W raporcie o indeksowaniu w Google Search Console pojawia się wiersz „Strona zawiera przekierowanie”, a obok niego liczba, która potrafi zaniepokoić: kilkadziesiąt, kilkaset, czasem kilka tysięcy adresów. Właściciel firmy widzi je w tabeli z przyczynami, dla których strony nie trafiły do indeksu, i zakłada, że serwis ma poważną usterkę. W większości przypadków tak nie jest.
Ten stan bywa całkowicie prawidłowy, ale bywa też sygnałem zaniedbania: starych linków w menu, nieaktualnej mapy witryny, przekierowania ustawionego przez pomyłkę albo długiego łańcucha przeskoków. Różnicę da się ustalić samodzielnie w kilkanaście minut, bez programisty.
Po lekturze czytelnik będzie umiał znaleźć listę takich adresów, rozpoznać, które z nich są w porządku, a które wymagają poprawki, naprawić każdą z typowych przyczyn i zgłosić poprawkę Google. Instrukcja jest pisana dla osób prowadzących firmę, które same zaglądają do Search Console.
Co dokładnie oznacza komunikat „Strona zawiera przekierowanie”?
Przekierowanie to ustawienie, po którym wejście pod jeden adres kończy się otwarciem innego. Ktoś wpisuje stary adres oferty, a przeglądarka sama przenosi go pod nowy. Robot Google zachowuje się tak samo: podąża za przekierowaniem i trafia na stronę docelową.
Komunikat w raporcie mówi więc tylko tyle: Google zna ten adres, odwiedził go i stwierdził, że nie ma pod nim własnej treści, bo prowadzi on dalej. Taki adres nie jest indeksowany, ponieważ nie ma czego pokazać w wynikach wyszukiwania. W wynikach powinna pojawić się strona docelowa, a nie adres, który do niej odsyła.
W polskiej wersji pomocy Search Console ten sam stan jest opisany pod nazwą „Strona zawierająca przekierowanie”. Dokumentacja określa taki adres jako niekanoniczny, czyli taki, którego Google nie uznaje za główną wersję strony. Zaznacza też rzecz bardzo ważną: adres docelowy może zostać zindeksowany, ale nie musi. Zależy to od tego, jak Google oceni stronę, na którą trafia.

Z tego opisu wynika praktyczny wniosek. Sam wiersz w raporcie nie jest błędem. Problemem może być dopiero to, co dzieje się na końcu przekierowania, albo to, że przekierowanie w ogóle nie powinno istnieć. Dlatego nie ocenia się liczby adresów, tylko ogląda się ich listę.
Warto też odróżnić ten stan od innego wiersza, który wygląda podobnie: „Błąd przekierowania”. Tamten oznacza usterkę techniczną i według dokumentacji pojawia się w czterech sytuacjach: gdy łańcuch przekierowań jest zbyt długi, gdy przekierowania tworzą pętlę, gdy adres na końcu przekracza dopuszczalną długość albo gdy w łańcuchu występuje adres nieprawidłowy lub pusty. „Błąd przekierowania” zawsze wymaga naprawy. „Strona zawiera przekierowanie” wymaga jej tylko czasami.
Gdzie w Search Console znaleźć listę takich adresów?
Lista znajduje się w raporcie „Indeksowanie stron”. Dojście do niej zajmuje chwilę, a cała dalsza praca opiera się na tym, co tam widać.
- Po zalogowaniu do Google Search Console należy wskazać właściwą usługę, czyli stronę firmy, na liście w lewym górnym rogu.
- W menu po lewej stronie, w części dotyczącej indeksowania, otwiera się raport „Indeksowanie stron”.
- Pod wykresem znajduje się tabela „Dlaczego strony nie są indeksowane”. Trzeba w niej odszukać wiersz „Strona zawiera przekierowanie”.
- Obok nazwy widać kolumnę „Źródło”. Przy tym stanie widnieje tam wartość „Witryna”, co oznacza, że przyczyna leży po stronie serwisu i właściciel ma na nią wpływ.
- Kliknięcie wiersza otwiera stronę ze szczegółami: wykres liczby adresów w czasie oraz tabelę z przykładami.
- Po najechaniu na wybrany adres w tabeli pojawiają się ikony: otwarcia adresu w nowej karcie, sprawdzenia go w narzędziu do sprawdzania adresów URL oraz skopiowania.
- Całą listę można pobrać przyciskiem eksportu w prawym górnym rogu i przejrzeć w arkuszu.
Trzeba wiedzieć o jednym ograniczeniu. Tabela z przykładami nie musi zawierać wszystkich adresów i jest ograniczona do 1000 wierszy. Przy większym serwisie lista jest więc próbką, a nie pełnym spisem. Do oceny sytuacji próbka w zupełności wystarcza, bo przyczyny powtarzają się w dużych grupach.
Bardzo przydatny jest filtr nad wykresem. Domyślnie ustawiony jest na „Wszystkie znane strony”. Po zmianie na „Wszystkie przesłane strony” raport pokazuje wyłącznie adresy, które znajdują się w mapie witryny. Jeżeli po takim przełączeniu wiersz „Strona zawiera przekierowanie” nadal zawiera adresy, mapa witryny podaje Google adresy, które przekierowują, i to jest pierwsza rzecz do poprawienia.
Kiedy ten stan jest prawidłowy i niczego nie trzeba naprawiać?
Dokumentacja Google wprost zaznacza, że adres niezindeksowany nie zawsze jest czymś złym, i zaleca ocenę zdrowym rozsądkiem. W przypadku przekierowań jest to szczególnie prawdziwe, bo przekierowanie zwykle ustawia się celowo. Poniżej sytuacje, w których wiersz w raporcie jest oczekiwany.
- Adres z przedrostkiem http prowadzi do wersji z https. Po wdrożeniu certyfikatu wszystkie stare adresy http słusznie przekierowują i słusznie widnieją w tym wierszu.
- Adres bez www prowadzi do adresu z www albo odwrotnie. Firma wybiera jedną wersję, druga przekierowuje.
- Adres bez ukośnika na końcu prowadzi do adresu z ukośnikiem albo odwrotnie.
- Stary adres podstrony prowadzi do nowego po zmianie nazwy usługi, przebudowie serwisu lub zmianie domeny.
- Adres usuniętego produktu lub wpisu prowadzi do jego bezpośredniego następcy albo do strony o tej samej tematyce.
- Skrócone adresy z materiałów drukowanych i reklam prowadzą do właściwej podstrony.
We wszystkich tych przypadkach raport pokazuje dokładnie to, co powinien: Google zauważył przekierowanie i przestał traktować stary adres jako osobną stronę. Usuwanie takich przekierowań po to, żeby liczba w raporcie spadła, byłoby poważnym błędem. Stare adresy zaczęłyby zwracać błąd, a osoby klikające w dawne linki trafiałyby donikąd.

Po przebudowie serwisu lub zmianie domeny liczba adresów w tym wierszu rośnie skokowo i utrzymuje się długo. To naturalne. Google zaleca, by przekierowania po przeniesieniu strony utrzymywać możliwie długo, zwykle co najmniej rok. Przez cały ten czas stare adresy mogą widnieć w raporcie. Więcej o samym przenoszeniu serwisu opisałem w tekście o tym, jak przeprowadzić migrację strony bez utraty pozycji w Google.
Prosty sprawdzian wygląda tak: jeżeli adres z listy jest stary lub techniczny, prowadzi jednym przeskokiem do właściwej, działającej strony, a ta strona docelowa jest w indeksie, to nie ma czego naprawiać.
Kiedy przekierowanie rzeczywiście szkodzi stronie?
Kłopot zaczyna się wtedy, gdy na liście są adresy, które powinny być w wynikach wyszukiwania, albo gdy serwis sam kieruje roboty i ludzi na adresy przekierowujące. Z mojej praktyki wynika, że przyczyn jest siedem i dość łatwo je rozróżnić.
- Na liście jest ważna podstrona, na przykład oferta, cennik lub kontakt, która miała mieć własną treść. Ktoś ustawił przekierowanie przez pomyłkę albo zrobiła to wtyczka po zmianie adresu.
- Menu, stopka lub linki w treści prowadzą do starych adresów. Każde kliknięcie wymaga dodatkowego przeskoku, a robot Google niepotrzebnie odwiedza adresy pośrednie.
- Mapa witryny zawiera adresy, które przekierowują. Mapa ma podawać wyłącznie adresy docelowe.
- Przekierowania tworzą łańcuch: pierwszy adres prowadzi do drugiego, drugi do trzeciego i tak dalej.
- Przekierowanie jest tymczasowe, choć zmiana jest stała. Google może wtedy nadal pokazywać w wynikach stary adres.
- Wiele usuniętych podstron prowadzi zbiorczo na stronę główną. Google może potraktować takie przekierowanie jako pozorny błąd 404 i nie przenieść na stronę główną dorobku starych adresów.
- Strona docelowa nie nadaje się do indeksu: zwraca błąd, jest zablokowana albo ma ustawiony zakaz indeksowania.
Każda z tych sytuacji ma inne rozwiązanie, dlatego przed naprawą trzeba ustalić, która zachodzi. Służy do tego krótkie badanie pojedynczych adresów, opisane w następnej części.
Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl. Przejrzę listę adresów z raportu, oddzielę przekierowania prawidłowe od szkodliwych i poprawię te drugie razem z linkami oraz mapą witryny.
Jak sprawdzić, dokąd prowadzi przekierowanie i jakiego jest rodzaju?
Nie ma potrzeby badać wszystkich adresów. Wystarczy podzielić listę na grupy o podobnym wyglądzie, na przykład adresy z http, adresy ze starego katalogu, adresy pojedynczych podstron, i z każdej grupy sprawdzić dwa lub trzy przykłady.
Badanie w przeglądarce
- Adres z raportu należy skopiować i otworzyć w nowej karcie przeglądarki, najlepiej w oknie prywatnym, żeby wyniku nie zniekształciła pamięć podręczna.
- Po wczytaniu strony trzeba porównać adres widoczny w pasku przeglądarki z adresem skopiowanym. To jest adres docelowy.
- Należy ocenić, czy strona docelowa odpowiada tematem staremu adresowi. Dawna podstrona usługi powinna prowadzić do tej samej usługi pod nowym adresem, a nie na stronę główną.
- W przeglądarce Chrome otwiera się narzędzia dla deweloperów klawiszem F12 i przechodzi na kartę z ruchem sieciowym. Po ponownym wczytaniu starego adresu na górze listy widać kolejne przeskoki oraz kod odpowiedzi każdego z nich.
- Trzeba policzyć przeskoki i zanotować kody. Jeden przeskok z kodem 301 lub 308 to stan wzorcowy.
Osoby, które mają dostęp do wiersza poleceń, zobaczą to samo jednym poleceniem. Wypisuje ono nagłówki każdego przeskoku po kolei, razem z kodem i adresem, do którego prowadzi dany krok:
curl -I -L https://www.example.pl/stara-strona/
Co oznaczają kody przekierowań?
Dokumentacja Google dzieli przekierowania na trwałe i tymczasowe. Trwałe mają kody 301 i 308. Google podąża za nimi i odczytuje je jako sygnał, że to adres docelowy ma być wersją główną i to on ma się pojawiać w wynikach.
Tymczasowe mają kody 302, 303 i 307. Google również za nimi podąża, ale nie odczytuje ich jako takiego sygnału, więc w wynikach wyszukiwania może pozostać adres źródłowy. Przekierowanie tymczasowe jest właściwe przy krótkiej przerwie, na przykład przy czasowo niedostępnej ofercie, a niewłaściwe przy stałej zmianie adresu.
Istnieją też przekierowania wykonywane w samej stronie: znacznik odświeżania w kodzie albo skrypt JavaScript. Google je obsługuje, ale zaleca przekierowania po stronie serwera, bo są interpretowane najpewniej. Skrypt działa tylko wtedy, gdy Google poprawnie wyrenderuje stronę, a to nie zawsze się udaje.
Badanie w narzędziu do sprawdzania adresów URL
Kliknięcie ikony lupy przy adresie w raporcie otwiera narzędzie do sprawdzania adresów URL. Pokazuje ono, co Google zapisał o tym konkretnym adresie. W wynikach widać między innymi pola „Mapy witryn” oraz „Strona odsyłająca”. Pierwsze mówi, czy adres został podany w mapie witryny. Drugie wskazuje stronę, z której Google trafił na ten adres. Obie informacje od razu podpowiadają, skąd robot bierze przekierowujące adresy.
Trzeba pamiętać o dwóch osobliwościach opisanych w pomocy. Po pierwsze, dane z indeksu dotyczą badanego adresu, a przekierowanie jest w nich pomijane. Żeby zobaczyć stan adresu kanonicznego, czyli tego, który Google uznał za główny, używa się przycisku „ZBADAJ” w części wyników dotyczącej indeksowania. Po drugie, przycisk „Sprawdź URL wersji opublikowanej” uruchamia test, który podąża za przekierowaniem i bada adres końcowy, ale nie informuje, że przekierowanie nastąpiło. Wynik testu na żywo opisuje więc stronę docelową, a nie adres wpisany w pole.
Ta druga cecha jest użyteczna. Jeżeli test wersji opublikowanej pokazuje, że adres jest dostępny dla Google i może zostać zindeksowany, to strona docelowa jest w porządku. Jeżeli pokazuje błąd lub zakaz indeksowania, przyczyna leży na końcu przekierowania.
Jak naprawić każdą z przyczyn?
Kolejność ma znaczenie. Najpierw naprawia się to, co dotyczy ważnych podstron, potem porządkuje linki i mapę witryny, a łańcuchy i rodzaj przekierowań zostawia się na koniec.

Ważna podstrona przekierowuje przez pomyłkę
Trzeba ustalić, gdzie przekierowanie zostało ustawione. Miejsc jest zwykle kilka: plik .htaccess na serwerze, wtyczka do przekierowań lub wtyczka SEO w WordPressie, ustawienia sklepu, panel hostingu albo usługa pośrednicząca w ruchu. Wiele wtyczek tworzy przekierowanie samoczynnie po zmianie adresu wpisu, dlatego w pierwszej kolejności przegląda się ich listę reguł.
Po odnalezieniu reguły usuwa się ją albo poprawia, a następnie otwiera adres w oknie prywatnym i sprawdza, czy strona wczytuje się pod własnym adresem. Przed zmianami w pliku .htaccess należy pobrać jego kopię na dysk, bo jeden błędny znak potrafi wyłączyć cały serwis. Budowę reguł i bezpieczny sposób edycji opisałem osobno w tekście o tym, jak ustawić przekierowanie 301 w pliku .htaccess.
Linki w serwisie prowadzą do starych adresów
Jeżeli pole „Strona odsyłająca” wskazuje własną podstronę, to znaczy, że serwis sam podsuwa Google adres z przekierowaniem. Naprawa polega na podmianie linku na adres docelowy. Sprawdza się kolejno menu główne, stopkę, okruszki, przyciski na stronie głównej, linki w treści wpisów oraz banery.
Częsty przypadek to linki bez ukośnika na końcu albo z przedrostkiem http w serwisie, który działa na https z ukośnikiem. Każdy taki link działa, ale wymaga przeskoku. Przy okazji warto uporządkować cały układ odnośników, o czym więcej w tekście o tym, jak zaplanować linkowanie wewnętrzne w serwisie.
Mapa witryny zawiera adresy z przekierowaniem
Mapa witryny powinna zawierać wyłącznie adresy docelowe, takie, które wczytują się bez przeskoku i mają trafić do indeksu. Jeżeli mapę tworzy wtyczka, zwykle wystarczy odświeżyć ją w ustawieniach wtyczki. Jeżeli plik był przygotowany ręcznie albo pochodzi sprzed przebudowy serwisu, trzeba go zastąpić nowym.
Po poprawce nową mapę przesyła się w raporcie „Mapy witryn”, a nieaktualną usuwa z listy. Dokładny przebieg opisałem w tekście o tym, jak przeprowadzić zgłoszenie mapy witryny w Google Search Console. Jeden wyjątek: tuż po zmianie domeny Google dopuszcza czasowe pozostawienie starej mapy, żeby robot szybciej odkrył przekierowania. Ostrzeżenia, które wtedy się pojawiają, są według dokumentacji normalne.
Przekierowania tworzą łańcuch
Łańcuch powstaje zwykle warstwami: najpierw zmieniono adres podstrony, potem wdrożono https, później dodano www. Każda zmiana dołożyła jeden przeskok. Google podaje, że robot potrafi przejść do 10 przeskoków, ale zaleca przekierowanie od razu na adres końcowy. Gdy nie da się tego osiągnąć, łańcuch powinien być krótki: najlepiej nie więcej niż 3 przeskoki, a zawsze mniej niż 5.
Naprawa polega na przepisaniu reguł tak, żeby każdy stary adres wskazywał bezpośrednio adres ostateczny. Przykładowa reguła w pliku .htaccess dla pojedynczej podstrony wygląda następująco:
Redirect 301 /stara-oferta/ https://www.example.pl/oferta/
W regule podaje się pełny adres docelowy w ostatecznej postaci: z https, z właściwą wersją www i z ukośnikiem, jeżeli serwis go używa. Dzięki temu nie powstaje kolejny przeskok.
Przekierowanie tymczasowe przy stałej zmianie
Jeżeli badanie wykazało kod 302 lub 307, a zmiana adresu jest ostateczna, przekierowanie należy zamienić na trwałe z kodem 301. We wtyczkach rodzaj przekierowania wybiera się z listy przy każdej regule. W pliku .htaccess decyduje o tym liczba wpisana w regule. Po zmianie trzeba powtórzyć badanie w przeglądarce i potwierdzić nowy kod.
Zbiorcze przekierowanie na stronę główną
Google odradza kierowanie wielu starych adresów w jedno, niezwiązane tematycznie miejsce, w tym na stronę główną. Każdy stary adres powinien prowadzić do swojego najbliższego odpowiednika. Wyjątkiem jest sytuacja, w której treść kilku dawnych podstron rzeczywiście połączono w jedną nową.
Gdy odpowiednika nie ma, uczciwszym rozwiązaniem jest pozostawienie adresu bez przekierowania, tak aby zwracał kod 404 lub 410. Google rozumie taki sygnał i z czasem przestaje odwiedzać adres. Dobrze przygotowana strona błędu z wyszukiwarką i odnośnikami do oferty pomaga ludziom lepiej niż niespodziewane przeniesienie na stronę główną.
Strona docelowa nie trafia do indeksu
Gdy test wersji opublikowanej pokazuje, że strona docelowa jest niedostępna, zablokowana w pliku robots.txt albo oznaczona zakazem indeksowania, naprawia się tę stronę, a nie przekierowanie. Po usunięciu przeszkody adres docelowy wpisuje się w narzędziu do sprawdzania adresów URL i używa przycisku „Poproś o zindeksowanie”. Obowiązuje dzienny limit takich próśb, więc przy wielu adresach lepiej oprzeć się na mapie witryny.
Jak zgłosić poprawkę w Search Console?
Po naprawie można poprosić Google o ponowne sprawdzenie adresów. Nie jest to obowiązkowe, bo Google i tak aktualizuje dane przy kolejnych odwiedzinach, ale zgłoszenie daje wgląd w postęp i powiadomienie o wyniku.
- W raporcie „Indeksowanie stron” należy kliknąć wiersz „Strona zawiera przekierowanie”, aby otworzyć stronę ze szczegółami.
- Trzeba sprawdzić ustawienie filtra mapy witryny nad wykresem. Weryfikacja obejmuje tylko adresy widoczne przy bieżącym ustawieniu filtra.
- Należy kliknąć przycisk „Sprawdź poprawkę”.
- Do zakończenia weryfikacji nie klika się tego przycisku ponownie.
- Postęp widać po kliknięciu „Sprawdź szczegóły”. Każdy adres otrzymuje jeden ze stanów: „Oczekuje”, „Powodzenie”, „Niepowodzenie” albo „Inne”.
- Po zakończeniu Google wysyła wiadomość e-mail z wynikiem.
Według pomocy weryfikacja trwa zazwyczaj do 2 tygodni, a w niektórych przypadkach znacznie dłużej. Zatrzymuje się, gdy Google znajdzie choć jedno pozostałe wystąpienie. Właśnie tutaj leży pułapka tego konkretnego stanu.
Jeżeli na liście pozostają przekierowania prawidłowe, na przykład stare adresy http, to nadal przekierowują i Google nadal je tak zaklasyfikuje. Weryfikacja całej listy zakończy się wtedy stanem „Niepowodzenie”, choć w serwisie wszystko jest dobrze. Nie należy się tym przejmować. Przycisk ma sens głównie wtedy, gdy naprawa polegała na usunięciu błędnych przekierowań z ważnych podstron albo gdy raport jest przefiltrowany do mapy witryny, z której usunięto przekierowujące adresy.
Po czym poznać, że naprawa zadziałała?
Miarą powodzenia nie jest zero w wierszu „Strona zawiera przekierowanie”. W serwisie z historią ta liczba prawie nigdy nie spada do zera i nie musi. O powodzeniu świadczą inne oznaki.
- Ważne podstrony, które błędnie przekierowywały, pojawiają się w części raportu ze stronami zindeksowanymi.
- Po ustawieniu filtra „Wszystkie przesłane strony” wiersz „Strona zawiera przekierowanie” znika z tabeli albo jego liczba wyraźnie maleje.
- Badanie w przeglądarce pokazuje pojedynczy przeskok z kodem 301 zamiast łańcucha.
- Pole „Strona odsyłająca” przestaje wskazywać własne podstrony serwisu jako źródło starych adresów.
- Wykres na stronie szczegółów wypłaszcza się albo opada, zamiast rosnąć.
Zmiany w raporcie nie są natychmiastowe. Google aktualizuje stan adresu dopiero wtedy, gdy odwiedzi go ponownie, a rzadko odwiedzane adresy mogą czekać na to długo. Jeżeli adres został naprawiony, a raport nadal pokazuje stary stan, należy porównać datę ostatniego skanowania widoczną w raporcie z dniem wprowadzenia poprawki. Gdy skanowanie było wcześniejsze, pozostaje poczekać.
Co zrobić, gdy liczba adresów nie spada albo rośnie?
Najpierw trzeba ustalić, które adresy przybywają. W tym celu eksportuje się listę i sortuje ją według daty ostatniego skanowania. Nowe pozycje zwykle układają się w wyraźny wzór.
Jeżeli przybywają adresy z dopiskami po znaku zapytania, źródłem bywa wyszukiwarka wewnętrzna, filtry w sklepie albo linki z kampanii. Jeżeli przybywają adresy bez ukośnika lub z wielkimi literami, źródłem są zwykle linki wpisane ręcznie w treści. Jeżeli przybywają adresy produktów, sklep prawdopodobnie przekierowuje wycofane pozycje i jest to działanie zamierzone.
Gdy wzoru nie widać, sprawdza się kolejno trzy rzeczy. Po pierwsze, czy mapa witryny została rzeczywiście odświeżona i czy Google pobrał jej nową wersję, co widać w raporcie „Mapy witryn”. Po drugie, czy wtyczka pamięci podręcznej nie podaje starej wersji menu lub stopki. Po trzecie, czy przekierowań nie dokłada drugie miejsce, o którym nikt nie pamięta, na przykład panel hostingu działający równolegle z wtyczką.
Osobny przypadek to wzrost po zmianie domeny lub adresów. Jest oczekiwany i nie wymaga działań poza pilnowaniem, by nowe adresy trafiały do indeksu. Jeżeli natomiast strony docelowe nie pojawiają się w indeksie mimo upływu kilku tygodni, trzeba zbadać je tak jak każdą inną niezindeksowaną podstronę: pod kątem jakości treści, linków prowadzących do nich i ewentualnych blokad.
Jakich błędów unikać przy porządkowaniu przekierowań?
Najdroższy błąd to usuwanie działających przekierowań tylko po to, by raport wyglądał czyściej. Stare adresy mają linki z innych serwisów, z wizytówek, z wiadomości e-mail i z zakładek klientów. Po usunięciu przekierowania cały ten ruch trafia na stronę błędu, a dorobek starego adresu przestaje wspierać nowy.
Drugi błąd to blokowanie przekierowujących adresów w pliku robots.txt. Robot, który nie może odwiedzić adresu, nie zobaczy przekierowania, więc nie dowie się, dokąd prowadzi. Stary adres może wtedy pozostać w wynikach wyszukiwania bez opisu.
Trzeci błąd to edycja pliku .htaccess bez kopii i bez sprawdzenia wyniku. Ryzyko jest realne: błędna reguła potrafi wywołać pętlę albo wyłączyć serwis. Bezpieczniejsza droga to wtyczka do przekierowań, która pokazuje reguły na liście i pozwala je cofnąć jednym kliknięciem, albo test na kopii serwisu.
Czwarty błąd to dublowanie reguł w kilku miejscach jednocześnie. Gdy te same adresy obsługuje i plik na serwerze, i wtyczka, i panel hostingu, nikt nie wie, która reguła zadziała pierwsza. Radzę wybrać jedno miejsce i spisać w nim wszystkie reguły.
Piąty błąd to wielokrotne klikanie przycisku „Sprawdź poprawkę” i wysyłanie próśb o indeksowanie adresów, które przekierowują. Prośba o indeksowanie ma sens wyłącznie dla adresu docelowego.
Najczęstsze pytania
Czy „Strona zawiera przekierowanie” obniża pozycję strony w Google?
Sam wiersz w raporcie niczego nie obniża, bo jest tylko opisem tego, co Google zastał pod adresem. Szkodzić mogą dopiero przyczyny opisane wyżej: przekierowanie ważnej podstrony przez pomyłkę, długie łańcuchy, przekierowania tymczasowe przy stałej zmianie albo zbiorcze odsyłanie na stronę główną. Jeżeli lista składa się ze starych i technicznych adresów prowadzących do działających stron, wpływu na widoczność nie ma.
Czy liczba adresów w tym wierszu powinna wynosić zero?
Nie. Każdy serwis, który działa na https, ma wybraną wersję z www lub bez i kiedykolwiek zmieniał adresy podstron, będzie miał w tym wierszu adresy. Zero byłoby raczej oznaką, że serwis jest bardzo młody. Ocenia się skład listy, a nie jej długość.
Jak długo przekierowany adres widnieje w raporcie?
Tak długo, jak Google o nim pamięta i jak długo adres przekierowuje. Google wraca do znanych adresów przez długi czas, choć coraz rzadziej. Nie ma sposobu, by nakazać mu zapomnienie adresu, i nie ma takiej potrzeby, bo obecność w tym wierszu niczemu nie szkodzi.
Czy trzeba klikać „Sprawdź poprawkę” przy przekierowaniach prawidłowych?
Nie ma to sensu. Prawidłowe przekierowanie nadal będzie przekierowaniem, więc weryfikacja zakończy się niepowodzeniem. Przycisk przydaje się po rzeczywistej naprawie, zwłaszcza gdy raport jest przefiltrowany do adresów z mapy witryny.
Czym różni się ten stan od „Błędu przekierowania”?
„Strona zawiera przekierowanie” oznacza, że przekierowanie działa i Google dotarł do strony docelowej. „Błąd przekierowania” oznacza, że Google nie zdołał przejść przekierowania do końca: z powodu pętli, zbyt długiego łańcucha, zbyt długiego adresu albo adresu nieprawidłowego lub pustego. Pierwszy stan wymaga oceny, drugi zawsze wymaga naprawy.
Czy stary adres może nadal pojawiać się w wynikach mimo przekierowania?
Tak, przez pewien czas. Google potrzebuje czasu na ponowne odwiedzenie adresów i przepisanie sygnałów na nowy adres, a po zmianie domeny stare adresy potrafią być widoczne jeszcze długo. Dłużej trwa to przy przekierowaniach tymczasowych, bo przy nich Google może celowo pozostawić w wynikach adres źródłowy.
Czy przekierowanie 302 trzeba zawsze zamieniać na 301?
Nie zawsze. Jeżeli zmiana jest rzeczywiście czasowa i stary adres ma wrócić do użytku, przekierowanie tymczasowe jest właściwym wyborem. Zamiana na trwałe jest potrzebna wtedy, gdy stary adres nie wróci, a w wynikach ma się pojawiać nowy.
Czy do usunięcia adresu z tego wiersza służy narzędzie do usuwania adresów?
Nie. Narzędzie do usuwania czasowo ukrywa adres w wynikach wyszukiwania i nie zmienia tego, jak Google klasyfikuje go w raporcie o indeksowaniu. Do porządkowania przekierowań służą wyłącznie zmiany w serwisie: poprawa reguł, linków i mapy witryny.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
Przeglądanie setek adresów w raporcie bywa żmudne i nie każdy ma na to czas przy prowadzeniu firmy. Chętnie zrobię to od początku do końca: pobiorę listę z Search Console, sprawdzę, dokąd prowadzi każda grupa adresów, wskażę przekierowania, które są w porządku, naprawię te, które szkodzą, uporządkuję linki w serwisie i mapę witryny, a na koniec zgłoszę poprawki Google i dopilnuję, czy właściwe podstrony trafiły do indeksu.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres strony. Odpowiem, co widzę w serwisie i co należałoby poprawić w pierwszej kolejności.




