Na blogu firmowym po kilku latach prawie zawsze znajdują się dwa wpisy o tym samym. Jeden powstał dawno, drugi później, przy okazji nowej oferty albo zmiany osoby odpowiedzialnej za treści. Oba odpowiadają na to samo pytanie klienta, oba zbierają trochę wejść z Google i żaden nie zajmuje tak wysokiej pozycji, jak mógłby zajmować jeden porządny tekst.
Połączenie takich wpisów jest jedną z najprostszych prac porządkowych w serwisie, ale da się ją wykonać źle. Usunięcie słabszego tekstu bez przekierowania, wybór niewłaściwego adresu albo przekierowanie na stronę główną kończą się utratą wejść, na które blog pracował latami. Ta instrukcja jest przeznaczona dla właścicieli firm i osób, które same prowadzą blog na WordPressie i mają dostęp do Google Search Console.
Po lekturze czytelnik będzie umiał ocenić, czy dwa wpisy rzeczywiście należy łączyć, wybrać adres, który zostaje, przenieść treść, ustawić przekierowanie 301, poprawić linki w serwisie i sprawdzić w danych, czy ruch z obu wpisów trafił w jedno miejsce.
Po czym poznać, że dwa wpisy wchodzą sobie w drogę?
Sam podobny tytuł jeszcze niczego nie przesądza. O problemie mówią dopiero dane z wyszukiwarki i zachowanie wyników. Najczęstszy objaw wygląda tak: na to samo zapytanie Google pokazuje raz jeden wpis, raz drugi, a pozycja zmienia się z tygodnia na tydzień. Wyszukiwarka nie umie zdecydować, który tekst lepiej odpowiada na pytanie, więc próbuje obu.
Drugi objaw to dwa adresy z tego samego bloga widoczne obok siebie daleko od czołówki wyników. Trzeci jest najtrudniejszy do zauważenia: nowszy, staranniejszy wpis w ogóle nie zbiera wejść, bo Google pozostaje przy starszym, do którego prowadzi więcej linków.
Zjawisko, w którym kilka podstron jednego serwisu konkuruje o to samo zapytanie, nazywa się kanibalizacją. Szerzej opisałem je w tekście o tym, jak wykryć i usunąć kanibalizację słów kluczowych. Tutaj zajmuję się jednym, konkretnym przypadkiem: dwoma wpisami blogowymi o tej samej treści.
Wstępnej oceny można dokonać bez żadnych narzędzi. Wystarczy otworzyć oba wpisy obok siebie i odpowiedzieć na trzy pytania:
- czy oba teksty odpowiadają na to samo pytanie czytelnika, tylko innymi słowami,
- czy osoba, która przeczytała pierwszy wpis, znajdzie w drugim coś istotnie nowego,
- czy gdyby blog powstawał dziś od zera, oba tematy trafiłyby do planu jako osobne teksty.
Jeżeli odpowiedzi brzmią „tak”, „nie” i „nie”, wpisy są kandydatami do połączenia. Ostateczną decyzję należy jednak oprzeć na danych z Search Console, o czym niżej.
Kiedy łączenie ma sens, a kiedy lepiej zostawić oba wpisy?
Łączenie ma sens wtedy, gdy oba wpisy obsługują tę samą potrzebę. Przykład: „jak dbać o drewniany taras” i „pielęgnacja tarasu z drewna” to jeden temat opisany dwa razy. Jeden pełny tekst zastąpi oba bez straty dla czytelnika.
Inaczej jest, gdy tytuły brzmią podobnie, ale czytelnik szuka czegoś innego. Wpis „ile kosztuje taras drewniany” i wpis „jak zbudować taras drewniany” dotyczą tego samego przedmiotu, lecz pierwszy czyta osoba porównująca oferty, a drugi osoba planująca samodzielną budowę. Połączenie ich dałoby tekst, który żadnej z tych osób nie odpowiada wprost.
Nie należy też łączyć wpisów tylko dlatego, że jeden z nich ma mało wejść. Krótki tekst odpowiadający na wąskie, szczegółowe pytanie bywa bardzo dobrym źródłem zapytań od klientów, choć w statystykach wygląda skromnie.
Uważam, że rozsądna zasada brzmi: łączy się wpisy, które w Search Console zbierają wyświetlenia na te same zapytania. Jeżeli listy zapytań obu adresów prawie się nie pokrywają, wpisy nie konkurują ze sobą i lepiej każdy z nich dopracować osobno.
Jak sprawdzić w Search Console, który wpis jest mocniejszy?
Do porównania służy raport skuteczności w Google Search Console. Pokazuje on cztery wskaźniki: „Kliknięcia”, „Wyświetlenia”, „CTR” i „Średnia pozycja”, a pod wykresem tabelę z kartami „Zapytania”, „Strony”, „Kraje”, „Urządzenia”, „Wygląd w wyszukiwarce” i „Daty”. Domyślnie raport otwiera się z danymi z ostatnich 3 miesięcy.
Dla każdego z dwóch wpisów trzeba zebrać te same dane. Kolejność czynności jest następująca:
- Należy otworzyć Search Console, wybrać właściwą usługę i przejść do raportu skuteczności dla wyników wyszukiwania.
- W filtrze daty u góry raportu dobrze jest ustawić możliwie długi okres, żeby pojedynczy słabszy miesiąc nie zafałszował obrazu.
- Nad wykresem należy zaznaczyć wszystkie cztery wskaźniki, tak aby w tabeli pojawiły się kolumny z kliknięciami, wyświetleniami, CTR i średnią pozycją.
- W wierszu filtrów trzeba kliknąć „+ Dodaj filtr”, wskazać „Strony”, pozostawić opcję „URL-e zawierające”, wkleić końcówkę adresu pierwszego wpisu i zatwierdzić przyciskiem „Zastosuj”.
- Po przejściu na kartę „Zapytania” tabela pokazuje, na jakie zapytania wyświetlał się ten jeden wpis. Dane należy pobrać przyciskiem eksportu w prawym górnym rogu raportu albo przepisać pierwsze kilkanaście wierszy.
- Te same czynności powtarza się dla drugiego wpisu, zmieniając jedynie adres w filtrze.

W oknie filtra znajduje się też karta „Porównaj”. Pozwala ona zestawić dwa adresy w jednej tabeli, w której pojawia się kolumna „Różnica”. Jednocześnie można mieć tylko jedno porównanie, więc nowe zastępuje poprzednie.
Jak czytać zebrane dane?
Po zebraniu dwóch list zapytań porównuje się je wiersz po wierszu. Jeśli te same zapytania występują na obu listach, a przy każdym z wpisów mają inną średnią pozycję, wpisy rzeczywiście konkurują. To potwierdzenie, że łączenie jest uzasadnione.
Mocniejszy jest ten wpis, który ma więcej kliknięć i wyświetleń oraz lepszą średnią pozycję na najważniejsze zapytania. Liczby z dwóch list trzeba zachować w arkuszu albo w notatce. Po kilku tygodniach posłużą jako punkt odniesienia do oceny, czy połączenie się powiodło.
Co jeszcze sprawdzić poza kliknięciami?
W Search Console jest także raport „Linki”. Pokazuje on, do których podstron prowadzi najwięcej linków z innych serwisów oraz z samej witryny. Wpis, do którego odsyłają inne strony, ma dla Google większą wagę, nawet jeśli chwilowo zbiera mniej kliknięć.
Warto też przejrzeć statystyki odwiedzin w narzędziu analitycznym. Zdarza się, że wpis słabszy w Google regularnie przyprowadza czytelników z mediów społecznościowych albo z newslettera. Taki adres również ma wartość i nie może po prostu zniknąć.
Który adres zostawić, a który przekierować?
Wybór adresu docelowego jest najważniejszą decyzją w całej operacji. Zostaje adres mocniejszy, a nie ten, który ma ładniejszy tytuł albo nowszą datę. Treść da się poprawić w godzinę, natomiast historii adresu, linków i zaufania wyszukiwarki nie da się przenieść tak szybko.
Przy wyborze biorę pod uwagę kilka cech, mniej więcej w tej kolejności:
- liczba kliknięć i wyświetleń z Google w dłuższym okresie,
- średnia pozycja na zapytania, na których firmie najbardziej zależy,
- linki z innych serwisów prowadzące do wpisu,
- liczba linków wewnętrznych, czyli odesłań z pozostałych podstron własnego serwisu,
- brzmienie samego adresu: krótki i ogólny jest lepszy niż długi, z liczbą albo nazwą sezonu.
Jeżeli wszystkie cechy wskazują na ten sam wpis, decyzja jest prosta. Trudniej, gdy starszy adres ma linki i ruch, a nowszy lepszą treść. Wtedy zostaje stary adres, a lepsza treść zostaje do niego przeniesiona. Czytelnik nie zauważy różnicy, a wyszukiwarka zachowa ciągłość.
Nie polecam tworzenia trzeciego, zupełnie nowego adresu dla połączonego tekstu. Oznaczałoby to dwa przekierowania zamiast jednego i start od zera pod adresem, którego Google jeszcze nie zna. Nowy adres ma sens tylko wtedy, gdy oba dotychczasowe są wyraźnie wadliwe, na przykład zawierają nazwę usługi, której firma już nie świadczy.
Kto woli nie zajmować się tym samodzielnie, może zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na info@lukaszwudyka.pl, a przejmę sprawę: porównam dane obu wpisów, wskażę adres, który powinien zostać, połączę treść i ustawię przekierowanie tak, żeby ruch nie przepadł.
Jak połączyć treść obu wpisów w jeden tekst?
Co zabezpieczyć przed pierwszą zmianą?
Przed pierwszą zmianą należy zabezpieczyć stan wyjściowy. Łączenie wpisów jest odwracalne tylko wtedy, gdy zachowała się pełna treść obu tekstów i wiadomo, jak wyglądały ich wyniki.
Po pierwsze, trzeba skopiować treść obu wpisów do osobnego dokumentu, razem z tytułami, nagłówkami i adresami. WordPress przechowuje wprawdzie poprzednie wersje wpisu, ale własna kopia jest pewniejsza. Przy większych porządkach radzę wykonać pełną kopię zapasową strony i upewnić się, że da się ją przywrócić.
Po drugie, należy zachować obie listy zapytań z Search Console. Lista zapytań słabszego wpisu jest w tej pracy szczególnie cenna, bo pokazuje, o co pytali ludzie, którzy na niego trafiali. Połączony tekst musi odpowiadać także na te pytania.
Po trzecie, trzeba spisać podstrony serwisu, które linkują do wpisu przeznaczonego do przekierowania. Najprościej wpisać końcówkę jego adresu w wyszukiwarkę na liście wpisów w panelu WordPressa albo przejrzeć raport „Linki” w Search Console. Ta lista przyda się po ustawieniu przekierowania.
Jak ułożyć jeden tekst z dwóch?
Połączenie nie polega na dopisaniu jednego tekstu pod drugim. Dwa wpisy o tym samym temacie powtarzają te same informacje, więc proste zestawienie daje tekst dłuższy, ale gorszy. Celem jest jeden wpis, który odpowiada na pytanie lepiej niż każdy z poprzednich osobno.
Pracę wykonuje się w edytorze wpisu, który zostaje. Sprawdza się następująca kolejność:
- Otwarcie w edytorze wpisu mocniejszego i przeczytanie go akapit po akapicie z listą zapytań obu wpisów pod ręką.
- Zaznaczenie w tekście słabszego wpisu fragmentów, których w mocniejszym nie ma: dodatkowych pytań, przykładów, wyjaśnień, zdjęć, zestawień.
- Przeniesienie tych fragmentów do wpisu mocniejszego w miejsca, w których logicznie pasują, a nie na koniec tekstu.
- Usunięcie powtórzeń i ujednolicenie nazw, tak aby tekst czytało się jak jedną całość napisaną przez jedną osobę.
- Sprawdzenie, czy każde ważne zapytanie z listy słabszego wpisu ma w połączonym tekście odpowiedź, najlepiej pod własnym nagłówkiem.
- Poprawienie tytułu i opisu strony tylko wtedy, gdy obecne nie obejmują rozszerzonego zakresu tekstu.
- Zachowanie zmian we wpisie i obejrzenie go na stronie, również na telefonie.

Czego nie zmieniać przy okazji?
Adres wpisu, który zostaje, musi pozostać dokładnie taki sam. W WordPressie zmiana tytułu nie zmienia adresu opublikowanego wpisu, ale pole z odnośnikiem w ustawieniach wpisu da się edytować ręcznie i właśnie tego należy unikać. Zmiana adresu w trakcie łączenia przekreśla sens wyboru mocniejszego wpisu.
Ostrożność jest wskazana także przy tytule. Jeżeli wpis zajmuje dobrą pozycję na konkretne zapytanie, słowa z tego zapytania powinny w tytule i w głównym nagłówku pozostać. Zasady bezpiecznej aktualizacji starszych tekstów opisałem osobno we wpisie o tym, jak odświeżyć stary wpis i nie zaszkodzić pozycji.
Nie należy również zmieniać daty publikacji tylko po to, żeby tekst wyglądał na świeży. W zaleceniach Google dotyczących treści znajduje się wprost pytanie kontrolne o zmienianie dat stron, których treść nie uległa istotnej zmianie. Jeżeli wpis został rzeczywiście rozbudowany, uczciwym rozwiązaniem jest pokazanie daty aktualizacji.
Jak ustawić przekierowanie 301 ze starego adresu?
Gdy połączony tekst jest już opublikowany, stary adres trzeba trwale przekierować na ten, który został. Przekierowanie 301 oznacza, że strona została na stałe przeniesiona w inne miejsce. Czytelnik, który kliknie stary link, od razu zobaczy nowy tekst, a wyszukiwarka dostanie jasną informację, który adres ma pokazywać.
Dokumentacja Google wymienia przekierowania jako najmocniejszy sposób wskazania adresu, który ma być traktowany jako główny. Znacznik rel=”canonical” jest również wyraźnym sygnałem, a mapa witryny sygnałem słabym. Przy łączeniu wpisów właściwym wyborem jest przekierowanie, ponieważ stary tekst ma przestać istnieć jako osobna strona.

Google zaleca przekierowanie po stronie serwera wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Na blogu opartym na WordPressie są dwie typowe drogi: wtyczka do przekierowań albo wpis w pliku .htaccess.
Przekierowanie za pomocą wtyczki
WordPress nie ma w panelu własnego ekranu do ręcznego dodawania przekierowań. Potrzebna jest wtyczka: osobna, przeznaczona wyłącznie do tego, albo moduł przekierowań we wtyczce SEO, jeśli dana wersja go zawiera. Nazwy pól różnią się między wtyczkami, ale zasada jest zawsze ta sama.
- Należy otworzyć w panelu WordPressa ekran przekierowań używanej wtyczki.
- W polu adresu źródłowego wpisuje się ścieżkę starego wpisu, na przykład
/pielegnacja-tarasu-z-drewna/. - W polu adresu docelowego wpisuje się pełny adres wpisu, który zostaje, z https i z ukośnikiem na końcu, jeśli serwis go stosuje.
- Jako typ przekierowania należy wskazać 301, czyli przekierowanie trwałe, i zatwierdzić regułę.
- Trzeba otworzyć stary adres w oknie prywatnym przeglądarki i upewnić się, że w pasku adresu pojawia się adres docelowy, a na ekranie połączony tekst.
- Dopiero po udanym teście stary wpis można wycofać z publikacji, najbezpieczniej przez przełączenie go na szkic.
Radzę nie usuwać starego wpisu trwale przez kilka pierwszych tygodni. Szkic nikomu nie przeszkadza, a w razie potrzeby pozwala odtworzyć treść w kilka minut. Jeżeli po wycofaniu wpisu z publikacji stary adres zaczyna pokazywać błąd 404, reguła we wtyczce nie działa i trzeba ją poprawić przed dalszymi krokami.
Przekierowanie w pliku .htaccess
Na serwerach Apache i LiteSpeed przekierowanie można dopisać w pliku .htaccess w głównym katalogu strony. Ta droga nie wymaga wtyczki, ale jest bardziej ryzykowna: jedna literówka w tym pliku potrafi wyłączyć cały serwis. Przed edycją trzeba pobrać kopię pliku na dysk.
Wiersz należy dopisać powyżej bloku oznaczonego jako „# BEGIN WordPress”. Wzór zgodny z dokumentacją Google wygląda tak:
Redirect permanent "/pielegnacja-tarasu-z-drewna/" "https://example.pl/jak-dbac-o-drewniany-taras/"
Pierwszy człon to ścieżka starego wpisu bez nazwy domeny, drugi to pełny adres docelowy. Po zachowaniu pliku trzeba od razu sprawdzić stronę główną i stary adres. Gdyby serwis przestał się otwierać, wystarczy wgrać z powrotem pobraną kopię pliku. Dokładny opis tej metody i typowych pomyłek zawiera osobna instrukcja o przekierowaniu 301 w pliku .htaccess.
Na serwerach nginx plik .htaccess nie działa. Regułę dopisuje się wtedy w konfiguracji serwera, do której zwykle ma dostęp tylko firma hostingowa. W takim przypadku wtyczka jest rozwiązaniem prostszym i bezpieczniejszym.
Co poprawić w serwisie po ustawieniu przekierowania?
Przekierowanie rozwiązuje sprawę osób i robotów, które trafiają na stary adres z zewnątrz. Wewnątrz własnego serwisu nie powinno się jednak na nim polegać. Każdy link prowadzący przez przekierowanie to dodatkowy przeskok, a zalecenia Google mówią wprost, że linki w witrynie powinny prowadzić do adresu docelowego.
Do wykonania są cztery czynności porządkowe:
- Poprawienie linków wewnętrznych: na każdej podstronie z przygotowanej wcześniej listy stary adres zastępuje się nowym.
- Sprawdzenie menu, stopki, stron kategorii i bloków typu „powiązane wpisy”, w których stary wpis mógł być wstawiony ręcznie.
- Otwarcie mapy witryny i upewnienie się, że stary adres z niej zniknął, a adres docelowy w niej jest. Wtyczki SEO aktualizują mapę same po wycofaniu wpisu z publikacji, ale bywa, że pokazują wersję zapamiętaną przez mechanizm pamięci podręcznej.
- Wyczyszczenie pamięci podręcznej strony i sieci CDN, jeśli serwis z nich korzysta, tak aby odwiedzający nie otrzymywali zapamiętanej kopii starego wpisu.
Przy okazji warto dodać do połączonego wpisu dwa lub trzy nowe linki z tematycznie bliskich tekstów. Wzmacnia to adres, który teraz samodzielnie odpowiada za cały temat. Zasady rozmieszczania takich odesłań opisuje tekst o tym, jak ułożyć linki wewnętrzne w serwisie.
Ostatnia rzecz to znacznik kanoniczny. Połączony wpis powinien wskazywać w nim sam siebie, co wtyczki SEO robią domyślnie. Jeżeli w ustawieniach starego wpisu był kiedyś ręcznie wpisany inny adres kanoniczny, po przekierowaniu przestaje to mieć znaczenie, ale w nowym wpisie takie pole powinno pozostać puste albo zawierać jego własny adres.
Jak zgłosić zmianę Google i po czym poznać, że łączenie się udało?
Google samo odkryje przekierowanie przy kolejnej wizycie robota, ale proces można przyspieszyć. Służy do tego narzędzie do sprawdzania adresów URL w Search Console, dostępne w polu wyszukiwania na górze każdego ekranu.
- W polu u góry Search Console wkleja się pełny adres połączonego wpisu i zatwierdza klawiszem Enter.
- Po wyświetleniu wyniku należy kliknąć „Sprawdź URL wersji opublikowanej”, żeby zobaczyć, jak Google widzi stronę w tej chwili.
- Jeśli test nie pokazuje błędów, trzeba kliknąć „Poproś o zindeksowanie”.
- Następnie w tym samym polu sprawdza się stary adres. Test wersji opublikowanej powinien pokazać, że adres prowadzi przez przekierowanie do wpisu docelowego.
Prośba o zindeksowanie nie daje gwarancji, że strona trafi do indeksu, a liczba takich próśb w ciągu doby jest ograniczona. Wielokrotne zgłaszanie tego samego adresu niczego nie przyspiesza. Według pomocy Search Console indeksowanie może potrwać od jednego dnia do tygodnia lub dwóch.
Jakie sygnały świadczą o powodzeniu?
Pierwszy sygnał widać w narzędziu do sprawdzania adresów URL. Po ponownym odwiedzeniu strony przez robota przy starym adresie w polu „Adres kanoniczny wybrany przez Google” powinien pojawić się adres wpisu docelowego. W raporcie „Indeksowanie stron” stary adres trafia do grupy stron z przekierowaniem. To stan prawidłowy, a nie błąd wymagający naprawy.
Drugi sygnał to wyniki wyszukiwania. Stary adres przez pewien czas może jeszcze pojawiać się w Google, co jest zjawiskiem normalnym. Stopniowo zastępuje go adres docelowy, również na zapytania, na które wcześniej wyświetlał się tylko słabszy wpis.
Trzeci sygnał, najważniejszy, to liczby. W raporcie skuteczności należy ustawić filtr „Strony” na adres docelowy i porównać jego kliknięcia z sumą kliknięć obu wpisów sprzed połączenia. Do zestawienia okresów służy filtr daty z kartą „Porównaj”. Rzetelna ocena jest możliwa dopiero po kilku tygodniach, bo zalecenia Google uprzedzają o przejściowych wahaniach pozycji przy każdej zmianie adresów.
Dobrze przeprowadzone połączenie daje wynik co najmniej zbliżony do sumy obu wpisów, a z czasem często lepszy, bo jeden pełny tekst otrzymuje wszystkie linki i całą uwagę wyszukiwarki. Nie jest to jednak obietnica. O pozycji decyduje wiele czynników, także to, co w tym samym czasie publikuje konkurencja.
Co zrobić, gdy po połączeniu ruch spadł?
Spadek w pierwszych dniach nie musi oznaczać pomyłki. Jeżeli jednak po kilku tygodniach adres docelowy zbiera wyraźnie mniej kliknięć niż oba wpisy razem przed zmianą, trzeba po kolei wykluczyć typowe przyczyny.
Przekierowanie nie działa albo jest tymczasowe
Stary adres należy otworzyć w oknie prywatnym. Jeśli pojawia się błąd 404 albo stara treść, reguła nie działa. Jeżeli przekierowanie działa, trzeba jeszcze sprawdzić we wtyczce lub w pliku .htaccess, czy ma typ 301, a nie 302. Przekierowanie tymczasowe mówi wyszukiwarce, że stary adres wróci, więc Google może nadal pokazywać go w wynikach.
Przekierowanie prowadzi przez kilka adresów
Zdarza się, że stary wpis był już kiedyś celem innego przekierowania albo że reguła kieruje na adres bez https, który dopiero potem trafia na właściwy. Powstaje łańcuch. Googlebot potrafi przejść do 10 przeskoków, ale dokumentacja zaleca kierowanie od razu do adresu ostatecznego. Każdą starą regułę należy przepisać tak, aby wskazywała bezpośrednio na wpis docelowy.
W połączonym tekście zabrakło treści ze starego wpisu
To najczęstsza przyczyna utraty części ruchu. Należy wrócić do zachowanej listy zapytań słabszego wpisu i sprawdzić w raporcie skuteczności, które z nich przestały przynosić wyświetlenia. Jeżeli w nowym tekście nie ma fragmentu odpowiadającego na te pytania, trzeba go dopisać, korzystając z kopii starej treści.
Google nie uznało stron za odpowiedniki
Gdy treść pod adresem docelowym nie ma związku z tym, co było pod starym adresem, wyszukiwarka może potraktować przekierowanie jak błąd typu soft 404 i nie przenieść na nowy adres dotychczasowej widoczności. Dotyczy to zwłaszcza przekierowań na stronę główną lub stronę kategorii. Rozwiązaniem jest skierowanie starego adresu na tekst o tym samym temacie.
Połączenie okazało się błędną decyzją
Jeżeli dane pokazują, że oba wpisy odpowiadały jednak na różne potrzeby, zmianę można cofnąć. Należy wyłączyć regułę przekierowania, przywrócić stary wpis ze szkicu pod dokładnie tym samym adresem i poprosić o jego zindeksowanie. Im szybciej zapadnie taka decyzja, tym sprawniej wracają poprzednie wyniki, choć pełnego powrotu nikt nie zagwarantuje. Google zastrzega zresztą, że trwałe przekierowania są przeznaczone dla zmian, które nie będą cofane, dlatego tak ważna jest analiza przed łączeniem.
Jakich błędów unikać przy łączeniu wpisów?
Większość strat przy łączeniu treści nie wynika z działania wyszukiwarki, tylko z pośpiechu. Poniższe pomyłki widuję najczęściej:
- usunięcie słabszego wpisu bez przekierowania, przez co stary adres pokazuje błąd 404, a linki do niego przestają działać,
- przekierowanie starego wpisu na stronę główną bloga zamiast na tekst o tym samym temacie,
- pozostawienie adresu słabszego i przekierowanie mocniejszego, bo nowszy tekst „lepiej wygląda”,
- zablokowanie starego adresu w pliku robots.txt albo oznaczenie go jako noindex zamiast przekierowania,
- użycie narzędzia do usuwania adresów w Search Console, które nie służy do wskazywania właściwej wersji strony,
- łączenie kilkunastu par wpisów jednego dnia, po czym nie sposób ustalić, która zmiana pomogła, a która zaszkodziła,
- wyłączenie przekierowania po kilku tygodniach, gdy tylko stary adres zniknie z wyników.
Dwa punkty wymagają komentarza. Google wprost odradza wskazywanie właściwej wersji strony za pomocą pliku robots.txt i narzędzia do usuwania adresów, a znacznika noindex nie zaleca do tego celu. Robot, który nie może odczytać starej strony albo dostaje polecenie jej pominięcia, nie przeniesie jej dorobku na nowy adres.
Druga sprawa to czas. Zalecenia Google mówią, by przekierowania utrzymywać możliwie najdłużej, zwykle co najmniej przez rok. W praktyce przekierowanie po połączeniu wpisów nie powinno być usuwane w ogóle, dopóki gdziekolwiek w sieci istnieją linki do starego adresu.
Przy większej liczbie par wpisów radzę pracować partiami. Kilka połączeń, kilka tygodni obserwacji, dopiero potem kolejne. Taki rytm pozwala wcześnie zauważyć pomyłkę i poprawić sposób pracy, zanim obejmie ona cały blog.
Najczęstsze pytania
Czy po połączeniu wpisów pozycje w Google spadną?
Przejściowe wahania są możliwe i Google o nich uprzedza przy każdej zmianie adresów. Jeżeli wybrano mocniejszy adres, treść słabszego wpisu została przeniesiona, a przekierowanie 301 działa, wyniki zwykle wracają do poziomu sprzed zmiany lub go przekraczają. Pewności nie daje nikt, dlatego przed łączeniem trzeba zachować dane i kopie treści.
Jak długo trzeba utrzymywać przekierowanie ze starego wpisu?
Zalecenia Google mówią o utrzymywaniu przekierowań najdłużej, jak to możliwe, zwykle co najmniej przez rok. Uważam, że przy połączonych wpisach najlepiej zostawić je na stałe. Reguła niczego nie kosztuje, a chroni przed błędem 404 każdego, kto trafi na stary link w cudzym serwisie, w wiadomości albo w zakładkach.
Czy zamiast przekierowania wystarczy znacznik rel=”canonical”?
Znacznik kanoniczny jest przeznaczony dla sytuacji, w której obie strony mają pozostać dostępne dla odwiedzających, na przykład przy wersjach tej samej oferty. Przy łączeniu wpisów stary tekst ma zniknąć, więc właściwe jest przekierowanie. Jest ono mocniejszym sygnałem dla wyszukiwarki i od razu prowadzi czytelnika do aktualnej treści.
Czy można połączyć trzy lub więcej wpisów naraz?
Tak, zasada jest taka sama. Wybiera się jeden adres docelowy, przenosi do niego wartościowe fragmenty z pozostałych tekstów i każdy stary adres przekierowuje bezpośrednio na ten jeden wpis. Google dopuszcza łączenie treści kilku stron w jedną, o ile strona docelowa rzeczywiście zawiera to, co było na poprzednich.
Co zrobić z komentarzami pod starym wpisem?
Komentarze pozostają przypisane do starego wpisu, a po jego wycofaniu z publikacji przestają być widoczne. Jeżeli zawierają cenne pytania czytelników, najlepiej wpleść odpowiedzi na nie w połączony tekst. Przenoszenie komentarzy między wpisami wymaga dodatkowej wtyczki albo pracy w bazie danych, dlatego powinno być poprzedzone kopią zapasową.
Czy stary wpis trzeba usunąć z WordPressa?
Nie ma takiej potrzeby. Wystarczy, że przestanie być opublikowany, a jego adres będzie przekierowany. Pozostawienie go jako szkicu daje możliwość szybkiego odtworzenia treści. Trwałe usunięcie warto odłożyć do chwili, gdy dane potwierdzą, że połączenie się powiodło.
Czy trzeba zgłaszać stary adres w narzędziu do usuwania adresów?
Nie. Narzędzie to służy do pilnego, czasowego ukrywania stron w wynikach, a Google wprost odradza używanie go do wskazywania właściwej wersji strony. Przy poprawnym przekierowaniu stary adres sam ustąpi miejsca nowemu po kolejnych wizytach robota.
Po jakim czasie Google pokaże w wynikach nowy adres?
Zależy to od tego, jak często robot odwiedza dany serwis. Po prośbie o zindeksowanie zmiana bywa widoczna w ciągu kilku dni, ale pomoc Search Console zastrzega, że może to potrwać tydzień lub dwa. Pełne przeniesienie widoczności ze starego adresu na nowy zajmuje zwykle więcej czasu, dlatego wyniki ocenia się po kilku tygodniach.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
Łączenie wpisów wygląda na drobną pracę, a składa się z wielu kroków, w których łatwo o pomyłkę. Chętnie wykonam ją w całości: przejrzę blog i wskażę pary tekstów, które ze sobą konkurują, porównam ich wyniki w Search Console, wybiorę adresy, które powinny zostać, połączę treść tak, by nie zgubić żadnego ważnego pytania czytelników, ustawię przekierowania, poprawię linki w serwisie i po kilku tygodniach sprawdzę w danych, czy ruch trafił tam, gdzie powinien.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i podać adres bloga. Odpowiem, od czego najlepiej zacząć i ile wpisów rzeczywiście wymaga połączenia.




