Osoba, która wpisuje w Google nazwę usługi ze słowem „cena” albo „cennik”, jest zwykle o krok od wyboru wykonawcy. Wie już, czego potrzebuje, i chce się dowiedzieć, ile to kosztuje oraz od czego kwota zależy. Wiele firmowych stron nie daje jej żadnej odpowiedzi: w miejscu ceny stoi zdanie „wycena indywidualna” i formularz. Taka strona rzadko pojawia się wysoko na frazy cenowe, a jeśli się pojawi, odwiedzający szybko wraca do wyników.
Ta instrukcja jest przeznaczona dla właścicieli firm usługowych, sklepów i osób, które same opiekują się firmową stroną. Nie wymaga wiedzy programistycznej. Potrzebny jest dostęp do edycji strony oraz do Google Search Console.
Po lekturze czytelnik będzie umiał sprawdzić, na jakie frazy cenowe strona już się wyświetla, zdecydować, czy potrzebny jest osobny cennik, czy sekcja na stronie usługi, zbudować treść także wtedy, gdy ceny nie da się podać z góry, a na końcu ocenić po danych, czy zmiana przyniosła skutek.
Czego szuka osoba, która dopisuje do zapytania słowo „cena” albo „cennik”?
Frazy cenowe mają kilka odmian i każda oznacza trochę inną potrzebę. Zapytanie z dopiskiem „cennik” sugeruje, że ktoś oczekuje zestawienia wielu pozycji, najlepiej na jednej stronie. Zapytanie z dopiskiem „cena” albo „ile kosztuje” dotyczy zazwyczaj jednej, konkretnej usługi lub produktu. Dopisek „koszt” często pojawia się przy większych przedsięwzięciach, w których na kwotę składa się wiele elementów.
We wszystkich przypadkach odwiedzający chce zobaczyć liczbę albo przynajmniej zakres kwot, jednostkę rozliczenia i informację, co wchodzi w cenę. Dopiero potem interesuje go, dlaczego jedna firma jest droższa od drugiej. Strona, która zaczyna od historii firmy, a kwoty chowa na samym dole albo w pliku do pobrania, nie odpowiada na pytanie, z którym ktoś przyszedł.
Przed pisaniem warto obejrzeć pierwszą stronę wyników dla dwóch lub trzech własnych fraz cenowych. Jeśli dominują na niej cenniki firm, Google uznaje, że szukający chce konkretnej oferty. Jeśli przeważają artykuły tłumaczące, od czego zależy koszt, lepiej sprawdzi się rozbudowana treść z przykładami wycen. Więcej o tym sposobie oceniania zapytań piszę w tekście o tym, jak rozpoznać intencję wyszukiwania.
Po czym rozpoznać, że strona nie odpowiada na frazy cenowe?
Problem rzadko objawia się jednym wyraźnym sygnałem. Częściej składa się na niego kilka drobnych obserwacji, które łatwo przeoczyć, bo strona na nazwę samej usługi może wyświetlać się poprawnie. Poniższe objawy wskazują, że frazy z ceną wymagają osobnej pracy.
- W Search Console widać wyświetlenia na zapytania z „cena” lub „cennik”, ale kliknięć jest niewiele, a średnia pozycja wypada poza pierwszą stroną wyników.
- Na frazy cenowe Google pokazuje przypadkowy adres, na przykład wpis blogowy sprzed dłuższego czasu albo stronę kontaktową, a nie stronę usługi.
- Na ten sam zestaw zapytań raz pojawia się jedna podstrona, raz druga, i żadna nie utrzymuje pozycji.
- Cennik istnieje wyłącznie jako plik PDF albo obraz, którego treści nie da się zaznaczyć myszą.
- Klienci w rozmowach telefonicznych i wiadomościach pytają w pierwszym zdaniu o kwoty, których na stronie nie ma.
- W fragmencie wyświetlanym w Google pod tytułem strony nie pada ani jedno słowo o cenie.
Żaden z tych objawów nie przesądza jeszcze o przyczynie. Przyczyny bywają trzy: na stronie nie ma treści o cenach, treść jest, ale rozproszona po kilku adresach, albo treść jest, lecz zapisana w formie nieczytelnej dla wyszukiwarki. Każdą z nich sprawdza się i naprawia inaczej, dlatego pierwszym zadaniem jest ustalenie stanu faktycznego w danych.
Jak sprawdzić w Search Console, na jakie frazy cenowe strona już się wyświetla?
Raport „Skuteczność” w Google Search Console pokazuje zapytania, po których strona pojawiła się w wynikach, wraz z liczbą kliknięć, wyświetleń, współczynnikiem CTR i średnią pozycją. Filtr zapytań przyjmuje zwykły tekst albo wyrażenie regularne, czyli wzór obejmujący kilka wariantów słowa naraz. Dzięki temu jednym filtrem da się wyłowić wszystkie frazy cenowe.
- Po zalogowaniu do Search Console należy wybrać właściwą usługę, czyli adres firmowej strony, i otworzyć z menu po lewej raport „Skuteczność” dotyczący wyników wyszukiwania.
- Nad wykresem należy ustawić możliwie długi zakres dat, najlepiej kilka ostatnich miesięcy, ponieważ frazy cenowe w małych firmach zbierają niewiele wyświetleń dziennie.
- Następnie trzeba dodać filtr przyciskiem „Dodaj filtr” i wskazać wymiar „Zapytanie”.
- W selektorze rodzaju filtra wybiera się opcję „Niestandardowy (wyrażenia regularne)” i w polu tekstowym wpisuje się wzór:
cena|ceny|cennik|koszt|ile kosztuje|za ile. Pionowa kreska oznacza w nim słowo „lub”. - Po zatwierdzeniu filtra należy zaznaczyć nad wykresem wszystkie cztery rodzaje danych: kliknięcia, wyświetlenia, CTR i pozycję, a potem przejść do tabeli „Zapytania” pod wykresem.
- Kliknięcie wybranego zapytania w tabeli zawęża raport do tej jednej frazy. Wtedy w tabeli „Strony” widać, który adres Google pokazuje w odpowiedzi na nią.
- Listę zapytań wraz z adresami dobrze jest pobrać przyciskiem eksportu i zachować w arkuszu, żeby po zmianach było z czym porównać nowe dane.
Jeśli panel wyświetla się w innym układzie niż opisany, nazwy wymiarów i rodzajów danych pozostają te same, zmienia się tylko położenie przycisków. Kto nie chce korzystać z wyrażenia regularnego, może użyć zwykłego filtra obejmującego zapytania zawierające słowo „cen”, a potem powtórzyć czynność dla słowa „koszt”.
Jak odczytać wynik?
Pusta tabela oznacza, że Google nie wiąże strony z frazami cenowymi w ogóle. To najprostszy przypadek: treści o cenach brakuje i trzeba ją przygotować. Trzeba przy tym wiedzieć, że Search Console ukrywa bardzo rzadkie zapytania ze względu na ochronę prywatności, więc w małym serwisie lista bywa krótsza od rzeczywistej.
Tabela z wieloma wyświetleniami i odległą średnią pozycją oznacza, że strona jest brana pod uwagę, ale przegrywa z lepiej przygotowanymi odpowiedziami. Tu pomaga rozbudowa i uporządkowanie treści na adresie, który Google już wybrał.
Jeżeli na jedną frazę w tabeli „Strony” pojawiają się dwa lub trzy adresy o podobnej liczbie wyświetleń, kilka podstron konkuruje ze sobą. Sposób postępowania w takiej sytuacji opisuję w tekście o tym, jak wykryć i usunąć kanibalizację słów kluczowych.
Skąd wziąć frazy, na które strona jeszcze się nie wyświetla?
Search Console pokazuje wyłącznie to, co już działa. Brakujące zapytania najłatwiej znaleźć w podpowiedziach wyszukiwarki: po wpisaniu nazwy usługi i słowa „cena” Google sam proponuje dokończenia, na przykład z nazwą miasta, jednostką albo wariantem usługi. Drugim źródłem jest Planer słów kluczowych w Google Ads, w którym po podaniu nazwy usługi można przefiltrować propozycje do tych zawierających słowa „cena” i „cennik”.
Trzecim źródłem, często najlepszym, są pytania klientów. Wystarczy przejrzeć wiadomości z ostatnich tygodni i wypisać wszystkie pytania o pieniądze dokładnie tak, jak zostały zadane. Z tych trzech źródeł powstaje lista, którą następnie przypisuje się do konkretnych adresów w serwisie.
Jaką stronę przygotować: osobny cennik, sekcję na stronie usługi czy jedno i drugie?
O wyborze decyduje liczba usług i to, jak ludzie o nie pytają. Firma z jedną lub dwiema usługami nie potrzebuje osobnej podstrony z cennikiem. Wystarczy wyraźna sekcja z cenami na stronie każdej usługi, opatrzona nagłówkiem zawierającym słowo „cena” lub „cennik”.
Firma z kilkunastoma usługami, na przykład gabinet, warsztat albo biuro rachunkowe, powinna mieć zbiorczą stronę „Cennik”. To ona odpowiada na zapytania ogólne, w rodzaju nazwy branży i miasta ze słowem „cennik”. Jednocześnie na stronie każdej usługi powinna znaleźć się jej własna cena, bo zapytanie o cenę jednej usługi Google chętniej łączy ze stroną poświęconą tej usłudze.
Oba rozwiązania nie wchodzą sobie w drogę, jeśli każdy adres ma inne zadanie. Strona zbiorcza podaje kwoty wszystkich usług w skrócie i odsyła do szczegółów. Strona usługi tłumaczy, co składa się na cenę tej jednej pozycji. Zasadę przypisywania zapytań do adresów omawiam szerzej w tekście jedna fraza, jedna podstrona.

Osobny artykuł na blogu o tym, ile kosztuje dana usługa, ma sens wtedy, gdy pierwsza strona wyników dla tej frazy składa się z tekstów objaśniających, a nie z ofert. Taki artykuł powinien prowadzić linkiem do cennika, a nie go zastępować. Jeśli stary wpis o cenach przejmuje ruch, który powinien trafiać na stronę usługi, lepiej przenieść jego treść na tę stronę i ustawić przekierowanie ze starego adresu.
Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl. Sprawdzę, na jakie frazy cenowe strona już się wyświetla, wskażę, który adres powinien na nie odpowiadać, i przygotuję układ oraz treść cennika.
Co zrobić, gdy ceny nie da się podać z góry?
W wielu branżach uczciwa odpowiedź na pytanie o cenę brzmi „to zależy”. Remont, strona internetowa, obsługa prawna czy transport mają zbyt wiele zmiennych, żeby podać jedną kwotę. Nie oznacza to jednak, że strona musi milczeć. Odwiedzający nie oczekuje wiążącej oferty, tylko orientacji, czy usługa mieści się w jego możliwościach.
Są cztery sprawdzone sposoby podania ceny bez podawania jednej kwoty. Można je łączyć na tej samej stronie.
- Cena minimalna, zapisana jako „od” z kwotą i jednostką, wraz z opisem, co dokładnie obejmuje ten najniższy wariant.
- Zakres kwot, czyli najniższa i najwyższa cena typowego zlecenia, z wyjaśnieniem, co przesuwa wycenę w górę.
- Stawka jednostkowa, na przykład za godzinę, metr kwadratowy, stronę tekstu albo kilometr, z informacją o najmniejszym możliwym zleceniu.
- Przykłady wycen, czyli dwa lub trzy opisane, typowe zlecenia z podaną kwotą końcową i zakresem prac. Przykłady muszą być prawdziwe.
Do każdego z tych sposobów należy dopisać czynniki wpływające na cenę. To najcenniejsza część strony: lista rzeczy, o które firma i tak zapyta przed wyceną. Klient, który je zna, przysyła pełniejsze zapytanie, a rozmowa od początku dotyczy konkretów.
Jeżeli firma z ważnych powodów nie chce publikować żadnych kwot, strona nadal może odpowiadać na frazę cenową. Powinna wtedy rzetelnie wyjaśnić, z czego składa się koszt, jak przebiega wycena, ile trwa jej przygotowanie i jakie informacje są do niej potrzebne. Uważam jednak, że to rozwiązanie słabsze: osoba szukająca ceny, która nie znajdzie żadnej liczby, zazwyczaj szuka dalej.
Jak zbudować stronę z cenami, żeby odpowiadała na pytanie od pierwszego ekranu?
Kolejność treści ma tu większe znaczenie niż jej ilość. Odpowiedź na pytanie o cenę powinna znaleźć się na samej górze, a dopiero pod nią wyjaśnienia. Poniższy układ sprawdza się zarówno na zbiorczej stronie „Cennik”, jak i w sekcji cenowej na stronie pojedynczej usługi.
- Na górze strony umieszcza się nagłówek z nazwą usługi i słowem „cennik” lub „cena”, a pod nim jedno lub dwa zdania z kwotą albo zakresem kwot. Przykładowy zapis: Cena usługi zaczyna się od [kwota] zł brutto za [jednostka]. Ostateczna wycena zależy od [dwa najważniejsze czynniki].
- Niżej należy podać zestawienie pozycji. Każda pozycja zawiera nazwę usługi, jednostkę rozliczenia, kwotę oraz dopisek „netto” albo „brutto”. Zestawienie musi być zwykłym tekstem na stronie, a nie obrazem ani plikiem do pobrania.
- Pod zestawieniem opisuje się, co wchodzi w cenę, a co jest płatne dodatkowo, na przykład dojazd, materiały albo poprawki ponad ustaloną liczbę.
- Następna część wymienia czynniki, od których zależy cena, każdy z krótkim wyjaśnieniem, dlaczego podnosi albo obniża kwotę.
- Potem pojawiają się dwa lub trzy przykłady typowych zleceń z zakresem prac i kwotą końcową.
- Niżej warto odpowiedzieć na kilka pytań, które klienci zadają najczęściej: o formy płatności, zaliczkę, termin ważności wyceny, fakturę.
- Na końcu należy podać prosty sposób uzyskania dokładnej wyceny wraz z listą informacji, które trzeba przesłać, oraz datą ostatniej aktualizacji cennika.

Przy dłuższych cennikach dobrze działa podział na grupy usług z własnymi nagłówkami. Każdy nagłówek może prowadzić linkiem do strony danej usługi, a strona usługi powinna odsyłać z powrotem do pełnego cennika. Takie powiązanie pomaga i odwiedzającym, i wyszukiwarce zrozumieć, który adres za co odpowiada.
Jak napisać tytuł, opis i nagłówki strony z cenami?
Tytuł strony, czyli tekst widoczny w wynikach Google jako niebieski odnośnik, powinien zawierać nazwę usługi oraz słowo „cennik” albo „cena”, w zależności od tego, która forma częściej występuje na liście z Search Console. Zbiorcza strona dostaje słowo „cennik”, strona pojedynczej usługi słowo „cena”. Dopisanie obu form do jednego tytułu jest dopuszczalne, jeśli brzmi naturalnie.
W opisie strony, zwanym metaopisem, warto podać najważniejszą informację cenową wprost, na przykład cenę minimalną i jednostkę. Google nie zawsze pokazuje opis przygotowany przez właściciela strony, bo fragment w wynikach dobiera samodzielnie do zapytania. Często jednak z niego korzysta, a kwota widoczna już w wynikach przyciąga osoby, którym odpowiada ten poziom cen. Zasady pisania obu elementów zebrałem w tekście o tym, jak napisać tytuł i opis strony do Google.
Nagłówki wewnątrz strony powinny odpowiadać pytaniom z zebranej listy fraz: ile kosztuje dana usługa, od czego zależy cena, co obejmuje. Nie trzeba powtarzać słowa „cena” w każdym nagłówku. Wystarczy, że pojawia się w głównym nagłówku, w jednym lub dwóch śródtytułach i naturalnie w treści.
Dlaczego cennik nie powinien być plikiem PDF ani obrazem?
Google potrafi indeksować pliki PDF, ale taki plik w wynikach wyszukiwania prowadzi odwiedzającego poza stronę, bez menu, bez danych kontaktowych w zasięgu ręki i bez wygodnego odczytu na telefonie. Cennik w formie zdjęcia lub grafiki jest jeszcze gorszym rozwiązaniem, bo tekst na obrazie nie jest dla wyszukiwarki zwykłą treścią strony. Plik do pobrania może pozostać jako dodatek, natomiast kwoty powinny być wpisane na stronie zwykłym tekstem.
Czy dodawać do strony dane uporządkowane z ceną?
Dane uporządkowane to niewidoczny dla odwiedzających zapis w kodzie strony, który opisuje jej zawartość w sposób zrozumiały dla wyszukiwarki. W przypadku produktów Google opisuje w dokumentacji wynik nazwany krótkim opisem produktu: zwykły wynik tekstowy uzupełniony o dodatkowe informacje, takie jak oceny, opinie, cena i dostępność. Podstawą jest znacznik Product z ofertą zawierającą właściwości price i priceCurrency.

Sklep internetowy powinien z tej możliwości korzystać. W praktyce wystarczy sprawdzić, czy robi to już system sklepu albo wtyczka do optymalizacji, bo większość popularnych rozwiązań dodaje taki zapis samodzielnie. Poprawność zapisu sprawdza się w narzędziu Google o nazwie „Test wyników z elementami rozszerzonymi”: po wklejeniu adresu strony produktu narzędzie pokazuje wykryte elementy oraz ewentualne błędy i ostrzeżenia.
Dokumentacja Google odnosi ten rodzaj wyniku do stron produktów. Dla usług nie ma osobnego, opisanego w dokumentacji wyniku z ceną, dlatego nie radzę oznaczać na siłę usługi jako produktu tylko po to, żeby w wynikach pojawiła się kwota. Zapis niezgodny z wytycznymi może zostać pominięty, a w skrajnym przypadku skutkować ręcznym działaniem wobec strony. Firmie usługowej więcej da czytelna cena w treści i w metaopisie.
W obu przypadkach obowiązuje ta sama zasada: dane uporządkowane muszą odpowiadać temu, co widzi odwiedzający. Kwota w kodzie inna niż na stronie albo cena, której na stronie w ogóle nie ma, to prosty sposób na utratę wyniku rozszerzonego. Google zastrzega też, że wyświetla te ulepszenia według własnego uznania, więc poprawny zapis nie daje gwarancji pokazania ceny w wynikach.
Firmy działające lokalnie mają jeszcze jedno miejsce na ceny: Profil Firmy w Google. W zależności od kategorii działalności można w nim dodać listę usług lub produktów, a przy pozycjach podać cenę. Kwoty w profilu i na stronie powinny być identyczne i aktualizowane w tym samym dniu.
O czym trzeba wiedzieć od strony prawnej, publikując ceny?
Publikacja cen na stronie podlega przepisom, a ich naruszenie bywa kosztowniejsze niż słaba widoczność. Poniższe uwagi mają charakter ogólny i nie zastępują porady prawnika, który zna sytuację konkretnej firmy.
Jeśli oferta jest kierowana do konsumentów, cena powinna być podana jako kwota końcowa, czyli wraz z podatkiem. Podanie na stronie dla klientów indywidualnych samych kwot netto, bez wyraźnej informacji o cenie brutto, jest częstym błędem. W ofercie dla firm dopuszczalne są ceny netto, ale dopisek „netto” albo „brutto” powinien stać przy każdej kwocie lub w widocznym miejscu nad zestawieniem.
Przy informowaniu o obniżce ceny trzeba, obok ceny obniżonej, podać także najniższą cenę, jaka obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. Dotyczy to również napisów w rodzaju „promocja” i przekreślonych kwot w cenniku. Kto nie ma pewności, jak to zapisać, powinien zrezygnować z komunikatu o obniżce i podać po prostu aktualną cenę.
Zapis „cena od” jest dopuszczalny, pod warunkiem że usługę rzeczywiście da się kupić za tę kwotę i wiadomo, co ona obejmuje. Cena minimalna, której nikt nigdy nie zapłacił, wprowadza w błąd. Dobrze jest też dopisać, że cennik ma charakter informacyjny, a wiążąca jest indywidualna wycena, jeśli tak właśnie wygląda sprzedaż w danej firmie.
Jak sprawdzić, czy nowa strona zadziałała, i co zrobić, gdy nie widać efektu?
Po publikacji zmian Google musi ponownie odwiedzić stronę. Można na to poczekać, ale szybciej jest zgłosić adres samodzielnie i od razu ustalić sposób pomiaru.
- W Search Console należy wkleić adres zmienionej strony w pole wyszukiwania na górze panelu. Otworzy się narzędzie „Sprawdzanie adresu URL”.
- Po wyświetleniu wyniku trzeba kliknąć „Poproś o zaindeksowanie”. Prośba nie gwarantuje natychmiastowej zmiany w wynikach, a ponawianie jej dla tego samego adresu niczego nie przyspiesza.
- W dniu publikacji należy zanotować datę zmiany w arkuszu z zapisaną wcześniej listą zapytań.
- Po kilku tygodniach trzeba wrócić do raportu „Skuteczność”, ustawić ten sam filtr zapytań i w ustawieniach zakresu dat wybrać porównanie okresu po zmianie z takim samym okresem przed zmianą.
- W tabeli „Zapytania” ocenia się trzy rzeczy: czy przybyło fraz cenowych, czy wzrosła liczba wyświetleń i kliknięć oraz czy poprawiła się średnia pozycja.
- Na koniec należy kliknąć dwa lub trzy najważniejsze zapytania i sprawdzić w tabeli „Strony”, czy Google pokazuje na nie właściwy adres.
Za dobry wynik uznaję sytuację, w której na frazy cenowe wyświetla się zaplanowany adres, lista zapytań się wydłuża, a pozycja stopniowo się poprawia. Liczba kliknięć rośnie zwykle na końcu. Drugim, równie ważnym miernikiem są rozmowy z klientami: mniej pytań o podstawowe kwoty i więcej zapytań z kompletem informacji potrzebnych do wyceny.
Co sprawdzić, gdy po kilku tygodniach nic się nie zmieniło?
Najpierw należy ponownie użyć narzędzia „Sprawdzanie adresu URL” i potwierdzić, że strona jest w indeksie Google, a zapisana wersja zawiera nową treść. Jeżeli Google nadal przechowuje starą wersję, przyczyną bywa pamięć podręczna serwera, blokada w pliku robots.txt albo znacznik wykluczający stronę z indeksu.
Jeśli strona jest zaindeksowana, a na frazy cenowe nadal pojawia się inny adres, trzeba wrócić do sprawy konkurujących podstron. Pomaga dodanie linków z konkurującego adresu do nowego cennika z tekstem odnośnika zawierającym słowo „cennik” albo „cena” oraz usunięcie ze starej strony powielonych fragmentów o kwotach.
Gdy adres jest właściwy, lecz pozycja stoi w miejscu, należy porównać własną stronę z trzema pierwszymi wynikami. Zwykle wygrywają te, które podają więcej konkretów: pełniejsze zestawienie, przykłady wycen, odpowiedzi na dodatkowe pytania. Wtedy rozbudowuje się treść o brakujące elementy. Bywa też, że fraza jest po prostu trudna, a o pozycji decyduje ogólna siła całego serwisu i wtedy sama strona cennika nie wystarczy.
Jakich błędów unikać przy stronach z cenami?
Większość nieudanych cenników powtarza te same pomyłki. Część z nich szkodzi widoczności, część zaufaniu klientów, a kilka jednemu i drugiemu.
- Słowo „cennik” w tytule i nagłówku strony, na której nie ma żadnej kwoty. Odwiedzający czuje się oszukany i wraca do wyników.
- Tworzenie osobnej podstrony dla każdej odmiany frazy, na przykład jednej dla „cena”, drugiej dla „koszt” i trzeciej dla „ile kosztuje”. To jedna potrzeba i powinna jej odpowiadać jedna strona.
- Nieaktualne kwoty. Cennik, który różni się od faktury, kończy się sporem z klientem, a różnice między stroną i Profilem Firmy podważają wiarygodność.
- Ukrywanie cen za formularzem z obowiązkowym numerem telefonu. Część osób zrezygnuje, a wyszukiwarka i tak nie zobaczy treści dostępnej dopiero po wysłaniu danych.
- Kopiowanie układu i sformułowań z cennika konkurenta. Poza ryzykiem prawnym taka strona nie wnosi niczego, czego nie ma już w wynikach.
- Brak jednostki i zakresu. Sama kwota bez informacji, za co dokładnie się płaci, rodzi więcej pytań niż brak ceny.
Osobnym błędem jest zaniżanie ceny minimalnej, żeby dobrze wyglądała w wynikach. Przyciąga to osoby, które po poznaniu rzeczywistej wyceny odchodzą rozczarowane, i zajmuje czas przeznaczony na obsługę zapytań. Lepiej podać kwotę, za którą firma naprawdę chętnie przyjmie zlecenie.
Najczęstsze pytania
Czy podanie cen na stronie nie ułatwi pracy konkurencji?
Konkurencja zazwyczaj i tak zna stawki w branży, bo wystarczy jedno zapytanie ofertowe, żeby je poznać. Brak cen utrudnia życie przede wszystkim klientom. Jeśli obawa jest duża, rozsądnym wyjściem jest zakres kwot oraz przykłady wycen zamiast pełnego, szczegółowego zestawienia.
Lepiej użyć słowa „cena” czy „cennik”?
Obie formy mają swoje miejsce. „Cennik” pasuje do strony zbiorczej z wieloma pozycjami, „cena” do strony jednej usługi lub produktu. O tym, która forma jest ważniejsza dla danej firmy, rozstrzyga lista zapytań z raportu „Skuteczność” oraz podpowiedzi wyszukiwarki.
Czy do fraz cenowych trzeba dopisywać nazwę miasta?
Firmie działającej lokalnie nazwa miasta w tytule i w treści strony pomaga, ponieważ wiele zapytań o cenę zawiera miejscowość. Nie należy jednak tworzyć osobnego cennika dla każdego miasta, jeśli kwoty są wszędzie takie same. Wystarczy jedna strona z informacją o obszarze działania i ewentualnych kosztach dojazdu.
Jak często aktualizować cennik?
Przy każdej zmianie cen, tego samego dnia, w którym zaczynają obowiązywać. Poza tym dobrze jest przejrzeć stronę co kilka miesięcy i sprawdzić, czy przykłady wycen oraz lista czynników nadal odpowiadają rzeczywistości. Widoczna informacja o tym, kiedy cennik był ostatnio aktualizowany, zwiększa zaufanie odwiedzających.
Czy sama strona z cennikiem wystarczy, żeby pojawić się wysoko w Google?
Nie zawsze. Dobra treść jest warunkiem koniecznym, ale o pozycji decydują także linki prowadzące do strony z innych miejsc serwisu, szybkość działania, opinie o firmie i ogólna wiarygodność witryny. Na mniej popularne frazy, zwłaszcza z nazwą miejscowości, porządny cennik często wystarcza sam.
Czy Google może pokazać cenę bezpośrednio w wynikach wyszukiwania?
W przypadku produktów tak, jeśli strona ma poprawne dane uporządkowane z ofertą, choć decyzja o wyświetleniu należy do Google. W przypadku usług kwota pojawia się w wynikach najczęściej wtedy, gdy znajduje się w metaopisie albo w zdaniu, które wyszukiwarka wybrała jako fragment pod tytułem.
Co z kalkulatorem wyceny zamiast cennika?
Kalkulator jest wygodny dla odwiedzających, ale wynik obliczany dopiero po kliknięciu nie jest treścią, którą wyszukiwarka przeczyta jak zwykły tekst. Dlatego obok kalkulatora powinny znaleźć się wpisane na stałe kwoty przykładowe, stawki jednostkowe i opis czynników. Wtedy narzędzie uzupełnia stronę, a nie zastępuje odpowiedzi.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
Przygotowanie strony z cenami wymaga kilku spokojnych godzin i trochę cierpliwości do danych, a w prowadzeniu firmy zwykle brakuje jednego i drugiego. Chętnie zajmę się tym od początku do końca: sprawdzę w Search Console, na jakie frazy cenowe strona już się wyświetla, ustalę, który adres powinien na nie odpowiadać, zaproponuję sposób podania kwot dopasowany do branży, napiszę treść cennika wraz z tytułem i opisem, a po publikacji zgłoszę stronę do Google i po kilku tygodniach pokażę, co się zmieniło.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres strony oraz usługi, o których ceny klienci pytają najczęściej. Odpowiem, od czego należałoby zacząć i ile pracy to oznacza.



