Każdy link z innej witryny jest dla Google sygnałem, że podstrona, do której prowadzi, jest warta uwagi. Gdy taka podstrona zostaje usunięta albo zmienia adres bez przekierowania, link nadal istnieje, ale prowadzi do komunikatu o błędzie. Odwiedzający trafia na stronę „Nie znaleziono”, a wyszukiwarka przestaje brać taki adres pod uwagę. Praca włożona w zdobycie odnośnika przestaje wtedy przynosić korzyść.
Problem dotyczy niemal każdej witryny, która działa dłużej niż kilka lat: sklepów po wycofaniu produktów, blogów po porządkach w archiwum, stron firmowych po zmianie wyglądu lub systemu. Najczęściej nikt go nie zauważa, bo właściciel ogląda własną stronę przez menu, a nie przez stare adresy zapisane w cudzych artykułach.
Ta instrukcja pokazuje cały proces: jak znaleźć usunięte podstrony, do których wciąż prowadzą linki z zewnątrz, jak sprawdzić, co dokładnie zwraca każdy z tych adresów, jak zdecydować o jego dalszym losie, jak ustawić przekierowanie i po czym poznać, że Google je uwzględnił. Po lekturze da się to wykonać samodzielnie, mając dostęp do Google Search Console i do panelu własnej strony.
Po czym poznać, że linki z zewnątrz trafiają w pustkę?
Pierwszym sygnałem jest zwykle raport „Indeksowanie stron” w Google Search Console, w którym rośnie liczba adresów z przyczyną „Nie znaleziono (404)”. Dokumentacja Google wyjaśnia, że robot mógł wykryć taki adres dzięki linkowi na innej stronie albo dlatego, że podstrona wcześniej istniała i została usunięta. Sam wpis w tym raporcie nie jest jeszcze powodem do niepokoju, ale jest dobrym punktem wyjścia do sprawdzenia, czy za adresem stoją odnośniki z zewnątrz.
Drugi sygnał widać w statystykach odwiedzin: wejścia z innych witryn kończą się na stronie błędu i od razu wyjściem. Trzeci jest najmniej oczywisty. Podstrona, która przez lata przyciągała odnośniki, znika z wyników wyszukiwania, a jej następczyni pod nowym adresem buduje pozycję od początku, choć treść jest ta sama lub lepsza.
Skąd biorą się linki do nieistniejących adresów?
Przyczyn jest kilka i każda wymaga trochę innego postępowania, dlatego dobrze je rozróżnić już na początku.
- Podstrona została usunięta, bo produkt wycofano z oferty, usługa przestała być świadczona albo wpis uznano za nieaktualny.
- Zmienił się adres podstrony: poprawiono go ręcznie, zmieniono nazwę kategorii albo ustawienia budowy adresów w systemie, a starego adresu nie przekierowano.
- Witrynę przeniesiono na inny system, inną domenę lub na protokół https i część starych adresów pominięto przy przekierowaniach.
- Autor zewnętrznego artykułu popełnił literówkę albo urwał końcówkę adresu, więc link od początku prowadził do miejsca, które nigdy nie istniało.
- Usunięto plik, na przykład dokument PDF lub grafikę, do którego ktoś linkował bezpośrednio.
W pierwszych trzech przypadkach rozwiązanie leży w całości po stronie właściciela witryny. W czwartym można przekierować błędny adres na właściwy albo poprosić autora o poprawkę. W piątym trzeba ocenić, czy plik da się przywrócić, czy lepiej skierować ruch na podstronę, która go zastępuje.
Jak znaleźć takie adresy w Google Search Console?
Najpewniejszym źródłem bez dodatkowych kosztów jest raport „Linki” w Google Search Console. Pokazuje on przykładowe linki, które Google znalazł w dłuższym okresie. W opisie raportu jest wprost zaznaczone, że od tej pory część odnośników mogła zostać usunięta albo strona, do której prowadzą, już nie istnieje. Właśnie takich pozycji należy szukać.
- Po zalogowaniu do Google Search Console trzeba wskazać właściwą usługę, a następnie w menu bocznym otworzyć raport „Linki”.
- W części „Linki zewnętrzne” znajduje się tabela „Najczęściej linkowane strony”. Pod tabelą należy kliknąć „WIĘCEJ”, aby wyświetlić pełną listę.
- Listę trzeba pobrać przyciskiem eksportu w prawym górnym rogu. Dane zapisują się jako plik CSV lub Arkusz Google.
- W pobranym arkuszu znajduje się kolumna z adresami własnej witryny oraz liczba linków i witryn odsyłających. To jest lista adresów do sprawdzenia.
- Kliknięcie dowolnego adresu w raporcie otwiera listę witryn, które do niego linkują, a kliknięcie witryny pokazuje konkretne strony z odnośnikiem. Te informacje przydadzą się później przy ocenie, ile wart jest dany link.

Na stronie głównej raportu przycisk eksportu pozwala pobrać także dwa większe zbiory: „Najnowsze linki” oraz „Więcej przykładowych linków”. Każdy z nich może zawierać do 100 tysięcy wierszy z adresami stron, na których Google wykrył odnośniki. Przy większych witrynach to wygodniejszy materiał do pracy niż tabele w panelu.
Jakie ograniczenia ma raport „Linki”?
Raport nie jest pełnym spisem. Tabele w panelu są ograniczone do 1000 wierszy, a dokumentacja uprzedza, że niektóre adresy mogą zostać pominięte, między innymi z powodu niezindeksowanych stron. Strony są też grupowane według kanonicznego adresu URL, więc odnośniki do adresu, który już przekierowuje, są przypisywane do strony docelowej.
W praktyce oznacza to, że usunięta dawno temu podstrona może w tabeli w ogóle nie występować, mimo że linki do niej nadal istnieją w sieci. Dlatego raport „Linki” traktuję jako pierwsze źródło, a nie jedyne.
Gdzie jeszcze szukać, gdy raport „Linki” nie pokazuje wszystkiego?
Raport „Indeksowanie stron” i przyczyna „Nie znaleziono (404)”
W raporcie „Indeksowanie stron” tabela „Dlaczego strony nie są indeksowane” zawiera wiersz „Nie znaleziono (404)”. Po jego kliknięciu wyświetla się lista przykładowych adresów, które Google próbował pobrać i otrzymał błąd. Listę również można wyeksportować.
Nie każdy adres z tej listy ma linki z zewnątrz. Część pochodzi ze starych map witryny albo z odnośników wewnętrznych. Mimo to warto zestawić ją z listą z raportu „Linki”: adresy, które powtarzają się w obu miejscach, mają pierwszeństwo.
Dzienniki serwera
Serwer zapisuje każde żądanie wraz z kodem odpowiedzi i adresem strony, z której przyszedł odwiedzający. W panelu hostingu dzienniki bywają dostępne jako pliki do pobrania albo jako gotowe statystyki z listą błędów 404. Wiersze z kodem 404, w których strona odsyłająca należy do obcej domeny, wskazują dokładnie te adresy, na które ludzie nadal klikają.
To źródło ma jedną przewagę nad raportami Google: pokazuje realny ruch, a nie tylko istnienie odnośnika. Adres, na który co tydzień trafia kilka osób z branżowego portalu, jest ważniejszy niż link z zapomnianego katalogu.
Statystyki odwiedzin i zewnętrzne narzędzia
Jeśli strona błędu ma własny, rozpoznawalny tytuł, w narzędziu analitycznym da się odfiltrować odsłony o tym tytule i zobaczyć, pod jakimi adresami zostały wyświetlone. Płatne narzędzia do analizy linków mają z kolei osobne zestawienia odnośników prowadzących do stron z błędem. Dają one szerszy obraz, ale do uporządkowania typowej strony firmowej wystarczą dane z Google Search Console i z serwera.
Wszystkie zebrane adresy najlepiej umieścić w jednym arkuszu z kolumnami: stary adres, liczba witryn odsyłających, kod odpowiedzi, decyzja, adres docelowy. Taki arkusz porządkuje dalszą pracę i zostaje jako dokumentacja zmian.
Jak sprawdzić, co naprawdę zwraca stary adres?
To, co widać w przeglądarce, bywa mylące. Strona z napisem „Nie znaleziono” może w rzeczywistości zwracać kod 200, a adres, który wygląda na działający, może przechodzić przez trzy przekierowania. Liczy się kod odpowiedzi serwera, dlatego każdy adres z arkusza trzeba sprawdzić.
- Pojedynczy adres najprościej sprawdzić w Google Search Console: w polu wyszukiwania u góry panelu wpisuje się pełny adres i zatwierdza klawiszem Enter. Narzędzie do sprawdzania adresów URL pokaże, co Google wie o tej stronie.
- Aby zobaczyć stan bieżący, a nie zapamiętany, należy kliknąć „Sprawdź URL wersji opublikowanej”. Wynik pokaże, czy strona jest dostępna, czy zwraca błąd albo przekierowanie.
- Osoby korzystające z wiersza poleceń mogą użyć polecenia
curl -I https://example.com/stary-adres/, wstawiając własny adres. Pierwszy wiersz odpowiedzi zawiera kod, a wiersz „location” adres, na który prowadzi przekierowanie. - Przy dłuższej liście wygodniejszy jest program do przeglądania witryn, który przyjmuje listę adresów i zwraca kody odpowiedzi dla wszystkich naraz.
- Wynik dla każdego adresu trzeba wpisać do arkusza.
Możliwych wyników jest pięć. Kod 404 lub 410 oznacza, że adres nie istnieje i wymaga decyzji. Kod 301 lub 308 oznacza trwałe przekierowanie i wtedy pozostaje sprawdzić, czy prowadzi we właściwe miejsce i w jednym kroku. Kod 302 lub 307 to przekierowanie tymczasowe, które przy usuniętej podstronie zwykle jest pomyłką. Kod 200 przy stronie z komunikatem o błędzie to pozorny błąd 404. Kod zaczynający się od cyfry 5 oznacza awarię serwera, którą trzeba usunąć przed wszystkim innym.
Pozorny błąd 404 zasługuje na osobną uwagę. Google rozpoznaje takie strony po treści i traktuje je jak błąd, mimo poprawnego kodu, a w dokumentacji zaleca zwracanie rzeczywistego kodu 404 dla stron, których nie ma. Sposób wykrycia i naprawy opisałem w tekście o tym, co zrobić, gdy usunięta podstrona nadal zwraca kod 200.
Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl. Zbiorę wtedy pełną listę usuniętych adresów z linkami, dobiorę do każdego stronę docelową i przygotuję gotowe przekierowania do wdrożenia.
Co zrobić z każdym adresem: przekierować, przywrócić czy zostawić?
Nie ma jednej odpowiedzi dla całej listy. Każdy adres trzeba ocenić osobno, kierując się jednym pytaniem: czego szukała osoba, która kliknęła link, i czy witryna nadal może jej to dać.

Przekierowanie 301, gdy istnieje odpowiednik
Jeśli treść została przeniesiona pod inny adres albo w serwisie jest podstrona, która odpowiada na tę samą potrzebę, właściwym rozwiązaniem jest trwałe przekierowanie. Dokumentacja Google opisuje je jako sygnał, że strona docelowa powinna być traktowana jako kanoniczna, czyli jako ta, której przypisuje się zebrane sygnały. Odwiedzający trafia przy tym od razu tam, gdzie powinien.
Przywrócenie podstrony, gdy odpowiednika nie ma
Zdarza się, że usunięto wartościowy tekst, do którego linkują poważne witryny, a w serwisie nie ma niczego podobnego. Przekierowanie na luźno związaną stronę niewiele wtedy da. Lepiej przywrócić podstronę pod dawnym adresem, najlepiej w zaktualizowanej wersji. Treść często udaje się odzyskać z kopii zapasowej albo z kosza w systemie zarządzania treścią.
Pozostawienie błędu, gdy nie ma do czego kierować
Google podaje wprost, że odpowiedzi 404 nie muszą być problemem, jeśli strona została usunięta bez zamiennika. Jeżeli linki do adresu są nieliczne i słabe, a treść nie wróci, uczciwszym rozwiązaniem jest pozostawienie kodu 404 lub 410. Oba kody Google traktuje tak samo: adres, który je zwraca, jest usuwany z indeksu. Różnice opisałem w tekście o tym, kiedy stosować kod 410 zamiast 404.
Jak dobrać stronę docelową przekierowania?
Strona docelowa powinna być możliwie bliskim odpowiednikiem usuniętej. Wycofany produkt najlepiej skierować na jego następcę, a gdy go nie ma, na kategorię, w której się znajdował. Stary wpis blogowy kieruje się na nowszy tekst o tym samym zagadnieniu. Zlikwidowaną usługę na usługę, która ją zastąpiła.
Stanowczo odradzam przekierowanie wszystkich usuniętych adresów na stronę główną. Odwiedzający, który szukał konkretnej informacji, dostaje ogólną stronę i wychodzi. Google może z kolei potraktować takie przekierowanie jak pozorny błąd 404, czyli tak, jakby przekierowania nie było. Jeśli jedynym kandydatem jest strona główna, zwykle uczciwiej jest zostawić kod 404.
Przed zapisaniem adresu docelowego w arkuszu trzeba jeszcze sprawdzić trzy rzeczy: czy strona docelowa zwraca kod 200, czy nie ma ustawionego znacznika noindex i czy sama nie przekierowuje dalej. Przekierowanie na adres, który jest zablokowany albo znów przekierowuje, nie spełni swojego zadania.
Od których adresów zacząć, gdy lista jest długa?
Przy kilkuset pozycjach nie ma sensu traktować wszystkich jednakowo. Kolejność pracy ustala się według tego, ile dany adres może oddać po naprawie.
Na początek idą adresy, do których linkuje wiele różnych witryn. Liczba witryn odsyłających mówi więcej niż sama liczba linków, bo sto odnośników ze stopki jednego serwisu waży mniej niż kilka z różnych, niezależnych źródeł. Następnie adresy z odnośnikami z rozpoznawalnych miejsc: mediów, uczelni, urzędów, portali branżowych i stron partnerów. Dalej te, na które według dzienników serwera wciąż wchodzą ludzie.
Na końcu zostają adresy z pojedynczymi linkami z witryn o wątpliwej jakości. Jeżeli do usuniętej podstrony prowadzą wyłącznie odnośniki ze stron rozsyłających spam, nie ma powodu, by je przekierowywać. Pozostawienie kodu 404 jest wtedy najprostszym rozwiązaniem.
Jak ustawić przekierowanie 301 w praktyce?
Google wymienia kilka sposobów przekierowania i porządkuje je według tego, jak pewnie są interpretowane. Największe szanse na poprawne odczytanie ma przekierowanie po stronie serwera. Przekierowania wykonywane skryptem JavaScript dokumentacja zaleca tylko wtedy, gdy inne metody są niedostępne.

Serwer Apache i plik .htaccess
Na większości hostingów współdzielonych przekierowania ustawia się w pliku .htaccess, który znajduje się w głównym katalogu witryny. Najprostsza postać, zgodna z przykładem z dokumentacji Google, to jeden wiersz na każdy stary adres:
Redirect permanent "/stara-podstrona/" "https://example.com/nowa-podstrona/"
W pierwszym cudzysłowie podaje się ścieżkę starego adresu, bez domeny. W drugim pełny adres docelowy, razem z https. Przed każdą zmianą trzeba pobrać kopię pliku na dysk, ponieważ błąd w składni potrafi wyłączyć całą witrynę. Szczegóły, w tym kolejność reguł, opisałem w tekście o przekierowaniu 301 w pliku .htaccess.
WordPress i inne systemy z panelem
Sam WordPress nie ma w panelu ekranu do zarządzania przekierowaniami. Służą do tego wtyczki przeznaczone wyłącznie do przekierowań albo moduły przekierowań w rozbudowanych wtyczkach SEO. Nazwy pól różnią się między wtyczkami, ale kolejność czynności jest zawsze podobna.
- Przed zmianami należy wykonać kopię zapasową witryny.
- W panelu wtyczki otwiera się ekran przekierowań i wybiera dodanie nowej reguły.
- W polu adresu źródłowego wpisuje się ścieżkę usuniętej podstrony, na przykład
/stara-podstrona/. - W polu adresu docelowego wpisuje się pełny adres strony, która ma ją zastąpić.
- Jako typ przekierowania trzeba wskazać 301, czyli przekierowanie trwałe, i zapisać regułę.
- Od razu po zapisaniu należy wpisać stary adres w przeglądarce i upewnić się, że otwiera się właściwa strona.
Platformy sklepowe i kreatory stron w modelu abonamentowym mają zwykle własny ekran przekierowań w ustawieniach. Google radzi w takiej sytuacji poszukać artykułu pomocy danej platformy na temat przekierowań. Na serwerze NGINX reguły dopisuje się w konfiguracji serwera, co na ogół wymaga pomocy administratora.
Wiele adresów jedną regułą
Jeżeli zmieniła się nazwa całego katalogu, na przykład z /blog/ na /wiedza/, nie trzeba wypisywać każdego adresu osobno. Wystarczy jedna reguła ze wzorcem, która przenosi końcówkę adresu w nowe miejsce. Taką regułę należy przetestować na kilku adresach, także na takich, które nie powinny być nią objęte, bo zbyt szeroki wzorzec potrafi przekierować działające podstrony.
Kiedy poprosić autora linku o poprawienie adresu?
Przekierowanie rozwiązuje problem po własnej stronie, ale najtrwalszym rozwiązaniem jest link prowadzący prosto do właściwego adresu. Prośba do autora ma sens przede wszystkim wtedy, gdy odnośnik pochodzi z ważnej witryny, gdy adres zawiera literówkę albo gdy link prowadzi do starej domeny, której utrzymywanie kosztuje.
Wiadomość powinna być krótka i ułatwiać sprawę odbiorcy. Podaje się w niej adres artykułu, w którym jest link, błędny adres i poprawny adres. Sprawdza się taka treść:
Dzień dobry, w artykule pod adresem [adres artykułu] znajduje się link do naszej strony, który prowadzi obecnie do nieistniejącej podstrony: [stary adres]. Aktualny adres tej treści to: [nowy adres]. Będę wdzięczny za jego podmianę, dzięki czemu czytelnicy trafią od razu we właściwe miejsce. Z góry dziękuję za pomoc.
Niezależnie od tego, czy prośba zostanie spełniona, przekierowanie powinno pozostać. Do tej samej usuniętej podstrony mogą prowadzić także odnośniki, o których nikt nie wie, oraz zakładki zapisane w przeglądarkach.
Po czym poznać, że naprawa zadziałała?
Skutki widać w dwóch etapach. Pierwszy to natychmiastowa kontrola techniczna, drugi to obserwacja raportów Google w kolejnych tygodniach.
- Każdy przekierowany adres trzeba otworzyć w przeglądarce i sprawdzić, czy wyświetla się zaplanowana strona docelowa.
- Kod odpowiedzi należy potwierdzić narzędziem, a nie na oko: stary adres ma zwracać kod 301, a adres docelowy kod 200, bez kolejnych przekierowań po drodze.
- W Google Search Console, w narzędziu do sprawdzania adresów URL, dla najważniejszych starych adresów należy kliknąć „Sprawdź URL wersji opublikowanej”. Narzędzie powinno pokazać przekierowanie.
- W raporcie „Indeksowanie stron” należy otworzyć przyczynę „Nie znaleziono (404)” i kliknąć „Sprawdź poprawkę”. Google zacznie wtedy ponownie pobierać adresy z listy.
- W arkuszu roboczym trzeba odnotować dzień wdrożenia, aby później móc porównać stan sprzed zmian i po nich.
Według dokumentacji weryfikacja poprawki zajmuje zazwyczaj do 2 tygodni, choć bywa, że trwa znacznie dłużej. W tym czasie nie należy klikać przycisku ponownie. O wyniku Google informuje wiadomością e-mail.
Po przetworzeniu zmian przekierowane adresy przechodzą w raporcie z przyczyny „Nie znaleziono (404)” do przyczyny „Strona zawiera przekierowanie”. To prawidłowy stan: stary adres nie jest indeksowany, a indeksowana może być strona docelowa. W raporcie „Linki” odnośniki z zewnątrz z czasem zaczynają być przypisywane do strony docelowej, a w tabeli stron z linkami pojawia się wartość w kolumnie „Docelowy URL (jeśli jest inny)”.
Zmiany pozycji w wynikach wyszukiwania nie da się przewidzieć ani obiecać. Przekierowanie usuwa przeszkodę i pozwala Google ponownie uwzględnić odnośniki, ale o pozycji decyduje wiele innych czynników, przede wszystkim jakość strony docelowej.
Co zrobić, gdy mimo przekierowań nic się nie zmienia?
Najpierw trzeba dać Google czas. Robot odwiedza rzadko używane adresy w dużych odstępach, więc przy starych podstronach na efekt czeka się dłużej niż przy stronie głównej. Jeśli po kilku tygodniach raporty stoją w miejscu, należy po kolei wykluczyć typowe przeszkody.
- Stary adres jest zablokowany w pliku robots.txt. Robot nie może go wtedy pobrać i nie zobaczy przekierowania. Blokadę trzeba zdjąć.
- Przekierowanie jest tymczasowe. Kod 302 lub 307 Google traktuje jako słaby sygnał, a w wynikach może pozostawać adres źródłowy. Należy zmienić typ na 301.
- Przekierowanie przechodzi przez kilka adresów pośrednich. Każdy stary adres powinien prowadzić do celu w jednym kroku. Sposób postępowania opisałem w tekście o tym, jak wykryć i skrócić łańcuch przekierowań.
- Strona docelowa ma znacznik noindex, zwraca błąd albo wskazuje tagiem kanonicznym inny adres.
- Strona docelowa nie ma związku z usuniętą treścią i Google ocenia przekierowanie jak pozorny błąd 404.
- Reguła działa tylko dla jednej wersji adresu, na przykład z ukośnikiem na końcu, a linki prowadzą do wersji bez ukośnika, z www albo z http.
Ostatni punkt warto sprawdzić dokładnie, wpisując stary adres w takiej postaci, w jakiej występuje na stronie odsyłającej. Najprościej wejść na tę stronę i kliknąć link, tak jak radzi dokumentacja raportu „Linki”.
Jakich błędów unikać przy odzyskiwaniu linków?
Najczęstszy błąd to hurtowe przekierowanie wszystkiego na stronę główną. Wygląda jak szybkie rozwiązanie, a w praktyce nie pomaga ani odwiedzającym, ani ocenie witryny. Drugi to usuwanie przekierowań po kilku miesiącach przy okazji porządków. W dokumentacji dotyczącej przenoszenia witryn Google zaleca utrzymywanie przekierowań możliwie długo, co do zasady co najmniej przez rok, a z punktu widzenia odwiedzających najlepiej bezterminowo.
Trzeci błąd dotyczy starych domen. Jeżeli linki prowadzą do poprzedniej domeny firmy, przekierowania działają tylko tak długo, jak długo domena jest opłacona i podpięta do serwera. Wygaśnięcie domeny oznacza utratę wszystkich odnośników naraz, a w najgorszym razie przejęcie adresu przez kogoś obcego.
Czwarty błąd to tworzenie pustych podstron tylko po to, żeby stary adres znów zwracał kod 200. Strona bez wartościowej treści może zostać uznana za pozorny błąd 404, a odwiedzający i tak nie znajdzie tego, po co przyszedł.
Odradzam także wykupywanie cudzych wygasłych domen wyłącznie po to, żeby przekierować ich linki na własną witrynę. Zasady Google dotyczące spamu opisują nadużywanie wygasłych domen jako praktykę niedozwoloną, a jej skutkiem może być obniżenie widoczności całej witryny.
Na przyszłość najlepiej przyjąć prostą regułę: żadna podstrona nie jest usuwana ani przenoszona, dopóki nie zapadnie decyzja, co stanie się z jej adresem. Przed usunięciem wystarczy sprawdzić w raporcie „Linki”, czy prowadzą do niej odnośniki z zewnątrz, i od razu ustawić przekierowanie.
Najczęstsze pytania
Czy przekierowanie 301 przekazuje całą wartość linku?
Google nie podaje liczbowej miary. Z dokumentacji wynika, że trwałe przekierowanie jest sygnałem, by za kanoniczną uznać stronę docelową, a raport „Linki” grupuje odnośniki według adresu kanonicznego. W praktyce oznacza to, że linki do starego adresu są zaliczane stronie docelowej, pod warunkiem że jest ona rzeczywistym odpowiednikiem usuniętej treści.
Jak długo trzeba utrzymywać przekierowania?
Tak długo, jak to możliwe. Google przy przenoszeniu witryn wskazuje co najmniej rok, ale linki w cudzych artykułach nie znikają po roku, a ludzie klikają je przez lata. Jeśli przekierowanie nie koliduje z niczym w serwisie, nie ma powodu, żeby je usuwać.
Czy każdy błąd 404 trzeba naprawiać?
Nie. Dokumentacja Google stwierdza, że odpowiedzi 404 nie muszą być problematyczne, jeśli strona została usunięta bez zamiennika. Naprawy wymagają te adresy, do których prowadzą wartościowe linki lub realny ruch i dla których istnieje sensowna strona docelowa.
Co zrobić, gdy link prowadzi do adresu z literówką, który nigdy nie istniał?
Taki adres można przekierować dokładnie tak samo jak adres usuniętej podstrony: reguła 301 z błędnej ścieżki na właściwą. Równolegle warto wysłać do autora prośbę o poprawienie odnośnika, bo jest to zmiana zajmująca chwilę, a usuwa problem u źródła.
Czy przekierowanie 302 też odzyska wartość linków?
Przekierowanie tymczasowe przenosi odwiedzających, ale dla Google jest słabym sygnałem i nie wskazuje strony docelowej jako kanonicznej. Przy trwale usuniętej podstronie należy stosować kod 301. Kod 302 jest przeznaczony dla sytuacji, w których stary adres ma wkrótce wrócić do użytku.
Czy lepiej przywrócić starą podstronę, czy przekierować ją na nową?
Jeśli nowa podstrona zawiera tę samą lub pełniejszą treść, wystarczy przekierowanie. Jeśli w serwisie nie ma niczego zbliżonego, a do starej treści linkują wartościowe witryny, lepszym wyjściem jest jej przywrócenie i aktualizacja pod dawnym adresem.
Po jakim czasie Google zauważy przekierowanie?
Zależy to od tego, jak często robot odwiedza dany adres. Ważne podstrony są pobierane ponownie w ciągu dni, rzadko odwiedzane po tygodniach. Proces można przyspieszyć przyciskiem „Sprawdź poprawkę” w raporcie „Indeksowanie stron”, pamiętając, że sama weryfikacja trwa zazwyczaj do 2 tygodni.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
Odzyskiwanie linków do usuniętych podstron wymaga cierpliwości i dokładności, a nie każdy chce spędzać wieczory nad arkuszem z adresami. Chętnie przejmę tę pracę w całości. Zbiorę dane z Google Search Console i z serwera, sprawdzę kody odpowiedzi, ocenię, które odnośniki są warte zachodu, dobiorę strony docelowe, przygotuję i wdrożę przekierowania, a potem dopilnuję, żeby Google je uwzględnił.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres strony. Odpowiem, od czego należy zacząć i ile pracy to oznacza.




