Zanim klient zadzwoni, napisze albo przyjdzie do biura, bardzo często wpisuje nazwę firmy w Google. Robi to odruchowo: chce się upewnić, że firma istnieje, zobaczyć, co piszą o niej inni, i sprawdzić, czy nic go nie zaniepokoi. To, co pojawi się na pierwszej stronie wyników, zobaczy wcześniej niż ofertę, cennik czy starannie przygotowaną stronę główną.
Właściciel firmy zwykle zna własną witrynę na pamięć, ale rzadko wie, jak wygląda cała strona wyników na nazwę jego firmy i na jego nazwisko. Tymczasem obok własnej witryny stoją tam opinie, profile w mediach społecznościowych, wpisy w katalogach, czasem stary artykuł albo wątek na forum. Część tych miejsc firma kontroluje w pełni, na część ma wpływ, a części nie kontroluje wcale.
W tym tekście opisuję, jak rzetelnie sprawdzić własne wyniki, jak ocenić każdy z nich i w jakiej kolejności je porządkować. Sporo miejsca poświęcam też temu, co zrobić z wynikiem szkodliwym i dlaczego uczciwa praca nad taką stroną trwa miesiącami, a nie kilka dni.
Dlaczego pierwsza strona wyników na nazwę firmy działa jak wizytówka?
Osoba, która wpisuje w wyszukiwarkę nazwę konkretnej firmy, jest już o krok od kontaktu. Nie szuka ogólnie usługi, tylko sprawdza jednego, wybranego wykonawcę. To zapytanie o największej wadze dla sprzedaży, bo pada tuż przed decyzją: zadzwonić czy poszukać kogoś innego.
Pierwsza strona wyników działa w tym momencie jak wizytówka, tyle że takiej wizytówki firma nie drukuje sama. Układa ją wyszukiwarka z tego, co znajdzie w sieci: z witryny firmy, z opinii klientów, z profili, z publikacji i z miejsc, o których właściciel mógł dawno zapomnieć. Klient ogląda całość naraz i wyrabia sobie zdanie w kilkanaście sekund.
Nazwisko właściciela sprawdza się równie często jak nazwę firmy
W małych i średnich firmach klient kupuje w dużej mierze od człowieka. Dlatego obok nazwy firmy wpisuje imię i nazwisko właściciela, prezesa albo osoby, z którą ma się spotkać. Tak samo postępują dziennikarze, kandydaci do pracy, banki i przyszli wspólnicy.
Wyniki na nazwisko bywają trudniejsze do uporządkowania niż wyniki na nazwę firmy. Obejmują całe życie zawodowe danej osoby, także poprzednie działalności, dawne wypowiedzi i sprawy sprzed lat. Uważam, że przegląd wyników na nazwisko powinien być stałą częścią dbania o reputację firmy, a nie dodatkiem, o którym przypomina się dopiero w kłopotach.
Jak rzetelnie sprawdzić, co naprawdę widzi klient?
Najczęstszy błąd polega na tym, że właściciel sprawdza wyniki w swojej zwykłej przeglądarce, zalogowany na konto Google, z tego samego komputera, z którego codziennie odwiedza własną stronę. Wyszukiwarka dopasowuje wyniki do historii i miejsca, więc taki obraz bywa zbyt korzystny. Klient z innego miasta, na telefonie, zobaczy coś innego.
Rzetelne sprawdzenie zaczyna się od okna prywatnego (trybu incognito), bez zalogowania na konto. Nie usuwa to wszystkich różnic, bo wyszukiwarka nadal bierze pod uwagę przybliżone położenie, ale obraz jest wyraźnie bliższy temu, co widzi obca osoba. Dobrze jest też poprosić o to samo znajomego z innej miejscowości i porównać zrzuty ekranu.
Jakie warianty zapytania warto przejrzeć?
Sama nazwa firmy to za mało. Klienci dopisują do niej kolejne słowa, a każde z nich potrafi wyciągnąć na wierzch zupełnie inne wyniki. Do przeglądu należy wziąć co najmniej poniższy zestaw.
- Sama nazwa firmy – w pełnym brzmieniu oraz w wersji skróconej, jakiej używają klienci w rozmowie.
- Nazwa i słowo „opinie” – to zapytanie najczęściej prowadzi do serwisów z ocenami i do wątków na forach.
- Nazwa i miasto – ważne dla firm lokalnych i dla firm o nazwie podobnej do innych.
- Imię i nazwisko właściciela – osobno oraz razem z nazwą firmy lub branżą.
- Adres strony i numer telefonu – pokazują, gdzie dane firmy zostały powielone, także w miejscach, o których nikt w firmie nie wie.
Co mówią podpowiedzi wyszukiwarki?
Podczas wpisywania nazwy wyszukiwarka sama podsuwa dokończenia zapytania. Te podpowiedzi biorą się między innymi z tego, czego szukają inni ludzie. Jeśli obok nazwy firmy pojawia się „opinie”, „kontakt” albo „cennik”, to zwykły obraz zainteresowania. Jeśli pojawia się „oszustwo”, „reklamacja” albo „sąd”, jest to sygnał, że wiele osób szukało właśnie takich informacji.
Grafika, Wiadomości, telefon i komputer
Strona główna wyników to nie wszystko. W zakładce Grafika widać zdjęcia i obrazy powiązane z nazwą: logo, zdjęcia siedziby, zdjęcia właściciela, czasem stare materiały, których firma dawno nie używa. W zakładce Wiadomości pojawiają się publikacje serwisów informacyjnych, a te potrafią utrzymywać się tam długo.
Całość trzeba obejrzeć dwa razy: na komputerze i na telefonie. Na telefonie Profil Firmy w Google z opiniami zajmuje zwykle cały pierwszy ekran, a własna witryna schodzi niżej. Układ jest inny, więc i pierwsze wrażenie jest inne. Wynik przeglądu najlepiej zachować w prostym arkuszu: zapytanie, pozycja, adres, rodzaj wyniku i ocena.

Z czego składa się strona wyników na nazwę firmy?
Strona wyników na nazwę firmy rzadko jest zwykłą listą dziesięciu niebieskich odnośników. Składa się z kilku rodzajów elementów, a każdy z nich rządzi się innymi zasadami i w innym stopniu zależy od firmy. Zrozumienie tego podziału oszczędza dużo pracy, bo od razu widać, gdzie wystarczy poprawka u siebie, a gdzie potrzebne będą miesiące.
Własna witryna z linkami do podstron
Przy zapytaniu o nazwę na pierwszym miejscu powinna stać własna strona firmy. Pod jej głównym wynikiem wyszukiwarka często pokazuje dodatkowe odnośniki do podstron, na przykład do oferty, kontaktu czy cennika. Dobiera je samodzielnie, na podstawie budowy serwisu. Nie da się ich ustawić ręcznie, ale przejrzysta nawigacja i jasne tytuły podstron wyraźnie pomagają.
Jeśli własna witryna nie zajmuje pierwszego miejsca na własną nazwę, jest to sygnał poważniejszego kłopotu. Przyczyną bywa bardzo ogólna nazwa, taka sama jak popularne zapytanie, młoda domena albo trudności z indeksacją. Taką sytuację należy wyjaśnić w pierwszej kolejności, przed wszystkimi innymi pracami.
Profil Firmy w Google i panel wiedzy
Po prawej stronie na komputerze, a na telefonie na samej górze, pojawia się zwykle duży blok z nazwą, adresem, godzinami otwarcia, zdjęciami i oceną w gwiazdkach. To Profil Firmy w Google, czyli wizytówka znana z Map. Dla firm lokalnych jest to najważniejszy element całej strony, bo zawiera średnią ocen i fragmenty opinii.
Znane firmy, organizacje i osoby mogą mieć też panel wiedzy. Jest to blok informacji, który wyszukiwarka tworzy automatycznie z różnych źródeł w sieci. Firma nie zakłada go sama i nie decyduje o jego treści, ale może potwierdzić, że reprezentuje dany podmiot, i zgłaszać propozycje poprawek. O tym, czy zostaną przyjęte, decyduje Google.
Profile społecznościowe, katalogi i serwisy z opiniami
Kolejne miejsca zajmują zwykle profile w mediach społecznościowych, wpisy w katalogach firm, serwisy z opiniami klientów i serwisy z opiniami pracowników. Te ostatnie właściciele często pomijają, a klient czyta je równie uważnie, bo mówią mu, jak firma traktuje ludzi.
Wśród katalogów znajdują się zarówno wpisy założone przez firmę, jak i takie, które powstały automatycznie na podstawie publicznych rejestrów. Te drugie bywają nieaktualne: stary adres, dawny numer telefonu, poprzednia nazwa. Klient nie wie, które dane są prawdziwe, i widzi jedynie bałagan.
Publikacje w mediach i podobne pytania
Artykuły w serwisach informacyjnych i branżowych potrafią utrzymywać się wysoko przez długi czas, ponieważ duże redakcje cieszą się zaufaniem wyszukiwarki. Działa to w obie strony. Dobry wywiad będzie pracował na firmę latami, a nieprzychylny tekst równie długo będzie jej ciążył.
Na wielu stronach wyników pojawia się też blok podobnych pytań, czyli rozwijana lista zagadnień, które ludzie wpisują w związku z daną nazwą. Odpowiedzi pochodzą z różnych stron, niekoniecznie z witryny firmy. Warto je przeczytać, bo pokazują, czego klienci chcą się dowiedzieć i kto im obecnie odpowiada.
Jak ocenić każdy wynik z osobna?
Sama lista wyników niewiele daje, dopóki każdy z nich nie zostanie oceniony. Stosuję prosty podział na cztery grupy. Jest wystarczająco dokładny, żeby ułożyć plan pracy, i na tyle prosty, że właściciel firmy przeprowadzi go samodzielnie w jedno popołudnie.
- Wynik własny – miejsce, którego treść firma ustala sama: witryna, blog, profile, wizytówka w Mapach.
- Wynik przychylny – cudza strona, która przedstawia firmę dobrze: wywiad, pozytywna recenzja, wpis w cenionym serwisie branżowym.
- Wynik obojętny – wpis w katalogu, dane z rejestru, strona innej firmy o podobnej nazwie. Nie szkodzi, ale zajmuje miejsce.
- Wynik szkodliwy – treść, która zniechęca klienta: krytyczny artykuł, wątek na forum, profil z niską oceną, nieprawdziwe informacje.
Przy ocenie trzeba spojrzeć na wynik oczami obcej osoby. Liczy się to, co widać bez wchodzenia na stronę: tytuł, kilka słów opisu, gwiazdki, data publikacji. Większość ludzi nie otwiera wszystkich wyników, tylko czyta nagłówki. Artykuł w gruncie rzeczy wyważony, ale z ostrym tytułem, działa na stronie wyników jak wynik szkodliwy.
Kto na tym etapie woli nie zajmować się tym samodzielnie, może po prostu zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl. Chętnie przejmę sprawę: sprawdzę wyniki na nazwę firmy i nazwisko, ocenię każdy z nich i zaplanuję porządki.
Co da się poprawić na własnej stronie?
Porządki zaczyna się od tego, co zależy wyłącznie od firmy. Daje to najszybszy efekt i nie wymaga niczyjej zgody. W praktyce najwięcej zmieniają trzy rzeczy: tytuły i opisy stron, dane strukturalne organizacji oraz osobne podstrony odpowiadające na to, czego klienci szukają razem z nazwą.
Tytuły i opisy, czyli to, co klient czyta w wynikach
Tytuł strony i jej opis to dwa krótkie teksty, które wyszukiwarka pokazuje w wynikach. Na wielu firmowych stronach tytuł strony głównej brzmi „Strona główna” albo składa się z samej nazwy, a opisu brakuje. Wtedy wyszukiwarka sama dobiera fragment tekstu ze strony i często wybiera przypadkowe zdanie.
Dobry tytuł strony głównej zawiera nazwę firmy oraz krótką informację, czym firma się zajmuje i gdzie działa. Opis w dwóch zdaniach mówi, co klient znajdzie na stronie i dlaczego warto na nią wejść. Trzeba przy tym wiedzieć, że wyszukiwarka nie zawsze pokazuje tekst dokładnie w zapisanym brzmieniu. Starannie napisany tytuł i opis wyraźnie jednak zwiększają szansę, że w wynikach pojawi się to, co firma chce powiedzieć.
Dane strukturalne organizacji
Dane strukturalne to fragment kodu, w którym strona w uporządkowany sposób podaje wyszukiwarce podstawowe fakty o firmie: nazwę, adres strony, logo, dane kontaktowe oraz adresy oficjalnych profili w innych serwisach. Dla czytelnika są niewidoczne, a dla wyszukiwarki stanowią jednoznaczną informację, kto stoi za witryną.
Szczególnie przydatne jest wskazanie oficjalnych profili firmy. Wyszukiwarka łatwiej wtedy łączy witrynę z profilami w mediach społecznościowych i traktuje je jako miejsca należące do tego samego podmiotu. Dane strukturalne niczego nie gwarantują, ale porządkują obraz firmy i zmniejszają ryzyko pomyłek, na przykład pomylenia z firmą o podobnej nazwie.
Wdrożenie należy zlecić osobie, która opiekuje się stroną, a po wdrożeniu sprawdzić poprawność w narzędziu Google do testowania wyników z elementami rozszerzonymi. Częsty błąd to dane w kodzie inne niż dane widoczne na stronie, na przykład stary numer telefonu.
Podstrony odpowiadające na zapytania z nazwą
Skoro klienci wpisują nazwę firmy ze słowem „opinie”, „kontakt” albo „praca”, firma powinna mieć własne podstrony odpowiadające na te potrzeby. Podstrona z opiniami i realizacjami, rozbudowana podstrona o firmie i jej właścicielu, czytelny kontakt, podstrona dla kandydatów do pracy: każda z nich ma szansę pojawić się na pierwszej stronie dla odpowiedniego wariantu zapytania.
Podstrona o właścicielu ma osobne znaczenie dla wyników na nazwisko. Powinna zawierać pełne imię i nazwisko w tytule, rzetelny opis doświadczenia, zdjęcie z opisem oraz odnośniki do publikacji i wystąpień. Jest to zwykle pierwszy własny wynik, jaki da się zbudować dla nazwiska.
Jak uporządkować Profil Firmy w Google i dane firmy w sieci?
Drugim obszarem, na który firma ma duży wpływ, jest jej wizytówka w Google oraz dane rozsiane po katalogach. Tutaj nie wszystko zależy od właściciela, bo opinie piszą klienci, ale bardzo dużo da się uporządkować samodzielnie.
Uzupełniony profil zajmuje więcej miejsca i budzi większe zaufanie
Profil Firmy w Google powinien być potwierdzony i w całości uzupełniony: właściwa kategoria, aktualne godziny, opis działalności, usługi, zdjęcia siedziby i zespołu, odnośnik do strony. Niepełny profil ze zdjęciem dodanym przez przypadkowego przechodnia robi gorsze wrażenie niż brak profilu. Sposoby na to, by wizytówka pokazywała się częściej i wyżej, opisałem osobno we wpisie o tym, jak poprawić widoczność wizytówki w Mapach Google.
Największą wagę mają opinie, ponieważ średnia ocen i fragmenty recenzji pojawiają się wprost na stronie wyników. Klient czyta nie tylko opinie, ale i odpowiedzi właściciela. Spokojna, rzeczowa odpowiedź pod krytyczną recenzją potrafi zmienić jej odbiór, o czym szerzej piszę w tekście o tym, jak odpowiadać na negatywne opinie w Google.
Te same dane wszędzie
Nazwa, adres i numer telefonu powinny brzmieć identycznie na stronie, w wizytówce Google, w profilach społecznościowych i w katalogach. Różnice w zapisie nazwy, dwa różne numery telefonu albo stary adres siedziby osłabiają zaufanie klienta i utrudniają wyszukiwarce połączenie tych miejsc w jedną całość.
Przegląd najlepiej oprzeć na wynikach zapytań o numer telefonu i adres, o których była mowa wcześniej. W większości katalogów da się przejąć wpis i poprawić dane po potwierdzeniu, że zgłaszający reprezentuje firmę. Praca jest żmudna, ale wykonuje się ją raz, a potem wystarczy pilnować zmian.
Osobno trzeba potraktować profile porzucone. Stary profil w serwisie społecznościowym z ostatnim wpisem sprzed kilku lat, z nieaktualnym logo i bez odpowiedzi na pytania klientów, jest wynikiem własnym tylko z nazwy. Taki profil należy albo ożywić, albo zamknąć. Trzeciej drogi nie ma.

Jak budować własne miejsca, które zajmą pierwszą stronę?
Pierwsza strona wyników ma ograniczoną liczbę miejsc. Im więcej z nich zajmują treści własne i przychylne, tym mniej zostaje dla przypadkowych i szkodliwych. Na tej prostej zasadzie opiera się cała praca nad wynikami na nazwę. Nie chodzi o ukrywanie czegokolwiek, tylko o to, by firma była w sieci opisana rzetelnie i w wielu wiarygodnych miejscach.
Profile, które wyszukiwarka chętnie pokazuje
Profile w dużych serwisach społecznościowych i zawodowych mają wysoką pozycję na zapytania o nazwę, pod warunkiem że są prowadzone. Sam założony profil nie wystarczy. Potrzebna jest pełna nazwa firmy, opis, odnośnik do strony, spójne dane i regularna aktywność. Dla nazwiska właściciela najważniejszy bywa uzupełniony profil zawodowy z opisem doświadczenia.
Publikacje eksperckie i wywiady
Artykuł ekspercki podpisany nazwiskiem właściciela w cenionym serwisie branżowym, wywiad w lokalnym portalu, wypowiedź w materiale prasowym, udział w podcaście: każda taka publikacja może stać się przychylnym wynikiem na nazwę firmy i na nazwisko. Warunek jest jeden. Nazwa lub nazwisko muszą pojawić się w tytule albo na początku tekstu, inaczej wyszukiwarka nie powiąże publikacji z zapytaniem.
Liczy się jakość miejsca, a nie liczba tekstów. Jedna rzetelna publikacja w znanym serwisie utrzyma się na pierwszej stronie dłużej niż dziesięć tekstów w serwisach, których nikt nie czyta. Moim zdaniem najlepiej sprawdzają się tematy, w których właściciel ma coś do powiedzenia z własnej praktyki, bo redakcje chętniej przyjmują taki materiał, a czytelnicy chętniej go polecają.
Wpisy w wiarygodnych serwisach branżowych
W wielu branżach działają serwisy, rejestry i zestawienia, które klienci znają i którym ufają: izby gospodarcze, stowarzyszenia zawodowe, listy certyfikowanych wykonawców, serwisy zbierające realizacje. Obecność w nich jest wartościowa podwójnie, bo daje wynik na nazwę i jednocześnie potwierdza kwalifikacje.
Co zrobić z wynikiem, który szkodzi firmie?
Wynik szkodliwy wymaga spokojnego rozpoznania, zanim zapadnie jakakolwiek decyzja. Trzeba ustalić, kto jest wydawcą strony, czy treść jest prawdziwa, czy narusza prawo albo regulamin serwisu i czy dotyczy firmy, czy osoby prywatnej. Od odpowiedzi zależy droga postępowania. Pochopna reakcja, zwłaszcza groźby wobec autora, zwykle pogarsza sprawę i dostarcza materiału na kolejny wpis.
Kontakt z wydawcą i sprostowanie
Najprostszą drogą jest rzeczowa wiadomość do właściciela strony. Jeśli publikacja zawiera błąd, jest nieaktualna albo opisuje sprawę dawno wyjaśnioną, wielu wydawców zgodzi się na poprawkę, uzupełnienie o stanowisko firmy albo aktualizację. Wiadomość powinna wskazywać konkretny adres, konkretny fragment i dowody. Prośba o usunięcie całego tekstu bez uzasadnienia rzadko przynosi skutek.
W przypadku prasy przepisy przewidują sprostowanie, czyli rzeczową odpowiedź na informację nieścisłą lub nieprawdziwą, kierowaną do redaktora naczelnego. Sprostowanie ma swoje wymogi co do formy i terminu, dlatego jego przygotowanie warto powierzyć prawnikowi. Nie służy ono do polemiki z opiniami, tylko do prostowania faktów.
Zgłoszenie treści naruszających prawo
Jeżeli treść narusza prawo, na przykład zawiera pomówienie, ujawnia dane prywatne albo wykorzystuje cudze zdjęcia bez zgody, można ją zgłosić administratorowi serwisu. Duże serwisy mają do tego formularze i są zobowiązane takie zgłoszenie rozpatrzyć. Zgłoszenie powinno dokładnie wskazywać treść i wyjaśniać, na czym polega naruszenie.
Opinie w serwisach z ocenami mają własne zasady. Fałszywą recenzję zgłasza się zgodnie z regulaminem danego serwisu, a sposób postępowania w wizytówce opisałem we wpisie o tym, jak zgłosić fałszywą opinię w Google. Opinia prawdziwa, choć nieprzyjemna, pod naruszenie nie podpada i lepiej na nią odpowiedzieć, niż próbować ją usuwać.
Gdy serwis odmawia, a naruszenie jest poważne, pozostaje droga sądowa. Jest to decyzja, którą należy podjąć z prawnikiem po ocenie dowodów, kosztów i czasu trwania sprawy. Nikt uczciwy nie obieca tu wyniku z góry.
Wniosek o usunięcie wyniku z wyszukiwarki
Przepisy o ochronie danych osobowych dają osobom fizycznym możliwość złożenia do operatora wyszukiwarki wniosku o usunięcie określonych wyników, które pojawiają się po wpisaniu ich imienia i nazwiska. Google udostępnia do tego osobny formularz. Chodzi przede wszystkim o treści nieaktualne, nieistotne lub nadmierne w stosunku do celu, w jakim zostały opublikowane.
Trzeba znać ograniczenia tej drogi. Dotyczy ona ludzi, a nie spółek, więc nie posłuży do usunięcia wyników na nazwę firmy. Każdy wniosek podlega ocenie, w której prawo osoby do prywatności zestawia się z interesem publicznym i prawem do informacji. Informacje o działalności zawodowej, zwłaszcza osoby pełniącej funkcję publiczną lub prowadzącej firmę, często pozostają w wynikach.
Warto też rozumieć, co taki wniosek zmienia. Uwzględniony wniosek usuwa wynik z listy pokazywanej po wpisaniu nazwiska, ale nie usuwa samej publikacji ze strony wydawcy. Tekst nadal istnieje i może być dostępny innymi drogami. W razie odmowy można zwrócić się do organu nadzorującego ochronę danych osobowych.

Co robić, gdy wyniku nie da się usunąć?
Bardzo często szkodliwy wynik jest zgodny z prawem: prawdziwy artykuł o dawnym sporze, krytyczna, lecz uczciwa recenzja, wątek, w którym ktoś opisał własne doświadczenie. Takich treści nie da się usunąć i nie powinno się tego obiecywać. Pozostaje cierpliwe wypieranie, czyli zbudowanie tylu lepszych, wiarygodnych miejsc, by szkodliwy wynik stopniowo schodził niżej.
Wypieranie nie polega na zalaniu sieci byle jakimi tekstami. Wyszukiwarka przesuwa wynik w dół dopiero wtedy, gdy znajdzie inne strony lepiej odpowiadające na zapytanie o nazwę. Potrzebne są więc miejsca mocne: własna witryna z rozbudowanymi podstronami, prowadzone profile, publikacje w znanych serwisach, aktualne wpisy w rejestrach branżowych.
Równolegle warto zmniejszyć siłę samego problemu. Jeśli krytyka dotyczyła rzeczywistej wady, należy ją naprawić i opisać to publicznie. Jeżeli pod szkodliwym tekstem jest miejsce na odpowiedź, spokojne stanowisko firmy zmienia jego odbiór. Gdy sprawa dopiero narasta, liczy się szybkość i porządek działania, o czym piszę w tekście o tym, co zrobić w pierwszej dobie kryzysu wizerunkowego.
Jedna rzecz wymaga szczególnej ostrożności. Szkodliwego wyniku nie należy samemu wzmacniać: wielokrotnie go otwierać, udostępniać z oburzeniem ani prowadzić pod nim długich sporów. Każda nowa aktywność i każdy nowy odnośnik mogą utrwalać jego pozycję.
Dlaczego porządkowanie wyników trwa miesiącami?
Wyszukiwarka nie zmienia kolejności wyników z dnia na dzień. Nową stronę musi najpierw odnaleźć, przeczytać i ocenić, a potem sprawdzić, jak reagują na nią ludzie. Poprawka tytułu na własnej stronie bywa widoczna po kilku dniach lub tygodniach. Nowy profil albo nowa publikacja potrzebują zwykle znacznie więcej czasu, żeby wejść na pierwszą stronę i na niej zostać.
Wyniki szkodliwe są przy tym często bardzo trwałe. Stoją na dużych, starych serwisach, do których prowadzi wiele odnośników, i mają tytuły, w które ludzie chętnie klikają. Żeby zeszły niżej, nie wystarczy jedna dobra strona. Potrzeba kilku lub kilkunastu mocnych miejsc, a każde z nich trzeba zbudować, uzupełnić i utrzymać.
Uczciwy plan zakłada więc pracę liczoną w miesiącach, a przy trudnych sprawach dłuższą. Postęp widać stopniowo: najpierw porządkują się własne wyniki, potem nowe miejsca wchodzą na drugą stronę, następnie na pierwszą, a szkodliwy wynik przesuwa się o kolejne pozycje. Dlatego tak ważne jest zapisywanie stanu wyjściowego, bo bez niego trudno ocenić, czy praca przynosi skutek.
Dlaczego nie warto wierzyć w natychmiastowe „czyszczenie” wyników?
Na rynku pojawiają się oferty obiecujące usunięcie dowolnego wyniku w kilka dni. Uważam, że do takich obietnic należy podchodzić z dużą nieufnością. Nikt poza operatorem wyszukiwarki i wydawcą strony nie ma władzy nad tym, co pojawia się w wynikach, a obie te strony działają według własnych zasad i przepisów.
Za szybkimi obietnicami kryją się zwykle metody ryzykowne: fałszywe zgłoszenia naruszeń, masowe publikowanie tekstów niskiej jakości, zamawiane opinie albo nacisk na autorów. Bywa, że dają chwilowy efekt, po czym wynik wraca, czasem razem z nową publikacją opisującą próbę uciszenia krytyki. Koszt takiej wpadki jest wyższy niż koszt pierwotnego problemu.
Rzetelnego wykonawcę poznaje się po tym, że mówi o prawdopodobieństwie, a nie o gwarancji, rozdziela to, co da się usunąć, od tego, co można jedynie wypierać, pokazuje plan na kolejne miesiące i nie ukrywa, że część wyników zostanie na swoim miejscu.
Jak zrobić z przeglądu wyników stały zwyczaj?
Strona wyników zmienia się bez udziału firmy. Pojawiają się nowe opinie, ktoś publikuje artykuł, katalog odświeża dane, konkurent zakłada firmę o podobnej nazwie. Jednorazowe porządki tracą wartość, jeśli nikt potem nie patrzy na wyniki. Dlatego przegląd powinien stać się zwyczajem, tak jak sprawdzanie stanu konta.
W większości firm wystarcza przegląd raz w miesiącu, a w okresie napięć częściej. Zajmuje to kilkanaście minut, jeśli istnieje arkusz z poprzedniego razu. Stały zestaw czynności jest krótki.
- Przejście tych samych wariantów zapytania w oknie prywatnym, na komputerze i na telefonie.
- Porównanie pierwszej strony z poprzednim zapisem i zaznaczenie nowych wyników.
- Sprawdzenie podpowiedzi wyszukiwarki oraz zakładek Grafika i Wiadomości.
- Przejrzenie nowych opinii w wizytówce i w serwisach z ocenami oraz udzielenie odpowiedzi.
- Zapisanie zmian i ustalenie jednej rzeczy do poprawy przed kolejnym przeglądem.
Pomocą są powiadomienia. Usługa Alerty Google wysyła wiadomość, gdy w sieci pojawi się nowa strona z nazwą firmy lub nazwiskiem właściciela. Nie wyłapuje wszystkiego, więc nie zastąpi ręcznego przeglądu, ale skraca czas reakcji. Warto też włączyć powiadomienia o nowych opiniach w Profilu Firmy.
Ostatnia sprawa to odpowiedzialność. W firmie powinna być jedna osoba, która prowadzi arkusz, zna dostęp do wszystkich profili i wie, komu zgłosić niepokojący wynik. Dostępy do profili i katalogów należy przechowywać w firmie, a nie u byłego pracownika czy dawnego wykonawcy, bo właśnie brak dostępu najczęściej blokuje proste poprawki.
Najczęstsze pytania
Dlaczego na własnym komputerze wyniki wyglądają lepiej niż u klienta?
Wyszukiwarka dopasowuje wyniki do historii wyszukiwania, konta i położenia. Osoba, która często odwiedza własną stronę, widzi ją wyżej i częściej niż obcy użytkownik. Dlatego przegląd należy prowadzić w oknie prywatnym, bez zalogowania, a najlepiej dodatkowo poprosić o zrzut ekranu kogoś z innej miejscowości. Różnice między komputerem a telefonem również bywają duże.
Czy można samodzielnie ustawić odnośniki do podstron pod wynikiem firmy?
Nie, wyszukiwarka dobiera je automatycznie. Firma ma na nie wpływ pośredni: przez przejrzystą nawigację, logiczny układ serwisu i jasne tytuły podstron. Jeśli w wynikach pojawia się podstrona, która nie powinna tam być, należy sprawdzić, czy jest potrzebna i jak mocno prowadzą do niej odnośniki wewnątrz serwisu. Poprawki w budowie strony zwykle z czasem zmieniają dobór odnośników.
Jak długo trwa zepchnięcie szkodliwego wyniku z pierwszej strony?
Nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy to od siły strony, na której stoi wynik, i od tego, ile mocnych miejsc firma już posiada. Zwykle jest to praca na wiele miesięcy, a przy publikacjach w dużych serwisach dłuższa. Bywa też, że wynik schodzi o kilka pozycji i zostaje na pierwszej stronie. Uczciwa ocena szans wymaga wcześniejszego przeglądu całej strony wyników.
Czy firma może skorzystać z wniosku o usunięcie wyniku na podstawie przepisów o ochronie danych?
Ta droga jest przeznaczona dla osób fizycznych i dotyczy wyników pojawiających się po wpisaniu imienia i nazwiska. Spółka jako taka z niej nie skorzysta. Właściciel może złożyć wniosek we własnym imieniu, jednak informacje o działalności zawodowej często są uznawane za ważne dla odbiorców i pozostają w wynikach. Każdy wniosek jest oceniany osobno, więc nie da się z góry przewidzieć decyzji.
Co zrobić, gdy w wynikach pojawia się inna firma o tej samej nazwie?
Należy wyraźnie odróżnić własną firmę we wszystkich miejscach: w tytule strony dopisać miasto lub branżę, wdrożyć dane strukturalne organizacji i ujednolicić dane w profilach oraz katalogach. Pomaga też uzupełniony Profil Firmy w Google z właściwą kategorią i adresem. Jeśli podobieństwo nazw wprowadza klientów w błąd i wygląda na celowe, sprawę warto omówić z prawnikiem zajmującym się znakami towarowymi.
Czy opłaca się odpowiadać na stary, nieprzychylny wątek na forum?
To zależy od tego, czy wątek jest nadal widoczny i czytany. Nowa odpowiedź odświeża dyskusję i może podnieść jej pozycję, więc przy wątku, który sam schodzi w dół, lepiej się wstrzymać. Jeśli wątek stoi wysoko od dawna i zawiera nieprawdziwe informacje, jedna spokojna, podpisana odpowiedź z wyjaśnieniem bywa korzystna. Wdawanie się w długą wymianę zdań prawie zawsze szkodzi.
Brak czasu albo ochoty, żeby zająć się tym samodzielnie?
To zupełnie zrozumiałe. Opisane czynności wymagają spokoju i kilku wolnych godzin, a w firmie zwykle brakuje jednego i drugiego. Chętnie zrobię to od początku do końca: sprawdzę wyniki na nazwę firmy i nazwisko, ocenię każdy z nich i zaplanuję porządki.
Wystarczy zadzwonić pod numer 533 525 168 albo napisać na adres info@lukaszwudyka.pl i w kilku zdaniach opisać sprawę. Odpowiadam osobiście i od razu mówię, co da się zrobić.



