obszaru. W profilu należy kliknąć „Edytuj profil”, przejść do części „Lokalizacja” i przy polu „Obsługiwany obszar” wybrać edycję. Według pomocy Google można wskazać najwyżej 20 obszarów, a ich granice powinny obejmować miejsca oddalone o maksymalnie 2 godziny jazdy od siedziby firmy.
Firma z kilkoma oddziałami
Każdy rzeczywisty oddział, w którym pracują ludzie i przyjmowani są klienci, zasługuje na własną podstronę i własny profil w Google. Strona oddziału powinna zawierać jego adres, telefon, godziny otwarcia, dojazd, zdjęcia miejsca i zakres usług dostępnych na miejscu. Taka strona jest unikalna z natury rzeczy i odpowiada na frazy z nazwą swojego miasta.
Gdzie na stronie umieścić nazwę miejscowości?
Po przypisaniu fraz do adresów przychodzi czas na treść. Nazwa miejscowości powinna znaleźć się w kilku konkretnych miejscach podstrony, za każdym razem w naturalnym zdaniu.
- Tytuł strony (znacznik title). Usługa i miasto na początku, nazwa firmy na końcu. Dokumentacja Google zaleca, by tytuły były zwięzłe, opisowe i różne dla każdej podstrony, i ostrzega, że powtarzanie tych samych słów sprawia, iż wynik wygląda jak spam.
- Nagłówek główny podstrony. Jedno zdanie lub równoważnik zdania z nazwą usługi i miejscowości.
- Pierwszy akapit. Wystarczy raz napisać wprost, gdzie usługa jest wykonywana, najlepiej w formie odmienionej: „w Olsztynie i okolicznych gminach”.
- Treść dotycząca miejsca. Dojazd, parking, obsługiwane dzielnice, czas przyjazdu do klienta. To te informacje, a nie liczba powtórzeń nazwy miasta, czynią stronę lokalną.
- Dane kontaktowe. Pełny adres i telefon zapisane tekstem, takie same jak w wizytówce Google, co do litery.
Uzupełnieniem są dane strukturalne z adresem i godzinami otwarcia, które pomagają wyszukiwarce jednoznacznie odczytać informacje o firmie. Ich dodanie opisałem krok po kroku we wpisie o tym, czym są dane strukturalne firmy lokalnej.
Czego nie wolno robić z nazwą miasta w wizytówce?
Nazwa firmy w Profilu Firmy w Google ma odpowiadać nazwie, pod którą firma działa w rzeczywistości: na szyldzie, na stronie, na fakturach. Wytyczne Google wprost zakazują dopisywania do niej zbędnych informacji, w tym informacji o lokalizacji i o usługach, i zastrzegają, że może to skutkować zawieszeniem profilu. Jeśli miasto jest częścią prawdziwej nazwy, zostaje. Jeśli zostało dopisane tylko po to, by poprawić widoczność, należy je usunąć.
Miejscem dla fraz w wizytówce są pola do tego przeznaczone: kategoria główna i dodatkowe, lista usług, opis firmy, obsługiwany obszar. Kategorie powinny określać rodzaj firmy, a ich liczba ma być jak najmniejsza. Wybór właściwej kategorii głównej ma moim zdaniem większe znaczenie niż wszystkie pozostałe pola razem.
Po czym poznać, że dobór fraz zadziałał, i jakich błędów unikać?
Efektów nie ocenia się po kilku dniach. Zmiany w treści muszą zostać ponownie odczytane przez wyszukiwarkę, a pozycje ustalają się stopniowo. Rozsądny moment na pierwszą ocenę to kilka tygodni po wprowadzeniu zmian, a na wnioski co do całej listy kilka miesięcy.
Jak mierzyć efekty?
Najprościej wrócić do raportu „Skuteczność” w Google Search Console z tym samym filtrem nazw miejscowości. W filtrze daty należy wybrać opcję „Porównaj” i zestawić okres po zmianach z takim samym okresem przed nimi. W tabeli pojawi się kolumna „Różnica”. Dobre znaki to rosnąca liczba wyświetleń na frazy z listy, poprawa średniej pozycji i nowe zapytania z nazwami dzielnic lub sąsiednich gmin.
Drugim miernikiem jest część „Wyszukiwania” w profilu firmy oraz liczba połączeń i próśb o wskazanie trasy w tym samym raporcie. Trzecim, najważniejszym, są rozmowy z klientami. Proste pytanie „jak Pani lub Pan do nas trafił?” zadawane przy każdym nowym zleceniu mówi więcej niż wykresy.
Pozycji nie należy sprawdzać przez ręczne wpisywanie fraz we własnej przeglądarce. Wyniki lokalne zależą od miejsca, w którym znajduje się urządzenie, więc właściciel siedzący w biurze firmy zobaczy ją wyżej niż klient z drugiego końca miasta.
Co zrobić, gdy po kilku miesiącach nic się nie zmieniło?
Przyczyny są zwykle cztery i każdą da się sprawdzić. Pierwsza: podstrona w ogóle nie znajduje się w indeksie Google, co weryfikuje się w Search Console narzędziem do sprawdzania adresu. Druga: dwie podstrony zabiegają o tę samą frazę i wyszukiwarka pokazuje raz jedną, raz drugą; widać to po wybraniu frazy w raporcie i przejściu do karty „Strony”.
Trzecia przyczyna to zbyt ambitny cel. Jeśli pierwszą stronę wyników zajmują duże portale, lepiej przesunąć wysiłek na frazy z dzielnicami i zapytania szczegółowe, a do głównego hasła wrócić później. Czwarta to treść, która nie odpowiada na pytanie klienta lepiej niż strony konkurencji. Wtedy pomaga uczciwe porównanie: co mają ich strony, czego brakuje na własnej, czyli cennik, zdjęcia realizacji, odpowiedzi na typowe pytania, informacje o dojeździe.
W przypadku wyników na mapie trzeba też przyjąć do wiadomości ograniczenie wynikające z odległości. Firma położona daleko od miejsca, którego dotyczy zapytanie, może mieć wzorowo uzupełniony profil i mimo to ustępować bliżej położonym. Wtedy rozsądniej jest zabiegać o pozycję strony internetowej na liście pod mapą.
Jakich błędów unikać przy frazach lokalnych?
Większość kłopotów, z którymi trafiają do mnie właściciele firm, wynika z kilku powtarzalnych pomyłek. Wszystkie łączy jedno: próba skrócenia drogi.
- Kopie jednej strony dla wielu miast. Poza ryzykiem opisanym wyżej taki zabieg rozprasza siłę serwisu na wiele słabych adresów zamiast wzmacniać kilka dobrych.
- Lista miejscowości w stopce. Kilkadziesiąt nazw miast wypisanych po przecinku nie jest treścią dla klienta. Zasady Google zaliczają takie wyliczenia do upychania słów kluczowych.
- Nienaturalne zdania. Zapis „najlepszy hydraulik Lublin tanio” w środku akapitu razi czytelnika. Nazwę miasta odmienia się tak, jak w zwykłej rozmowie.
- Fikcyjne adresy. Wytyczne Google nie pozwalają na podawanie w profilu wirtualnych biur, w których nie ma pracowników, ani skrytek pocztowych. Grozi za to zawieszenie profilu.
- Różne dane kontaktowe w różnych miejscach. Inny numer telefonu na stronie, inny w wizytówce, stary adres w katalogu firm. Każda taka rozbieżność utrudnia wyszukiwarce powiązanie tych informacji z jedną firmą.
Najczęstsze pytania
Czy „hydraulik Kraków” i „hydraulik w Krakowie” to dwie różne frazy?
Dla klienta i w większości przypadków dla wyszukiwarki to jedno i to samo pytanie, a wyniki są bardzo podobne. Obie formy przypisuje się do jednej podstrony. W tytule strony zwykle stosuje się formę krótszą, a w treści formę odmienioną, bo brzmi naturalnie.
Czy mała firma powinna zabiegać o frazę z nazwą dużego miasta, czy z nazwą dzielnicy?
O obie, ale w różnej kolejności. Fraza z nazwą miasta zostaje celem długoterminowym i jest wpisana w tytuł strony usługi. Pierwszych efektów należy jednak oczekiwać przy zapytaniach z dzielnicą, osiedlem i przy zapytaniach szczegółowych, dlatego informacje o położeniu i obsługiwanej okolicy trzeba opisać na stronie od razu.
Ile fraz lokalnych wybrać na początek?
Tyle, ile firma jest w stanie obsłużyć dobrą treścią. Dla większości małych firm oznacza to po jednej frazie głównej na każdą usługę oraz kilka do kilkunastu fraz uzupełniających. Lepiej rzetelnie opracować pięć podstron niż powierzchownie pięćdziesiąt.
Czy można tworzyć podstrony dla miast, w których firma nie ma biura?
Tak, pod warunkiem że firma rzeczywiście obsługuje tam klientów, a każda taka strona zawiera własne, przydatne informacje. Strony różniące się wyłącznie nazwą miejscowości Google opisuje jako strony przejściowe i może obniżyć ich widoczność. Nie wolno natomiast zakładać dla takich miast profili firmy z nieprawdziwym adresem.
Dlaczego Planer nie pokazuje danych dla mojej miejscowości?
Przy małych miejscowościach i dzielnicach wyszukiwań jest zbyt mało, by narzędzie je wykazało. Lepszym źródłem jest wtedy raport „Skuteczność” w Google Search Console z filtrem zapytań oraz część „Wyszukiwania” w profilu firmy, które pokazują rzeczywiste hasła, po jakich firma była wyświetlana.
Czy dopisanie miasta do nazwy wizytówki poprawi widoczność?
Jest to niezgodne z wytycznymi Google, chyba że miasto stanowi część rzeczywistej nazwy firmy. Wytyczne zastrzegają, że podawanie zbędnych informacji w nazwie może skutkować zawieszeniem profilu. Ryzyko utraty wizytówki wraz z opiniami jest moim zdaniem niewspółmierne do możliwej korzyści.
Czy frazy ze słowami „w pobliżu” należy umieszczać w tekstach?
Nie. Przy takich zapytaniach wyszukiwarka sama ustala, co znajduje się blisko osoby pytającej, na podstawie jej położenia i adresu firmy. Pomaga dokładny adres, poprawnie ustawiona pinezka na mapie, właściwa kategoria i kompletny profil, a nie zdanie ze słowami „w pobliżu” na stronie.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
To zrozumiałe. Prowadzenie firmy zajmuje cały dzień, a arkusze z frazami i raporty mało kogo cieszą. Mogę zrobić to od początku do końca: spiszę usługi i miejscowości, sprawdzę, czego i jak często szukają klienci w okolicy, wybiorę frazy na początek, przypiszę je do podstron i do wizytówki, a potem pokażę, co i gdzie poprawić w treści.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres strony oraz miejscowości, w których firma działa. Odpowiem, od czego w tym konkretnym przypadku najlepiej zacząć.




