Właściciel firmy zna swoją branżę lepiej niż większość osób, które o niej piszą. Mimo to jego wiedza rzadko trafia na łamy portali branżowych, bo propozycja tekstu ginie w skrzynce redakcji albo zostaje odesłana z cennikiem reklam. Przyczyna zwykle nie leży w jakości wiedzy, tylko w sposobie, w jaki tekst został zaproponowany.
Ta instrukcja jest przeznaczona dla osób prowadzących firmę, specjalistów i menedżerów, którzy chcą opublikować własny tekst ekspercki w serwisie czytanym przez ich branżę albo przez ich klientów. Nie wymaga doświadczenia w kontaktach z mediami ani budżetu na reklamę.
Po lekturze czytelnik będzie umiał wybrać właściwy portal, sprawdzić, czy przyjmuje on teksty z zewnątrz, dobrać temat, napisać krótką propozycję do redakcji, przygotować tekst zgodny z jej wymaganiami i zachować się rozsądnie zarówno po zgodzie, jak i po odmowie.
Czym tekst ekspercki różni się od informacji prasowej i artykułu sponsorowanego?
Najwięcej nieporozumień bierze się z pomylenia trzech różnych form. Redakcja każdą z nich traktuje inaczej, dlatego przed wysłaniem pierwszej wiadomości trzeba wiedzieć, o co właściwie się prosi.
Tekst ekspercki to materiał, w którym autor dzieli się wiedzą przydatną czytelnikom portalu: wyjaśnia zjawisko, pokazuje sposób rozwiązania problemu, komentuje zmianę w przepisach albo na rynku. Firma autora pojawia się w nim tylko w podpisie i w krótkiej notce. Redakcja publikuje taki tekst, ponieważ jest wartościowy dla odbiorców, a nie dlatego, że ktoś za niego zapłacił.
Informacja prasowa opisuje wydarzenie z życia firmy: nowy produkt, otwarcie oddziału, zmianę w zarządzie. Dziennikarz może ją wykorzystać w całości, we fragmencie albo wcale. Artykuł sponsorowany to z kolei płatna publikacja, której treść ustala zamawiający i która musi być oznaczona jako reklama.
Granica ma znaczenie praktyczne. Propozycja tekstu, który w rzeczywistości zachwala ofertę, zostanie przekazana do działu reklamy, bo redakcja nie może publikować reklamy jako własnego materiału. Prawo prasowe wymaga, aby ogłoszenia i reklamy były oznaczone w sposób niebudzący wątpliwości, że nie stanowią materiału redakcyjnego, a dziennikarzom zakazuje ukrytej działalności reklamowej. Kto chce pisać przede wszystkim o swojej ofercie, powinien od razu wybrać płatną formę. Opisałem ją w osobnym wpisie o tym, jak zamówić, oznaczyć i ocenić artykuł sponsorowany.
Po czym poznać, że portal przyjmuje teksty od autorów z zewnątrz?
Nie każdy serwis branżowy publikuje materiały osób spoza redakcji. Część pracuje wyłącznie z własnymi dziennikarzami, część przyjmuje teksty zewnętrzne tylko odpłatnie, a część chętnie korzysta z wiedzy praktyków, bo sama nie ma specjalisty od każdego tematu. Rozpoznanie zajmuje kilkanaście minut i oszczędza wielu nietrafionych wiadomości.
Jak sprawdzić portal przed wysłaniem propozycji?
- Należy otworzyć kilka ostatnich tekstów w dziale, do którego pasuje planowany temat, i przeczytać podpisy autorów. Jeśli przy nazwisku widnieje stanowisko i nazwa firmy spoza redakcji, portal przyjmuje teksty praktyków.
- Trzeba przejrzeć nazwy działów w menu. Rubryki takie jak „Okiem eksperta”, „Opinie”, „Komentarze”, „Blogi” czy „Wiedza” są zwykle miejscem dla autorów zewnętrznych.
- W stopce i w zakładkach „Kontakt”, „Redakcja” oraz „Współpraca” warto poszukać informacji dla autorów. Niektóre redakcje publikują tam wymagania: objętość tekstu, zasady podpisu, adres do nadsyłania propozycji.
- Należy sprawdzić, czy teksty autorów zewnętrznych mają oznaczenia „Materiał partnera”, „Artykuł sponsorowany” albo „Materiał promocyjny”. Jeżeli mają je wszystkie, portal udostępnia łamy wyłącznie odpłatnie.
- Na koniec trzeba przeczytać w całości dwa lub trzy teksty eksperckie z ostatnich tygodni i zanotować ich długość, sposób pisania nagłówków, obecność śródtytułów oraz to, czy autorzy linkują do swoich stron.
Wynik tego rozpoznania decyduje o dalszych krokach. Gdy portal publikuje teksty praktyków bez oznaczeń reklamowych, propozycję kieruje się do redakcji. Gdy wszystkie takie teksty są oznaczone jako płatne, rozmowę prowadzi się z działem reklamy i jest to już inna usługa.
Który portal wybrać na początek?
Radzę zaczynać od serwisu, który czytają klienci firmy, a nie od największego tytułu w kraju. Producent okien więcej zyska na tekście w portalu dla wykonawców i inwestorów budowlanych niż na wzmiance w serwisie ogólnogospodarczym. Mniejsze redakcje branżowe częściej też odpowiadają na wiadomości, bo stale szukają autorów znających temat z praktyki.
Dobrym pomysłem jest przygotowanie krótkiej listy trzech do pięciu portali, ułożonej od najbardziej do najmniej pożądanego. Propozycję tego samego tekstu wysyła się zawsze do jednego portalu naraz. Powód wyjaśniam w dalszej części.
Jak wybrać temat, którego redakcja jeszcze nie ma?
Redaktor ocenia propozycję w kilkanaście sekund i zadaje sobie jedno pytanie: czy czytelnicy portalu będą chcieli to przeczytać. Temat musi więc wynikać z potrzeb odbiorców, a nie z potrzeb firmy autora.
Najlepsze tematy eksperckie mają trzy cechy. Dotyczą konkretnego problemu, z którym czytelnicy portalu mierzą się w pracy. Opierają się na doświadczeniu, którego nie da się zdobyć z samej lektury innych artykułów. I dają się streścić w jednym zdaniu, na przykład: „Jakie błędy w umowie z podwykonawcą najczęściej kończą się sporem o termin i jak ich uniknąć”.
Skąd brać pomysły?
Najbogatszym źródłem są pytania, które klienci zadają firmie najczęściej. Skoro wracają w rozmowach handlowych, wracają także w wyszukiwarce portalu. Drugim źródłem są zmiany: nowe przepisy, nowe normy, nowe wymagania dużych zamawiających. Trzecim są własne dane firmy, o ile można je uczciwie przedstawić i opisać, skąd pochodzą.
Przed zgłoszeniem tematu należy sprawdzić w wyszukiwarce portalu, czy podobny tekst nie ukazał się niedawno. Jeśli się ukazał, propozycja powinna wnosić coś nowego: inny punkt widzenia, świeższe informacje albo praktyczne rozwinięcie. Powtórzenie tego, co redakcja ma już w archiwum, kończy się odmową.
Jak ocenić temat przed wysłaniem?
Pomocna jest lista pytań, którą Google publikuje dla twórców treści na stronie „Tworzenie przydatnych, rzetelnych treści z myślą o użytkownikach”. Redaktorzy portali, którym zależy na ruchu z wyszukiwarki, oceniają teksty w podobny sposób. Wśród pytań znajdują się między innymi takie: czy treść zawiera oryginalne informacje, raporty, badania lub analizy, czy zawiera wnikliwą analizę lub interesujące informacje, które nie są oczywiste, oraz czy mogłaby zostać wydrukowana lub zacytowana w czasopiśmie, encyklopedii lub książce.

Jeżeli na większość tych pytań odpowiedź brzmi „nie”, temat wymaga pracy. Zwykle wystarcza zawężenie: zamiast ogólnego tekstu o bezpieczeństwie danych w firmie lepiej zaproponować tekst o tym, jak mała firma usługowa powinna uporządkować dostęp pracowników do skrzynek pocztowych.
Do kogo wysłać propozycję i jak znaleźć właściwy adres?
Wiadomość wysłana na ogólny adres redakcji trafia do skrzynki, którą przegląda się wyrywkowo. Znacznie lepiej napisać do osoby, która odpowiada za dany dział albo za współpracę z autorami zewnętrznymi.
- Otwarcie zakładki „Redakcja” lub „Kontakt” i odszukanie redaktora prowadzącego dział, do którego pasuje temat. W mniejszych portalach bywa to redaktor naczelny.
- Sprawdzenie stopki redakcyjnej. Portal będący zarejestrowanym tytułem prasowym podaje w niej skład redakcji i dane kontaktowe.
- Przejrzenie podpisów pod tekstami z wybranego działu. Nazwisko, które powtarza się najczęściej, należy zwykle do osoby prowadzącej ten dział.
- Sprawdzenie profilu tej osoby w serwisie LinkedIn. Wielu redaktorów podaje tam zakres obowiązków i sposób kontaktu.
- Gdy adresu imiennego nie da się ustalić, pozostaje adres redakcji z dopiskiem w temacie wiadomości, dla kogo jest przeznaczona, na przykład: „Do redaktora działu Prawo”.
Szerzej o ustalaniu właściwej osoby w redakcji piszę we wpisie o tym, jak znaleźć kontakt do właściwego dziennikarza. Jednej zasady należy przestrzegać bezwzględnie: propozycję wysyła się na adres służbowy. Pisanie na prywatne konta w mediach społecznościowych bywa odbierane jako naruszenie granic.
Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl, a przejmę sprawę: dobiorę portale i temat, przygotuję propozycję dla redakcji oraz doprowadzę tekst do publikacji.
Co napisać w wiadomości z propozycją tekstu?
Dobra propozycja mieści się na jednym ekranie telefonu. Redaktor ma z niej wyczytać cztery rzeczy: jaki jest temat, dlaczego zainteresuje czytelników, kto go napisze i kiedy tekst może być gotowy. Wszystko ponad to utrudnia decyzję.
Z czego składa się skuteczna propozycja?
Temat wiadomości powinien od razu mówić, że chodzi o propozycję tekstu, i podawać jego roboczy tytuł, na przykład: „Propozycja tekstu eksperckiego: pięć zapisów w umowie z podwykonawcą, które chronią termin”. O tym, jak układać tę linijkę, napisałem więcej we wpisie o temacie wiadomości do dziennikarza.
W treści kolejno podaje się: jedno zdanie o tym, czego dotyczy tekst i jaki problem czytelnika rozwiązuje, trzy lub cztery punkty z planem tekstu, dwa zdania o autorze i jego doświadczeniu w tym temacie, proponowaną objętość i termin oddania, a także zapewnienie, że tekst będzie napisany wyłącznie dla tego portalu.

Wzór wiadomości do redakcji
Poniższy wzór można przepisać i dostosować do własnego tematu. Słowa w nawiasach kwadratowych zastępuje się własnymi danymi.
Temat: Propozycja tekstu eksperckiego: [roboczy tytuł]
Dzień dobry, Pani Redaktor,
czytam dział [nazwa działu] i chciałbym zaproponować tekst, którego w nim jeszcze nie znalazłem: [roboczy tytuł]. Tekst wyjaśnia, [jaki problem czytelnika rozwiązuje, jedno zdanie].
Plan tekstu: 1) [pierwszy wątek], 2) [drugi wątek], 3) [trzeci wątek], 4) [praktyczne wskazówki na koniec].
Od [liczba] lat zajmuję się [dziedzina] jako [stanowisko] w firmie [nazwa]. Opisywane sytuacje znam z własnej praktyki. Tekst nie będzie zawierał treści reklamowych.
Proponuję objętość około [liczba] znaków ze spacjami, zgodnie z tekstami publikowanymi w dziale. Gotowy materiał mogę przesłać do [dzień tygodnia]. Tekst powstanie wyłącznie dla redakcji [nazwa portalu] i nie ukaże się nigdzie indziej.
Jeśli temat wymaga innego ujęcia, chętnie go dostosuję. Z wyrazami szacunku, [imię i nazwisko, stanowisko, telefon].
Wzór celowo nie zawiera historii firmy, listy nagród ani załączników. Redaktor, który zainteresuje się tematem, sam poprosi o więcej informacji.
Wysłać gotowy tekst czy sam pomysł?
W większości przypadków lepiej wysłać sam pomysł z planem. Redaktor często chce zmienić ujęcie, zawęzić temat albo dopasować go do zaplanowanego cyklu. Gotowy tekst trzeba wtedy pisać od nowa.
Wyjątkiem są portale, które w informacji dla autorów wprost proszą o kompletny materiał, oraz tematy pilne, związane z bieżącym wydarzeniem. W takiej sytuacji tekst wkleja się do treści wiadomości lub dołącza jako dokument tekstowy. Nie wysyła się plików PDF, bo redakcja nie może ich wygodnie edytować.
Dlaczego nie wolno wysyłać tej samej propozycji do kilku redakcji naraz?
Portale branżowe konkurują o tych samych czytelników i zależy im na materiałach, których nie ma nikt inny. Jeżeli dwa serwisy opublikują ten sam tekst, oba poczują się wprowadzone w błąd i autor straci dostęp do obu. Poprawna kolejność wygląda tak: propozycja do pierwszego portalu z listy, odczekanie na odpowiedź, jedno przypomnienie, a dopiero po odmowie lub braku reakcji wiadomość do następnego.
Jak przygotować tekst, gdy redakcja powie „tak”?
Zgoda redakcji to początek właściwej pracy. Od jakości pierwszego tekstu zależy, czy portal będzie chciał kolejnych, dlatego warto przyłożyć się do niego bardziej niż do jakiegokolwiek materiału na własną stronę.
- Przed rozpoczęciem pisania należy zapytać redaktora o wymagania: objętość w znakach ze spacjami, termin, format pliku, sposób podpisu, zasady dotyczące linków i zdjęć. Odpowiedź warto mieć na piśmie, w wiadomości e-mail.
- Tekst pisze się w stylu portalu. Jeśli redakcja stosuje krótkie akapity i śródtytuły co kilka zdań, tak samo powinien wyglądać nadesłany materiał.
- Pierwszy akapit ma odpowiadać na pytanie, dlaczego czytelnik powinien poświęcić tekstowi czas. Historia firmy autora w tym miejscu jest błędem.
- Każde twierdzenie liczbowe musi mieć źródło podane w tekście: nazwę instytucji, raportu lub aktu prawnego. Danych, których nie da się potwierdzić, lepiej nie podawać.
- Nazwa własnej firmy, produktu ani usługi nie powinna pojawiać się w treści. Jej miejsce jest w podpisie i w notce o autorze.
- Na końcu dodaje się notkę o autorze: dwa lub trzy zdania o doświadczeniu związanym z tematem, napisane w trzeciej osobie.
- Do wiadomości dołącza się zdjęcie portretowe autora w dobrej rozdzielczości, z informacją, kto je wykonał i że redakcja może je opublikować.
- Przed wysłaniem tekst powinna przeczytać druga osoba. Literówki i błędy stylistyczne obniżają zaufanie do autora szybciej niż słabszy temat.
Jak napisać notkę o autorze?
Notka ma uzasadniać, dlaczego właśnie ta osoba wypowiada się na dany temat. Sprawdza się prosty układ: imię i nazwisko, stanowisko i firma, zakres doświadczenia związany z tematem tekstu. Przykład: „Anna Nowak, radca prawny, od kilkunastu lat doradza firmom wykonawczym przy umowach o roboty budowlane”.
Wytyczne Google dla twórców treści zwracają uwagę na to samo. Zawierają pytania, czy użytkownicy mogą dowiedzieć się z samych treści, kto je utworzył, i czy strony zawierają informację o autorze. Portal, który podpisuje teksty pełnym nazwiskiem i notką, działa więc także we własnym interesie, a autor zyskaną w ten sposób wiarygodność przenosi na swoją firmę.
Czy redakcja może zmienić nadesłany tekst?
Tak, redagowanie jest normalną częścią pracy redakcji. Zmiana tytułu, skróty, poprawki językowe i dodanie śródtytułów nie wymagają zwykle zgody autora, chociaż dobra redakcja przesyła wersję po zmianach do wglądu. Radzę poprosić o to wprost w wiadomości, do której dołącza się tekst: „Będę wdzięczny za możliwość przeczytania wersji po redakcji przed publikacją”.
Zastrzeżenia zgłasza się wyłącznie wtedy, gdy zmiana wprowadziła błąd merytoryczny albo zmieniła sens wypowiedzi. Spór o przecinki i ulubione sformułowania zamyka drogę do kolejnych publikacji.
Link do strony firmy, oznaczenia i prawa do tekstu
Wielu autorów zabiega o tekst w portalu głównie ze względu na link do własnej strony. To zrozumiały cel, ale stawianie go jako warunku jest najprostszą drogą do odmowy. O linkach decyduje redakcja i ma do tego pełne prawo.
Jak rozmawiać o linku?
O zasady najlepiej zapytać przy ustalaniu wymagań, jednym neutralnym zdaniem: „Czy w notce o autorze redakcja podaje adres strony firmy?”. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, w notce umieszcza się jeden link opisany nazwą firmy albo samym adresem. Jeśli przecząca, pozostaje podpis z nazwą firmy, który i tak buduje rozpoznawalność.
Redakcja może opatrzyć link atrybutem ograniczającym jego znaczenie dla wyszukiwarki. Dokumentacja Google „Kwalifikowanie linków wychodzących na potrzeby wyszukiwarki Google” opisuje trzy takie wartości. Wartość sponsored służy do oznaczania linków, które są reklamami lub płatnymi miejscami docelowymi, wartość ugc do treści użytkowników, a wartość nofollow stosuje się wtedy, gdy inne nie mają zastosowania.

Proszenie redakcji o usunięcie takiego atrybutu jest błędem. Zasady Google dotyczące spamu wymieniają wśród przykładów spamu w linkach artykuły gościnne i sponsorowane z linkami, których tekst jest nasycony słowami kluczowymi. Ta sama dokumentacja wyjaśnia, że linki o charakterze reklamowym nie naruszają zasad, o ile zostały zakwalifikowane odpowiednim atrybutem. Portal, który oznacza linki, postępuje więc poprawnie i chroni także stronę autora.
Z tego samego powodu w treści tekstu nie umieszcza się linków opisanych frazami sprzedażowymi w rodzaju „najlepsze okna Kraków”. Naturalny link to nazwa firmy lub adres strony w notce o autorze.
Co zrobić, gdy redakcja odsyła do działu reklamy?
Taka odpowiedź oznacza jedną z dwóch rzeczy. Albo portal udostępnia łamy autorom zewnętrznym tylko odpłatnie, albo redaktor uznał, że propozycja ma charakter promocyjny. W pierwszym przypadku pozostaje decyzja, czy płatna publikacja się opłaca. W drugim warto przeformułować temat tak, aby dotyczył problemu czytelnika, i zapytać, czy w takim kształcie nadaje się do działu redakcyjnego.
Nie należy natomiast proponować opłaty w zamian za publikację bez oznaczenia. Reklama ukryta pod postacią materiału redakcyjnego narusza przepisy prawa prasowego i przepisy chroniące konsumentów przed wprowadzaniem w błąd. Ryzyko ponosi zarówno wydawca, jak i firma.
Kto ma prawa do opublikowanego tekstu?
Autor pozostaje twórcą tekstu, a zakres uprawnień portalu zależy od ustaleń. Część redakcji ma własny regulamin lub umowę dla autorów, inne poprzestają na ustaleniach w korespondencji. Przed wysłaniem materiału należy zapytać o trzy sprawy: czy portal oczekuje wyłączności, czy i po jakim czasie autor może opublikować tekst na własnej stronie oraz czy redakcja może przekazać tekst innym serwisom tego samego wydawcy.
Odpowiedź warto mieć w wiadomości e-mail. Przy umowach przenoszących prawa autorskie albo przewidujących wyłączność na dłuższy czas rozsądnie jest skonsultować zapisy z prawnikiem, ponieważ ogólne zasady nie zastąpią oceny konkretnej umowy.
Co zrobić, gdy redakcja nie odpowiada albo odmawia?
Brak odpowiedzi nie jest odmową. Redaktor portalu branżowego dostaje dziennie wiele wiadomości, a propozycje tekstów nie mają terminu, więc łatwo je odłożyć.
Rozsądne postępowanie to jedno przypomnienie po około tygodniu, wysłane jako odpowiedź na własną pierwszą wiadomość, aby redaktor miał całość w jednym wątku. Wystarczą dwa zdania: pytanie, czy propozycja dotarła, i informacja, że temat można dostosować. Więcej o tym, jak przypominać się redakcji bez natręctwa, opisałem osobno.
Jeśli po przypomnieniu nadal nie ma odpowiedzi, po kilku kolejnych dniach temat można zaproponować następnemu portalowi z listy. Uprzejmym gestem jest krótka wiadomość do pierwszej redakcji, że propozycja zostaje wycofana.
Jak wykorzystać odmowę?
Odmowa z uzasadnieniem jest cenną informacją. Najczęstsze powody dają się sprowadzić do kilku sytuacji, a każda ma inne rozwiązanie.
- Temat był już opisany: należy zaproponować inne ujęcie albo rozwinięcie jednego wątku.
- Temat jest zbyt ogólny: trzeba go zawęzić do jednej grupy czytelników i jednego problemu.
- Propozycja wygląda na reklamę: należy usunąć z planu wszystko, co dotyczy własnej oferty.
- Portal nie przyjmuje tekstów z zewnątrz: warto zapytać, czy redakcja korzysta z komentarzy ekspertów do własnych materiałów.
- Redakcja ma zapełniony plan publikacji: można zapytać, kiedy wrócić z propozycją.
Za każdą odpowiedź, także odmowną, należy podziękować. Redaktor, który został potraktowany uprzejmie, chętniej otworzy kolejną wiadomość od tego samego nadawcy.
Jakich błędów unikać przy proponowaniu tekstu?
Większość nieudanych prób ma te same przyczyny. Żadna z nich nie dotyczy braku wiedzy autora, wszystkie dotyczą formy kontaktu.
- Wiadomość masowa, wysłana do wielu redakcji jednocześnie, bez odniesienia do konkretnego działu.
- Propozycja bez tematu: prośba o „możliwość publikacji artykułu” zamiast konkretnego tytułu i planu.
- Długi opis firmy na początku wiadomości, a temat dopiero na końcu.
- Tekst opublikowany wcześniej na własnym blogu, przedstawiony jako nowy.
- Warunek dotyczący linku albo żądanie określonej daty publikacji.
- Materiał przygotowany w całości przez narzędzie do generowania tekstu, bez własnych przykładów i bez sprawdzenia faktów.
- Telefon do redakcji w dniu wysłania wiadomości z pytaniem, czy już ją przeczytano.
Osobną uwagę poświęcam narzędziom do generowania tekstu. Mogą pomóc w ułożeniu planu lub w korekcie, ale redakcja oczekuje od eksperta tego, czego narzędzie nie ma: własnych obserwacji, przykładów z praktyki i odpowiedzialności za każde zdanie. Tekst pozbawiony tych elementów doświadczony redaktor rozpozna po pierwszym akapicie.
Po czym poznać, że publikacja się udała, i jak ją wykorzystać?
Sama publikacja jest dopiero połową korzyści. Drugą połowę daje to, co autor zrobi z nią w kolejnych tygodniach.
W dniu publikacji należy przeczytać tekst na portalu i sprawdzić podpis, notkę oraz ewentualny link. Błędy zgłasza się redaktorowi od razu, jedną wiadomością ze wskazaniem miejsca i poprawnego brzmienia. Następnie warto udostępnić publikację w profilu firmy i w profilu własnym, z oznaczeniem portalu, oraz przesłać ją klientom, których temat dotyczy.
O powodzeniu świadczą konkretne sygnały: zapytania od osób, które powołują się na tekst, wzmianki i komentarze w mediach społecznościowych, wejścia na stronę firmy z adresu portalu widoczne w narzędziu analitycznym, a przede wszystkim zaproszenie redakcji do napisania kolejnego materiału. Liczba wyświetleń, o którą można uprzejmie zapytać redaktora, jest informacją pomocniczą.
Po kilku tygodniach dobrze jest zaproponować tej samej redakcji następny temat. Stały autor ma w portalu zupełnie inną pozycję niż jednorazowy gość: redakcja sama zaczyna zwracać się do niego z prośbą o komentarz, a jego nazwisko zaczyna być kojarzone z daną specjalizacją.
Najczęstsze pytania
Czy za publikację tekstu eksperckiego trzeba zapłacić?
Tekst przyjęty przez redakcję jako materiał redakcyjny nie wymaga opłaty. Jeżeli portal oczekuje zapłaty, jest to publikacja reklamowa, która powinna zostać oznaczona, na przykład jako artykuł sponsorowany. Obie drogi są uczciwe, o ile czytelnik wie, z którą ma do czynienia.
Czy portal zapłaci autorowi za tekst?
Portale branżowe zwykle nie płacą ekspertom reprezentującym firmy, ponieważ korzyścią autora jest obecność na łamach i podpis. Honoraria zdarzają się przy stałej współpracy felietonowej i w tytułach drukowanych. O zasady można zapytać wprost, najlepiej po przyjęciu pierwszego tekstu.
Jak długi powinien być tekst ekspercki?
Taki, jakie portal publikuje w danym dziale. Najpewniejszą metodą jest skopiowanie dwóch lub trzech opublikowanych tekstów do edytora i sprawdzenie liczby znaków ze spacjami, a następnie potwierdzenie objętości u redaktora. Tekst znacznie dłuższy od zamówionego zostanie skrócony bez udziału autora.
Czy ten sam tekst można potem opublikować na własnej stronie?
Zależy to od ustaleń z redakcją, dlatego trzeba o to zapytać przed publikacją. Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest zamieszczenie na własnej stronie krótkiego streszczenia z odesłaniem do portalu. Dwie identyczne wersje tekstu w dwóch serwisach nie służą żadnej ze stron, bo wyszukiwarka i tak pokaże zwykle tylko jedną z nich.
Czy tekst może napisać ktoś inny, a podpisać ekspert?
Pomoc redakcyjna jest powszechną praktyką, pod warunkiem że wiedza, tezy i przykłady pochodzą od osoby podpisanej, a ona sama przeczytała i zatwierdziła każde zdanie. Podpisanie tekstu, którego treści autor nie zna, kończy się kłopotem przy pierwszym pytaniu dziennikarza lub czytelnika.
Ile czasu czekać na odpowiedź redakcji?
Nie ma jednego terminu. W praktyce rozsądnie jest przypomnieć się po około tygodniu, a po kolejnych kilku dniach bez odpowiedzi uznać, że portal nie jest zainteresowany, i zwrócić się do następnego. Przy tematach związanych z bieżącym wydarzeniem terminy te trzeba skrócić i zaznaczyć pilność w pierwszej wiadomości.
Czy można zaproponować tekst portalowi, w którym firma się reklamuje?
Można, ale propozycję należy skierować do redakcji, a nie do opiekuna reklamowego, i nie powoływać się w niej na wydatki reklamowe. Rzetelne redakcje oddzielają decyzje o treści od współpracy handlowej. Nacisk w tej sprawie szkodzi relacjom z obiema częściami wydawnictwa.
Co zrobić, gdy w opublikowanym tekście pojawił się błąd?
Należy jak najszybciej napisać do redaktora, wskazać zdanie z błędem i podać jego poprawne brzmienie. Jeśli błąd pochodzi od autora, trzeba to uczciwie zaznaczyć. Redakcje internetowe poprawiają takie rzeczy sprawnie, a autor, który sam zgłasza pomyłkę, zyskuje w ich oczach.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
Rozumiem to dobrze. Wybór portali, czytanie cudzych tekstów, pisanie do redakcji i pilnowanie odpowiedzi to praca, na którą przy prowadzeniu firmy zwykle brakuje spokojnej godziny. Mogę przejąć ją w całości: sprawdzę, które serwisy czytają klienci firmy i czy przyjmują teksty praktyków, pomogę wybrać temat, przygotuję propozycję dla redakcji, zredaguję tekst na podstawie rozmowy z ekspertem i dopilnuję ustaleń aż do dnia publikacji.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i w kilku zdaniach opisać, czym zajmuje się firma oraz do kogo chce dotrzeć. Odpowiem, od czego najlepiej zacząć.



