Po wpisaniu własnego imienia i nazwiska w Google zdarza się zobaczyć rzeczy, których nikt nie chciałby tam oglądać: prywatny numer telefonu w starym ogłoszeniu, adres domowy w katalogu firm, skan dokumentu na zapomnianym forum albo wpis sprzed lat, który dawno stracił aktualność. Pierwsza myśl to zwykle napisać do Google z prośbą o usunięcie. Tyle że Google nie jest właścicielem tych stron i w większości spraw może zrobić tylko jedno: przestać pokazywać wynik.
Ta instrukcja jest przeznaczona dla osób prywatnych oraz dla właścicieli firm, których dane osobowe trafiły do wyników wyszukiwania wbrew ich woli. Opisuję w niej wszystkie drogi, jakie Google przewiduje w swojej oficjalnej pomocy, razem z tym, kto może z nich skorzystać, co trzeba przygotować i co dzieje się po wysłaniu zgłoszenia.
Po lekturze czytelnik będzie umiał dobrać właściwy formularz do swojej sytuacji, poprawnie go wypełnić, poprosić właściciela strony o usunięcie danych u źródła, odświeżyć wynik po zmianie na stronie i złożyć skargę, gdy Google odmówi.
Czym różni się usunięcie treści ze strony od usunięcia wyniku z Google?
To rozróżnienie decyduje o całej dalszej pracy. Wyszukiwarka jest spisem treści internetu, a nie jego właścicielem. Gdy Google usuwa wynik, strona z danymi nadal istnieje. Można na nią wejść, wpisując adres, klikając link w mediach społecznościowych albo korzystając z innej wyszukiwarki. Google pisze o tym wprost w swojej pomocy: usunięcie wyniku z wyszukiwarki nie oznacza, że informacje znikną z internetu.
Odwrotna sytuacja wygląda znacznie lepiej. Jeżeli właściciel strony usunie dane albo całą podstronę, treść przestaje istnieć u źródła. Wynik w Google zniknie wtedy sam przy kolejnej wizycie robota albo po krótkim zgłoszeniu w narzędziu do odświeżania nieaktualnych treści. Znikną też wyniki w innych wyszukiwarkach, o które nikt osobno nie prosił.
Z tego powodu radzę zawsze prowadzić sprawę dwutorowo: prosić właściciela strony o usunięcie danych i równolegle zgłaszać wynik do Google. Pierwsza droga jest trwalsza, druga bywa szybsza i działa także wtedy, gdy właściciel strony nie odpowiada.
Trzeba też wiedzieć, że samo usunięcie wyniku ma dwie odmiany. Przy pełnym usunięciu adres przestaje się pokazywać w odpowiedzi na jakiekolwiek zapytanie. Przy usunięciu częściowym adres znika tylko z wyników na imię i nazwisko zgłaszającego, a po wpisaniu innych słów nadal może się pojawić. Która odmiana zostanie zastosowana, zależy od drogi i od tego, co jeszcze znajduje się na stronie.
Od czego zacząć? Spis adresów i dowodów
Każdy formularz Google wymaga dokładnych adresów stron. Google sprawdza wyłącznie te adresy, które zostały podane w zgłoszeniu, i tylko o nich rozstrzyga. Ogólne zdanie w rodzaju „proszę usunąć wszystko na mój temat” nie zostanie rozpatrzone. Dlatego pracę należy zacząć od uporządkowanego spisu.
- W oknie prywatnym przeglądarki należy wyszukać w Google własne imię i nazwisko w cudzysłowie, a potem kolejno: imię i nazwisko z miastem, imię i nazwisko z adresem, sam numer telefonu oraz sam adres e-mail.
- To samo wyszukiwanie trzeba powtórzyć dla dawnych danych: nazwiska panieńskiego, pseudonimu, starego adresu i nieużywanych już numerów.
- Każdy niechciany wynik należy otworzyć i skopiować pełny adres strony z paska adresu przeglądarki. Adres strony z wynikami wyszukiwania nie wystarczy, potrzebny jest adres strony docelowej.
- Przy każdym adresie trzeba zanotować, jakie dane tam widać, kto prowadzi stronę i po wpisaniu jakiego zapytania wynik się pojawił.
- Na koniec wykonuje się zrzut ekranu wyniku w Google oraz zrzut samej strony. Formularze Google proszą o zrzuty, ponieważ pomagają one weryfikatorom znaleźć właściwy fragment, zwłaszcza gdy na stronie są dane wielu osób.
Spis najlepiej prowadzić w zwykłym arkuszu z kolumnami: adres, rodzaj danych, zapytanie, data zgłoszenia, numer zgłoszenia, wynik. Przy kilkunastu adresach bez takiego arkusza bardzo łatwo zgubić się w korespondencji z Google.
Osobną sprawą są zdjęcia. Jeśli dane widać na obrazie, na przykład na skanie dokumentu, trzeba zgłosić zarówno adres strony, na której obraz się znajduje, jak i adres samego obrazu.
Którą drogę wybrać w danej sytuacji?
Google udostępnia kilka różnych formularzy i każdy z nich działa według innych zasad. Najczęstszy błąd polega na wysłaniu sprawy niewłaściwą drogą, co kończy się odmową, choć inna droga dałaby wynik. Wybór zależy od rodzaju danych, a nie od tego, jak bardzo treść jest dokuczliwa.
- Prywatny telefon, adres domowy, adres e-mail – narzędzie „Wyniki wyszukiwania informacji o Tobie” dostępne po zalogowaniu na konto Google.
- Numer PESEL, numer rachunku lub karty, skan dokumentu, podpis, dokumentacja medyczna, hasła – formularz prośby o usunięcie treści osobistych, kategoria dotycząca informacji umożliwiających identyfikację.
- Dane opublikowane razem z groźbami albo zachętą do nękania – ten sam formularz, zgłoszenie treści używanych do doxingu.
- Nieaktualne, nieistotne lub nadmierne informacje widoczne po wpisaniu imienia i nazwiska – formularz oparty na europejskich przepisach o ochronie danych, czyli prawo do bycia zapomnianym.
- Zniesławienie, naruszenie praw autorskich i inne treści sprzeczne z prawem – zgłoszenie z przyczyn prawnych.

Dróg nie trzeba traktować jako wykluczających się. Ten sam adres bywa zgłaszany najpierw na podstawie zasad Google, a po odmowie na podstawie przepisów o ochronie danych. Zasady Google obowiązują na całym świecie i dotyczą wąskiej listy danych. Przepisy europejskie obejmują znacznie szerszy zakres informacji, ale wymagają ważenia prywatności z interesem publicznym.
Jak poprosić o usunięcie telefonu, adresu i e-maila w narzędziu „Wyniki wyszukiwania informacji o Tobie”?
To najprostsza z dostępnych dróg i zarazem najmniej znana. Narzędzie robi dwie rzeczy: samo wyszukuje wyniki zawierające podane dane kontaktowe i pozwala jednym kliknięciem poprosić o ich usunięcie. Może też wysyłać powiadomienia, gdy w wynikach pojawi się coś nowego.
Kto może skorzystać i co przygotować?
Z narzędzia korzysta osoba zalogowana na własne konto Google, która ukończyła 18 lat. Google zastrzega w pomocy, że część funkcji jest wdrażana stopniowo na wybranych rynkach, więc wygląd strony może się różnić. Zgłoszenie w cudzym imieniu wysłane tą drogą z własnego konta może zostać odrzucone. Dla takich spraw oraz dla danych osoby niepełnoletniej przewidziany jest szczegółowy formularz prośby o usunięcie danych, opisany w następnej sekcji.
Wystarczy przygotować dane w takiej postaci, w jakiej widać je w wynikach. Jeśli w sieci krąży stary adres, podaje się stary adres. Jeśli wynik pokazuje pseudonim, podaje się pseudonim.
Jak skonfigurować monitorowanie wyników?
- Po zalogowaniu na konto Google należy otworzyć stronę „Wyniki wyszukiwania informacji o Tobie”. W aplikacji Google prowadzi do niej kliknięcie zdjęcia profilowego lub inicjału, a następnie pozycji o tej samej nazwie w menu.
- Na stronie wybiera się „Rozpocznij” albo „Ustawienia”.
- W formularzu wpisuje się imię i nazwisko oraz dane kontaktowe do wyszukania. Google dopuszcza kilka adresów, różne adresy e-mail, prywatne numery telefonów, a także pseudonim i nazwisko panieńskie.
- Następnie konfiguruje się powiadomienia: pocztą elektroniczną lub w aplikacji Google.
- Według pomocy Google informacja o pasujących wynikach przychodzi w ciągu kilku godzin. Wyniki czekają na karcie „Do sprawdzenia”.
- Po kliknięciu wyniku widać, z jakiej strony pochodzi i jakie dane zawiera. Rozwinięty wynik ma opcję „Prośba o usunięcie”. Wynik, którego nie trzeba usuwać, zamyka opcja „Oznacz jako sprawdzone”.

Jak zgłosić wynik prosto z wyszukiwarki?
Drugi sposób nie wymaga konfigurowania monitorowania. Po zalogowaniu wyszukuje się w Google swoje imię i nazwisko, najlepiej z miastem lub adresem. Przy niechcianym wyniku trzeba kliknąć „Więcej”, czyli trzy kropki otwierające panel „O tym wyniku”. Dalej wybiera się kolejno „Usuń wynik”, potem „Wyświetla moje dane osobowe wbrew mojej woli” i „Informacje kontaktowe”. Resztę prowadzą wskazówki na ekranie, a po przesłaniu żądania zostaje kliknięcie „Gotowe”.
Przy jednym adresie wystarczy jedno żądanie i jeden rodzaj danych, na przykład sam numer telefonu. Wysyłanie kilku żądań dotyczących tej samej strony niczego nie przyspiesza.
Co Google bierze pod uwagę i co dzieje się po decyzji?
Żądanie musi spełnić trzy warunki opisane w zasadach. Po pierwsze, dane widoczne w wyniku muszą być prywatnymi danymi zgłaszającego. Po drugie, zgłaszający nie ma nad nimi kontroli. Danych, które da się usunąć samodzielnie, na przykład z własnego profilu w mediach społecznościowych lub z własnego bloga, Google nie usunie. Po trzecie, wynik nie może pochodzić ze strony uznawanej za przydatną dla ogółu: instytucji państwowej, uczelni lub szkoły, gazety. Przy takich wynikach opcja „Usuń wynik” w ogóle się nie pojawia.
Potwierdzenie przesłania żądania przychodzi pocztą elektroniczną w ciągu kilku godzin. Stan sprawy widać na stronie narzędzia w obszarze „Żądania usunięcia” jako jeden z czterech: „W toku”, „Zatwierdzono”, „Odrzucono” albo „Cofnięto”. Po wybraniu żądania wyświetla się link do zgłoszonej strony, dzień i godzina przesłania oraz identyfikator zgłoszenia.
Po zatwierdzeniu adres najczęściej przestaje się wyświetlać w odpowiedzi na jakiekolwiek zapytanie. Czasem Google stosuje usunięcie na podstawie zapytania: adres znika tylko z wyników zawierających imię i nazwisko. Dzieje się tak, gdy na stronie są też treści przydatne dla innych albo dane kontaktowe innych osób lub firm. Przy odmowie przychodzi wiadomość, a powód jest podany na stronie narzędzia.
Kto na tym etapie woli nie zajmować się tym samodzielnie, może po prostu zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl. Chętnie przejmę sprawę: wybiorę właściwą drogę zgłoszenia, przygotuję wniosek i dopilnuję odpowiedzi.
Jak zgłosić numer PESEL, skan dokumentu, dane bankowe albo doxing?
Gdy w wynikach widać coś więcej niż dane kontaktowe, właściwą drogą jest formularz opisany w pomocy Google na stronie „Wysyłanie prośby o usunięcie treści osobistych z wyszukiwarki Google”. Otwiera go przycisk „Utwórz żądanie usunięcia”. Formularz prowadzi przez kolejne pytania i sam dopasowuje dalsze pola do wybranej kategorii.
Jakie dane obejmuje ta droga?
Według strony pomocy „Usuwanie informacji prywatnych z wyszukiwarki Google” zgłosić można adres, numer telefonu i adres e-mail, a ponadto poufne numery nadawane przez instytucje państwowe, w tym numer PESEL i identyfikatory podatkowe, numer rachunku bankowego lub karty kredytowej, zdjęcie podpisu lub dokumentu tożsamości, dokumenty prywatne takie jak dokumentacja medyczna oraz poufne nazwy użytkowników i hasła.
Osobną kategorią jest doxing, czyli udostępnianie cudzych informacji prywatnych po to, by wyrządzić szkodę. Google rozważy usunięcie adresu, jeśli zawiera on dane osobowe razem z bezpośrednimi lub pośrednimi groźbami albo z zachęcaniem innych do krzywdzenia lub nękania, a także wtedy, gdy na stronie zebrano znaczną ilość danych o jednej osobie bez uzasadnionego celu.
Kto może wysłać zgłoszenie i jak to zrobić?
Zgłoszenie składa osoba, której dane dotyczą, albo jej przedstawiciel. Ten formularz służy także do spraw, których nie obsługuje narzędzie opisane wcześniej: zgłoszeń w imieniu innej osoby, zgłoszeń bez logowania, danych osób poniżej 18 roku życia oraz danych służbowych opublikowanych po to, by komuś zaszkodzić.
- Na stronie pomocy „Wysyłanie prośby o usunięcie treści osobistych z wyszukiwarki Google” należy kliknąć „Utwórz żądanie usunięcia”.
- W kolejnych pytaniach wybiera się rodzaj treści. Dla danych z tej sekcji jest to kategoria informacji umożliwiających identyfikację i treści, które mogą zostać wykorzystane do doxingu.
- W formularzu podaje się adresy wszystkich stron z danymi. Każdy adres wpisuje się osobno, w pełnym brzmieniu.
- Do zgłoszenia dołącza się zrzuty ekranu pokazujące miejsce, w którym dane są widoczne. Przy doxingu na zrzucie powinna być widoczna także groźba lub wezwanie do nękania.
- Należy podać zapytania, po których wynik się wyświetla, zwykle imię i nazwisko, oraz adres e-mail do korespondencji.
- Po przesłaniu trzeba zachować wiadomość z potwierdzeniem i wpisać numer zgłoszenia do własnego spisu.
Co Google bierze pod uwagę i jaki jest skutek?
Google deklaruje, że treści naruszające zasady zwykle usuwa. Wyjątkiem są materiały ważne lub warte uwagi dla ogółu, na przykład wiadomości prasowe. Weryfikatorzy sprawdzają też, czy sprawa dotyczy innych osób. O decyzji zgłaszający dowiaduje się z wiadomości e-mail.
Skutek może być dwojaki. Pełne usunięcie oznacza, że strona nie będzie już wyświetlana w wyszukiwarce. Częściowe usunięcie oznacza, że strona zniknie z wyników na imię i nazwisko lub inny identyfikator zgłaszającego, ale może pojawić się po wpisaniu czegoś innego. W obu przypadkach treść pozostaje na stronie źródłowej, dlatego przy numerze PESEL, skanie dowodu czy danych bankowych równoległy kontakt z właścicielem strony jest koniecznością.
Przy groźbach i nękaniu samo zgłoszenie do Google nie wystarcza. Takie zachowania mogą być przestępstwem, więc zrzuty ekranu z widoczną datą i adresem strony należy zachować i rozważyć zawiadomienie policji. Przy sprawach rozwijających się szybko przydaje się też plan działania opisany we wpisie o tym, co robić przez pierwszą dobę kryzysu wizerunkowego w internecie.
Jak skorzystać z prawa do bycia zapomnianym?
Trzecia droga nie opiera się na zasadach Google, tylko na europejskich przepisach o ochronie danych. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że osoba fizyczna może zażądać od wyszukiwarki usunięcia określonych wyników powiązanych z jej imieniem i nazwiskiem. Dziś podstawą jest artykuł 17 RODO, czyli prawo do usunięcia danych. Ta droga obejmuje informacje, których zasady Google nie wymieniają: stare wpisy, nieaktualne ogłoszenia, wzmianki o dawno zakończonych sprawach.
Kto może skorzystać?
Wyłącznie osoba fizyczna. Google pisze jednoznacznie, że firmy i inne osoby prawne zazwyczaj nie mają prawa do usunięcia wyników zawierających nazwę firmy. Żądanie można złożyć w imieniu innej osoby, ale trzeba potwierdzić, że ma się do tego prawo, na przykład pełnomocnictwem.
Co przygotować?
Google wymienia cztery elementy żądania: dokładne adresy treści, wyjaśnienie, w jaki sposób treści dotyczą zgłaszającego i dlaczego powinny zostać usunięte, wyszukiwane hasło, dla którego wynik ma zniknąć, oraz adres e-mail do kontaktu. Hasłem jest zwykle imię i nazwisko. Można wskazać także pseudonim, ale wtedy trzeba opisać, jak wiąże się on ze zgłaszającym.
Najwięcej zależy od uzasadnienia. Powinno być krótkie, rzeczowe i napisane osobno dla każdego adresu. Dobrze sprawdza się układ: co jest na stronie, dlaczego informacja jest nieaktualna, nieprawdziwa lub nadmierna, jaką szkodę wyrządza i dlaczego opinia publiczna nie potrzebuje do niej dostępu. Przykład: Strona zawiera mój prywatny adres i informację o zadłużeniu spłaconym wiele lat temu. Nie pełnię żadnej funkcji publicznej, informacja jest nieaktualna, a jej widoczność po wpisaniu mojego nazwiska utrudnia mi znalezienie pracy.
Jak przebiega złożenie żądania?
- W pomocy Google, w dziale „Informacje prawne”, należy otworzyć stronę „Omówienie prawa do bycia zapomnianym” i przejść do formularza internetowego wskazanego w części „Jak przesłać żądanie?”.
- W formularzu podaje się swoje dane, kraj, którego prawo ma zastosowanie, oraz adres e-mail do korespondencji.
- Wkleja się adresy stron z własnego spisu, a przy każdym uzasadnienie.
- Wpisuje się hasło, po którym wynik się wyświetla, czyli imię i nazwisko w używanej pisowni.
- Osoba działająca w cudzym imieniu dołącza dokument potwierdzający umocowanie.
- Po wysłaniu trzeba pilnować skrzynki. Google zapowiada, że czasem prosi o dodatkowe informacje i czeka z rozpatrzeniem sprawy na odpowiedź.

Co Google bierze pod uwagę?
Żądania sprawdzają ręcznie weryfikatorzy. Oceniają, czy informacje są niedokładne, nieadekwatne, nieistotne lub przesadzone oraz czy pozostawienie ich w wynikach leży w interesie publicznym. Google podaje listę analizowanych czynników: rola zgłaszającego w życiu publicznym, źródło informacji, data publikacji, wpływ na użytkowników Google, prawdziwość informacji oraz to, czy chodzi o dane wrażliwe.
W praktyce oznacza to, że osoba prywatna z wpisem sprzed lat ma mocniejszą pozycję niż polityk, przedsiębiorca opisywany w związku z bieżącą działalnością albo osoba, której dotyczy świeży artykuł prasowy. Żaden z czynników nie przesądza sprawy samodzielnie, a wyniku nie da się przewidzieć z pewnością.
Co dzieje się po decyzji?
Skutek jest węższy, niż wiele osób zakłada. Google usuwa adres tylko z wyników zapytań powiązanych z imieniem i nazwiskiem. Ta sama strona nadal może się wyświetlić po wpisaniu innych słów. Usunięcie obejmuje wersje wyszukiwarki w krajach, w których obowiązują europejskie przepisy o ochronie danych, a dodatkowo Google ogranicza dostęp do usuniętego adresu użytkownikom znajdującym się w kraju zgłaszającego. Poza Unią Europejską wynik pozostaje widoczny.
Kiedy zgłosić treść jako niezgodną z prawem?
Czwarta droga dotyczy treści, które naruszają prawo niezależnie od ochrony danych: zniesławienia, naruszenia praw autorskich do zdjęcia lub tekstu, bezprawnego użycia znaku towarowego. Punktem wyjścia jest strona „Zgłaszanie treści z przyczyn prawnych” w pomocy Google i przycisk „Utwórz prośbę”. Narzędzie pyta najpierw o usługę Google, której dotyczy sprawa, a potem o powód zgłoszenia.
W zgłoszeniu trzeba wskazać dokładny adres, przytoczyć sporny fragment i wyjaśnić, które prawo zostało naruszone. Im konkretniej, tym lepiej. Przy zniesławieniu najmocniejszym argumentem jest prawomocne orzeczenie sądu stwierdzające bezprawność wypowiedzi. Bez niego Google często nie rozstrzyga, kto ma rację w sporze między dwiema stronami.
Ta droga jest jedyną z opisanych, z której może skorzystać także spółka. Dla właściciela firmy ma to znaczenie, bo prawo do bycia zapomnianym nie chroni nazwy przedsiębiorstwa. Jak pracować nad tym, co wyświetla się po wpisaniu nazwy, opisałem we wpisie o wynikach Google na nazwę firmy. Z kolei nieprawdziwe recenzje w wizytówce zgłasza się zupełnie innym trybem, który pokazuje instrukcja zgłaszania fałszywych opinii w Google.
Jak poprosić właściciela strony o usunięcie danych u źródła?
Google samo zaleca tę drogę jako najskuteczniejszą: tylko właściciel witryny może usunąć stronę, a wtedy informacja znika zarówno z internetu, jak i z wyników wyszukiwania. Pomoc Google podaje trzy sposoby dotarcia do właściciela.
- Na stronie należy poszukać zakładki z danymi kontaktowymi, formularza lub adresu e-mail. Zwykle jest w stopce albo w regulaminie.
- Gdy kontaktu brak, w Google wpisuje się zapytanie
whois www.example.com, podstawiając adres danej witryny. W wynikach bywa podany adres e-mail abonenta domeny lub kontakt administracyjny. - Jeśli właściciel pozostaje nieuchwytny, pismo kieruje się do firmy hostingowej, której nazwę także pokazują dane WHOIS.
Prośba powinna być krótka i uprzejma, z dokładnym adresem podstrony. Jeżeli właścicielem jest firma lub instytucja, warto od razu powołać się na przepisy. Przykładowa treść: Na stronie pod adresem [adres] opublikowane są moje dane osobowe: [jakie]. Nie wyrażałem zgody na ich publikację. Na podstawie art. 17 RODO żądam ich usunięcia i proszę o potwierdzenie na ten adres e-mail.
Administrator danych ma obowiązek odpowiedzieć na takie żądanie bez zbędnej zwłoki, najpóźniej w ciągu miesiąca od jego otrzymania. W skomplikowanych sprawach termin może zostać przedłużony o kolejne dwa miesiące, ale administrator musi o tym poinformować. Brak odpowiedzi albo odmowa otwierają drogę do skargi, o której piszę niżej.
Prośbę należy wysłać w sposób, który zostawia ślad: pocztą elektroniczną albo listem poleconym. Tonu nie należy zaostrzać w pierwszej wiadomości. Wielu administratorów usuwa dane niezwłocznie, gdy prośba jest konkretna i grzeczna.
Istnieją też witryny, które za usunięcie wpisu żądają zapłaty. Płacić nie trzeba. Google ma dla takich przypadków osobną kategorię w formularzu treści osobistych i rozważa usunięcie wyniku, gdy materiał dotyczy zgłaszającego, witryna nie jest serwisem z opiniami o firmach, a usunięcie treści uzależnia od opłaty.
Dane zniknęły ze strony, a Google nadal je pokazuje. Jak odświeżyć wynik?
To częsta sytuacja. Właściciel usunął dane, ale w wynikach nadal widać stary opis z numerem telefonu albo link do strony, która już nie istnieje. Google zaktualizuje wynik samodzielnie przy kolejnej wizycie robota, lecz może to potrwać. Przyspiesza to narzędzie opisane w pomocy pod nazwą „Odświeżanie nieaktualnych treści”.
- Najpierw trzeba sprawdzić w oknie prywatnym, czy dane rzeczywiście zniknęły ze strony albo czy strona zwraca błąd. Jeżeli treść nadal tam jest, prośba zostanie odrzucona.
- Na stronie pomocy „Odświeżanie nieaktualnych treści” należy kliknąć „Poproś o odświeżenie”.
- Na karcie „Strona” wpisuje się adres strony z nieaktualną treścią.
- Zgłoszenie kończy kliknięcie „Prześlij”.
- Przy obrazach wybiera się „Nowa prośba”, a potem „Obraz” i wkleja adres linku skopiowany z miniatury w wynikach wyszukiwania grafiki.
Stan prośby widać w tym samym narzędziu. Naprawę uznaje się za skuteczną, gdy po wpisaniu imienia i nazwiska w oknie prywatnym wynik zniknął albo pokazuje nowy opis bez danych. Jak sprawdzić, czy dany adres w ogóle pozostaje w indeksie, pokazuje wpis o sprawdzaniu indeksacji strony w Google.
Co zrobić, gdy Google odmówi? Ponowne zgłoszenie i skarga do organu ochrony danych
Odmowa nie zamyka sprawy. Pierwszym ruchem jest uważne przeczytanie uzasadnienia. Najczęstsze przyczyny to brak dokładnego adresu, zgłoszenie złą drogą, zbyt ogólne uzasadnienie albo uznanie, że informacja służy interesowi publicznemu. Pierwsze trzy da się naprawić ponownym zgłoszeniem z pełniejszymi danymi.
Gdy Google odmawia usunięcia wyniku na podstawie przepisów o ochronie danych, osobie fizycznej przysługuje skarga do organu nadzorczego. W Polsce jest nim Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Skargę można skierować zarówno na wyszukiwarkę, jak i na właściciela strony, który nie usunął danych lub nie odpowiedział w terminie.
Skarga powinna zawierać imię, nazwisko i adres skarżącego, wskazanie podmiotu, którego dotyczy, opis naruszenia, wyraźne żądanie oraz podpis. Dołącza się kopię żądania wysłanego do administratora, jego odpowiedź albo dowód, że odpowiedzi nie było, oraz zrzuty ekranu. Samo wniesienie skargi nie wymaga opłaty. Postępowanie przed urzędem trwa jednak długo, więc nie należy traktować go jako szybkiego rozwiązania.
Niezależnie od skargi przepisy pozwalają dochodzić swoich praw przed sądem. To droga droższa i wymagająca, zwykle prowadzona z pomocą prawnika. Radzę rozważać ją dopiero wtedy, gdy treść wyrządza rzeczywistą szkodę, a pozostałe drogi zawiodły.
Czego formularze Google nie załatwią i jakich błędów unikać?
Opisane drogi mają wyraźne granice i lepiej znać je przed wysłaniem pierwszego zgłoszenia, żeby nie oczekiwać czegoś, czego Google nie obiecuje.
- Ochrona dotyczy osób fizycznych. Spółka nie usunie w ten sposób wyników na swoją nazwę, a dane służbowe i dane z publicznych rejestrów przedsiębiorców Google ocenia inaczej niż prywatne.
- Wynik znika tylko z wyszukiwarki Google. Strona źródłowa, inne wyszukiwarki i linki w mediach społecznościowych pozostają bez zmian.
- Strony instytucji państwowych, uczelni i redakcji prasowych są w dużej mierze wyłączone, bo Google uznaje je za przydatne dla ogółu.
- Usunięcie na podstawie przepisów europejskich nie działa poza krajami, w których te przepisy obowiązują.
- Decyzja dotyczy konkretnego adresu. Jeśli te same dane pojawią się pod nowym adresem, potrzebne jest nowe zgłoszenie.
Do najczęstszych błędów należy zgłaszanie adresu strony z wynikami wyszukiwania zamiast adresu strony docelowej, wysyłanie wielu identycznych żądań w nadziei na szybszą reakcję oraz pisanie emocjonalnych uzasadnień bez faktów. Błędem jest też podawanie nieprawdy. Google zastrzega, że niewłaściwe korzystanie z narzędzia może skończyć się utratą dostępu do niego.
Odradzam również korzystanie z ofert, które obiecują „wyczyszczenie” wyników za pomocą fałszywych zgłoszeń naruszenia praw autorskich albo podszywania się pod inną osobę. Takie działania są niezgodne z prawem i z zasadami Google, a po wykryciu szkodzą zgłaszającemu bardziej niż pierwotny wynik.
Najczęstsze pytania
Ile trwa usunięcie wyniku z Google?
Google nie podaje jednego terminu dla wszystkich dróg. W narzędziu „Wyniki wyszukiwania informacji o Tobie” potwierdzenie zgłoszenia przychodzi w ciągu kilku godzin, a po zatwierdzeniu żądania zniknięcie wyniku można sprawdzić po kolejnych kilku godzinach. Żądania oparte na przepisach o ochronie danych są oceniane ręcznie i trwają dłużej, zwłaszcza gdy Google prosi o dodatkowe wyjaśnienia.
Czy firma może usunąć z Google wyniki na swoją nazwę?
Nie na podstawie prawa do bycia zapomnianym, ponieważ chroni ono osoby fizyczne. Firma może zgłaszać treści niezgodne z prawem, na przykład zniesławiające lub naruszające jej prawa autorskie, oraz pracować nad tym, by na pierwszej stronie wyników pojawiały się rzetelne informacje. Właściciel firmy jako osoba fizyczna może natomiast żądać usunięcia swoich prywatnych danych, takich jak adres domowy.
Czy po usunięciu wyniku dane znikają z internetu?
Nie. Google usuwa wyłącznie wynik z własnej wyszukiwarki, a strona z danymi nadal istnieje i pozostaje dostępna pod swoim adresem oraz w innych wyszukiwarkach. Trwałe usunięcie danych wymaga działania właściciela strony, dlatego prośbę do niego należy wysyłać równolegle ze zgłoszeniem do Google.
Czy można zgłosić dane dziecka lub innego członka rodziny?
Tak, ale właściwą drogą. Narzędzie do monitorowania wyników jest przeznaczone dla osób pełnoletnich i dla własnych danych. Dane osoby poniżej 18 roku życia oraz zgłoszenia w imieniu innej osoby składa się w szczegółowym formularzu, a przy żądaniu opartym na przepisach o ochronie danych trzeba wykazać prawo do działania w cudzym imieniu.
Czy Google usunie artykuł prasowy na mój temat?
Rzadko. Strony gazet są wyłączone z usuwania danych kontaktowych na podstawie zasad Google, a przy prawie do bycia zapomnianym źródło informacji i interes publiczny należą do głównych czynników oceny. Szanse rosną, gdy artykuł jest stary, dotyczy osoby prywatnej i opisuje sprawę bez znaczenia dla opinii publicznej. Równolegle można zwrócić się do redakcji o anonimizację lub sprostowanie.
Czy Google wykorzysta dane podane w formularzu do innych celów?
Według pomocy Google informacje podane w narzędziu do monitorowania i w żądaniach usunięcia nie są udostępniane ani używane do personalizowania innych usług. Służą do monitorowania wyników, rozpatrywania żądań i pokazywania ich stanu. Monitorowanie można w każdej chwili przerwać, wybierając w ustawieniach narzędzia opcję „Usuń wszystkie dane osobowe”.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
To zupełnie zrozumiałe. Opisane czynności wymagają spokoju i kilku wolnych godzin, a w firmie zwykle brakuje jednego i drugiego. Chętnie zrobię to od początku do końca: wybiorę właściwą drogę zgłoszenia, przygotuję wniosek i dopilnuję odpowiedzi.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i w kilku zdaniach opisać sprawę. Odpowiadam osobiście i od razu mówię, co da się zrobić.




